Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słaba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słaba. Pokaż wszystkie posty

15 lipca, 2025

"Dziedzictwo prawdy" Dariusz Janowicz Pepin102

AUTOR: Dariusz Janowicz Pepin102

TYTUŁ: Dziedzictwo prawdy

WYDAWNICTWO: Novae Res, Gdynia 2025 r. 

OKŁADKA: miękka ze skrzydełkami, stron:85.


Z okładki:

Polski ruch oporu skrywał sekrety. Czas, by wyszły na jaw.

Podczas II wojny światowej wielu odważnych ludzi ryzykowało życie, walcząc z okupantami. Wśród nich był Stanisław Kowalski – członek polskiego ruchu oporu, który pozostawił po sobie tajemniczy pamiętnik.

Anna, młoda historyczka i wnuczka Stanisława, przypadkowo odkrywa jego notatki wśród rzeczy swojej zmarłej babci. Zapiski prowadzą ją do lasów pod Białymstokiem, gdzie wraz z grupą przyjaciół rozpoczyna wędrówkę przez podziemne labirynty oraz opuszczone dwory. Wspólnie stawiają czoła nie tylko trudnościom i niebezpieczeństwom, ale także mrocznym siłom, które chcą za wszelką cenę utrzymać pogrzebane od lat sekrety w ukryciu…

„Dziedzictwo Prawdy” to porywająca opowieść o poszukiwaniu skarbu, a zarazem pełna napięcia wyprawa w głąb historii, ukazująca nieznane dotąd oblicze polskiego ruchu oporu. Książka o zdradzie i poświęceniu, miłości oraz nienawiści, a także odwadze i determinacji.




To będzie trudny post, ponieważ nie lubię autorom podcinać skrzydeł. Niestety nie potrafię tej książki wybronić w żadnym aspekcie. 
Jest to powieść - opowiadanie? o naukowcach, którzy jak Indiana Jones, poszukują skarbów z przeszłości. A tymi skarbami są mapy, artefakty i różne dokumenty z II wojny światowej. Pewna historyczka sprzątając po babci dom, odnajduje pamiętnik dziadka, w którym przedstawione są bardzo interesujące rzeczy związane z walka z Niemcami. Można bardzo fajnie rozwinąć taki wątek, ale niestety tu się to nie udało.




 Autor pisze swoją powieść, jak moi uczniowie opowiadanie w szkole podstawowej. Nie ma wyrazów bliskoznacznych, za to prawie na każdej stronie jest ciąg podmiotu szeregowego: Anna, Marek, Jan, Piotr i Kazimierz- zawsze w tej kolejności, tylko odmieniane przez przypadki  - jak mnie to irytowało.  Można przecież użyć wyrazów: przyjaciele, naukowcy, grupa przyjaciół, drużyna, przecież jest wiele wyrazów zastępujących ten człon. 

Postacie są superbohaterami: noszą ze sobą broń, strzelają, walczą z mafią rosyjską i z nią wygrywają, a wspomniane jest to jednym zdaniem. No nie, tak nie powinna wyglądać książka. Opisy są zdawkowe, mało rozwinięte, nie pozwalają zaangażować się czytelnikowi w ten świat.
Za wcześnie powstała, ta książka, za mało rozwinięte są postacie i wydarzenia. To wygląda na opis gry, dosłownie opis.
Pomysł dobry, wykonanie niestety nie.
                                                                                                                    Maa
Moja ocena: 2

Dziękuję wydawnictwu Novae Res za możliwość przeczytania książki.

 


27 grudnia, 2021

"Nieskończone bicie serca" Alessio Puleo

AUTOR: Alessio Puleo
TYTUŁ: Nieskończone bicie serca
TŁUMACZENIE: Ewa Ziembińska
WYDAWNICTWO:  MUZA SA Warszawa 2021
OKŁADKA: miękka, ze skrzydełkami stron 288
z okładki:
Ylenie i Aleks byli parą. Na drodze do ich szczęścia stanęła nieuleczalna choroba i niespodziewana śmierć. Kiedy chłopak zginął w wypadku samochodowym, dziewczynie przeszczepiono jego serce. Ylenie próbuje poukładać swój świat na nowo. Poprzez media społecznościowe poznaje tajemniczą Giorgia, która też stoczyła walkę o swoje zdrowie. Giorgia przeszła operację przeszczepu rogówek. Dziewczyny łączą wspólne, trudne doświadczenia… odkrywają wiele niejasności w sprawie śmierci chłopaka. Znalezione przez dziewczyny dowody doprowadzają je do brutalnej i przerażającej prawdy o podziemnym świecie handlu narządami. Od tej chwili grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo. 

 


Nieskończone bicie serca to kontynuacja historii miłości Ylenie i Aleksa. Dwójki nastolatków, których rozłączyła śmierć, ale na zawsze złączyło serce. Dosłownie. Jeśli ktoś z Was czytał Moje serce należy do ciebie, ten wie co mam na myśli. 


Ylenie i Aleksa łączyło prawdziwe uczucie. Niestety na drodze do ich szczęścia stanęła nieuleczalna choroba dziewczyny i niespodziewana śmierć chłopaka. Kiedy Aleks ginie w wypadku jego serce zostaje przeszczepione Ylenie. Po operacji układa sobie życie na nowo. Przez media społecznościowe poznaje Giorgię, która twierdzi, że przeszczepiono jej rogówki Aleksa. Niestety dziewczyny odkrywają podziemie handlu narządami.


