27 lipca, 2015

"Tylko jedno spojrzenie" Harlan Coben

AUTOR: Harlan Coben
TYTUŁ: Tylko jedno spojrzenie
TŁUMACZENIE: z angielskiego Zbigniew A. Królicki
WYDAWNICTWO: Albatros. A. Kuryłowicz, Poznań 2014
OKŁADKA: miękka, stron 400

Z okładki:
Ustabilizowane życie Grace Lawson rozpada się w jednej chwili, gdy na świeżo wywołanym zdjęciu rodzinnym rozpoznaje swojego męża. Fotografia wygląda na zrobioną przed laty. Przedstawia także inne osoby twarz jednej z nich jest przekreślona. Jack zaprzecza, by miał coś wspólnego ze zdjęciem. Krótko potem wychodzi z domu i znika, zabierając tajemniczą odbitkę. Grace rozpoczyna poszukiwania męża, który, jak się okazuje, został porwany. Ktoś grozi jej dzieciom. Grace nie wie, komu może zaufać - wydaje się, że wszyscy jej znajomi i przyjaciele mają coś do ukrycia. Próbuje dotrzeć do prawdy. Trop prowadzi do tragicznych wydarzeń sprzed wielu lat, gdy cudem uszła z życiem                                                                                       ze strzelaniny, jaka wybuchła na koncercie rockowym.   

     Tylko jedno spojrzenie Cobena, to kryminał, który od pierwszej do ostatniej strony bardzo mnie nudził. Nic w nim nie zaskakuje, a to „niby zaskoczenie”
 jest wymuszone, takie na siłę, byle było. Mało w tej książce jest też realizmu. Wysoko stawiam autorów, którzy potrafią pisać realistycznie. Coben do nich nie należy. Ta książka zwyczaje jest nudna. Jeszcze nie znalazłam amerykańskiego autora, który by mnie wciągnął, tak jak szwedzcy  czy norwescy autorzy kryminałów. To oni są dla mnie mistrzami tego gatunku.
      Tylko jedna bohaterka i w dodatku drugoplanowa Charlaine jest interesującą bohaterką. Reszta postaci jest bez polotu, plastikowe lalki, sztuczne i przerysowane jak np. Koreańczyk Eric Wu, którego poznajemy w książce Nie mów nikomu. 
       Cohen tak jest chwalony, świat się nim zachwyca, ale ja tego nie widzę. Przeczytałam dopiero dwie jego książki, więc dam mu jeszcze szansę, ale zachwytu z mojej strony raczej nie będzie. Myślę, że wolę bardziej Skandynawię, niż USA i w tym także może tkwić problem czemu nie jestem na tak.

Moja ocena 4     Maa



Cieszę się, że już przeczytałam Tylko jedno spojrzenie i mam to wreszcie za sobą… Książka jest napisana w tak rewelacyjnie genialny sposób, że  mimo braku makabrycznych scen ja się bałam. Mało tego śnił mi się po nocach farbowany na platynowy blond azjata! Thriller trzyma w napięciu może nie od pierwszej ale na pewno (daje słowo, że na pewno) do ostatniej. Niespodzianki które serwują opad szczęki, są dopiero na ostatnich stronach, jak już myślimy, że wszystko wiemy. Intryga wymyślona w taki sposób, że czytelnik nie odgaduje na przód „ o co chodzi”, tylko próbuje posklejać fakty razem z Grace. Coben w każdym rozdziale bombarduje nas takimi informacjami, że nie sposób przestać czytać. Kompletnie się nie spodziewałam, że to będzie taka mega książka. Od dziś jedna z moich ulubionych. Polecam w 100%, chyba nie znajdzie się nikt komu by się Tylko jedno spojrzenie nie podobało,( no prócz Maa). Akcja gna naprzód i ani na chwile nie zwalnia. Oczywiście autor jak zawsze zwięzły i konkretny, nie wydłuża powieści niepotrzebnymi informacjami. Wszystko jest tak jak powinno być u mistrza – idealnie. Ja lubię to, czytam, kupuje i polecam wszystkim. Justyna.Ju
Moja ocena 10   



04 lipca, 2015

"Krew na śniegu" Jo Nesbo

"Krew na śniegu" Jo Nesbo

AUTOR: Jo Nesbo
TYTUŁ: Krew na śniegu
TŁUMACZENIE: Iwona  Zimnicka
WYDAWNICTWO: Dolnośląskie Wrocław 2015
OKŁADKA: miękka , 176stron

 

 

Z okładki
Olav zarabia na życie jako płatny zabójca. Nie ma przyjaciół ani rodziny. Pewnego dnia spotyka kobietę swoich marzeń, ale... Po pierwsze, ona jest żoną jego szefa. Po drugie, Olav właśnie dostał zlecenie, by ją zabić.


Tę książkę chciałam bardzo przeczytać. A jak dowiedziałam się, że Krew na śniegu ma niepochlebne recenzje, chciałam przeczytać ją jeszcze bardziej. Z niecierpliwością wyczekałam wolnego dnia i ruszyłam na łowy do Matrasa. Chwyciłam nowego Nesbo i … Wpadłam w lekką konsternację. Jak to? Taka cienka? 176 stron? I to jest Nesbo? Niezadowolona udałam się do kasy. Za czytanie wzięłam się od razu. Pochłonęłam ją szybko. I jak się okazało nowy Nesbo – nigdy nie przypuszczałam, że to napiszę! Nigdy. Nowa powieść Nesbo Krew na śniegu to ROMANS  z wątkiem kryminalnym. Wpadłam w jeszcze większą konsternację  i niedowierzanie, że mistrz kryminału odważył się zaryzykować i wydać romans. Tę książkę ocenie nie biorąc pod uwagę wcześniejszych powieści Norwega. Po pierwsze byłoby to trochę nie ferr, bo bądźmy szczerzy kryminały a romanse z wątkiem kryminalnym to coś innego. I nie powinno się porównywać tych dwóch gatunków. W moim przypadku wiadomo – kryminał zawsze wygra. Więc do rzeczy – Krew na śniegu w porównaniu z innymi romansami, które czytałam, a czytałam ich nie wiele wypada bardzo dobrze. Mimo skromnej liczby stron. Narracja w pierwszej osobie, totalnie w stylu Nesbo. Zagadka no jak w każdej tego typu książce – nieskomplikowana. Zwroty akcji – jest ich więcej niż stron w książce. Końcówka mocna, męska, zaskakująca. Reasumując romans Krew na śniegu autorstwa Nesbo to bardzo dobra powieść. Ale fanom Jo jej nie polecam. Przyzwyczaił nas do wyższego poziomu. I stąd te niepochlebne recenzje. Ja mam słabość do Nesbo – wolno mi dlatego z mojej strony 7 gwiazdek. Justyna.Ju 

