Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polski autor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polski autor. Pokaż wszystkie posty

27 sierpnia, 2026

"Tajemnica talizmanu" Mateusz Tomczyk

AUTOR:  Mateusz Tomczyk

TYTUŁ: Tajemnica talizmanu

WYDAWNICTWO: Novae Res, Gdynia, 2026 r.

OKŁADKA: miękka, stron: 268.






Od dziecka pasjonuję się filmami science fiction. Od kilkunastu lat czytam starszą, klasyczną fantastykę, a od kilku lat śledzę też tę współczesną. Nic dziwnego, że tytuł Tajemnica talizmanu Mateusza Tomczyka od razu mnie zainteresował.
Akcja toczy się w odległym 2360 roku. Podbity kosmos, Ziemia zniszczona wielką wojną i ogrom potworności – to mroczne tło ma w sobie ogromny potencjał.
Odnoszę wrażenie, że autor jest fanem filmów Star Wars oraz serialu The Expanse, który osobiście uważam za najlepszy serial SF. Sam zamysł książki i wątki bardzo mi się podobają. Gdy działa się akcja, jakieś ciekawe wydarzenie, bardzo dobrze się tę książkę czytało.


Niestety, mam do tej pozycji sporo uwag, które psuły mi przyjemność z lektury. Zupełnie nie podobają mi się postacie, a szczególnie dialogi między nimi. Czasem czułam wręcz zażenowanie zachowaniem głównych bohaterów – Agaty i Tomasza. Mnich wcale nie był lepszy. Ich rozmowy przypominały mi dyskusję nastolatków. Autor musi mocno popracować nad ekspresją dialogów i głębią psychologiczną swoich postaci.
Kolejna rzecz, która mnie irytowała, to rażący błąd, który powinien wyłapać każdy korektor. Trzeba znać znaczenie słowa „ojczym”. To mężczyzna, który poślubił matkę dziecka, ale nie jest jego biologicznym ojcem. Tymczasem w książce jest napisane, że opiekun Agaty ją adoptował. A to oznacza, że prawnie jest jej ojcem, a nie ojczymem. Może jest to zwykłe czepialstwo, ale ja takich błędów nie toleruję.


Tajemnica talizmanu to książka z dużym potencjałem i świetną akcją, która jednak potknęła się na słabych dialogach i niedopracowanych postaciach.
Maa

Moja ocena 6
Dziękuję wydawnictwu Novae Res za możliwość przeczytania książki.
 (Współpraca recenzencka)



15 maja, 2026

"Sen na grzbiecie żółwia" Paweł Nosa

Sen na grzbiecie żółwia
AUTOR: Paweł Nosa

TYTUŁ: Sen na grzbiecie żółwia

WYDAWNICTWO: Wydawca niezależny, Płock 2025 r.

OKŁADKA: miękka, stron: 135.


Z portalu "Lubimy Czytać":

Czy można urodzić się za wcześnie na bycie szczęśliwą?
Zuzia urodziła się jako wcześniak. Jej pierwsze wspomnienia nie wiążą się z zapachem matki, lecz samotnością. Wydaje się, że właśnie ta samotność naznacza całe jej późniejsze życie, będąc cichym przekonaniem, że jest istotą niedoskonałą, niedokończoną i naznaczoną błędem pośpiechu narodzin. Jednak gdy życie Zuzi osiągnie punkt krytyczny, a ciężar samotności stanie się nie do zniesienia, rzeczywistość ustąpi miejsca czemuś potężnemu i niewytłumaczalnemu…
Spotkanie, które zmieni przeznaczenie. W głębokim mroku nocy pojawi się olbrzymi, pradawny Żółw, który zabierze Zuzię w emocjonalną podróż po krainie jej lęków i pragnień.
„Sen na grzbiecie żółwia” to nie tylko literatura, lecz zmysłowe i poetyckie doświadczenie, które rzuca wyzwanie Twoim przekonaniom o ludzkiej wrażliwości. Odkryj prawdę, która drzemie pod skorupą codzienności, a być może przekonasz się, że każdy z nas jest wyjątkowy!
Zaryzykujesz tę podróż? Twoja przemiana zacznie się od pierwszej strony.