Tę książkę chciałam bardzo przeczytać. Pierwsza część mimo lekkiego pióra zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Tak duże, że po pięciu latach od recenzji nadal ją pamiętam. Nieskończonego bicia serca nie mogę nazwać nawet rozczarowaniem roku. Ta książka, to jakaś kpina. Teleranek pomieszany z Modą na sukces. Nie wiem co autor miał na myśli konstruując fabułę w ten sposób. Momentami odnosiłam wrażenie, że Puelo cierpi na rozdwojenie jaźni. Jego bohaterowie to dwudziestolatki z zachowaniem dwunastolatków.


No litości! W dodatku zamiast rozwinąć naprawdę poważny problem handlu narządami i oprzeć fabułę na tym konkretnym wątku. Autor z kompletnie nie zrozumiałych ani logicznych powodów wybiera scenariusz iście wyjęty z Mody na sukces. Koncentrując się komu i z kim było lepiej w łóżku (tak każdy spróbował z każdym). No litości po raz drugi!


Książka napisana totalnie bez sensu. Jestem rozczarowana i zniesmaczona. Nieskończone bicie serca, to perfekcyjnie zepsuta kontynuacja naprawdę ciekawej i romantycznej młodzieńczej miłości. Nie polecam. Szkoda czasu. Gniot roku!

Moja ocena 1


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu MUZA SA
 

01 sierpnia, 2021

"Mala M." Paulina Świst i Lilka Płonka

AUTOR: Paulina Świst i Lilka Płonka
TYTUŁ: Mala M.
WYDAWNICTWO: AKURAT Warszawa 2021
OKŁADKA: miękka, ze skrzydełkami stron 320
z okładki:
Mala jest zupełnie zwyczajną dziewczyną. Przynajmniej tak jej się wydaje i przynajmniej do chwili, kiedy zawiera bardzo bliską znajomość z niebieskookim bogiem seksu. Zaraz potem bóg seksu znika bez śladu, zostawiając Male zadurzoną, oszołomioną i zdeterminowaną, żeby za wszelką cenę odszukać mężczyznę, który w pół godziny dał jej więcej rozkoszy niż wszyscy jej dotychczasowi mężczyźni razem wzięci. Nie żeby było ich przesadnie wielu, ale jednak. W myśl powiedzenia o dwóch grzybach w barszczu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawia się "ten drugi" - szarmancki, inteligentny, przystojny sąsiad, gotów uczynić wiele w imię utrzymania dobrosąsiedzkich stosunków. Lepszy wróbel w garści czy gołąb na dachu? To najmniejszy z problemów, jakie zwalają się na Mali głowę. Część z nich dotyczy jej najlepszej przyjaciółki Zuzy, a to się Mali wcale, ale to wcale nie podoba. Coraz bardziej tęskni do beztroskiego chaosu, który jeszcze do niedawna wypełniał jej życie. Niestety wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek kłopotów...


Literacki koszmarek, a raczej KOSZMAR, dramat i masakra w jednym!


Brak sensownej fabuły, bo tylko tak mogę opisać "historię" Mali. Kobiety, która po pijaku przespała się z Ramzesem i od tamtej chwili nie może przestać o nim myśleć, porównując wszystkich innych do owego boga seksu. Po kilku dniach marzenie Mali się spełnia i ląduje w łóżku tak, tak, z Ramzesem po raz drugi. Przy okazji poznając tajemnice Zenona Z. I koniec cała historia streszczona w dwóch zdaniach. 


W tej książce dna sięga wszystko. A najbardziej same autorki. Mam wrażenie, że główną bohaterkę stworzyły na swoje podobieństwo. Malwina, bo tak naprawdę ma na imię Mala, to kobieta po trzydziestce z umysłem ameby. Taki przysłowiowy pustak i dzban. Jej przemyślenia to jeden wielki odmóżdżający bełkot. Fabuła tak jak pisałam wcześniej DNO!


Reasumując, kompletnie nie rozumiem sensu wydawania takiej książki. To dosłownie literacki rynsztok. Po wcześniejszych wątpliwych dziełach pani Świst wiedziałam, że wybitną pisarką to ona nie jest, ale w duecie z panią Płonką przerosła samą siebie. Najgorsza książka jaką kiedykolwiek czytałam. MASAKRA. Nie polecam! Justyna.ju

Moja ocena 2


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu AKURAT
 

22 marca, 2021

"Sekret rodu Oswaltów" Adam Puza

AUTOR: Adam Puza
TYTUŁ: Sekret rodu Oswaltów
WYDAWNICTWO: AlterNatywne Warszawa 2021
OKŁADKA: miękka, stron 182
z okładki:
Jeśli byłeś kiedyś w Harford, z pewnością usłyszałeś o rodzinie Oswaltów, o ich bogactwie, ekscentryzmie… a przede wszystkim o tym, w jak tajemniczych okolicznościach zostali zamordowani.
Czasem historia lubi się powtarzać, a dawna zbrodnia staje się inspiracją dla kolejnego mordercy.
Aaron Whalen, uznany detektyw, zostaje przydzielony do śledztwa pozornie łączącego się ze sprawą Oswaltów. Jessica, młodziutka policjantka, z którą przyszło mu współpracować, daje z siebie wszystko, by zyskać uznanie partnera. Jednak znalezienie odpowiedzi na jedno pytanie powoduje, że pojawia się szereg kolejnych niewyjaśnionych okoliczności, a śmierć zaczyna gonić śmierć. Nawet dla Whalena to wydaje się zbyt wiele...
„Sekret rodu Oswaltów” to kryminał psychologiczny, w którym zbrodnia i śledztwo to jedynie tło prawdziwej tajemnicy, którą musi odkryć główny bohater. Czy istnieje sposób, by tego dokonać? Jak Whalen poradzi sobie z prawdą o przeszłości? 


