AUTOR: Krzysztof Bochus
TYTUŁ: Szkarłatna głębia
WYDAWNICTWO: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA Warszawa 2018
OKŁADKA: miękka ze skrzydełkami stron 416
Z o kładki:
Zima roku 1934. W elbląskim domu modlitwy zostają znalezione okrutnie okaleczone zwłoki Wima Oxelrode, starszego gminy mennonickiej na Mierzei Wiślanej. Wkrótce w równie makabrycznych okolicznościach ginie kolejny członek wspólnoty. Radca kryminalny Christian Abell staje przed podwójnie trudnym zadaniem. Musi przełamać zmowę milczenia w hermetycznej społeczności żyjącej na obrzeżach cywilizacji i odnaleźć nieuchwytnych zabójców.
Abell niestrudzenie tropi morderców. Ale w tym śledztwie nic nie jest oczywiste i wciąż mnożą się prowadzące donikąd tropy. Obłąkańcze idee, niewygasłe namiętności, walka o władzę, zwykła chciwość. Wszystko może okazać się prawdą lub tylko jej pozorem. A gdy Abell wreszcie zbliży się do sedna sprawy, na jego drodze stanie przeciwnik podbijający wciąż stawkę w grze o życie lub śmierć, równie zdeterminowany i przenikliwy jak on sam…
W tle sugestywnie odmalowany klimat lat 30. w Prusach Wschodnich. Marszruta zbrodni wiedzie przez niemiecki Elbląg, katedrę we Fromborku i skute mrozem mennonickie wioski na Mierzei Wiślanej.
Powieść niezwykle klimatyczna. Akcja Szkarłatnej głębi tak jak poprzednie części z radcą kryminalnym Christianem Abellem przenoszą nas do realiów lat 30-stych w Prusach Wschodnich. Niezwykle sugestywnie opisany Elbląg robi wrażenie na czytelniku.
Książka zaczyna się dość mocno, czyli brutalnym okaleczeniem starszego gminy mennonickiej na Mierzei Wiślanej Wima Oxelrode. Wkrótce ginie kolejny człowiek wspólnoty. Przed Abellem trudne zadanie, tym bardziej, że środowisko menonickie nie do końca chce współpracować.
To co najbardziej podoba mi się w książkach Bochusa to, między innymi sami bohaterowie. Bardzo prawdziwi, tacy z krwi i kości. Którzy popełniają błędy i mają swoje słabości. Fani kryminałów retro będą zachwyceni. Widać, że autor włożył w tę powieść ogrom pracy. Opisy niemieckiego Elbląga czy Wolnego Miasta Gdańska zachwycają szczegółami. Co do samej fabuły mam mieszane odczucia. Oczywiście Bochus mistrzowsko manipuluje czytelnikiem i podsuwa fałszywe tropy. Ale mnie do końca to nie porwało. Reasumując powieść naprawdę dobra. Szybko się czyta, a zwroty akcji nie pozwalają się znudzić. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał serii z Christianem Abellem to część pierwsza nosi tytuł Czarny manuskrypt. Serdecznie polecam. Są to naprawdę dobre polskie kryminały retro. Justyna.ju
Moja ocena 6
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania rewelacyjnej książki serdecznie dziękujemy Warszawskiemu Wydawnictwu Literackiemu MUZA SA.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Bochus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Bochus. Pokaż wszystkie posty
10 grudnia, 2018
02 kwietnia, 2017
"Czarny Manuskrypt" Krzysztof Bochus
AUTOR: Krzysztof Bochus TYTUŁ: Czarny Manuskrypt
WYDAWNICTWO: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA Warszawa 2017
OKŁADKA: miękka , 384 strony
Z okładki:
Mroczny kryminał rozgrywający się w fascynujących latach 30. na niemieckim Pomorzu. Miastem Marienwerder (Kwidzyn) wstrząsają krwawe morderstwa, których ofiarą padają księża z parafii sąsiadującej z katedrą i zamkiem krzyżackim. Tropy wiodą także do zamku w Marienburgu (Malborku). Autor kreuje niezwykły świat, zaludniony przez fałszywych chrześcijan, piękne kobiety z przeszłości, samobójców, fanatycznych nacjonalistów i członków tajemnego bractwa, rojącego o odbudowie wielkiej Rzeszy. Akcja schodzi – dosłownie i w przenośni – do podziemi, ukrytych korytarzy i krypt krzyżackich zamczysk, w których zatrzymał się czas.
Prowadzący dochodzenie radca kryminalny Christian Abell, zmierzyć się musi nie tylko z wyrachowanym mordercą, ale także z własną przeszłością, wiążącą go z rodzinnym miastem. Pełne napięcia śledztwo się komplikuje. Nic nie jest oczywiste, kolejne hipotezy to drogi donikąd. Nobliwe miasteczko okazuje się swoistym kretowiskiem pełnym zaskakujących, skrzętnie skrywanych tajemnic. Celem mordercy staje się sam Abell. Ale stawka jest o wiele większa niż tylko życie policjanta. Rozwiązanie zagadki wymaga sięgnięcia daleko w przeszłość, która ciągle wpływa na los współczesnych…
Do przeczytania Czarnego Manuskryptu przekonał mnie pomysł autora na intrygę. Bochus przenosi nas do lat 30-tych XX wieku. A dokładniej do Marienwerder dzisiejszego Kwidzyna. W mieście dochodzi do makabrycznych zabójstw młodych duchownych. Autor robi wszystko aby czytelnik się nie nudził. Miesza tropy, poszerza krąg podejrzanych. Główny bohater radca kryminalny Christian Abell ma ciężki orzech do zgryzienia. ON! Bo niestety ja na trop mordercy wpadłam już po pierwszym zabójstwie. Mało tego przewidziałam w najdrobniejszych szczegółach, jak autor postanowi rozwiązać zagadkę. I jakich zabiegów użyje by wyprowadzić w pole czytelnika. Może nowicjusz się na to nabierze. Ale zaprawiona w bojach nałogowa czytelniczka kryminałów absolutnie NIE! Książka do bólu przewidywalna. Szkoda, że dziennikarz i publicysta Krzysztof Bochus poszedł na łatwiznę i zakończył naprawdę bardzo dobrą książkę w tak banalny sposób. Od czasów trylogii „Frajerów” G. Kalinowskiego polubiłam jeszcze bardziej tego typu kryminały. Niestety poziom Bochusa od wyżej wymienionego pana Grzegorza czy Marka Krajewskiego dzielą lata świetlne. Panie Krzysztofie więcej kreatywności, a mniej myślenia szablonowego i będzie rewelacyjnie. Czarny Manuskrypt polecam, mimo fatalnego zakończenia to bardzo dobra książka. Justyna.ju
Moja ocena 7
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękujemy Warszawskiemu Wydawnictwu Literackiemu MUZA SA.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