 Powyższy opis zapowiada historię, która dla wielu może być po prostu piękną, oniryczną opowieścią. Dla mnie stała się jednak czymś większym – bolesnym, ale i oczyszczającym powrotem do własnej przeszłości. Czasem okładka i intuicja wystarczą, by odnaleźć książkę, która poruszy najgłębiej skrywane struny w duszy. Zapraszam Was do przeczytania recenzji, w której po raz pierwszy piszę o sobie aż tak szczerze.

Zobaczyłam okładkę tej książki na Instagramie i nie musiałam wiedzieć nic więcej. Ona mnie wołała. Bez czytania zapowiedzi wiedziałam, że będzie mi się podobała, choć do samego końca nie wiedziałam, o czym dokładnie jest. Jestem bardzo czuła na sztukę i po prostu zakochałam się w tej kresce. Wzięłam udział w rozdaniu, które ogłosiła Justyna z konta „Czytamy i oceniamy”. Autor pośród wielu chętnych wybrał właśnie mnie. Nie powiem, byłam bardzo dumna. Tą opowieścią trafił prosto w moje serce i duszę.


Minął już jakiś czas od lektury, a ja dalej całą sobą przeżywam tę historię. Tu nawet nie chodzi o samą treść, ale o głębię, która przenika do szpiku kości. Przez słowa wypowiadane przez główną bohaterkę wypływa głęboka wrażliwość autora, jego doświadczenie i emocje. Miałam szczęśliwe dzieciństwo oraz pełną, kochającą rodzinę, ale tak bardzo rozumiem Zuzię. Też byłam odrzucona przez rówieśników – zawsze z boku, zbyt wrażliwa i sprawiedliwa, jakby z innego świata. Dlatego tak często płakałam przy tej książce i płaczę również teraz, gdy to piszę. Nadwrażliwy człowiek zawsze będzie sam, mimo otaczającego go tłumu.


Ta historia otworzyła coś w moim mózgu, poruszyła głęboko ukryte wspomnienia. Byłam tą Zuzią podążającą na starym żółwiu i odwiedzającą te wszystkie krainy. Ciężko jest mi pisać, a moje słowa są tak osobiste, jak jeszcze nigdy na tym blogu, bo Zuzia to ja.

Wrażliwy człowiek doceni tę subtelność, delikatność słów i magię. Ale to nie jest książka dla każdego... To opowieść o uważności, której dorosłym często brakuje względem dzieci. To krzyk rozpaczy, by w tym zwariowanym świecie zatrzymać się i poświęcić małej istocie swój czas. To ostrzeżenie dla dorosłych. Mądry człowiek wyciągnie z niego wnioski. Kryje się tu głębokie przesłanie: przestań gonić za doczesnością, twoje dziecko krzyczy z rozpaczy i samotności. Gdzie jesteś, rodzicu!?



Każdy zinterpretuje tę książkę po swojemu. Największym atutem powieści jest język – to czysta poezja. Czy autor jest poetą? To pytanie retoryczne. Paweł Nosa cudownie maluje, a ta piękna okładka jest jego autorstwa. Mam nadzieję, że dostaniemy więcej rysunków i książek, bo stałam się Pana wierną fanką, Panie Pawle.

Jak określić ten gatunek opowieści? Czy jest to powieść surrealistyczna? Oniryzm to główna jej cecha. Zuzia zamienia się w dziecko i podróżuje na starym żółwiu w strumieniu świadomości. Trafia do różnych krain własnego mózgu. Gdy wraca jej przytomność, jest już całkiem inną osobą wewnętrznie, ale także fizycznie. A zakończenie opowieści jest naprawdę mocne.