W Harford wszyscy słyszeli o rodzinie Oswaltów, o ich bogactwie ekscentryźmie, ale przede wszystkim o, tym w jakich okolicznościach zostali zamordowani... Aaron Whalen zostaje przydzielony do śledztwa pozornie łączącego się ze śmiercią Oswaltów. W tej sprawie pomaga mu młodziutka policjantka Jessica. Niestety śmierć goni śmierć. Nawet dla Wahalena to zbyt wiele.


Obietnica rozwiązania zagadki owianej tajemnicą, wręcz mającą wymiar legendy, sprawia wrażenie bardzo ciekawej historii. Pomysł doskonały! Gorzej z realizacją. Książka a dokładniej książeczka liczy raptem 182 strony. Około 100 stron zostało przegadane przez autora. Kompletnie zbędne opisy wszystkiego pozbawiły powieść tempa. Mam wrażenie, że Puza chciał opisać całą historię w sposób enigmatyczny. W stylu Simona Becketta i jego Ran kamieni i Zimnych ogni, ale mu, to kompletnie nie wyszło! Manipulowanie słowem i zainteresowanie nim czytelnika w skali od jeden do dziesięciu oceniam na dwa. 


Tragedia! Przy dobrej lekturze 200 stron "mignie" mi sama nie wiem kiedy. Przy Sekrecie rodu Oswaltów 182 strony męczyłam dwa dni! Dramat! Reasumując to najgorszy kryminał jaki kiedykolwiek czytałam. Brak akcji, brak tempa, przegadana fabuła, element zaskoczenia żaden! Nie pamiętam równie złego kryminału. Justyna.ju


Moja ocena 2

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu AlterNatywnemu

08 lutego, 2021

"Gorąca oferta" Charlotte Mils

AUTOR: Charlotte Mils
TYTUŁ: Gorąca oferta
WYDAWNICTWO: AKURAT Warszawa 2021
OKŁADKA: miękka, ze skrzydełkami, stron 320
z okładki:
Emily Carson to dziewczyna świeżo po studiach, świętująca zdobycie pierwszej pracy. Przypadkowo poznaje Marcusa, który robi na niej wrażenie prostackiego celebryty. Wystarczy jednak trochę czasu i wspólny wyjazd na Wyspy Kanaryjskie, żeby zakochała się w nim bez pamięci. Niestety zaraz po powrocie z wakacji Emily dowiaduje się o wstrząsającym sekrecie, który oddala ją od mężczyzny. Stopniowo na światło dzienne wychodzą kolejne mroczne tajemnice, a Emily stanowczo zbyt późno orientuje się, że grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo.

 

 


Podobno Charlotte Mils inspiracje do pisania książek czerpie głównie ze swoich snów.


Koszmar, to pierwsze skojarzenie jakie nasuwa się czytając, tę pożal się Boże powieść. Emily, młoda idiotka tuż po studiach, bez szacunku do siebie. Marcus, bogaty przystojniak, jego hobby to jednorazowa zabawa z takimi pustostanami umysłowymi jak Emily. Tych dwoje spotyka się (nie)przypadkowo, od słowa do słowa dobili targu i się umówili. Przez całą książkę nie licząc ostatniego rozdziału czytamy o przemyśleniach Emily. Czy jest dziwką, czy nie jest. I czy piękny Marcus pomyśli, że jest dziwką. Hello! Jeśli umawiasz się z facetem za kasę to co sobie ma pomyśleć? I tak przez cały czas zero jakiejkolwiek sensownej fabuły. Co prawda książka podzielona jest na dwu poziomową narracje. Ale relacja Markusa jest na tyle uboga, że śmiało można stwierdzić, że nie ma jej wcale. 


Czytając wypociny pani Mils, zachodziłam w głowę jakim cudem historie upodlające kobiety mają takie wzięcie? Nie wiem! Nie wierzę, że ambicje współczesnej kobiety nie sięgają dalej niż prostytuowanie się i marzenie o pięknym bogatym sponsorze. Albo pięknym, bogatym dodatkowo niewiarygodnie niebezpiecznym mafiozie - gwałcicielu. Poważnie o tym marzy współczesna polka? Nie wydaje mi się. Z drugiej strony powieści z takim wątkiem sprzedają się rewelacyjnie. I tak pewnie będzie z Gorącą ofertą. Bowiem ma wszystko co potrzebne tego typu historyjką.

 Głupią, irytującą do granic możliwości bohaterkę. Dawno temu czytałam Amber Gail Mchugh, byłam przekonana, że nikt nie jest wstanie stworzyć równie idiotycznej fabuły z równie tępą bohaterką. Charlotte Mils dokonała niemożliwego. Nie gratuluje. 


Męski główny bohater to facet z głową na karku. Inteligentny, bogaty i oczywiście przystojny. Kochają go wszystkie kobiety, a on się nimi bawi. Do czasu aż spotyka tę jedyną. Oczywiście jest namiętny nieziemski seks, gdzie główna bohaterka zawsze ma orgazm. ZAWSZE! Potem następuje rozstanie, przeważnie z jakiegoś błahego powodu. Krótka ale jakże ogromna rozpacz obydwojga. Godzenie, czytaj seks. I dobijamy do zakończenia. Zawsze takie samo. I żyli długo i szczęśliwie. I to wszystko posiada Gorąca oferta. Opowiedziana prostym językiem, czytając marzysz żeby się skończyła.