Moja ocena 7

 

    Krew na śniegu podoba mi się bardzo, a dlaczego? Wreszcie nie ma przerysowanych postaci,które są jak James Bond- nie do pokonania. Tu bohater jest zwykłym śmiertelnikiem, nie jest sztuczny. 
       To jest dla mnie powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym,a ja uwielbiam skandynawskie powieści obyczajowe. .Jestem od nich specjalistką na naszym blogu, bo Justyna ich nie rusza. Kocham wszystko,co skandynawskie i ta książka mnie nie zawiodła,bo jest inna niż pozostałe powieści Nesbo. Według mnie to nie jest romans absolutnie. Romanse charakteryzują się inną narracją i zakończeniem, na pewno nie takim jak Krew na śniegu.
    To świadczy o poziomie autora, gdy potrafi napisać coś innego niż do tej pory. Jedyną wadą tej książki jest objętość.Chciałoby się bardziej poznać bohatera. Polecam Maa

Moja ocena 8

27 czerwca, 2015

"Z mocy bezprawia" Wojciech Sumliński

AUTOR: Wojciech Sumliński
TYTUŁ: Z mocy bezprawia
WYDAWNICTWO: Fronda Warszawa 2011
OKŁADKA: miękka , 400stron


Z okładki:
To opowieść o wielomiesięcznej inwigilacji przez służby specjalne III RP dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, jego bliskich i przyjaciół. Autor bez ogródek odsłania sieć mafijnych interesów z udziałem najważniejszych osób w państwie, pisze o wielkich korporacjach i fundacjach, których jedynym celem było wyłudzenie z kasy publicznej setek milionów złotych, o rosyjskich i ukraińskich zabójcach, którzy za miejsce swych spotkań obrali polski Sejm, o tajnych interesach ludzi Wojskowej Służby Informacyjnej i o ich wpływie na losy poszczególnych osób i całego kraju. Przy okazji Sumliński ujawnia prawie nikomu nieznane kulisy najgłośniejszej a zarazem najbardziej tajemniczej zbrodni politycznej PRL – zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki."


Tę książkę powinien przeczytać każdy. Bez względu czy jest nałogowym czytelnikiem, czy w życiu w ręku nie trzymał innej powieści niż lektura szkolna. „Spowiedź” Sumlińskiego powinni przede wszystkim przeczytać ci którzy 13 maja 2008 roku i później uwierzyli mediom, że pan Wojtek jest winny. Z przykrością muszę przyznać, że prowokacja poniekąd się udała. Naród uwierzył w winne Sumlińskiego, a bohaterem okrzyknięto Komorowskiego. O rany! Dziennikarze zachowali się karygodnie odwracając się od swojego kolegi. Widocznie pojęcie „dziennikarskiej solidarności” odnosi się tylko jak to ujmuje Kataryna na portalu Salon24pl „gdy prezydentowi znowu wymsknie się „małpa w czerwonym” lub jak Dorn wyzwie was dziennikarze od „ścierwojadów”. Sorry ale przyznam mu rację.

Ale o czym naprawdę jest Moc bezprawia? Przede wszystkim o wielomiesięcznej inwigilacji samego Sumlińskiego. Przeczytamy także o aneksie do raportu WSI, o mafii i przeróżnych aferach, o najsłynniejszym świadku koronnym w Polsce Jarosławie Sokołowskim (MASA). O „Baraninie” – Jeremiaszu Barańskim. Jest też o zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki. A przede wszystkim przeczytamy o ludziach ze służb specjalnych i prominentnych politykach, którzy byli na usługach Pruszkowa, bądź robili z nimi interesy. Oraz skutkach nie lojalności wobec Baraniny. Gdzie syn za pazerność ojca zapłacił zdrowiem. A chodzi o rodzinę Komorowskich. Tak tych Komorowskich – naszego byłego prezydenta. Autor tą książką udowadnia, że dziennikarstwo śledcze jest we współczesnej Polsce najbardziej ryzykowną z medialnych specjalizacji. Ale potrzebną. Kim jest Wojciech Sumliński? Przede wszystkim jednym z najlepszych i najodważniejszych dziennikarzy śledczych. Opowiadający o ukrytych mechanizmach władzy i prawdziwych korzeniach polskiego bogactwa. A cenę jaką przyszło mu zapłacić za zdobycie tej wiedzy, nie pozwala wątpić w jego relację. Pracował w „Życiu”, „Wprost”, i TVP. Laureat Nagrody Ministra Spraw Wewnętrznych, za cykl reportaży o nadgranicznej przestępczości zorganizowanej pod pseudonimem Stefan Kukulski. W roku 1996 i 2006 nominowany do nagrody „Press”- w kategorii dziennikarstwa śledczego. Jako pierwszy ujawnił tajne akta świadka koronnego Jarosława Sokołowskiego – MASA, oraz kontaktów Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich z logbbystą Markiem Dochnalą.  Autor książek Kto naprawdę Go zabił? Oraz Trawa, Teresa, Robot o nieznanych okolicznościach zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki. Autor programu Oblicza prawdy o działalności SB na Lubelszczyźnie.

Reasumując dokument  jakże ciekawy, pisany w dobrym stylu i jeszcze lepszej narracji. Najciekawszy wątek książki? Dla mnie jest ich dwa. Pierwszy to wspomnienie feralnego 13 maja 2008 roku. Jakże inne od tego z relacji medialnej. Oraz zeznania Masy na temat fundacji Pro- Clivi, a raczej ich brak! Muszę przyznać, że po przeczytaniu ponad 200 stron książka zaczyna nużyć. Ale i tak uważam ją za kawał dobrej roboty panie Wojtku. Koniecznie ją przeczytajcie. Aha i uważajcie na ciężarówki ze żwirem – to nie żart. Z mocy bezprawia thriller który  napisało życie. Justyna.Ju
Moja ocena 7

21 czerwca, 2015

"Języki i kolczyki" - Hitomi Kanehara

AUTOR: Hitomi Kanehara
TYTUŁ: Języki i kolczyki
TŁUMACZENIE: z angielskiego Witold Nowakowski
WYDAWNICTWO: Albatros, Jan Kuryłowicz, Warszawa 2007
OKŁADKA: miękka ze skrzydełkami, stron 104


Z okładki:

Znudzona życiem, dziewiętnastoletnia Lui spotyka w nocnym barze Amę - chłopaka o dziwacznym, rozdwojonym języku, przypominającym język węża. Zafascynowana możliwością "modyfikacji ciała", z obserwatora zamienia się w aktywnego uczestnika subkultury punkowej i bez cienia namysłu wkracza w świat piercingu, seksualnych perwersji i sadomasochizmu. Uprawia brutalny seks z przyjacielem swojego chłopaka, tatuuje sobie na plecach ogromnego smoka, rozcina język. Bez cienia emocjonalnego zaangażowania obserwuje, jak Ama masakruje mężczyznę, który zaczepiał ją na ulicy. Życie stopniowo wymyka się jej spod kontroli. Czy naprawdę nie ma już dla niej przyszłości?
           