Polecam z całego serca!
Moja ocena 10.

Dziękuję Panu Pawłowi, za to, że mnie wybrał i Justynie, bo bez niej nie poznałabym tak wspaniałego artysty. No i kolejna książka z autografem w mojej kolekcji.

10 marca, 2026

"Ludzie Karceru" Grzegorz Juszczak

AUTOR: Grzegorz Juszczak

TYTUŁ: Ludzie Karceru

CYKL: Karcer, tom 2

WYDAWNICTWO: NOVAE RES, Gdynia 2026 r.

OKŁADKA: okładka miękka, stron: 356.


Z okładki:

Świat po upadku nie zna litości

Kontynuacja historii z brutalnego świata spustoszonego przez wojnę atomową.

Karcer upadł. Niedobitki, którym udało się zbiec, próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Nie jest to łatwe. Każddzień stanowi walkę o przetrwanie, zwłaszcza że menelsi – zmutowane istoty dotknięte promieniowaniem – rozprzestrzenili się niczym zaraza. Znalezienie bezpiecznego schronienia wydaje się niedoścignionym marzeniem.

W Port Washington, który pod rządami najeźdźcy przekształciło się w złudnie uporządkowaną społeczność, byli mieszkańcy Karceru przechodzą przez prawdziwe piekło. Krąg – kasta duchownych zarządzających tym miejscem – nie dba o ich wygodę. Więźniowie są skazani na brutalne tortury, głód i poniżenie.

Odbicie ich z tego miejsca stanowiłoby próbę samobójczą.
Ale nikt nie jest tak zdesperowany i tak zdeterminowany jak „Ludzie Karceru”.


Nawet nie wiecie, jak czekałam na tę książkę! Zaangażowałam się w ten świat i jego bohaterów tak mocno, że drugi tom był dla mnie pozycją obowiązkową. Teoretycznie można go przeczytać bez znajomości jedynki, ale to wielka strata dla zrozumienia tego uniwersum. Pokochałam te postacie i płakałam, gdy ginęły – a w pierwszym tomie autor ich nie oszczędzał. W kontynuacji trup ściele się rzadziej, może dlatego, że większość została już wymordowana wcześniej. Za to sceny seksu i gwałtu są opisane bardzo dobitnie, stąd oznaczenie 18+. Nie brakuje też czarnego, ostrego humoru, który jest znakiem rozpoznawczym tej serii.

Warsztat pisarski Grzegorza wyraźnie ewoluował, a głowa wciąż paruje mu od pomysłów. Mam tylko jeden zarzut: dlaczego to jest takie krótkie?! Pod koniec celowo zwalniałam tempo czytania, żeby jak najdłużej zostać w tym świecie, ale finał był nieunikniony. Teraz znów zostaje czekanie. Myślę, że domknięcie trylogii będzie dla autora największym wyzwaniem. Musi utrzymać wysoki poziom, zaskoczyć fabułą i sensownie pozamykać wszystkie wątki. Czy doczekamy się happy endu? Patrząc na to, jak Grzegorz nas traktuje – wątpię.


Autor znów potrafił zaskoczyć. Serce tej książki to relacje – ludzie Karceru nigdy się nie poddają, kierując się zasadą „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Wierność, miłość i poświęcenie to wartości, których w dzisiejszych czasach brakuje, a tutaj są fundamentem. Nawet w Port Washington, miejscu kaźni, zdarzały się ludzkie odruchy, choć rzadko. Autor świetnie zilustrował, jak ślepe podążanie za religijnymi liderami zmienia się w totalitaryzm, a piękne ideały w piekło na ziemi.