Reasumując. Całość przed totalną porażką ratują dwa ostatnie rozdziały. Inaczej przyznałabym "0". Gorąca oferta to niestety jedna z najgorszych książek jaka trafiła w moje ręce. Nie polecam! Justyna.ju


Moja ocena 2


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu AKURAT
 

20 kwietnia, 2020

"Córka gliniarza" Kristen Ashley

AUTOR: Kristen Ashley
TYTUŁ: Córka gliniarza
TŁUMACZ: Julia Gabriel
WYDAWNICTWO: AKURAT Warszawa 2020
OKŁADKA: miękka, ze skrzydełkami stron 511
Z okładki:
Indy Savage, córka doświadczonego policjanta i właścicielka niewielkiej księgarni, ma wszystko, o czym mogłaby zamarzyć. No... prawie.
Do pełni szczęścia brakuje jej tylko jednego – najprzystojniejszego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkała, czyli Lee Nightingale’a, do którego wzdycha od lat. Chłopak jednak wydaje się odporny na jej zalotne spojrzenia, czarujące uśmiechy i czułe słówka. Zniechęcona ciągłymi niepowodzeniami Indy postanawia nie marnować więcej czasu na starania, które i tak nie przynoszą efektów. Mijają lata, w końcu los postanawia splatać jej figla. Kiedy pracownik Indy gubi worek diamentów, ściągając na siebie niebezpieczeństwo, dziewczyna chce mu pomóc, ale wpada w poważne tarapaty. Tylko jedna osoba może ją z nich wyciągnąć. Jest nią oczywiście Lee, który prowadzi prywatną agencję detektywistyczną. Dramatyczna sytuacja pociąga za sobą zaskakujące konsekwencje...



Pamiętacie serię Dream Men? Tym razem Ashley powraca do nas z zupełnie nową powieścią z cyklu Rock Chick, Córka gliniarza.

Indy 30-letnia właścicielka małej księgarni, przez swojego pracownika wpada w tarapaty. Jedyna osoba, która może jej pomóc to, nie, nie ojciec policjant! Tylko najprzystojniejszy właściciel agencji detektywistycznej, nieustraszony Lee Nightingale'a. Ten sam do którego Indy wzdycha od lat.

Jeśli któraś z pań uważała, podobnie jak ja, że przy serii Dream Men bohaterki nie wykazywały się intelektem i były irytujące, to po poznaniu Indy Savage szybko zmienią zdanie. Kobieta irytuje tak mocno, aż nie chce się czytać dalej. 30-latka myśląca i zachowująca się jak osoba z silnym upośledzeniem umysłowym położyła całą powieść, Lee, też nie lepszy. Autorka ma zdecydowanie słabość do napakowanych facetów w stylu Bad Boy. W każdej jej powieści, powiela się te sam scenariusz. Słodka idiotka i silny przystojniak jej superhero. Blanka Lipińska mówi, że Laura z jej 365 dni, to ona sama, jeśli Indy, to Kristen, to wszystko wyjaśnia ten bełkot. Książka nie ma akcji, ona nawet nie ma fabuły. W kółko strzelają, trafić nie mogą, a w między czasie czytamy wynurzenia głównej bohaterki na temat jej życia. Przez 15 lat wzdychała do Lee, ale gdy on postanawia, że chce być z nią, ta nagle zaczyna się zastanawiać czy to dobra decyzja. Dramat!

Kristen od zawsze marzyła by pisać. Jest autorką ponad 60 powieści. Za Córkę gliniarza powinna dostać dożywotni zakaz pisania, nawet do szuflady. Jej najnowsza książka, to największe rozczarowanie roku. Nie pamiętam aby jakakolwiek lektura mnie tak zmęczyła. Nie polecam! Justyna.ju

Moja ocena 2

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu AKURAT


10 sierpnia, 2014

"Uśpienie" - Marta Zaborowska

AUTOR:Marta Zaborowska
TYTUŁ: Uśpienie
WYDAWNICTWO:Czarna Owca, Warszawa 2013
OKŁADKA:miękka,stron 480


Z okładki:
Z kliniki psychiatrycznej w podwarszawskim miasteczku ucieka psychopata. Dwa dni później w zagadkowy sposób zostaje zamordowana jego lekarz prowadząca. Sprawę bada detektyw Julia Krawiec. Prowadzone przez nią śledztwo obnaża kolejne tajemnice, jakie skrzętnie skrywają przed światem zarówno mieszkańcy miasteczka, jak i z pozoru niezaangażowani w sprawę pacjenci oraz pracownicy kliniki. Wysiłek Julii włożony w rozwiązanie tej skomplikowanej łamigłówki odbywa się kosztem jej prywatnego życia. Doprowadza to do poważnych komplikacji rodzinnych.


  Uśpienie - debiut Marty Zaborowskiej to książka średniej klasy. Nie zaskakuje w niej nic, ani akcja, ani zakończenie. Pani detektyw jest nieprofesjonalna, wciągając w śledztwo osobę postronną, zwierzając się z każdego tropu. W dodatku jest wyrodną i nieodpowiedzialną matką. Pan psychiatra traktuje pacjentów jak śmieci. Postacie są miałkie i bezbarwne, nie są pogłębione psychologicznie, niedopracowane. Nie ma atmosfery w tej powieści. Jak to trafnie określiła Ju tytuł jest idealny- idealne uśpienie, bo ta książka nudzi. Nie podoba mi się ani styl pisarski tej autorki, ani jej postacie. Nie podoba mi się dosłownie nic. Temat byłby ciekawy, gdyby nie reszta- zero psychologii, zero napięcia. 