   Książka Kanehary to jednocześnie intrygujące, interesujące i przerażające studium młodego, bardzo samotnego człowieka. Autorka ukazuje życie współczesnej Japonki ,która nie wie kim jest i z kim jest. Bohaterka nie ma żadnych ambicji, dąży tylko do konsumpcjonizmu. Seks, tatuaże, kolczyki i alkohol to jedyne priorytety młodych ludzi. Miłość jest mylona z rządzą,   a przyjaźń nie istnieje.
     Jest to książka bardzo przygnębiająca i pesymistyczna. Wystawia nam ludziom bardzo niską ocenę. Autorka potrafi obserwować i dobrze to opisuje. Książka była wydana ponad dziesięć lat temu w Japonii, dostała nagrodę, ludzie  pytają za co? Może za realizm? Jest tam mnóstwo wulgaryzmu, seksu, ale ja to widzę na drugim planie. Na pierwszym jest samotna, pogubiona dziewczyna, która nie wie, co z sobą zrobić. Jest dzieckiem we mgle i raczej z tej mgły nie wydostanie się.
     Nie podoba mi się, że jest to tłumaczenie  tłumaczenia, bo skoro jest  to japońska literatura, to dlaczego  tłumaczenie z  angielskiego? Słabiutko. Kolejną wadą jest to ,że książka jest za krótka, brakuje w niej czegoś, jest niedopracowana, ale przecież to debiut młodej dziewczyny. Mnie się ta książka podoba…i lubię tatuaże. Maa

Moja ocena 7

Jest to książka o dziewiętnastolatce, moim zdaniem z głębokim zaburzeniem psychicznym, i nie uważam tak tylko dlatego, że rozdwoiła sobie język. Pozycja ciekawa, aczkolwiek bez rewelacji. Naprawdę nie wiem nad czym się wszyscy zachwycają. Książkę okrzyknięto kontrowersyjną – tylko dlatego, że autorka nadużywa słów pie*yć, c*pa i ch*j. Jak dla mnie to stanowczo za mało na miano kontrowersyjnej powieści. Aczkolwiek muszę przyznać, że Hitomi ma talent, a Języki i kolczyki podobno są manifestacją młodego japońskiego pokolenia, które całkowicie zerwało z tradycjami swoich rodziców. A jako debiut wypadł całkiem dobrze zgarniając w 2004 roku najwyższą japońską nagrodę im. Ryonosuke Akutagewy. I tym samym autorka została najmłodszą laureatką w 70-letniej historii nagrody. Lui - główna bohaterka to niezłe ziółko, podobnie jak sama autorka. Która w wieku 11 lat rzuciła szkołę, a mając lat 15 porzuciła także dom rodzinny i poszła w tango z chłopakiem. Czytając Języki i kolczyki ma się wrażenie, że powieść zawiera elementy biograficzne Kanehary. Nie chcę się zagłębiać które dokładnie, ale mam wrażenie, że takie na pewno występują. Reasumując debiut udany, ale bez rewelacji, ma spore braki jak na miano kultowej i kontrowersyjnej powieści. Mimo wszystko jest dobrą książką o ciekawej tematyce i narracji – tego jeszcze nie było. Warto przeczytać dla czystej ciekawości. Justyna.Ju

Moja ocena 5
                                                                                                                                        
                                                                                                                       

13 czerwca, 2015

"Tęsknię za tobą " Harlan Coben

AUTOR: Harlan Coben
TYTUŁ: Tęsknię za tobą
TŁUMACZENIE: z angielskiego Robert Waliś
WYDAWNICTWO: Albatros A. Kuryłowicz Warszawa2014
OKŁADKA: miękka , 416stron

Z okładki:
Wędrówki w przeszłość mogą być niebezpieczne, a pewnych spraw lepiej nie ruszać. Powiedzcie to Kat Donovan! Detektyw nowojorskiej policji, której dziwnym zbiegiem okoliczności nadarza się okazja, żeby wyjaśnić i zamknąć dawne sprawy. Obie dotyczą najważniejszych mężczyzn w jej życiu – byłego narzeczonego, który porzucił ją dawno temu, i ojca, zamordowanego przed kilkunastu laty policjanta.

Uwielbiam ten rodzaj kryminału, gdzie biegających psychopatów zastępuje intryga tak niewiarygodnie doskonale skonstruowana i dopieszczona do ostatniej strony. Początkowo myślałam, że to będzie najgorsza książka Cobena. Całe szczęście byłam daleka od prawdy. A to wszystko przez bardzo dziwny początek. Ale nic nie będę zdradzać. Kluczem do doskonałości tej powieści jest odnalezienie przez Cobena ciekawej formy we współczesnym kryminale. Tęsknie za tobą ciut przypomina pierwsze powieści Link. Ma podstawę opowiadania gdzie elementy układanki powoli i doskonale do siebie pasują. Ta powieść to 480 puzzli, a dokładny obraz ujrzymy dopiero na ostatniej stronie. Tęsknię za tobą – najlepszy kryminał. Harlan Coben – mistrz gatunku. Jednym słowem – doskonałość. Polecam. Justyna.Ju
Moja ocena 10

31 maja, 2015

"Te chwile" - Herbjørg Wassmo

AUTOR: Herbjørg Wassmo

TYTUŁ: Te chwile

PRZEKŁAD: z norweskiego Ewa M. Bilińska

WYDAWNICTWO: Smak Słowa, Sopot 2015

OKŁADKA: miękka, stron: 362
 
 
 
 

Z okładki:

W książce zostajemy porwani przez wir historii rozgrywającej się na przestrzeni lat, a właściwie całego jej życia. Podróż jest długa i trudna – od dziewczynki, która wyrosła w biednych warunkach w Vesterålen do pisarki u szczytu sławy, żyjącej wśród artystycznej elity.
                                                                        
Podobnie jak Tora i Dina – główne bohaterki w twórczości Wassmo – powoli wyłania się przed nami postać głównej bohaterki. Wrażliwej i nieskończenie silnej. Serce i ból.

"Chwile" to na jednym poziomie fascynująca powieść o dorastaniu i rozwoju, a na innym – ujawnienie drastycznej prawdy o głównej bohaterce, o byłym mężu, matce i ojcu, o łatwo rozpoznawalnych mężczyznach, z którymi ją łączyły uczuciowe relacje.