Fabuła rozdziela bohaterów na cztery grupy: Mati trafia do Port Washington, część zostaje w posiadłości, inni szukają nowego miejsca do życia, a czwarta grupa – z moim ulubionym Kojotem – rusza prosić o pomoc inne społeczności. Nie wiem, czemu Kojota od początku wyobrażałam sobie całkiem inaczej niż autor opisał. Mój Kojot jest bardzo chudy, wręcz wysuszony, ale ma długie, zawsze tłuste blond włosy. Grzesiu, w mojej wyobraźni musi mieć włosy.


Okładka jest świetna i znakomicie współgra z pierwszym tomem. 
Polecam obie książki z całego serca. Czekam na finał, a gdy wyjdzie trzecia część, na pewno przeczytam całość jeszcze raz od deski do deski. Uwielbiam tych bohaterów – zarówno tych dobrych, jak i „złoli”. A nazwa „menelsi”? To jest czyste złoto!
                                                                                                        Maa

Moja ocena 10


Dziękuję za cudowną podróż z powieścią i kubek, w którym piję pyszną kawę.


Zapraszam do przeczytania recenzji pierwszego tomu i wywiadu z pisarzem.

https://ksiazkinaszapasja.blogspot.com/2024/12/karcer-grzegorz-juszczak.html

https://ksiazkinaszapasja.blogspot.com/2025/01/wywiad-z-autorem-karcera-grzegorzem.html




 



10 lutego, 2026

"Poniżej zera" Arkadiusz Feller

AUTOR: Arkadiusz Feller

TYTUŁ: Poniżej zera

WYDAWNICTWO: Novae Res, Gdynia 2026 r.

OKŁADKA: miękka, stron: 366.


Z okładki:

Nie ma ciepła. Nie ma ucieczki. Coś czai się w ciemności.

Paul Vernhard, światowej sławy ksenolog, zostaje zaproszony do wzięcia udziału w niezwykłej wyprawie. Na planecie Karamis II dokonano bowiem wyjątkowego odkrycia – znaleziono statek należący do obcej cywilizacji.


Dodałam tutaj jedynie krótki fragment opisu, bo uważam, że tył okładki zdradza zbyt wiele. A przecież w horrorze science fiction chodzi przede wszystkim o zaskoczenie, nieprawdaż? Osobiście rzadko czytam pełne opisy – zazwyczaj wystarczą mi dwa zdania, by wiedzieć, czy to lektura dla mnie.



Sama okładka już sporo sugeruje: napisane krwią słowo „HELP” zapowiada, że wydarzy się coś złego – czyli dokładnie to, co w takich książkach i filmach uwielbiam. Fabuła zaczyna się klasycznie: pod nawałami śniegu i lodu zostaje odkryty statek kosmiczny. Co jest w środku? Tego dowiecie się z lektury. W tle mamy wizję nowej planety do eksploracji, która w przyszłości miałaby stać się domem dla ludzi. Mnie nikt by do tego nie zmusił, zwłaszcza przy temperaturze -50 stopni!

Oczywiście tam, gdzie pojawia się statek kosmiczny, muszą być i naukowcy. A gdy naukowcy zabierają znalezisko do bazy, by je zbadać, wiadomo, że wszystko potoczy się bardzo źle. Od początku czuć tu inspirację „Obcym” – autor musi być wielkim fanem tej serii. Zaczyna się niewinnie, ale później... No właśnie. Przyznam, że zabrakło mi tu nieco gęstszej atmosfery grozy i możliwości głębszego poznania bohaterów, bym mogła ich naprawdę polubić. Sam styl autora jest jednak ciekawy, pozbawiony niepotrzebnych dłużyzn, dzięki czemu książkę czyta się błyskawicznie.

Polecam miłośnikom horrorów i science fiction.

                                                                                                               Maa

Moja ocena 7

Dziękuję wydawnictwu Novae Res za możliwość przeczytania książki.




 

15 lipca, 2025

"Dziedzictwo prawdy" Dariusz Janowicz Pepin102

AUTOR: Dariusz Janowicz Pepin102

TYTUŁ: Dziedzictwo prawdy

WYDAWNICTWO: Novae Res, Gdynia 2025 r. 