 Twój Styl nr 11/280/2013 na 130 stronie przedstawił pozytywną recenzję tej książki. Nazwał Zaborowską „Polską Szwedką” .Porównywał autorkę z Kamillą Läckberg. ,a  intrygę nazwał „zagmatwaną i wielostopniową”. Ja tego nie widzę, pochwały są na wyrost. 
     Wiem, wiem ,że to debiut, ale wiele już w swoim życiu przeczytałam debiutów i ten chyba jest najsłabszy. To, że ktoś pisze grubą książkę z kilkoma trupami, wcale nie znaczy, że trzeba zaraz ją drukować, i że jest to dobry kryminał, bo pisanie kryminałów, to bardzo trudna sztuka i naprawdę trzeba mieć talent i ogromną wiedzę o świecie, żeby napisać coś dobrego. Tego Pani Marcie niestety brakuje. Może się później bardziej rozwinie, ale ja już się o tym nie przekonam, bo nie mam zamiaru czytać czegokolwiek tej autorki. Jej pisarstwo jest grubo ciosane, brakuje w nim finezji i polotu, wiedzy o świecie i ludziach. Szkoda. Maa
Moja ocena 3

 Żadna, ale to żadna książka nie ma tak trafnego tytułu jak UŚPIENIE Marty Zaborowskiej. Od pierwszej do ostatniej strony ten kryminał trzyma nas w stanie totalnego uśpienia. Najdziwniejsze jest to, że powieść Pani Zaborowskiej na pierwszy rzut oka, na drugi zresztą też ma wszystko czego potrzebuje dobry kryminał. Powiedziałabym, że nawet ma więcej. Tu nie ma jednego psychopaty za którym gonią wszyscy, tu mamy ich całą klinikę! Mamy również zagmatfaną intrygę, tajemnica goni tajemnicę, jest też nieustraszona i irytująca detektyw Julia, autorka wydawałoby się, że nie przynudza, ale. No właśnie ale co? Co poszło nie tak, że Uśpienia czytać się nie da – tak jest nudno. Bez polotu, bez emocji, bez niczego. Większe zainteresowanie wzbudzają reklamy w TV, niż ta powieść. Ja wiem, że jest to debiut autorki i naprawdę mi przykro, że tak krytykuje pierwsze „dziecko” Pani Marty, ale trzeba być szczerym. Ja bym tej książki nie wydała, nie mówię tego złośliwie, po prostu debiuty są wizytówką autorów. Ja po przeczytaniu Uśpienia zastanowię się trzy razy jak zobaczę kolejną książkę Zaborowskiej i ostatecznie wybiorę coś innego, bo na kolejne Uśpienie szkoda mi czasu, skoro jest tyle innych ciekawszych tytułów do wyboru. Jakiś czas temu czytałam  pierwszą książkę Karin Slaughter- Zaślepienie i pomyślałam sobie, że jeśli Pani Marta nie popracuje nad umiejętnością zaciekawienia przeciętnego czytelnika , to nawet nie zbliży się poziomem do debiutu Slaughter. Bardzo przykre. W Zaślepieniu autorka dała coś od siebie, tknęła życie w książkę. W Uśpieniu zabrakło elementu wciągnięcia w historię Lasoty. Odnoszę takie wrażenie, że ta powieść została napisana bo Zaborowska chciała coś wydać i wydała…Książkę absolutnie nie do polecenia innym. Pani Marta z wykształcenia jest politologiem a zawodowo związana z jedną z międzynarodowych instytucji finansowych. Autorka pracuje obecnie nad kolejną książką z bezkompromisową detektyw Julią Krawiec w roli głównej. Ja raczej drugiej szansy tej autorce nie dam. Debiuty zawsze oceniam mniej krytycznym okiem, ale tu nie miałam za co podnieś oceny. Bardzo mi przykro, bo pomysł jest dobry tylko z realizacją kiepsko. Justyna.Ju

Moja ocena 2


30 marca, 2014

"Zrozumieć Kod Da Vinci" - Amy Welborn

AUTOR: Amy Welborn
TYTUŁZrozumieć Kod Da Vinci
PRZEKŁAD: z angielskiego Łukasz Tarnowski
WYDAWNICTWO: POLWEN,Radom 2005
OKŁADKA: miękka, stron 144

Z okładki
„Kod Leonarda da Vinci” Dana Browna stał się fenomenem wydawniczym. Po roku w Stanach Zjednoczonych sprzedaż sięgnęła blisko 6 milionów egzemplarzy. Niestety w Polsce powieść ta również zajmuje czołową pozycję na liście bestsellerów.
Ta niezwykle szkodliwa książka, oparta na licznych błędach i kłamstwach, zaprzecza Bóstwu Jezusa Chrystusa, podważa wiarygodność Ewangelii oraz w bezprecedensowy sposób uderza w Kościół katolicki.

Amy Welborn, amerykańska specjalistka z zakresu historii Kościoła, ujawnia ukryty cel powieści Dana Browna, prostuje jego błędy i kłamstwa.

„Zrozumieć Kod Da Vinci” Amy Welborn to pełne rozszyfrowanie „Kodu Da Vinci” Dana Browna!