Herbjørg Wassmo to wybitna(muszę to napisać, po przeczytaniu tylko jednej książki, ale tak uważam) norweska pisarka, która zasłużyła na najwyższe pochwały, dzięki najnowszej powieści.
Opublikowała dwa zbiory wierszy: Skrzydlaty zespół (1976) i Czas powodzi (1977),trylogię: Dom ze ślepą werandą (1983), Niemy pokój (1983), Otwarte niebo(1986), za którą otrzymała literacką nagrodę Rady Nordyckiej.
Najbardziej znaną powieścią Wassmo jest Księga Diny (1989), która została zekranizowana 2002 roku pod tym samym tytułem.
 

        Szczera i autentyczna, aż do bólu książka. Bohaterka z krwi i kości, wątki biograficzne same się nasuwają. Ta książka boli, bo wżera się do umysłu i do serca, nie można przestać o niej myśleć. W niej są  głębokie pokłady "strumienia świadomości", szczera i autentyczna, aż do bólu książka.
      Autorka zawarła myśli i doświadczenia wszystkich kobiet na świecie. Ta „ona” jest dla mnie bardzo uniwersalna, ”everyman” ,każdy i nikt jednocześnie. Może jest tak dlatego, że to powieść napisana życiem i każda kobieta może wziąć coś z bohaterki?
    Bardzo długo nie mogłam się przyzwyczaić do formy powieści. Te zdania bez podmiotu, bardzo mnie denerwowały, często były niezrozumiałe i za mało dialogów, które są ważnym elementem powieści. W końcu się przyzwyczaiłam i rozumiem ,że musiało tak być, by oddać autentyczność przeżyć bohaterki. 
     Podziwiam odwagę Wassmo, bo trzeba mieć niesamowitą odwagę, by napisać taką książkę, by tak dogłębnie siebie i swoje życie przeanalizować. „Czapki z głów” dla tej Pani.
     Na pewno przeczytam wszystkie Jej książki z poezją włącznie, ponieważ pięknie pisze i prozę i poezję. Polecam Maa.
 
Moja ocena 9
Dziękujemy Wydawnictwu Smak Słowa za egzemplarz recenzencki!

19 maja, 2015

"Wieczory w Umbrii" Marlena De Blasi

AUTOR: Marlena De Blasi
TYTUŁ:Wieczory w Umbrii
PRZEKŁAD: z angielskiego Agnieszka Andrzejewska
WYDAWNICTWO: Warszawskie Wydawnictwo MUZA SA, Warszawa 2015
OKŁADKA: miękka, stron 416
 
 
 

Z okładki:

Najnowsza powieść bestsellerowej autorki, której książki pokochały polskie czytelniczki

Cztery przyjaciółki spotykają się w każdy czwartek w starym kamiennym domu na wzgórzach nad Orvieto, aby wspólnie gotować, jeść, pić wino i rozmawiać o życiu.

Bohaterki powieści są rodowitymi Umbryjkami, wielbicielkami i strażniczkami umbryjskich tradycji kulinarnych. Wszystkie w swoim życiu zajmowały się profesjonalnie gotowaniem. Wszystkie też wyznają zasadę, że dobry posiłek, rozmowa i towarzystwo osób, które kochamy, pozwalają przeżyć kryzysy i katastrofy życia codziennego a także są okazją do celebrowania chwil szczęścia.

To powieść nie tylko o kuchni, o smakach i zapachach Umbrii, lecz także o wierności, starzeniu się, mężczyznach, dzieciach, przeznaczeniu, mafii i Kościele.

Książka zawiera przepisy tradycyjnej kuchni Umbrii, które bohaterki z upodobaniem przygotowują i spożywają w każdy czwartek.



    Co tu mogę napisać? Piękna i mądra książka ożyciu, z gotowaniem w tle. Kawał dobrej literatury. Skłania do myślenia o swoim życiu, o wartościach, które są  dla nas ważne. Czy na pewno dobrze je przeżywamy? Nowoczesność i brak czasu niszczy w nas człowieczeństwo.
     W Umbrii wszystko  ma swój rytm zgodny z naturą, ludzie są blisko siebie, tworzą więzi, których brakuje we współczesnym świecie. Najśmieszniejsze jest to, że autorka opisuje czasy współczesne, a czuje się jakby ta historia działa się bardzo dawno temu. Poznajemy  czasy wojny, lat sześćdziesiątych, czy późniejsze z ust bohaterek książki – pięciu kobiet, czterech rodowitych Umbryjek i jednej Amerykanki, ale ich życie toczy się tu i teraz.  Zadziwił mnie świat w jakim żyli i żyją Włosi. 
       Oczywiście co jest najważniejsze dla mnie w dobrej książce? ATMOSFERA. Jesteśmy z  bohaterkami przy palenisku, przy zbieraniu oliwek, na kolacjach czwartkowych, przy lampce wina, które się leje litrami. Ale ci Włosi piją! Zadziwia mnie jak można tak pięknie pisać i mówić o jedzeniu. Jest to wielka sztuka, żeby być znakomitym kucharzem, trzeba być artystą.
    Te wszystkie kobiety wiele przeszły w życiu, wiele się nauczyły ,a my czytelnicy poznajemy tę wiedzę i uczymy się od nich, bo są to postacie prawdziwe, nie fikcja literacka     i to jest w nich najpiękniejsze.
 Słowa Mirandy o miłości :
Należy się wystrzegać tolerancji między kochankami. Jesteśmy uprzejmi tylko wobec tych, których nie kochamy[…]Miłość i tolerancja to przeciwnicy. Ba, to śmiertelni wrogowie.
                                                                                                                s. 61
Święte słowa.
       Podoba mi się styl pisarski Marleny. Widać, że to bardzo dobrze wykształcona kobieta. Jej pisarstwo jest na wysokim poziomie(tu także ukłony dla tłumaczki). Teraz dopiero dowiedziałam się ,że o gotowaniu można pisać fascynująco.
       Książka jest bardzo ładnie wydana, na dobrej jakości papierze, a okładka przyciąga pięknym widokiem, choć ja osobiście dałabym bardziej wymowną okładkę.
        Nie jest to książka lekka, łatwa i przyjemna, bo losy tych kobiet nie były usłane różami, raczej cierniami. Mafia, która zabija mężów, braci i synów, ciężka , fizyczna praca to realia bohaterek. To jest książka do myślenia i takim ludziom ją polecam.  Maa
 
Moja ocena 10





18 maja, 2015

"Koronkowa robota" Pierre Lemaitre

AUTOR: Pierre Lemaitre
TYTUŁ: Koronkowa  robota
TŁUMACZENIE: Joanna Polachowska 
WYDAWNICTWO: MUZA SA Warszawa 2015
OKŁADKA: miękka , 416stron

Uwaga jeśli chcecie przeżyć prawdziwą niespodziankę śledząc poczynania komisarza Camill’a Werhoevena to nie czytajcie opisu z okładki.