OKŁADKA: miękka ze skrzydełkami, stron:85.


Z okładki:

Polski ruch oporu skrywał sekrety. Czas, by wyszły na jaw.

Podczas II wojny światowej wielu odważnych ludzi ryzykowało życie, walcząc z okupantami. Wśród nich był Stanisław Kowalski – członek polskiego ruchu oporu, który pozostawił po sobie tajemniczy pamiętnik.

Anna, młoda historyczka i wnuczka Stanisława, przypadkowo odkrywa jego notatki wśród rzeczy swojej zmarłej babci. Zapiski prowadzą ją do lasów pod Białymstokiem, gdzie wraz z grupą przyjaciół rozpoczyna wędrówkę przez podziemne labirynty oraz opuszczone dwory. Wspólnie stawiają czoła nie tylko trudnościom i niebezpieczeństwom, ale także mrocznym siłom, które chcą za wszelką cenę utrzymać pogrzebane od lat sekrety w ukryciu…

„Dziedzictwo Prawdy” to porywająca opowieść o poszukiwaniu skarbu, a zarazem pełna napięcia wyprawa w głąb historii, ukazująca nieznane dotąd oblicze polskiego ruchu oporu. Książka o zdradzie i poświęceniu, miłości oraz nienawiści, a także odwadze i determinacji.




To będzie trudny post, ponieważ nie lubię autorom podcinać skrzydeł. Niestety nie potrafię tej książki wybronić w żadnym aspekcie. 
Jest to powieść - opowiadanie? o naukowcach, którzy jak Indiana Jones, poszukują skarbów z przeszłości. A tymi skarbami są mapy, artefakty i różne dokumenty z II wojny światowej. Pewna historyczka sprzątając po babci dom, odnajduje pamiętnik dziadka, w którym przedstawione są bardzo interesujące rzeczy związane z walka z Niemcami. Można bardzo fajnie rozwinąć taki wątek, ale niestety tu się to nie udało.




 Autor pisze swoją powieść, jak moi uczniowie opowiadanie w szkole podstawowej. Nie ma wyrazów bliskoznacznych, za to prawie na każdej stronie jest ciąg podmiotu szeregowego: Anna, Marek, Jan, Piotr i Kazimierz- zawsze w tej kolejności, tylko odmieniane przez przypadki  - jak mnie to irytowało.  Można przecież użyć wyrazów: przyjaciele, naukowcy, grupa przyjaciół, drużyna, przecież jest wiele wyrazów zastępujących ten człon. 

Postacie są superbohaterami: noszą ze sobą broń, strzelają, walczą z mafią rosyjską i z nią wygrywają, a wspomniane jest to jednym zdaniem. No nie, tak nie powinna wyglądać książka. Opisy są zdawkowe, mało rozwinięte, nie pozwalają zaangażować się czytelnikowi w ten świat.
Za wcześnie powstała, ta książka, za mało rozwinięte są postacie i wydarzenia. To wygląda na opis gry, dosłownie opis.
Pomysł dobry, wykonanie niestety nie.
                                                                                                                    Maa
Moja ocena: 2

Dziękuję wydawnictwu Novae Res za możliwość przeczytania książki.

 


08 czerwca, 2025

"Ludowe czarownictwo. Magiczne tradycje, praktyki i wierzenia z polskiego folkloru." Dobromiła Agiles

AUTOR: Dobromiła Agiles

TYTUŁ: Ludowe czarownictwo. Magiczne tradycje, praktyki i wierzenia z polskiego folkloru.

WYDAWNICTWO: Illuminatio, Białystok, 2025 r.

OKŁADKA: twarda, stron: 311.

 Z okładki: 

Magia, która wciąż żyje – odkryj sekrety ludowego czarownictwa

Czy magia naprawdę przepadła w natłoku komercji, plastikowych amuletów i gotowych formułek z internetu? A może nadal tętni życiem w tradycyjnych rytuałach, starych podaniach i przekazywanych szeptem zaklęciach?