 Postanowiłam jak najszybciej przeczytać tę książkę, żeby mieć ją z głowy. I udało się w kilka godzin, co prawda zmarnowanych, ale jest przeczytana.
  Po pierwsze: tytuł jest błędny: Zrozumieć Kod Da Vinci i podtytuł: Co ukrył w swojej książce Dan Brown. Tu nie chodzi o to , by zrozumieć Kod, ale żeby ośmieszyć Browna. I autorka nie wyjaśnia co Brown ukrył. Zwykła manipulacja, żeby zarobić. Poziom tej książki jak zwykle niski u tej autorki. Sama sobie w wielu miejscach zaprzecza. Oczywiście Leonardo nie był homoseksualistą, oczywiście  na Ostatniej Wieczerzy Leonarda jest św. Jan , nie Maria Magdalena. To było oczywiste, że tak napisze znawczyni wszystkiego.
  Ktoś, kto uważa się za eksperta w dziedzinie sztuki i kto jednocześnie konsekwentnie określa jako Da Vinci (Leonarda ), jest tak wiarygodny jak ekspert od religii, który Jezusa nazywałby „z Nazaretu”. s. 103
   Wyjaśnię o co chodzi. Da Vinci znaczy z miejscowości Vinci, a nie jest to nazwisko, jak się powszechnie uważa. Jeżeli ktoś mówi Jezus z Nazaretu, to nie jest prawdziwym religioznawcą, a niestety autorka tak określa Jezusa, no to czyż sama sobie nie zaprzecza. Bądźmy konsekwentni w swoich poglądach. To jest On z Nazaretu czy nie pani Welborn?
     Autorka thriller  Browna traktuje jak książkę naukową. Niech teraz się weźmie za Tajemnice 13 Apostoła Michela Benoit i niech powie autorowi jak jest w zakonach, bo wie na pewno lepiej niż były zakonnik. Naprawdę ta książka to dramat. Nie polecam. Szkoda moich 7 zł na tę pozycję.

Moja ocena 2 Maa




16 lutego, 2014

"Włoskie buty" - Henning Mankell

AUTOR: Henning Mankell
TYTUŁ: Włoskie buty
TŁUMACZENIE ze szwedzkiego:
Ewa Wojciechowska           
WYDAWNICTWO : W.A.B.Warszawa 2013
OKŁADKA: twarda, stron 256


Z okładki:
Na niewielkiej bałtyckiej wyspie od dwunastu lat mieszka samotnie Frederick Welin, sześćdziesięciosześcioletni emerytowany lekarz. Rytm jego życia wyznaczają codzienne poranne kąpiele w wykuwanym codziennie przeręblu. Jedynymi towarzyszami jego samotnej egzystencji są stary pies i równie wiekowy kot oraz pojawiający się od czasu do czasu hipochondryczny listonosz. Tak trwa to niezmącone niczym życie aż do momentu, w którym na otaczającym wyspę lodzie pojawia się kobieca postać, wspierająca się na chodziku. Okazuje się nią Harriet, miłość życia Fredericka, którą prawie czterdzieści lat wcześniej opuścił bez słowa. Dawna kochanka żąda spełnienia złożonej wiele lat wcześniej obietnicy - chce, żeby Frederick zawiózł ją nad leśne jezioro, o którym niegdyś opowiadał. Ruszają więc w podróż, która całkowicie zmieni starzejącego się, złamanego życiem człowieka.

Dziwaczna prośba dawnej miłości pociągnie za sobą lawinę zdarzeń i spotkań, które nie pozwolą byłemu lekarzowi wieść dawnej, wycofanej egzystencji, ale zmuszą go do powrotu do życia i rozliczenia z przeszłością.

Włoskie buty to klimatyczna opowieść o starości, samotności i urokach życia na szwedzkiej wyspie,
ukazanej w ciągu czterech pór roku. Przeczytałam ją jednym tchem. Nikt tak cudownie jak Mankell nie buduje klimatu. Czytelnik czuje, że jest twarzą w twarz z bohaterem, że marznie razem z nim w zimę i poci się podczas upałów, pragnie się tam być. Niesamowity koloryt, poezja słów, autor w tej powieści jest bardzo liryczny.
Kiedy się na nie patrzy, trudno uwierzyć, że to zwykłe jeziorko, a nie przypadkiem uroniona kropla atramentu, którym maluje przyroda s. 88
      Jedyną wadą książki, a może nie samej książki, a tłumaczenia polskiego są liczne, BARDZO LICZNE BŁĘDY STYLISTYCZNE, które potwornie rażą! 
      Ciekawe i liczne są przemyślenia na temat śmierci i starości, widać, że autor myśli już o drugiej stronie cienia.
           Śmierć wycina wszystko w pień[…]
           Nie zostawia żadnej kryjówki dla życia s. 217
Gorąco polecam tę książkę, inną od wszystkich dotychczasowych książek tego autora. Maa
Moja ocena 10

