09 czerwca, 2026

"Król tanga" Sylwia Trojanowska

AUTOR: Sylwia Trojanowska

TYTUŁ: Król tanga

WYDAWNICTWO: Marginesy, Warszawa 2026 r.

OKŁADKA: miękka, stron: 336.


Z okładki:

Poruszająca, oparta na faktach opowieść o talencie, który wynosi człowieka wysoko, wielkiej samotności i miłości silniejszej niż śmierć.

Kiedy Tadeusz Miller przyjechał do Szczecina, był jednym z wielu, którzy na Ziemiach Zachodnich szukali nowego początku. Zwyczajny człowiek z niezwyczajnym talentem. Marzył o scenie i o tym, by jego głos coś znaczył. Ale był rok 1946. Wtedy marzenia ustępowały miejsca codziennej walce o chleb, o dach nad głową, i wytchnieniu od wojennych wspomnień.

Jednak dzięki zdolnościom wokalnym, uporowi i odrobinie szczęścia Tadeusz Miller stał się gwiazdą radia i zaczął śpiewać dla tysięcy ludzi. Zyskał przydomek króla tanga. W tym wszystkim wspierała go największa miłość jego życia – żona Luna. To ona dodawała mu odwagi, gdy tracił wiarę. To ona stała za nim murem w chwilach próby. Tadeusz Miller zdobywał kolejne szczyty. Audycje, płyty, koncerty…

Wtedy jednak los postanowił odwrócić kartę.



Jeżeli szukacie literatury, która w genialny sposób łączy prawdziwą historię, powojenne realia Ziem Odzyskanych i ogromne emocje, koniecznie musicie sięgnąć po nowość od Wydawnictwa MarginesyKról tanga autorstwa Sylwii Trojanowskiej. Oto dlaczego ta opowieść o Tadeuszu Millerze tak bardzo mnie zachwyciła.



Bardzo czekałam na kolejną książkę szczecińskiej pisarki Sylwii Trojanowskiej. To już jej osiemnasta powieść, więc sporo mam do nadrobienia. Kupiłam jej książki do mojej biblioteki i one ciągle są wypożyczane, co wiele mówi o talencie pisarskim Sylwii.
Akcja powieści toczy się od 1946 roku w Szczecinie, dzięki czemu możemy sporo dowiedzieć się o powojennym życiu mieszkańców. Bardzo ciekawą i nieczęsto poruszaną kwestią jest napływ ludzi z całej Polski oraz  wysiedlanie Niemców. Mieszkałam na Pomorzu Zachodnim przez dziesięć lat i tam ciągle się o tym mówiło. W książce dostajemy także szczątkowe informacje o tym, co działo się z bohaterami w czasie wojny. Na końcu autorka zamieściła notę biograficzną o Tadeuszu Millerze, która idealnie dopełnia całą historię. Dostaliśmy także sporo zdjęć, co nie jest takie oczywiste, patrząc, w jakich czasach dzieje się akcja. (Tadeusz był fotografem).
To piękna książka – jak zwykle płakałam podczas lektury, aż ściskało mnie w dołku. Sylwia doskonale wie, jak wzbudzić emocje u czytelnika. Życie Tadeusza i Luny pokazuje, że istnieje prawdziwa miłość do końca życia, jakie by ono nie było. Talent, upór, wytrwałość, wiara w drugiego człowieka, miłość i przyjaźń doprowadziły do tego, że Tadeusz robił to, co kochał. Bez Luny by mu się to jednak nie udało. Płakałam na końcu, bo inaczej po prostu się nie da. Ta opowieść została ze mną i zostanie na długo.

Tadeusz był niezwykle uzdolnionym artystą i wybitnym śpiewakiem, który potrafił czarować głosem, jednocześnie sam akompaniując sobie na pianinie. Nie bez powodu zresztą porównywano go do samego Mieczysława Fogga. Miał w sobie ten sam niesamowity magnetyzm i elegancję, które potrafiły poruszyć najczulsze struny w sercach słuchaczy.

Bardzo się cieszę, że tak wspaniały artysta nie został zapomniany. Dzięki książce oraz wystawianej sztuce, do której scenariusz napisała Sylwia, pamięć o nim dotrze do szerszego grona. Zasługuje na to jak nikt inny.
Autorka wspomniała, że to najbardziej osobista książka ze wszystkich, jakie napisała. Poznała rodzinę Tadeusza, jego znajomych, ale przede wszystkim jego syna. To musiało być niesamowite uczucie dla obojga.
Sylwia Trojanowska nie boi się trudnych tematów. Wyszukuje osoby z dawnych czasów, które mieszkały w jej ukochanym województwie, i snuje opowieści pełne wzruszeń oraz głębokich emocji.
Dziękuję Ci, Sylwio, za Twe piękne książki!

Maa
Moja ocena: 10
Dziękuję Wydawnictwu Marginesy za cudowną podróż do Szczecina.