TYTUŁ: Codex Minor
WYDAWNICTWO: Spisek Pisarzy, Irządze 2026 r
OKŁADKA: miękka, ze skrzydełkami, stron:313.
Wybaw mnie Panie, od śmierci wiecznej w ów dzień straszliwy, gdy przyjdziesz sądzić świat przez ogień
Z okładki
N
TYTUŁ: Codex Minor
WYDAWNICTWO: Spisek Pisarzy, Irządze 2026 r
OKŁADKA: miękka, ze skrzydełkami, stron:313.
Wybaw mnie Panie, od śmierci wiecznej w ów dzień straszliwy, gdy przyjdziesz sądzić świat przez ogień
Z okładki
N
Dla kogo to idealny materiał na prezent?
Książka sprawdzi się idealnie jako alternatywa dla ekranów podczas nudnych, deszczowych popołudni lub w trakcie długiej podróży samochodem. Choć wydawca sugeruje wiek szkolny, to genialny pretekst do rodzinnego spędzenia czasu. Możecie stworzyć domowy zespół śledczy: dziecko czyta opis sprawy na głos, a Wy wspólnie na kartkach rozrysowujecie poszlaki. Gwarantuję, że satysfakcja
z rozwikłania zagadki łączy pokolenia!
Kim jest autor?
Gareth Moore, który stoi za tymi łamigłówkami, to nie przypadek. To prawdziwy specjalista od treningu mózgu i autor bestsellerowych książek z zagadkami dla dorosłych. W tej pozycji udowodnił, że potrafi pisać dla dzieci w sposób partnerski. Nie infantylizuje spraw kryminalnych, ale podaje je w przystępnej, niezwykle klimatycznej formie, która idealnie nawiązuje do stylu retro samej Agathy Christie.
TYTUŁ: Alek
WYDAWNICTWO: NOVAE RES, Gdynia 2026 r.
OKŁADKA: miękka, stron: 172.
Z okładki:
Niezwykłe perypetie robota, który chciał mówić własnym głosem
Rodzina Wojtka nie różni się niczym od pozostałych na ich ulicy. Może poza jednym szczegółem – tata chłopca pracuje w fabryce sprzętów AGD, a po godzinach buduje… robota! Model i350 zna wszystkie języki i potrafi naśladować swoich rozmówców.
Gdy pewnego dnia niesforny kot przypadkiem go uruchamia, robot spotyka Wojtka. Chłopiec nazywa maszynę Alkiem i zupełnie niechcący wydaje mu pierwsze polecenie: musi znaleźć swój własny głos.
Alek wyrusza więc w podróż pełną niespodzianek i zabawnych przygód. Rozmawia z miejskimi gołębiami, wpada w tarapaty, zagląda tam, gdzie nie powinien… i powoli zaczyna rozumieć, że nie wszystko, co ważne, da się znaleźć w bazach danych.
Bo czasem to, czego potrzebujemy, jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko dobrze się rozejrzeć.
TYTUŁ: Król tanga
WYDAWNICTWO: Marginesy, Warszawa 2026 r.
OKŁADKA: miękka, stron: 336.
Z okładki:
Poruszająca, oparta na faktach opowieść o talencie, który wynosi człowieka wysoko, wielkiej samotności i miłości silniejszej niż śmierć.
Kiedy Tadeusz Miller przyjechał do Szczecina, był jednym z wielu, którzy na Ziemiach Zachodnich szukali nowego początku. Zwyczajny człowiek z niezwyczajnym talentem. Marzył o scenie i o tym, by jego głos coś znaczył. Ale był rok 1946. Wtedy marzenia ustępowały miejsca codziennej walce o chleb, o dach nad głową, i wytchnieniu od wojennych wspomnień.
Jednak dzięki zdolnościom wokalnym, uporowi i odrobinie szczęścia Tadeusz Miller stał się gwiazdą radia i zaczął śpiewać dla tysięcy ludzi. Zyskał przydomek króla tanga. W tym wszystkim wspierała go największa miłość jego życia – żona Luna. To ona dodawała mu odwagi, gdy tracił wiarę. To ona stała za nim murem w chwilach próby. Tadeusz Miller zdobywał kolejne szczyty. Audycje, płyty, koncerty…
Wtedy jednak los postanowił odwrócić kartę.