Tak się złożyło, że pod rząd czytałam trzy obyczajowe książki i Mankell wypadł na tle dwóch pozostałych ( Rany kamieni Becketta i Przywróconych Motta ) najsłabiej. Szkoda. Książka moim zdaniem jest totalnie o niczym, no dobra o przemijaniu i o tym jak można sobie zmarnować życie kompletnie nie zrozumiałymi decyzjami. Powieść nie ma punktu zaczepienia, dzięki któremu chcemy czytać dalej, nie ma napięcia, nie ma nic. O przepraszam ma jedną rzecz w nadmiarze…NUDĘ. Marta zarzuci mi, że się nie znam, bo nie lubię obyczajówek. Ma rację, znawcą nie jestem żadnym, ale dobre obyczajówki np. Przywróceni ( recenzja z 19.01.2014r ) Jansona Motty czytam z wielką przyjemnością. Włoskie buty po prostu do takich się nie zaliczają. Zawiodłam się. Mankella w tym wydaniu polecam do łóżka, powieki opadają błyskawicznie. Justyna.Ju
Moja ocena 2



15 grudnia, 2013

"Ciemniejsza strona Greya" - E L James


AUTOR: E L James
TYTUŁ: Ciemniejsza strona  Greya
TŁUMACZENIE: z angielskiego Monika Wiśniewska
WYDAWNICTWO: Sonia Draga,Katowice 2013
OKŁADKA: miękka,stron 631

Młodziutką studentkę Ane Steele i charyzmatycznego miliardera Christiana Greya połączył niecodzienny układ, który z czasem przerodził się w coś znacznie głębszego. Jednak demony Greya zwyciężyły. Ana zerwała uzależniający związek i zajęła się karierą. Ogarnięci obsesyjna tęsknotą kochankowie, nie potrafią bez siebie żyć. Kiedy więc Christian proponuje Anie zupełnie nowy układ, dziewczyna nie potrafi mu odmówić. Kiedy wydaje się, że świat miłości pasji i nieskończonych możliwości stoi przed nimi otworem, ciemniejsze chmury gromadzą się nad luksusowym wieżowcem w którym mieszkają…

W tej książce jest tyle cukru, że aż mdli. Stało się to czego byłam pewna, druga część trylogii o której mówi cały świat to nic innego jak pospolity, niczym nie wyróżniający się, przesłodki, nudny romans. Na okładce jest napisane , że jest w tej powieści „szczypta pieprzu i kilka kropel perwersji (…)” Naprawdę maleńka szczypta i jeszcze mniejsze kropelki, bo ja tam nic prócz waniliowego, przesłodkiego seksu nie znalazłam. Albo ja jestem jakaś nienormalna, albo ta reszta świata , która znalazła tam perwersję! Momentami tego się czytać nie da, w kółko jedno i to samo, tylko seks, seks, pod koniec bzykanko (kto czytał wie o co mi chodzi). To co mnie interesowało od początku (czyli cz.I), to mózg Christiana. Ale o tym jest zaledwie 5 stron na 631…(!) Książka nadal pisana jest lekkim
nieskomplikowanym językiem, dzięki czemu czyta się ją z większą przyjemnością. I to jest jedyna zaleta tej powieści. O przepraszam pierwszą zaletą jest Christian Grey i jego mózg ;) No to na tyle jeśli chodzi o pochwały, szkoda naprawdę szkoda, pierwsza część mnie zaintrygowała – brzmiała obiecującą ( z opisów wynikało, że będzie mocniejsza, no ale trzeba przyznać inna od typowego romansidła) i jakby nie niepoprawnie romantyczna natura autorki była by z tego całkiem dobra trylogia. Ale nie można mieć wszystkiego. No cóż szkoda, trudno przeżyjemy. I tak przeczytam III część, przynajmniej mam taką nadzieję. Justyna.Ju

Moja ocena 5


   Dawno już nie czytałam tak  tragicznej, sztucznej, beznadziejnej i irytującej powieści. Nigdy nie czytałam tak nudnego i durnego romansu. To nawet nie jest powieść erotyczna, bo takowa ma konkretny cel. Pod tym względem Murakami ma lepsze sceny erotyczne, choć erotyków nie pisze. Jednak on w przeciwieństwie do pani James, świetnie posługuje się językiem, potrafi opisywać, opowiadać. Autorka potrafi tylko wymyślać różne konfiguracje pozycji seksualnych, a jej język jest ubogi. Jest po prostu płasko, nudno i aż chce się rzucić książką o ścianę. Czytałam tę książkę tylko po to, by napisać recenzję, trzecia część była już ponad moje siły, skapitulowałam. Jak to czytać? Moja rada: nie czytać w ogóle!!!!
       Gdy czasem uda się jej cudem zaciekawić czytelnika np. Panią Robinson czy Jackiem, to te sceny są takie krótkie, że zanim się rozpoczną, to już się kończą, bo przybywa z odsieczą cudowny rycerz Szary-blee…no i oczywiście zaraz jest cudowny seks i wewnętrzna bogini Any rozpada się na tysiąć kawałków.
        Zasób słownictwa autorki w ogóle się nie poprawił, jak był ubogi, tak został. Jak już się napisało jedną książkę, to wypadało by się trochę podszkolić, kupić kilka słowników , zainwestować w korektora. Tytuł książki też jest chybiony, bo jaka ciemniejsza strona? Zrobił się z niego straszny budyń. NIE POLECAM I PRZESTRZEGAM PRZED TYM SZAJSEM!
Moja ocena 1 Maa

23 czerwca, 2013

"Stieg Larsson Mężczyzna, który odszedł za wcześnie" - Barry Forshaw

Autor: Barry Forshaw
Tytuł: Stieg Larsson Mężczyzna, który odszedł za wcześnie
Tłumaczenie: z angielskiego Jerzy Malinowski
Wydawnictwo: Świat Książki, Warszawa 2010
Okładka: miękka, stron 318

Z okładki:
"Biografia Stiega Larssona- autora trylogii Millenium, najlepiej sprzedającej się serii kryminalnej ostatnich lat.
Barry Forshaw, dziennikarz zajmujący się literaturą kryminalną, filmem i sztuką."

