Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamiętnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamiętnik. Pokaż wszystkie posty

16 października, 2021

"Studia z dziejów skurwysyństwa" Gosia Wincent

AUTOR: Gosia Wincent
TYTUŁ: Studia z dziejów skurwysyństwa
WYDAWNICTWO: AlterNatywne Poznań 2021
OKŁADKA: miękka, stron 144
z okładki:
Jolanta rozlicza się ze swoją przeszłością. Wychowana na zapadłej wsi, molestowana w dzieciństwie przez ojca kobieta wyrywa się z toksycznego środowiska i zaczyna układać życie po swojemu. Jednak przypłaca to chorobą psychiczną. W ramach autoterapii pisze kontrowersyjny blog, w którym ujawnia rodzinne sekrety.
Przygotuj się na „ostrą jazdę bez trzymanki”. Tu nie ma tematów tabu. „Studia z dziejów skurwysyństwa” to zarówno pamiętnik, zapis rozmów z ojcem-oprawcą, jak i poradnik, jak komfortowo żyć, nie oglądając się na innych, niosąc bagaż przeszłości, która nie pozwala na zdrowe funkcjonowanie. To zapis myśli kobiety, która nie poddała się, mimo że już na starcie wydawała się przegrana.
Ta książka wbije Cię w fotel. A gdy uświadomisz sobie, że wszystko, co zostało w niej opisane, wydarzyło się w prawdziwym życiu, jeszcze długo nie będziesz potrafił się podnieść. 


Szok! Po raz pierwszy kompletnie nie wiem jak to skomentować. Zatkało mnie! Niby w głowie milion myśli, a na papierze pustka.


Studia z dziejów skurwysyństwa przyciągają uwagę samym tytułem! No ballady o miłości tu nie będzie! To książka bez kompromisów, bez jakiegokolwiek tabu i bez emocji... emocji głównej bohaterki Joli.


Jola chcąc rozliczyć się z przeszłością pisze książkę. Molestowana w dzieciństwie przez ojca, nie mogła liczyć na niczyją pomoc, ani współczucie. Jednak udaje jej się wyrwać z toksycznego środowiska, niestety koszmarne dzieciństwo odbija się na zdrowiu kobiety i ta ląduje w szpitalu psychiatrycznym.


Książka zaczyna się za przeproszeniem, ale muszę to napisać, bo innego odpowiedniego słowa, które oddałoby to o czym mowa po prostu nie znajduje. Więc Studia z dziejów skurwysyństwa zaczyna się od pierdolnięcia... czytelnika w łeb. I już wiesz, że tu nie będzie literackich przenośni, ani owijania w bawełnę. Książka ma charakter pamiętnika, przeczytamy tu nie tylko wspomnienia głównej bohaterki, ale także zapisy rozmów z ojcem - oprawcą. Dzięki temu wyłania nam się obraz Napoleona (ojciec Joli). Możemy w niewielkim stopniu zorientować się z jakim typem człowieka mamy do czynienia. To, co szokuje, to całkowicie pozbawiona wręcz wyzuta z wszelkich emocji narracja. Jolanta o swoim koszmarze opowiada tonem jednolitym, suchym, wręcz niepokojącym. Nie mówię, że to źle! Po prostu inaczej niż się spodziewałam. Kobieta pod koniec książki daje czytelnikowi dobre rady, jak komfortowo żyć nie oglądając się na innych, oraz jak radzić sobie z bagażem traumatycznych doświadczeń, które nie pozwalają na normalne zdrowe funkcjonowanie.