Jeżeli szukacie literatury, która w genialny sposób łączy prawdziwą historię, powojenne realia Ziem Odzyskanych i ogromne emocje, koniecznie musicie sięgnąć po nowość od Wydawnictwa Marginesy – Król tanga autorstwa Sylwii Trojanowskiej. Oto dlaczego ta opowieść o Tadeuszu Millerze tak bardzo mnie zachwyciła.
TYTUŁ: Frivola Puella
WYDAWNICTWO: NOVAE RES, Gdynia 2026 r.
OKŁADKA: miękka, ze skrzydełkami, stron 338.
Z okładki:
Niektórzy ludzie dla pieniędzy poświęcą wszystko
Thomas Kraft, wrażliwy introwertyk rozczarowany życiem, marzy o tym, by raz na zawsze odciąć się od społeczeństwa. Powoli gromadzi środki, które mają mu pozwolić wyrwać się z rozpędzonej machiny kapitalizmu i stać się całkowicie niezależnym.
Jego plan zaczyna się jednak trząść w posadach, gdy ktoś włamuje się do jego domu, szukając czegoś, czego Thomas… nigdy nie posiadał. Zdewastowane wnętrza i późniejszy atak na jego życie dowodzą, że sprawa jest poważna.
Kraft nie ma pojęcia, czym jest Frywolna Dziewczyna, której pragnie włamywacz, ani dlaczego – jego zdaniem – miałaby należeć właśnie do niego. Wie tylko jedno: są ludzie, którzy nie cofną się przed niczym, by ją zdobyć.
A on znalazł się na ich celowniku.
Lubię odkrywać nowych pisarzy, zwłaszcza takich, którzy potrafią zaskoczyć głębokim podejściem do człowieka.
Hector Kung to pisarz, o którym niewiele wiemy. Pisze pod pseudonimem artystycznym i wydał takie książki jak Agatha Syndrome, La Polonaise, Anubis, Więzień sumienia oraz Hereditas.
To moje
pierwsze spotkanie z tym autorem i uważam je za bardzo udane. Książkę czyta się
błyskawicznie, bo od razu chce się wiedzieć, co będzie dalej. Pisarz dogłębnie
prześwietla swoje postaci – pod względem psychologicznym są świetnie napisane.
Polubiłam Thomasa Krafta i innych bohaterów. Książka pokazuje, że nawet wbrew
sobie można odzyskać wiarę w lepsze jutro. Nawet wtedy, gdy wszystko wokół się
wali i zostajemy z niczym. Można całe życie udawać kogoś innego i być
znakomitym aktorem, a wystarczy mała iskra, by stracić maskę.
Główny
bohater to postać skomplikowana. Kiedyś mocno zraniony, stał się cynikiem
nastawionym wyłącznie na zarabianie dużych pieniędzy. Jedyna osoba, którą
darzył przyjaźnią, zostaje mu odebrana. Jednak wszystko zmienia się dopiero
przez pewną transakcję… Całe jego życie.
U Hectora
Kunga znajdziemy sporo filozoficznych przemyśleń i analiz ludzkiej natury. Z
drugiej strony nie brakuje tu brutalności, śmierci i zniszczenia. A co czeka
nas na końcu? Sprawiedliwość. Co prawda domyślałam się zakończenia, ale to
wcale nie przeszkadzało mi wciągnąć się w historię. Podoba mi się także styl pisania autora, widać, że umie to robić.
To bardzo
dobra opowieść. Może pojawia się tu zbyt wiele szczęśliwych zbiegów
okoliczności, które sprzyjały głównemu bohaterowi (jak u Jo Nesbo)– autor mógł to bardziej
skomplikować – ale i tak książka sprawiła mi wiele radości.
Polecam
Maa
Moja ocena 8
Dziękuję wydawnictwu NOVAE RES za możliwość przeczytania książki.
TYTUŁ: Sen na grzbiecie żółwia
WYDAWNICTWO: Wydawca niezależny, Płock 2025 r.
OKŁADKA: miękka, stron: 135.
