TYTUŁ: Tajemnica talizmanu
WYDAWNICTWO: Novae Res, Gdynia, 2026 r.
OKŁADKA: miękka, stron: 268.
Od dziecka pasjonuję się filmami science fiction. Od kilkunastu lat czytam starszą, klasyczną fantastykę, a od kilku lat śledzę też tę współczesną. Nic dziwnego, że tytuł Tajemnica talizmanu Mateusza Tomczyka od razu mnie zainteresował.
Akcja toczy się w odległym 2360 roku. Podbity kosmos, Ziemia zniszczona wielką wojną i ogrom potworności – to mroczne tło ma w sobie ogromny potencjał.
Odnoszę wrażenie, że autor jest fanem filmów Star Wars oraz serialu The Expanse, który osobiście uważam za najlepszy serial SF. Sam zamysł książki i wątki bardzo mi się podobają. Gdy działa się akcja, jakieś ciekawe wydarzenie, bardzo dobrze się tę książkę czytało.
Niestety, mam do tej pozycji sporo uwag, które psuły mi przyjemność z lektury. Zupełnie nie podobają mi się postacie, a szczególnie dialogi między nimi. Czasem czułam wręcz zażenowanie zachowaniem głównych bohaterów – Agaty i Tomasza. Mnich wcale nie był lepszy. Ich rozmowy przypominały mi dyskusję nastolatków. Autor musi mocno popracować nad ekspresją dialogów i głębią psychologiczną swoich postaci.
Kolejna rzecz, która mnie irytowała, to rażący błąd, który powinien wyłapać każdy korektor. Trzeba znać znaczenie słowa „ojczym”. To mężczyzna, który poślubił matkę dziecka, ale nie jest jego biologicznym ojcem. Tymczasem w książce jest napisane, że opiekun Agaty ją adoptował. A to oznacza, że prawnie jest jej ojcem, a nie ojczymem. Może jest to zwykłe czepialstwo, ale ja takich błędów nie toleruję.
Tajemnica talizmanu to książka z dużym potencjałem i świetną akcją, która jednak potknęła się na słabych dialogach i niedopracowanych postaciach.
Maa
Moja ocena 6
Dziękuję wydawnictwu Novae Res za możliwość przeczytania książki.
(Współpraca recenzencka)




Szkoda, że postacie są tak niedopracowane.
OdpowiedzUsuń