Reasumując, ta lektura nie będzie łatwa, nie będzie też przyjemna. Dodatkową trudnością w jej odbiorze i zrozumieniu jest wszechobecny chaos narracyjny. Skoki czasowe są w żaden sposób ze sobą nie powiązane. Raz jesteśmy w 2004 roku, a nagle 2018, za chwile wracamy do 2008. Logistycznie ciężko nadążyć. Z racji na temat molestowania dzieci, czyta się ciężko. Mimo tych kilku minusów książkę polecam. Justyna.ju

Moja ocena 6


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu AlterNatywnemu
 

22 października, 2019

"Do ostatnich dni" Julie Yip - Williams

AUTOR: Julie Yip - Williams
TYTUŁ: Do ostatnich dni
TŁUMACZ:     Aleksandra Kondrat
WYDAWNICTWO: MUZA SA Warszawa 2019
OKŁADKA: miękka, ze skrzydełkami, stron 384
Z okładki:
Kiedy miała 37 lat, zdiagnozowano u niej raka w IV stadium rozwoju choroby. Postanowiła wówczas pisać bloga, który stał się podstawą tej książki. Chciała przygotować najbliższych na to, co się dzieje, gdy ciężko choruje ukochana osoba. Opisać, jak najlepiej przeżyć czas, który nam pozostał. Julie, walcząc z rakiem, przeżyła pięć lat. Do ostatnich dni jest zapisem jej niezwykłej historii.
Julie Yip - Williams przyszła na świat 6 stycznia 1976 roku w Wietnamie. Urodziła się, ważąc nieco powyżej trzech kilogramów. Sporo, jak na wietnamskie standardy, ale nie na tyle dużo, aby zagrażać życiu własnemu i matki podczas porodu. Nic nie zachwiałoby szczęściem młodych rodziców, gdyby nie fakt, że dziewczynka była niewidoma. Kiedy Julie miała dwa lata, całą rodziną wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych i zaczęli układać swoje życie na nowo.
Julie odzyskała częściowo wzrok, ukończyła studia prawnicze na Harvardzie i robiła karierę w jednej z najlepiej na świecie prosperujących kancelarii prawnych. Była żoną przystojnego, błyskotliwego mężczyzny oraz matką dwóch pięknych córek. I wtedy usłyszała diagnozę: nowotwór jelita grubego...



Ta lektura bezpowrotnie zmieni Twoje patrzenie na świat. Jeszcze mocniej docenisz, to, co posiadasz!

"Nazywam się Julie Yip - Williams. Jestem ci wdzięczna za to, że wziąłeś tę książkę do ręki i niezmiernie tym faktem zaszczycona. Zaczynam moją historię wraz z jej końcem. Oznacza to, że gdy czytasz tę książkę, mnie już nie ma." (J.Y. Williams "Do ostatnich dni" s 7)

Julie przyszła na świat 6 stycznie 1976 roku w Wietnamie. Gdy miała 2 lata razem ze swoją całą rodziną wyemigrowała do USA. Mimo problemów ze wzrokiem ukończyła prawo na Harvardzie. Robiła karierę w jednej z najbardziej prestiżowych kancelarii prawniczych. Poślubiła Josha Williamsa, urodziła mu dwie piękne i zdrowe córki. Była spełniona, była szczęśliwa. W wieku 37 lat usłyszała diagnozę, nowotwór jelita grubego w IV  stadium choroby. Jej świat runął. Ale Julie się nie poddała, podjęła walkę, która trwała pięć lat. W tym czasie postanowiła pisać bloga, który stał się podstawą tej książki.

"Będę tą która umrze młodo. Będę pierwszą osobą spośród przyjaciół, wyruszającą w największą przygodę ze wszystkich, która polega na podróżowaniu przez życie do następnego stadium. Gdyby wybór był mój, zostałabym dłużej, aby patrzeć, jak moje dzieci dorastają i aby zestarzeć się z moim mężem, aby pochować moich rodziców, aby zobaczyć więcej w życiu, które tak bardzo kocham. Ale wybór nie należy do mnie. Nigdy nie należał." (J.Y. WIlliams "Do ostatnich dni" s 319)

