Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż polityczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż polityczny. Pokaż wszystkie posty

25 lipca, 2022

"Dzień bez Teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym" Anna Mieszczanek

AUTOR: Anna Mieszczanek
TYTUŁ: Dzień bez Teleranka. Jak się żyło w stanie wojennym
WYDAWNICTWO: MUZA SA Sport i Turystyka Warszawa 2021
OKŁADKA: miękka, ze skrzydełkami, stron 480
z okładki:
13 grudnia 1981 roku zatrzymał na moment rozpędzoną polską rzeczywistość. Przerwał wielkie marzenie ludzi o wolnym kraju. Siłami wojska i służby bezpieczeństwa przywrócił dawny „porządek”. Internował wolność. Chwilowo.
Goniec z wydawnictwa, reżyser zaraz po filmówce, młody pracownik komitetu dzielnicowego, początkująca dziennikarka, motorniczy, ogrodniczka z MSW, kapitan z wydziału zabójstw, sekretarz organizacji partyjnej w dużej firmie, mały chłopiec, któremu zamknęli ojca, i inni to bohaterowie, których historia zwykle nie zauważa. Każdy z nich stał się częścią reporterskiej opowieści o jednym z najboleśniejszych momentów w dziejach powojennej Polski, kiedy wszystko przesiąknięte było polityką. Ludzi tych, niezależnie od tego, po której stronie barykady stali, łączy trudna historia czasów ich młodości. To bohaterowie szarej codzienności, wciągnięci w wojnę z niewidzialną siłą politycznej przemocy.
Jak dostosowywali się do zakazów i nakazów stanu? W jaki sposób zamykały się za nimi ścieżki otwarte przed grudniem ‘81? Co pozwalało im trwać, i tworzyć enklawy wolności? Jakich musieli dokonywać wyborów? Kiedy słabli i gorzknieli? Dzięki czemu znów ogarniała ich nadzieja? Czy ten proces naprawdę się zakończył?
Formalnie stan trwał półtora roku, niewiele dłużej niż solidarnościowy „karnawał”. W lipcu ‘83 został zniesiony. Jednak ostatni więźniowie polityczni siedzieli do połowy 1986 roku.
Relacje bohaterów, nagrywane na bieżąco, a także w roku 1989 i w latach dwutysięcznych, przeplatają się z dokumentami władz partyjnych czy SB. Pokazują szczegóły tego kolizyjnego kursu, na którym Polacy znaleźli się w latach 80.
13 grudnia 1981 roku zatrzymał polaków. Zatrzymał ich marzenia o wolnym kraju. Przywrócił dawny "porządek". Internował wolność. "Chwilowo".

 


Z okazji okrągłej 40-stej rocznicy ogłoszenia stanu wojennego w Polsce, Anna Mieszczanek przygotowała reportaż historyczny. W którym nakreśla trudne, codzienne życie młodych ludzi żyjących w tamtych czasach. Początkująca dziennikarka, zaangażowana w sprawy rolników Maria, goniec sporego wydawnictwa, młody filmowiec, czy Kapitan "od zabójstw". To właśnie im Mieszczanek oddaje głos w swoim reportażu. 


Dzień bez Teleranka jest o takich bohaterach, zapomnianych i pomijanych przez historię. Młodych wchodzących w dorosłość ludziach. Wielu z nich sympatyzowało z Solidarnością. To ich wspomnienia zestawione z dokumentami służb i partyjnych komitetów, tworzą całość opowieści o 13 grudnia 1981 roku.


Z racji tego, że urodziłam się po 1981 roku, bardzo chciałam zapoznać się z tym reportażem. Przeczytać wspomnienia naocznych świadków. Dowiedzieć się jakie były ich odczucia, jak przyjęli tą wiadomość, jak ich życie potoczyło się dalej. Niby to wszystko jest, ale tak jakby tego nie było. Sposób narracji drażni od samego początku. Zbyt szybki, chaotyczny, nie pasujący kompletnie do poważnego tematu, jakim jest wprowadzenie stanu wojennego w Polsce. Bohaterowie anonimowi, (prócz tych którzy wpisali się w podręczniki historii, jak Generał Jaruzelski, Kiszczak, czy Lech Wałęsa). Nie ma tu indywidualnych, takich intymnych wspomnień opowiedzianych w należytym tonie. Znajdziemy ironiczny ton autorki, który raził mnie tak mocno, aż odbierał chęć dalszego czytania. Nie dobrnęłam do końca, przyznaje szczerze. Winą tego nie jest temat. Winą jest zła narracja.


