TYTUŁ: Polki w Polu. Nieznana historia polskich chłopek we Francji
TŁUMACZENIE z języka francuskiego: Elżbieta Łątka - Likh
WYDAWNICTWO: Marginesy, Warszawa 2026 r.
OKŁADKA: twarda, stron: 312.
Anioł ze Lwowa i zapomniane migrantki. Czy warto przeczytać Polki w polu?
Książka Polki w polu to niezwykłe literackie połączenie: po części reportaż, publikacja naukowa, biografia oraz wnikliwe studium socjologiczne. Opisuje zarobkową emigrację Polek do Francji w latach 30. XX wieku. Muszę jednak przyznać, że spodziewałam się po tej lekturze czegoś innego. Książka nie wciągnęła mnie aż tak bardzo, a powodem okazała się zbyt duża liczba listów, jakie kobiety kierowały do Julii Lachowicz-Duval. Myślę, że gdyby układ rozdziałów był nieco inny, a samych listów było mniej, dynamika czytania mocno by na tym zyskała. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z ogromnie wartościową publikacją.
Dla językoznawców ta książka będzie prawdziwą gratką. To fascynujący powrót do dawnego języka osób zazwyczaj słabo wykształconych, choć wśród autorek zdarzały się także kobiety piszące poprawną polszczyzną.
Podczas lektury wzruszałam się wielokrotnie, czytając nagłówki: „Kochana Mamusiu”, „Droga Pani i Matko nasza”. Zdesperowane i nieszczęśliwe kobiety pisały do obcej przecież osoby, prosząc o ratunek lub choćby dobre słowo. Często były brutalnie wykorzystywane przez pracodawców, nie otrzymywały pensji, zachodziły w niechciane ciąże. W tym całym dramacie to właśnie Julia była ich jedynym ratunkiem.
Najbardziej urzekł mnie ostatni rozdział, który przedstawia biografię samej Julii. Ta urodzona we Lwowie absolwentka Sorbony była kobietą niezwykle nowoczesną. Pasjonowała się wieloma dziedzinami, w tym pisarstwem. Stanowiła ogromne wsparcie i była pierwszą recenzentką dzieł swojego męża, a przy tym dobrą, oddaną matką. Właściwie przez całe życie się kształciła i zdobywała nowe umiejętności, co w pierwszej połowie dwudziestego wieku wcale nie było tak oczywiste w przypadku kobiet. Co jednak najważniejsze – była po prostu dobrym człowiekiem. Nie potrafiła zostawić nikogo bez rady czy pomocy. To prawdziwa kobieta anioł, która – choć sama przeszła w życiu wiele cierpienia – niosła światło innym.
Warto sięgnąć po tę książkę choćby ze względu na postać Julii. Warto ją poznać i warto o niej pamiętać.
To książka stworzona z myślą o miłośnikach historii społecznej oraz literatury z nurtu herstory, która z pewnością zachwyci pasjonatów dawnej polszczyzny, a także wszystkich tych, których wcześniej poruszyły dramatyczne losy bohaterek słynnych Chłopek.
Polki w polu to bolesna, ale i niezwykle piękna lekcja pamięci o kobietach, które zepchnięto na margines historii, oraz o aniele, który dał im nadzieję na ocalenie. Choć struktura książki bywa wymagająca, warto przez nią przejść dla tej jednej, wyjątkowej postaci – Julii Lachowicz-Duval, której dobroć i nowoczesność powinny być dla nas inspiracją do dziś.
Maa
Moja ocena 8
Dziękuję wydawnictwu Marginesy za możliwość przeczytania książki.
(współpraca barterowa)