   Książka Barryego Forshaw’a nazwana szumnie biografią, z biografią nie ma wiele wspólnego. O Larssonie może jest ze trzydzieści stron, reszta książki to opis treści Millenium, który nie zawsze jest zgodny ze stanem faktycznym ( np. że niby Erika Berger odkrywa swoją biseksualność, ciekawe kiedy? Chodzi o jej męża, a nie o nią samą). Niby bzdury, ale irytujące, bo skoro już streszcza się jakąś książkę, to należy to robić porządnie. Nie rozumiem po co prawie połowa książki to streszczenie trylogii. Nie ma tam jakiś głębszych treści, interpretacji, są za to streszczenia książek innych skandynawskich autorów, opis wydawców Larssona, nic o samym autorze. Wiele  w swoim życiu  przeczytałam biografii, ale tu nie ma nic  z biografii. To nawet nie jest analiza literacka dzieła, to zwykły bryk, z jakiego korzystają uczniowie. Gdy chce się napisać biografię, to trzeba trochę czasu poświęcić na zdobycie materiałów, poznać rodzinę opisywanej osoby, widocznie autor tej książki nie miał na to czasu.
Natomiast fajne było wspomnienie Marka Krajewskiego przy okazji opisania wydawnictwa Quercus, wydającego Larssona w Wielkiej Brytanii. Wysoko ceni się tam Śmierć w Breslau, a Krajewskiego uważa się tam za perłę wśród autorów kryminałów.
Kompletnie niczego nie dowiedziałam się o moim ulubionym autorze, a chciałam poznać jakieś szczegóły z jego życia. Plusem dla książki są okładka i zdjęcia- ciekawe. Interesujący jest także rozdział: Reakcje: Pisarze o Stiegu Larssonie.
                 
Niewielu pisarzy pozostawiło po sobie tak wiele w tak krótkim czasie

                                                                                        Julian Maynard-Smith op. cit. s.283


       Stieg Larsson najlepiej opisuje obraz współczesnej Szwecji […] Mamy do czynienia z        miastem naprawdę współczesnej ery, współczesnego świata.
                                                                              Jean Smith op. cit. s. 253

I to niestety tyle pozytywów dla tej książki.
                                              Maa
Moja ocena 2

12 maja, 2013

"Gra o Ferrin" - Katarzyna Michalak

Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Gra o Ferrin 
Wydawnictwo: Albatros, Andrzej Kuryłowicz, Warszawa, 2010.
Okładka miękka,stron 424 

Zamysł książki jest ciekawy, co prawda nie da się już wymyślić nic innego od tolkienowskich krasnoludów czy elfów (odmiana żeńska-elfie),ale różnorodność światów jest fajna i to jest plus książki. Za to realizacja koszmar!!! Język nieporadny (pełen błędów językowych). Wkładanie w usta elfów współczesnych przekleństw jest po prostu śmieszne i irytujące. Treścią książki jest ciągłe mordowanie i głupota kobiet. A najgłupszą z nich jest Karolina-Anaela. Jej postać wzbudza straszną irytację. Bohaterowie nie mają cech indywidualnych, rozbudowanych charakterystyk. Są płascy i nijacy. Zresztą po co ich rozbudowywać, skoro zaraz i tak zginą przez głupotę Pierwszej. Fajne są tam tylko zwierzęta Cień i Lwiana, reszta wzywa o pomstę do nieba. Mieszkańcy innych wymiarów używają współczesnego języka z dodatkiem wyrazu miast ( w zamyśle zamiast). Odkryłam także parę neologizmów --(wyrazów wymyślonych prze autorkę) np.: zewłok( zwłoki), miotnęła ( uderzyła), opuszką (zamiast opuszkiem), i.t.p. Momentami fabuła jest wciągająca, ale język wszystko psuje. Całą fabuła nie trzyma się kupy, wątki są niedokończone, a zakończenie niezrozumiałe. Ta książka jest taka jak dzisiejsze czasy-miałka, prostacka, bez głębi, fast food wśród naprawdę dobrej literatury, której nie ma kto wydać.  Nie wiem jak jest ze współczesnymi powieściami tej autorki- może tam język bohaterów tak nie razi, ale nie mam zamiaru tego sprawdzić, tak jak nie mam zamiaru czytać dalszych części sagi o Ferrinie.  Szkoda, bo pomysł jest fajny i mogła by być ciekawa książka. Nie krytykuję tej powieści ze złośliwości, bo autorka wydaje mi się bardzo sympatyczną osobą, ale niestety takie są moje odczucia po przeczytaniu książki. Powinno się być odpowiedzialnym za to, co się napisało. A tu tej odpowiedzialności nie widać. Dajcie mi ludzie dobrego, współczesnego pisarza, nie koniecznie, fantasy, bo oprócz  Wiśniewskiego, Krasnodębskiego, Masłowskiej, Krajewskiego, Sapkowskiego i Kotowskiego nikt mi nie przychodzi do głowy.
Chciałabym jeszcze słówko dodać o okładce. Czyżby grafik nie wiedział ile główna bohaterka ma lat? Jak na moje oko na okładce 15,a powinna mieć 27. Takie  nieścisłości bardzo irytują czytelników moi wydawcy uwierzcie mi.  

Moja ocena 2

Maa