Reasumując reportaż warty przeczytania, jeśli ktoś przebrnie przez chaotyczno - ironiczną paplaninę autorki, chylę czoła. Ja nie dałam rady. Bardzo żałuje. Justyna.ju


Moja ocena 3

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu MUZA SA Sport i Turystyka

26 lutego, 2021

"Krwawe pozdrowienia z Rosji" Heidi Blake

AUTOR: Heidi Blake
TYTUŁ: Krwawe pozdrowienia z Rosji
TŁUMACZENIE: Hanna Pustuła - Lewicka
WYDAWNICTWO: W.A.B. Warszawa 2021
OKŁADKA: miękka, ze skrzydełkami, stron 416
z okładki:
Niektórzy lądowali w worku. Innym w restauracji dosypywano truciznę do posiłku. Albo ginęli od ciosów tępym narzędziem w głowę. Ale to przecież były tylko "nieszczęśliwe wypadki".
Ile politycznych morderstw ma na swoim koncie Putin? A do ilu się przyznał? Krwawe pozdrowienia z Rosji to nieopowiedziana dotąd, przerażająca historia o tym, jak Kreml - w bezwzględnej pogoni Putina za globalną dominacją - udoskonalał sztukę zabijania swoich wrogów poza granicami Rosji, na co rządy zachodnich państw mogły patrzeć tylko z przerażeniem i bezradnością.

 

 


Jak Władimir Putin eliminuje swoich przeciwników?
- SKUTECZNIE!


Trup ściele się gęsto, a tempo akcji przyprawia o  gęsią skórkę. Po prostu thriller idealny. Ale to nie thriller! To przerażający reportaż, o tym jak Kreml w bezwzględnej pogoni Putina za globalną dominacją udoskonalał sztukę zabijania swoich wrogów, poza granicami Rosji. A rządy zachodnich państw z przerażenia zamykały oczy i usta.


Nie jeden rząd wolałby, żeby ta historia nigdy nie ujrzała światła dziennego. I mogła na zawsze pozostać zagrzebana w tajnych archiwach. (...) Heidi Blake


Heidi Blake jest szefową działu międzynarodowych śledztw dziennikarskich w BuzzFeed News. Otrzymała ponad dwadzieścia nagród dziennikarskich. W 2018 roku raport z przeprowadzonego przez jej zespół śledztwa dotyczącego zabójstw rosyjskich dysydentów w krajach Zachodu był nominowany do Nagrody Pulitzera.


Niniejsza książka powstała na podstawie wyników naszej pracy, Szczegóły przedstawionych wydarzeń pochodzą z ogromnego zbioru papierowych i cyfrowych dokumentów, do których dotarliśmy, a także z relacji ich bezpośrednich uczestników. Przytoczone dialogi brzmią tak, jak zostały zapamiętane.
Heidi Blake 


Zdrajcy sami się wykończą. Możecie być tego pewni. Zdradzili swych przyjaciół, towarzyszy broni. Dla pieniędzy. Udławią się swoimi judaszowymi srebrnikami. Władimir Putin


Siergiej i Julia Skripalowie duszący się wskutek działania paraliżującej nerwy substancji chemicznej, na ławce w Solisbury, dowodziła, że rosyjski prezydent nie rzuca słów na wiatr. Śledząc najnowsze wieści z Rosji pewnie wielu z Was łapie się za głowę czy Nawalny całkowicie oszalał wracając do Rosji? Otóż powody są dwa. Nawalny z doświadczenia swoich nieżyjących już "kolegów", doskonale wie, że będąc uchodźcą musiałby całe swoje życie się ukrywać. Zdaje sobie również sprawę, że Kremlowska "sprawiedliwość" dosięgnie go wszędzie. Tak jak dosięgła Litwinienkę, Bieriezowskiego, Patarkaciszwilego i wielu, wielu innych. Nawalny, oraz cały świat świadomy jest, że mordercy trzech wyżej wymienionych panów, nie poniosło żadnych konsekwencji. Mało tego zabójca Litwinienki z rąk swojego zleceniodawcy otrzymał najwyższe rosyjskie odznaczenie. A Zachód milczy jak zaklęty. Dlaczego? Tego oraz wiele innych wstrząsających historii, jak Kreml rękami Putina udoskonala sztukę zabijania wrogów poza granicami Rosji. Tego wszystkiego dowiecie się z rzetelnego, wiarygodnego i niezwykle ciekawego reportażu Krwawe pozdrowienia z Rosji. Reportażu mrożącego krew w żyłach. Justyna.ju

Moja ocena 10


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania rewelacyjnej książki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu W.A.B.