Dobromiła Agiles, autorka bestsellerów „Słowiańska wiedźma” i „Magia naturalna”, wraca do korzeni – do autentycznej magii splecionej z życiem wiejskich społeczności. Zabiera nas w podróż po zapomnianych zaklęciach, obrzędach i zwyczajach, które jeszcze do niedawna były żywą częścią codzienności. Opowiada o tym, co przetrwało w domach naszych babek, w kapliczkach i szeptach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. O czarownictwie bliskim, namacalnym, obecnym w tradycyjnych rytuałach, świętach, a nawet w prostych ludowych wierzeniach.

Książka łączy badania terenowe, archiwalne dokumenty oraz osobiste doświadczenia i zabiera nas w fascynującą podróż do świata wiejskiego czarownictwa. Od ochronnych bukietów ziół, przez zaklęcia na miłość i zdrowie, aż po historie polskich czarownic – to lektura, która zmienia perspektywę i uczy dostrzegać magię wokół nas.


Czekałam na taką książkę, bo od lat interesuję się folklorem, czarownictwem, ostatnio także mitologią słowiańską. Będę musiała zdobyć dwie poprzednie książki autorki: Słowiańska wiedźma i Magia naturalna, bo te pozycje przybliżą mnie do tematyki, która bardzo mnie interesuje.


Autorka, która jest badaczką dawnych wierzeń, rytuałów, życia na wsi, w znakomity sposób przedstawia nam życie dawnych ludzi, którzy już byli chrześcijanami, ale nadal tliła się w nich wiara Prasłowian. Kościół katolicki próbował wyplenić ze społeczności wiejskiej większość pradawnych przekonań, przerobić tak, by pasowały do katolickiego przekazu, ale to nie  do końca się udało.

W ostatnich latach dało się zauważyć ponowną fascynację naszym rodzimym folklorem, wierzeniami, czarownicami, mitologią słowiańską. Można powiedzieć, że wracamy do korzeni. I jest to piękne.
Dobromiła Agiles przybliża nam ten świat w bardzo przystępny, ale nie nudny sposób. Widać jej ogromną wiedzę, badania i  potężną bibliografię przy pisaniu tej książki.


Mnie zauroczyły pewne słowa, które przeczytałam w rozdziale: Przestrzeń, a mianowicie:
Dom stanowił magiczne odwzorowanie miniaturowego modelu wszechświata. Bywał również opisywany jako żywy organizm, współżyjący wraz z rodziną, która go zamieszkuje.
                                                                                                  op. cit. s,81


Czyż te słowa nie są prawdziwe? My współcześni ludzie nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele czerpiemy z dawnych wierzeń, one są tak naturalne, że niezauważalne. Przysłowia, zaklęcia, przesądy są w nas, a ich sens zrozumiemy, po przeczytaniu tej wspaniałej, wartościowej książki. Autorka przeprowadza nas przez każdą porę roku, na końcu podaje magiczne formuły stosowane przez naszych przodków. Zabiera nas do przeszłości, gdzie pokazuje każdy aspekt życia człowieka jak: narodziny, śmierć, ciąża, młodość. Pokazuje jakie były zaklęcia, uroki. Dostaniemy też rozdział, który był dla mnie najciekawszy: Człowiek, a w nim opowieści i podania o czarownicach, znachorkach i babkach.


Nie można także pominąć warstwy wizualnej. Książka jest bardzo ładnie wydana, w twardej oprawie, pasująca do dwóch poprzednich pozycji. Wklejka robi mroczne wrażenie, tak jak lubię, jest stylowa.

Serdecznie polecam tę pozycję, zamierzam przeczytać wszystkie książki autorki, bo ma świetny styl, wiedzę i pasję do tego, co robi, do tego jest bardzo pracowitą autorką, a to się ceni w świecie bylejakości.
                                                                                          Maa

Moja ocena 10

Dziękuję wydawnictwu Illuminatio oraz grupie wydawniczej: Wydawnictwo Kobiece za możliwość przeczytania fantastycznej książki.