Z okładki:
Camille Verhoeven, komisarz paryskiej policji znany polskiemu czytelnikowi z powieści Alex i Ofiara, ma przed sobą wyjątkowego przeciwnika. Jest nim miłośnik literatury kryminalnej, który w hołdzie dla niej popełnia morderstwa będące dokładnym powieleniem literackich pierwowzorów - zbrodni opisanych w takich klasykach gatunku jak American Psycho, Czarna Dalia czy Roseanna.
Komisarz próbuje ustalić, która z książek stała się , lub co gorsza będzie w przyszłości, inspiracją dla tego nieuchwytnego i działającego wbrew wszelkiej logice psychopaty.
A czas nagli. Przełożeni domagają się wyników, spragniona sensacji prasa uznaje metody policji za mało skuteczne. Zagoniony, żyjący pod wielką presją Verhoeven nie ma czasu zająć się swoją żoną Irene, wkrótce spodziewającą się dziecka, i za to zaniedbanie przyjdzie mu drogo zapłacić.

Dokładnie obejrzałam okładkę i nigdzie nie znalazłam (choćby małym druczkiem) ostrzeżenia. Tak ostrzeżenia. Powieść jest tylko  dla czytelników o mocnych nerwach. Inni niech czytają na własną odpowiedzialność . Aczkolwiek mogą potrzebować konsultacji z lekarzem bądź farmaceutą. Jeśli znacie powieść K. Slaughter Zaślepienie i/lub trylogię S. Becketta, bądź Level 26 A. E Zuikera  i D. Swierszczynskiego a sceny z tych książek wydawały wam się brutalnie mocne. To zapomnijcie o tych pozycjach. Poziom jaki reprezentują ci autorzy, to raptem przedszkole w odniesieniu do francuskiego pisarza, scenarzysty, a przede wszystkim mistrza kryminału Pierra Lemaitre, laureata Nagrody Goncourtów 2013. Autor fenomenalny i bezkompromisowy, który stworzył wspaniały kryminał dzięki swojej przebiegłości. Powiedzmy sobie szczerze, pomysł aby oprzeć swoją książkę na  bazie klasyków kryminału jest odważny  i wydawałoby się banalnie prosty. Ale proszę zauważyć, że żaden inny pisarz nie wpadł na ten pomysł. Pierre wyszedł z tego obronną ręką i nie zrobił z tego tandetnego plagiatu, wręcz przeciwnie swój plan zrealizował doskonale, prawdziwa Koronkowa robota. Wszystko idealnie współgra, dopracowane i przemyślane do ostatniego słowa. Podobno „ nie ma dziś w europejskiej literaturze lepszych kryminałów niż te, które pisze Pierre Lemaitre”. Tak twierdzi Miłoszewski, ja innych pozycji tego autora nie znam, ale na podstawie Koronkowej roboty mogę stwierdzić, że ten francuz operuje niebanalnym pomysłem i stylem. Reasumując wszystkie „za”, bo „przeciw” nie ma. Każdy szanujący się czytelnik kryminałów powinien tę pozycję uwzględnić  jako lekturę obowiązkową na ten rok. Jeszcze jedna ważna rzecz. Jeśli chcecie mieć naprawdę przednią „zabawę” z Koronkową robotą to NIE CZYTAJCIE OPISU Z OKŁADKI – za dużo zdradza. Jak już wspomniałam wcześniej to moje pierwsze spotkanie z francuskim autorem, ale zapewniam – nie ostatnie. Koronkowa robota to trzecia część trylogii z komisarzem Camillem, poprzednie to Alex i Ofiara. Nakładem wydawnictwa MUZA SA ukazały się  także powieści Ślubna suknia i Zakładnik. Prawdziwy majstersztyk ta Koronkowa robota – polecam. Szybko się czyta, a długo pamięta. Justyna.Ju

Moja ocena 10

 Premiera już 20 maja !!!

Za możliwość przeczytania fenomenalnego kryminału serdecznie dziękujemy Warszawskiemu Wydawnictwu MUZA SA.

10 maja, 2015

"Prawo Krwi "Tess Gerritsen

AUTOR: Tess Gerritsen
TYTUŁ: Prawo Krwi
TŁUMACZENIE: z angielskiego Maria Świderska
WYDAWNICTWO:Harlequin Polska,Warszawa 2008
OKŁADKA: miękka, stron 304

Z okładki:
UWAGA: Wcześniej powieść wydano pt. "Nigdy nie mów żegnaj"....

Willy nigdy nie uwierzyła w śmierć ojca. Wokół katastrofy amerykańskiego samolotu podczas wojny w Wietnamie nagromadziło się zbyt wiele pytań bez odpowiedzi. Dlaczego nie odnaleziono ciała? Kim był tajemniczy pasażer, którego istnieniu wszyscy zaprzeczają? Co się stało z ładunkiem?

Willy wyrusza do Azji, by odkryć prawdę o wydarzeniach sprzed dwudziestu lat. Szybko uświadamia sobie, że próbuje rozwikłać tajemnicę, którą nawet dziś chronią wpływowi ludzie. Mimo zagrożenia podejmuje prywatne śledztwo. Nieoczekiwanie pomocną dłoń wyciąga do niej Guy Barnard, antropolog pracujący na zlecenie armii. Czy potrafi ochronić ją przed śmiertelnym niebezpieczeństwem?
 
 
     Debiut Tess Gerritsen to dla mnie najgorsza książka tej autorki. I nie dlatego, że jest to romans z elementami thrillera. Tu pisarce nie wyszedł ani romans, ani thriller. Książka jest po prostu nudna. Akcja nie trzyma w napięciu, nie zaskakuje, wszystko jest oczywiste, jakbym czytała harlequina.
     Bohaterzy są płascy,jednowymiarowi,bez rysu psychologicznego. Nie usprawiedliwia autorki, że jest to debiut, ponieważ czytałam wiele genialnych debiutów, a ten jest słaby, aż dziw bierze, że Gerritsen tak się rozwinęła. Na szczęście późniejsze książki to już thrillery medyczne.  Jest w nich  ciekawa fabuła, skomplikowana akcja, zaskakujący finał, a i postacie są ciekawie zarysowane.
       Bardzo lubię Tess, polecam jej późniejsze książki, ale przestrzegam przed jakimikolwiek romansami tej autorki. Maa
 