Z portalu "Lubimy Czytać":
Czy można urodzić się za wcześnie na bycie szczęśliwą?
Zuzia urodziła się jako wcześniak. Jej pierwsze wspomnienia nie wiążą się z zapachem matki, lecz samotnością. Wydaje się, że właśnie ta samotność naznacza całe jej późniejsze życie, będąc cichym przekonaniem, że jest istotą niedoskonałą, niedokończoną i naznaczoną błędem pośpiechu narodzin. Jednak gdy życie Zuzi osiągnie punkt krytyczny, a ciężar samotności stanie się nie do zniesienia, rzeczywistość ustąpi miejsca czemuś potężnemu i niewytłumaczalnemu…
Spotkanie, które zmieni przeznaczenie. W głębokim mroku nocy pojawi się olbrzymi, pradawny Żółw, który zabierze Zuzię w emocjonalną podróż po krainie jej lęków i pragnień.
„Sen na grzbiecie żółwia” to nie tylko literatura, lecz zmysłowe i poetyckie doświadczenie, które rzuca wyzwanie Twoim przekonaniom o ludzkiej wrażliwości. Odkryj prawdę, która drzemie pod skorupą codzienności, a być może przekonasz się, że każdy z nas jest wyjątkowy!
Zaryzykujesz tę podróż? Twoja przemiana zacznie się od pierwszej strony.
Zobaczyłam
okładkę tej książki na Instagramie i nie musiałam wiedzieć nic więcej. Ona mnie
wołała. Bez czytania zapowiedzi wiedziałam, że będzie mi się podobała, choć do
samego końca nie wiedziałam, o czym dokładnie jest. Jestem bardzo czuła na
sztukę i po prostu zakochałam się w tej kresce. Wzięłam udział w rozdaniu,
które ogłosiła Justyna z konta „Czytamy i oceniamy”. Autor pośród wielu
chętnych wybrał właśnie mnie. Nie powiem, byłam bardzo dumna. Tą opowieścią
trafił prosto w moje serce i duszę.
Minął już
jakiś czas od lektury, a ja dalej całą sobą przeżywam tę historię. Tu nawet nie
chodzi o samą treść, ale o głębię, która przenika do szpiku kości. Przez słowa
wypowiadane przez główną bohaterkę wypływa głęboka wrażliwość autora, jego
doświadczenie i emocje. Miałam szczęśliwe dzieciństwo oraz pełną, kochającą
rodzinę, ale tak bardzo rozumiem Zuzię. Też byłam odrzucona przez rówieśników –
zawsze z boku, zbyt wrażliwa i sprawiedliwa, jakby z innego świata. Dlatego tak
często płakałam przy tej książce i płaczę również teraz, gdy to piszę.
Nadwrażliwy człowiek zawsze będzie sam, mimo otaczającego go tłumu.
Ta historia
otworzyła coś w moim mózgu, poruszyła głęboko ukryte wspomnienia. Byłam tą
Zuzią podążającą na starym żółwiu i odwiedzającą te wszystkie krainy. Ciężko
jest mi pisać, a moje słowa są tak osobiste, jak jeszcze nigdy na tym blogu, bo
Zuzia to ja.
Wrażliwy człowiek doceni tę subtelność, delikatność słów i magię. Ale to nie jest książka dla każdego... To opowieść o uważności, której dorosłym często brakuje względem dzieci. To krzyk rozpaczy, by w tym zwariowanym świecie zatrzymać się i poświęcić małej istocie swój czas. To ostrzeżenie dla dorosłych. Mądry człowiek wyciągnie z niego wnioski. Kryje się tu głębokie przesłanie: przestań gonić za doczesnością, twoje dziecko krzyczy z rozpaczy i samotności. Gdzie jesteś, rodzicu!?
Każdy
zinterpretuje tę książkę po swojemu. Największym atutem powieści jest język –
to czysta poezja. Czy autor jest poetą? To pytanie retoryczne. Paweł Nosa
cudownie maluje, a ta piękna okładka jest jego autorstwa. Mam nadzieję, że
dostaniemy więcej rysunków i książek, bo stałam się Pana wierną fanką, Panie
Pawle.