04 maja, 2025

"Diable" Anna Kaczanowska

AUTOR:  Anna Kaczanowska

TYTUŁ: Diable

WYDAWNICTWO: Mova, Białystok, 2025 r.

OKŁADKA: miękka ze skrzydełkami, stron: 256.


Z okładki:
 

W diablich lasach każdy krok może być twoim ostatnim.

Z wysychającego jeziora nieopodal miasteczka Diable wyłaniają się kolejne ciała. Przeszłość budzi się do życia wraz z tajemniczymi legendami o Lichu z diablich lasów.

Gdy Maurycy Tomaszewski przyjeżdża do domu odziedziczonego po wuju, staje się świadkiem wydarzeń, które wstrząsną całą okolicą. Śledztwo w sprawie zwłok znalezionych na brzegu jeziora prowadzi Justyna Smerek. Lokalna policja odkrywa makabryczne zbrodnie, a im głębiej zespół wchodzi w mroczne sekrety Diabli, tym bardziej zaczyna wątpić w swoje założenia.

Kim naprawdę jest Licho? Czy legendy mogą być kluczem do rozwiązania zagadki? A może jedynie sprytną zasłoną dla kolejnych morderstw?

Anna Kaczanowska zaprasza do świata, gdzie przeszłość i teraźniejszość splatają się w mroczną, wciągającą opowieść. Małomiasteczkowe tajemnice, konflikty rodzinne, przemoc i legenda, która okazuje się zaskakująco realna.


Od dziecka interesowałam się mrocznymi sekretami, tajemnicami i przede wszystkim mitologią słowiańską. Może akurat w tej pozycji z mitologii zaczerpnięty jest tylko pseudonim mordercy - Licho, ale to, i okładka wystarczyły mi, by z chęcią sięgnąć po kryminał. Nie żałuję, bo książka od pierwszych stron wciąga niesamowicie, a ostatnie rozdziały są tak dobre, że nie mogłam robić nic innego, jak tylko czytać (dobrze, że była to niedziela).



 Opowieść o mieszkańcach miejscowości na końcu świata, wyłaniających się trupach w jeziorze, niedokończonych sprawach, tradycji pokoleniowej, legendach, lasu, który dociera wszędzie - tych wątków jest naprawdę dużo i wszystkie są bardzo ciekawe.

To jest trzecia książka Anny Kaczanowskiej, po kryminałach: Okaleczone (2023) i Jej sprawa (2024). Stomatolożka z wykształcenia, mieszkająca we Wrocławiu ma gładki styl pisania, sprawne pióro i bardzo ciekawe pomysły na fabułę.



Postacie w jej książce niczym szczególnym się nie wyróżniają, rzekłabym, że są standardowe, jak na ten gatunek literatury. Nikogo nie polubiłam bardziej, czy od początku znienawidziłam. Oni są po to, by opowiedzieć historię. Najważniejsza jest legenda, przyroda i nienawiść płynąca z pokolenia na pokolenie. I wokół tego wszystko się kręci. Skłamałabym, gdybym nie napisała, że przy pewnej scenie się wzruszyłam i poleciała łezka, więc nie do końca te postacie były mi obojętne.



Jest to bardzo ciekawy kryminał, który szybko i z zaangażowaniem się czyta. Chętnie poznam inne książki autorki.

Uwielbiam motywy czaszek, więc okładka jest w moim stylu. Wyklejka jest fantastyczna, a każdy rozdział książki zaczyna się motywem czaszki z okładki. Wszystko jest pięknie dopracowane, jak zawsze w tym wydawnictwie.

Polecam

                                                                                                    Maa

Moja ocena 10.

Dziękuję wydawnictwu MOVA za fantastyczny kryminał.