Moja ocena 3
 

    Tess Gerritsen debiutując w roli autorki wydała romans z wątkiem kryminalnym w tle. Prawo krwi wydane najpierw pod tytułem Nigdy nie mów żegnaj, to początek  jej kariery. Czy udany? Jak na pierwsze koty za płoty, to może być. Osobiście zaczęłam przygodę z Gerritsen od Sobowtóra i autorka przyzwyczaiła mnie do wyższego poziomu. Ale nie mam jej za złe Prawa krwi. Tu Tess dopiero „szuka siebie”. Poznaje swoje możliwości, a jak się potem okazuje, ma je dość spore. Każdy kto jeszcze nie czytał żadnej książki Gerritsen, jest w ogóle ktoś taki? I koniecznie chce zacząć od początku, może się zniechęcić, ponieważ Prawo krwi jest mocno przeciętną powieścią. Czytelnik praktycznie wie wszystko. Czyli elementu zaskoczenia nie ma. Od razu orientujemy się kogo dosięgnie strzała Amora i jak ten romans się skończy. W ogóle wiemy jakie zakończenie będzie miała książka. Miłośnicy dobrego kryminału lepiej niech sobie odpuszczą tę pozycję – nic nie stracicie. Powieści z cyklu o Rizzoli są dużo lepsze. Nie mogę powiedzieć, że autorka mnie rozczarowała, bo każdy od czegoś zacząć musi. Ale zgodnie z prawdą muszę przyznać, że czytałam dużo lepsze debiuty m.in. Zaklinacz D. Carissi i Zaślepienie K. Slaughter. Ale były też masakry które śniły mi się po nocach, a prym w debiutach które dla dobra czytelnika nie powinny ujrzeć światła dziennego wiedzie nie zmiennie M. Zaborowska i jej Uśpienie. A Tess ze swoim Prawem krwi plasuje się gdzieś pośrodku. Justyna.Ju

Moja ocena 5

02 maja, 2015

"Psy gończe" Jorn Lier Horst

AUTOR: Jorn Lier Horst
TYTUŁ: Psy Gończe
TŁUMACZENIE: z norweskiego Milena Skoczko
WYDAWNICTWO: Smak słowa, Sopot 2015
OKŁADKA: miękka , 388stron

Z okładki:
William Wisting zostaje zawieszony w czynnościach w związku z podejrzeniem o fabrykowanie dowodów w głośnej sprawie zabójstwa Cecilii Linde. Teraz, 17 lat później, wychodzi na jaw, że dowody, na podstawie których skazano sprawcę zostały sfałszowane. Media wietrzą sensację.
Przez wszystkie lata służby w policji Wisting tropił przestępców. Teraz sam jest przynętą i musi jak najszybciej ustalić, potajemnie i na własną rękę, kto z jego współpracowników sfabrykował materiał dowodowy, i co tak naprawdę wydarzyło się 17 lat temu. Jak zawsze może liczyć na córkę, Line, która jest dziennikarką, ale pomoc przychodzi również z zupełnie nieoczekiwanej strony. Nagle ginie kolejna młoda dziewczyna. Zaczyna się dramatyczny wyścig z czasem

 Pamiętacie Jaskiniowca? Podobał się? Psy gończe są o niebo lepsze. Napisana rewelacyjnie wielowątkowa intryga, gdzie nie sposób odgadnąć przed końcem kto za wszystkim stoi i kto jest prawdziwym mordercą. Norweski majstersztyk. W książce od początku dzieje się tak wiele, że czytelnik nie ma czasu roztrząsać „kto”, „gdzie” i „dlaczego” . Psy gończe to jeden z najlepszych kryminałów jaki miałam przyjemność czytać. Książka bez wad – daje słowo. Idealnie dopracowana. Autor jak zwykle zwięzły i konkretny, nie rozpisuje się o rzeczach zbędnych dzięki czemu rozdziały są krótkie i zawierają tylko niezbędne informacje. Czytając tę pozycję ma się wrażenie, że "wbudowano w nią program do automatycznego przewracania stron". Pod słowami Geir Rakvaag, Dagsavisen podpisuje się dużymi literami. Wybitnie dobra powieść, która trzyma w napięciu przez 388 stron. I nic dziwnego, że jest  najbardziej utytułowaną pozycją Horsta. Otrzymała Nagrodę Martina Becka, Nagrodę Szklanego Klucza oraz Nagrodę Rivertona. Premiera już 6 maja. Psy gończe powinni przeczytać wszyscy fani kryminałów. Cieszę się, że ja dołączyłam do reszty która ma już tę pozycję na półkach. Jorn Lier Horst nie kwestionowany król norweskich kryminałów. Gorąco polecam. Książka rewelacyjna zresztą sprawdźcie sami. Justyna.Ju

Moja ocena 9
Za możliwość przeczytania rewelacyjnego kryminału dziękujemy Wydawnictwu Smak słowa.


       Właśnie skończyłam czytać Psy Gończe, jeszcze czuję adrenalinę krążącą w moich żyłach. Nie muszę chyba nikomu przypominać, że na Horsta postawiłam przy jego pierwszej u nas wydanej książce Jaskiniowiec, dając ocenę 10. Dla nikogo więc nie będzie zaskoczeniem, że ta książka również bardzo mi się podobała. Nie jest lepsza od poprzedniej, jest równie świetna. Norwegia ma Horsta, a Szwecja Mankella. Gdy czytam przygody Williama Wistinga to jakbym wróciła do Kurta Wallandera. Obie postacie są do siebie podobne. Obaj mają inteligentne, młode córki, które szukają rozwiązań zagadek. Dziewczyny różnią się tylko zawodami. Występują także ojcowie policjantów. Podobieństw jest dużo więcej, ale nie oto chodzi w tej recenzji,by porównywać.Zaznaczam to tylko dlatego, że nie miałam nadziei na odkrycie równie dobrego pisarza,co Mankell, a tu proszę.
        I co u obu autorów mi się podoba? Nie ma przesady w stylu 007. Jest za to atmosfera Skandynawii, bez której nie ma dla mnie dobrej książki. Czytelnik musi się czuć, że jest w Norwegii razem z bohaterami, musi moknąć tak jak oni i ciągle pić kawę. W Szwecji robią to samo. Brakuje mi Wallandera, ale dostałam godnego następcę- Wistinga. Rozwiązanie zagadki nie było dla mnie zaskoczeniem, ale i tak do końca autor potrafi czytelnika trzymać w napięciu. 
      Jeśli ktoś uwielbia Mankella i lubi po prostu dobry, inteligentny kryminał, to musi zacząć czytać serię o Wistingu i jego niepokornej córce Line. Polecam .Maa
Moja ocena 10 

26 kwietnia, 2015

"Sam na sam ze śmiercią" - Nikodem Pałasz

AUTOR:Nikodem Pałasz
TYTUŁ:Sam na sam ze śmiercią
WYDAWNICTWO:Warszawskie Wydawnictwo   MUZA SA, Warszawa 2015
OKŁADKA: twarda ze skrzydełkami,stron 544

Z okładki:

Wschodząca gwiazda polskiej ligi Moloki Mooketsi zostaje brutalnie zamordowany w swoim podwarszawskim mieszkaniu. Sposób, w jaki pozbawiono go życia, może wskazywać na mord rytualny. Multimilioner Jan Grabek, właściciel klubu, w którym grał Moloki, nie ufa policji. Decyduje się zaangażować do prywatnego śledztwa byłego policjanta i od niedawna byłego inspektora Europolu Wiktora Wolskiego. Charyzmatyczny gliniarz, znany z Brudnej gry, wnika w świat polskiego futbolu, zaplecze ekstraligi. Poznaje ciemne tajemnice podwarszawskiego klubu, którym w przeszłości kierowali ludzie stojący na bakier z prawem. Szukając mordercy, spotka na swojej drodze skorumpowanych trenerów, uzależnionych od hazardu i alkoholu zawodników, fałszywych menadżerów i szalonych rodziców. Ale Wolski ma jeszcze jedną tajemnicę do rozwikłania. Przeszłość nie daje mu spokoju. Szukając prawdy o śmierci swojego ojca, spotyka byłego agenta KGB i decyduje się na ryzykowny wyjazd do Petersburga. Tam kolejny raz staje sam na sam ze śmiercią.




     Wielka szkoda, że zaczęłam przygodę z pisarstwem Nikodema Pałasza od drugiego tomu przygód Wiktora Wolskiego, bo nie mogę porównać tego tomu z poprzednim. Autor ma bogate słownictwo, widać, że dużo czyta. Pierwsza połowa książki bardzo mi się podoba, jest wciągająca. Z drugą połową jest już gorzej. Wolski to taki Harry Hole, norweskiego pisarza Jo Nesbo, co bardzo mnie irytuje, bo nie lubię przerysowanych postaci. Realizm to podstawa dobrego kryminału. A w obu przypadkach panowie zawsze cało wychodzą z opresji                i wszystko im się udaje. Druga rzecz, która denerwuje w powieści to sztywne i mało śmieszne dialogi, szczególnie z byłą dziewczyną.
     Podoba mi się natomiast ujęcie tematu- środowisko piłkarskie, lubię sport i to było ciekawe. Wątek ojca i jego ukrytych skarbów też jest bardzo interesujący, zobaczymy jak to się rozwinie? Trochę taki Bezcenny Miłoszowskiego. Myślę, że przeczytam pierwszy i trzeci tom przygód niepokornego gliny. Książka  jak dla mnie jest za długa, nie każdy przecież może być Stingiem Larssonem W ogóle nasi rodzimi pisarze kryminałów z wyjątkiem Krajewskiego i Miłoszewskiego nie dorównują szwedzkim pisarzom. Podobają mi się cytaty wierszy, lubię kryminały przeplatane poezją.
     Myślę, że pan Pałasz spisał się dobrze, mam nadzieję, że nie będzie się spieszył  i kolejne książki bardziej przemyśli i dopracuje. Bohater powinien  więcej wysiłku włożyć w swoje zadania, a nie tylko wymachiwać bronią. Za łatwo mu wszystko wychodzi. Autor powinien także popracować nad psychologiczną obudową postaci. Nie każdy może być Henningiem Mankellem, ale powinien do tego dążyć.
Moja ocena 6 Maa

 Niestety ale nie mogę się zgodzić z Katarzyną Bondą, bo do ekstraligi polskiego kryminału Pałaszowi jeszcze trochę brakuje. Przykro. Ale najpierw powiem o tym co dobre w Sam na sam ze śmiercią. Styl jak najbardziej się broni. Całe szczęście nie ma tego charakterystycznego dla polskich kryminałów, wymuszonego humoru. Na siłę autorzy chcą aby było śmiesznie. Nie rozumiem ich toku myślenia, czytelnicy thrillerów nie koniecznie chcą się śmiać, my chcemy się bać. Pałasz to zrozumiał. Jego kryminał czyta się niezwykle lekko i szybko… I to niestety już koniec zalet drugiej powieści pana Nikodema. Sięgając po Sam na sam ze śmiercią myślałam, że to będzie kryminał w stylu Cobena. Czyli dobra intryga z wątkiem sportowym. A nie bezsensowna gadka przez całą powieść, no dobra prawie całą ;) o jakimś nie wykorzystanym karnym. Litości panie Pałasz. Wierze, że  stać pana na coś lepszego. Intryga co prawda nie z najwyższej półki, ale jak wspomniałam wcześniej broni się stylem. Myślę, że powieść może bardziej przypadnie do gustu męskiemu gronu czytelniczemu, niż nam kobietą. Z bardzo prostego powodu. Jeszcze raz posłużę się przykładem Cobena. Bo Harlan w mistrzowski sposób połączył swoje zamiłowanie do sportu z powieścią kryminalną. Przepis wydaje się taki prosty. Więcej kryminału w kryminale, a wątek sportowy to tak na przystawkę. Irytowała mnie jeszcze jedna rzecz, ale suma summarum to nie aż tak istotne i ocena wpływu na to nie miała. Mianowicie chodzi o Wiktora Wolskiego (gł. bohater). Ni to policjant, ni mafioso autor chyba nie mógł się zdecydować w jakiej grupie obsadzić swojego bohatera, przynajmniej takie odniosłam wrażenie. I wyszedł taki Wiktor Rambo Wolski z beretą w kieszeni. No nic, spodziewałam się czegoś innego (lepszego) po absolwencie dziennikarstwa. Ale nie mam panu Nikodemowi  niczego za złe. Po prostu Pałasz uwielbia to co robi zawodowo i aż nadto odzwierciedla się  to w jego powieściach. A zajmuje się wizerunkiem sportowców. Podsumowując Sam na sam ze śmiercią może się jak najbardziej podobać, pod warunkiem, że ktoś lubi sportowe kryminały. Z naciskiem na sportowe. Osobiście polecam tę pozycję i jestem pewna, że znajdzie ona swoje grono fanów. Dla mnie mimo lekkich minusów to jest dobry kryminał. Justyna.Ju
Moja ocena 5

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu MUZA SA

11 kwietnia, 2015

"Iceman - Historia mordercy" Anthony Bruno

AUTOR: Anthony Bruno
TYTUŁ: Iceman – Historia mordercy
TŁUMACZENIE: Maciej Prusator
WYDAWNICTWO: Znak  litera nova Kraków 2013
OKŁADKA: miękka, 320stron

Z okładki
Zwyczajny Amerykanin o polskich korzeniach. Na co dzień był kochającym mężem i troskliwym ojcem. Wszyscy sąsiedzi i znajomi mieli go za przykładnego obywatela. Przez lata nie padł na niego choćby cień podejrzenia, a przecież jako bezwzględny seryjny morderca pozostawał na sługach mafii blisko trzy dekady. Żona Kuklinskiego aż do chwili jego aresztowania nie przypuszczała, skąd brał pieniądze na luksusowe samochody, drogie prezenty i wystawne kolacje.