Nie mam pojęcia jak napisać recenzje książki kobiety, która umiera i pisze o tym... Dla jasności Do ostatnich dni nie jest stricte tylko o śmierci. Ale nie oszukujmy się jej oddech czuć na każdej stronie. To książka o wielkiej nadziei, która dodaje siły, miłości i przyjaźni. To wspomnienia kobiety walczącej z najmocniejszym przeciwnikiem. Dzięki zapiską Julie uświadamiamy sobie, że rak nie uderza w jedną osobę. Uderza w całą rodzinę. Tu walczą wszyscy. Często słysząc, że ktoś ma raka współczujemy mu i martwimy się o niego. Zapominając o jego najbliższych. Od nich wymagamy siły i dyspozycyjności. Zapominając, że rodzina również potrzebuje wsparcia, dobrego słowa. Im też jest ciężko. Mogą mieć gorszy dzień i swoje humory. Mają do tego takie samo prawo jak chory.

Wracając do lektury, powiem to, co oczywiste. Czyta się trudno, bo temat ciężki, tym bardziej, że wiemy jak skończy się historia Julie. Do Julie też to dochodzi, w tedy czyta się jeszcze trudniej. To książka o niezwykłej kobiecie, mądrej silnej i szczęśliwej. W pewnym sensie pogodzonej z losem, na tyle na ile to możliwe. Książka niezwykle wzruszająca. Mocna! Justyna.ju

Moja ocena 6

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu MUZA SA


20 września, 2019

"Polak z Ukrainy" Dima Grabowski

AUTOR: Dima Grabowski
TYTUŁ: Polak z Ukrainy
WYDAWNICTWO: W.A.B. Warszawa 2019
OKŁADKA: miękka, ze skrzydełkami stron 208
Z okładki:
Polak z Ukrainy to błyskotliwie opowiedziana historia Dimy - Ukraińca, który wyłamuje się wszelkim stereotypom dotyczącym przybyszów zza wschodniej granicy. To zaproszenie do świata imigranta, którego życie tylko z pozoru wydaje się proste i nieskomplikowane. Dima szczerze i z humorem opowiada o swoich początkach w Polsce, przygodach w urzędach, pierwszych kryzysach i kulturowych trudnościach. Udowadnia, że choć jego imię, kolczyk w uchu czy zamiłowanie do pielmieni mogą go nieco odróżniać od typowego mieszkańca stolicy, to tak naprawdę jest jednym z nas.







Polak z Ukrainy, to opowieść Dimy Grabowskiego znanego yotubera, który dzieli się swoimi odczuciami na emigracji. Gdy postanowił dosłownie porzucić wszystko co osiągnął w Kijowie i wyemigrować za lepszym życiem, los rzucił go do Warszawy. W swej książce otwarcie i z humorem mówi co, go zadziwia, co rozśmiesza, a, co od razu by zmienił. Historia Dimy i jego rodziny burzy stereotypy przybyszów za wschodniej granicy.

Muszę przyznać, że Dima Grabowski mnie zaskoczył. Jestem pełna podziwu, że w momencie gdy jego ukraińska firma zaczęła doskonale prosperować, ten postanowił sprzedać wszystko i wyruszyć w świat. Brawa za odwagę. Jak mówi rosyjskie przysłowie "Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana". Książka utrzymana jest w lekkim klimacie, napisana z dystansem i humorem, dzięki temu brak tu nudnych wynurzeń. To, co polaków może zainteresować w tej historii. To całkowicie przyziemne sprawy widziane oczyma obcokrajowca. Przygody Dimy w urzędach, a jakie są polskie urzędy każdy z nas wie. Oraz różnice kulturowe. Mnie osobiście książka przypadła do gustu. Krótko zwięźle i na temat. I najważniejsze nie nudzi. Polecam, to opowieść o Ukraińskim sercu na Polskiej ziemi, Justyna.ju

Moja ocena 9

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania rewelacyjnej książki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu W.A.B.