28 kwietnia, 2025

"Nerwy ze stali" Anna van Steenbergen

AUTOR:  Anna van Steenbergen

TYTUŁ: Nerwy ze stali

SERIA: Kroniki Wiecznotrwałego, tom 1

WYDAWNICTWO: NOVAE RES, Gdynia 2025 r.

OKŁADKA: miękka ze skrzydełkami, stron: 383.



Z okładki:

Tokio, rok 1886. U szczytu rewolucji industrialnej Yukimura Sanada, genialny neuroinżynier, zmaga się z osobistą traumą i wyrzutami sumienia. Wiecznotrwałe Serce, technologiczny cud, który miał zrewolucjonizować naukę, stało się przyczyną tragedii i zniszczyło życie Sanady oraz jego bliskich.

Rok po tym wydarzeniu Yukiego wciąż prześladuje inspektor Fujita – człowiek, którego gniew napędza osobista strata i pragnienie sprawiedliwości. Tymczasem Tokio staje się areną krwawych zbrodni, gdy na ulicach miasta zaczyna grasować seryjny morderca.

Sanada już wkrótce odkryje, że granica pomiędzy ofiarą a sprawcą jest równie cienka, co ostrze katany. W świecie, gdzie różnice między ludźmi a maszynami się zacierają, będzie musiał stawić czoła pytaniom o istotę człowieczeństwa, moralność i… cenę geniuszu.




Gdy widzę książkę, która porusza wątki azjatyckie, azjatycką lub autora pochodzącego z Azji, to nie patrzę na opis, tylko biorę w ciemno. Nie zawiodłam się, jest to świetna książka. Pierwszy tom cyklu: Kroniki Wiecznotrwałego, o odkupieniu, odwadze, szorstkiej przyjaźni, bólu i przede wszystkim o neuroinżnierii, czyli alternatywnej rzeczywistości po upadku szogunatu. Jest to połączenie science fiction, thrillera oraz kryminału, które rozgrywają się w 1885-86 roku. Jest to także urban fantasy, które dzieje się w nowoczesnej (jak na tamte czasy) stolicy Japonii.


Poznajemy dwóch geniuszy inżynierii - Anglika i Japończyka, którzy zajmują się tworzeniem sztucznych narządów. Asha nie zdążymy polubić, bo zaraz jego rola w książce się kończy. Głównym bohaterem jest nieziemsko przystojny Yukimura Sanada, geniusz, który na każdym kroku pakuje się w ogromne kłopoty. Wpadać w te kłopoty pomaga mu były szogun, inspektor policji: Fujita. Nie znoszą się, ale znakomicie współpracują przy niebezpiecznych akcjach.

Uwielbiam tę dwójkę, przy niektórych scenach, śmiałam się w głos. We dwóch, są drużyną nie do pokonania, iskrzy u nich na każdym kroku.



Książka jest pouczająca, dowiadujemy się wielu ciekawych historii z przeszłości Japonii, szogunatu. Autorka wyjaśnia wiele japońskich kwestii, znaczeń wyrazów, dawnych tradycji, opisuje stroje.

Co do okładki, bardziej przemawia do mnie środek - zdjęcia skrzydełek, niż głównego bohatera na okładce. Każdy rozdział ma także grafikę, jest to bardzo ładny dodatek.

Jednym słowem uwielbiam tę książkę i bardzo czekam na kolejną część, bo bohaterzy to najlepszy element tej serii. Język autorki także do mnie przemawia, książkę czyta się ekspresowo i chce  się więcej.

Z utęsknieniem czekam...

Polecam z całego serca

                                                                      Maa

Moja ocena 10.

Dziękuję wydawnictwu NOVAE RES za możliwość przeczytania fantastycznej powieści.

Książka  dostępna w sprzedaży na stronie:

https://www.taniaksiazka.pl/nerwy-ze-stali-p-2208518.html.