Sięgając po Icemana byłam pewna, że to chłam jakich mało. A więc dlaczego kupiłam książkę, skoro byłam pewna, że mnie nie będzie się podobać? Po pierwsze przekonała mnie cena, po drugie historia Amerykanina o polskich korzeniach, który ma na kącie ponad 100 ofiar, mimo wszystko brzmiała interesująco. Jeszcze bardziej interesujące jest to, że historia człowieka lodu jest prawdziwa. Richard Kuklinski żył, a ta powieść jest jego biografią. Zaskoczyło mnie dużo rzeczy w tej książce. A chyba najbardziej to, że wcale nie nienawidziłam Icemana, było mi go żal. Naprawdę. Ja wiem, że był mordercą (zmarł w 2006 roku), wręcz potworem o ogromnej wyobraźni, bo to co robił z ofiarami… nie wymyśliliby tak okrutnego bohatera wszyscy autorzy kryminałów razem wzięci. Człowiek bezkompromisowy, istna bestia, ale też kochający ojciec i czasem kochający mąż. Zupełnie jak dr Jekyll and mr Hyde. Ale Kuklinski nie miał rozdwojenia jaźni. On był tak poukładany i zorganizowany jak mało kto. Rodzina była dla niego świętością. Jak ktoś groził jego dzieciom  ten nie czekał, aż groźby zostaną spełnione, tylko cwaniak w kolejnej sekundzie lądował z kulą w głowie i to w najlepszym przypadku. Książka opowiada dwie historie które łączą się w całość. Przede wszystkim mówi o Kuklinskim i jego mafijnych działaniach. Druga to historia tajniaka Dominica Polifrone, który przeniknął do świata Richarda i przyczynił się do ujęcia Icemana. Podobno ta operacja Dominicowi odbija się czkawką po dziś dzień. Jeszcze nie zapomniał i chyba już nie zapomni bezwzględnej bestii o stalowych jajach jak powiedział o nim jego wspólnik Roy DeMeo. Książka nie obnaża całkowicie Richego. Wiele swoich tajemnic (czytaj: nazwisk ofiar i lokalizację ich ciał) zabrał do grobu. Nie podzielił się  też największą tajemnicą od której pochodzi jego ksywka Iceman – dostawca lodu. Nigdy się nie dowiemy dlaczego trzymał jedną ze swoich ofiar zamrożoną w beczce przez 2 lata, zanim pozbył się ciała. Mimo wielu niewyjaśnionych zagadek, książka jest ciekawa i szybko się ją czyta. Mimo wszystko Richard Kuklinski miał interesujące życie i dużo kasy. Ale nie zazdroszczę mu ani jednego ani drugiego. Biografia mimo wszystko warta przeczytania, bo to prawdziwy kryminał. Justyna.Ju
Moja ocena 7

Poniżej link wywiadu z Richardem Kuklińskim
Film na Youtube

04 kwietnia, 2015

"Ziarno Prawdy" Zygmunt Miłoszewski

AUTOR:Zygmunt Miłoszewski
TYTUŁ: Ziarno Prawdy
WYDAWNICTWO: WAB, Warszawa 2014.
OKŁADKA: miękka, stron:446



Z okładki:
Druga część bestsellerowej trylogii o prokuratorze Szackim! Wiosna 2009 roku, rozczarowany prokurator żegna się z Warszawą i przenosi się do Sandomierza.

Tam spada na niego śledztwo w sprawie dziwacznego morderstwa cenionej działaczki społecznej. Szacki musi zmierzyć się ze ścianą milczenia i medialną gorączką. I z historią, która wydarzyła się przeszło sześćdziesiąt lat wcześniej…


      Ziarno Prawdy Miłoszewskiego to druga część trylogii o Teodorze Szackim. Bardzo dobra część. Dla mnie ciekawsza od Uwikłania. Akcja dzieje się w Sandomierzu- mieście ks. Mateusza, co często autor z dużą dozą złośliwego humoru przypomina czytelnikowi. Oczywiście jest mnóstwo humoru i śmiałam się w głos. Szacki jak zawsze jest czarujący. I jak zwykle czytelnik zakochuje się w miejscach, które Miłoszewski opisuje. Tak było i z Warszawą i Warmią, nawet chce się tam zamieszkać. 
      Akcja trzyma w napięciu. Wielu rzeczy dowiadujemy się o relacjach polsko-żydowskich w XX wieku. Poznajemy kontrowersyjne sprawy, których Polacy nie chcieliby pamiętać. Jest to delikatna materia, a jednak autor tak potrafi ująć temat, by nikogo nie urazić. Sporo też pisze o malarstwie. No i krytykuje nasze, tak bardzo rzucające się w oczy wady- plotkarstwo, zawiść, rządzę władzy. Satyra na społeczeństwo sandomierskie tak naprawdę jest satyrą naszego polskiego społeczeństwa, naszych wad i zaściankowości, i naszego antysemityzmu. 
      Muszę z pełną odpowiedzialnością napisać, że Miłoszewski i Krajewski to dla mnie najlepsi polscy autorzy kryminałów.
      Jeszcze nie widziałam filmu z moim ulubionym aktorem w roli głównej, ale na pewno zobaczę i ocenię. Gorąco polecam całą twórczość tego autora.
Moja ocena 10 Maa

No w końcu przeczytałam. Powiem od razu – Gniew jest lepszy. Ale Ziarno prawdy niewiele odbiega poziomem od trzeciej części. Na początku byłam zachwycona i w tym zachwycie trwałam bardzo długo, tak do 350-siątej strony. Potem zaczęło mi się dłużyć. A zagadka nienaturalnie się przeciągała. Przyznać muszę, że ciut, ciut pan Miłoszewski zaczął przynudzać. Na szczęście to tyle jeśli chodzi o minusy.  Bo Ziarno prawdy jest bardzo dobrym kryminałem. Prześmiewczy humor Miłoszewskiego który uwielbiam, coraz bardziej się wyostrza. Prokurator Szacki moim skromnym zdaniem to najbardziej żywy, fikcyjny bohater. Taki facet z krwi i kości. Tym razem autor postanowił ruszyć dość kontrowersyjny temat, wręcz w niektórych kręgach temat tabu. Mianowicie chodzi o stosunki polsko- żydowskie , te w okresie wojny. Pisarz zrobił to na swój sposób, moim zdaniem bardzo dobry sposób. Nikogo nie obraził, aczkolwiek swoje zdanie wyraził. Podsumowując Miłoszewski królem  polskiego kryminału jest i jak na razie żaden piszący profesor mu tytułu nie odbierze. Ziarno prawdy polecam, potrafi zaskoczyć. Justyna.Ju

Moja ocena 8