Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść autobiograficzna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść autobiograficzna. Pokaż wszystkie posty

17 września, 2025

"Zielone wzgórza Afryki" Ernest Hemingway

AUTOR: Ernest Hemingway 

TYTUŁ: Zielone wzgórza Afryki

SERIA: Ernest Hemingway w Marginesach

TŁUMACZENIE z języka angielskiego: Anna Dzierzgowska

WYDAWNICTWO: Marginesy, Warszawa 2025 r.

OKŁADKA: twarda, stron: 280.


Z okładki:

„Chciałbym spróbować napisać coś o tym kraju, o zwierzętach, o tym, jak tu jest, dla kogoś, kto nie ma o tym pojęcia”

„Większość cholernych książek o safari to piekielne nudziarstwo” – mówi Hemingway w Zielonych wzgórzach Afryki, prozie wspomnieniowej o wyprawie na safari w Afryce Wschodniej w grudniu 1933 roku. Opisuje swoje zmagania podczas tropienia zwierzyny i polowań oraz relacje z towarzyszami podróży: żoną Pauline i miejscowymi przewodnikami, a jednocześnie szuka pretekstu, by podzielić się refleksjami na temat literatury i roli pisarza. Przekonuje, że jakąkolwiek prawdę można przekazać jedynie wtedy, gdy zobaczy się coś na własne oczy i podsłucha ludzi, którzy mówią w lokalnym języku. I to właśnie robi.
Charakterystyczny dla Hemingwaya zwięzły, surowy styl staje się tu momentami bardziej refleksyjny i introspektywny niż w jego najbardziej znanych powieściach czy opowiadaniach. Noblista pisze o kraju, który nim zawładnął, o przygodach łowieckich, o ludziach i zwierzętach – i przy tej okazji tworzy znakomity, soczysty, chwilami ironiczny, bardzo prawdziwy autoportret.
 


Nie bardzo rozumiem krytykę tej książki Hemingwaya. Przecież tu jest zawarte 100 procent autora. Ja, jako wrażliwiec, nie mogący patrzeć na śmierć zwierząt, każdy opis polowania omijałam, przyznaję się bez bicia. Natomiast poza polowaniem jest tu coś więcej, na przykład rozmyślania na temat tworzenia i innych twórców, mogłoby tego być więcej. Ciekawsze były wątki o literaturze niż temat przewodni autobiograficznej powieści. 



Wolę inne książki noblisty, ale i z tej da się wyciągnąć coś ciekawego, kilka smaczków z intensywnego życia artysty. Przede wszystkim możemy poczuć atmosferę lat trzydziestych, widzimy jak traktowani są tubylcy, jakie ludzie mają priorytety i ta wspaniała przyroda dzikiej Afryki. Lubię tę niespieszną narrację tak charakterystyczną dla Hemingwaya.



Nie można zapomnieć o grafikach i okładce Anny Pol, które są motywem przewodnim wszystkich książek autora, wydanych w Marginesach. Prostota, jeden kolor w całej książce, to do mnie bardzo przemawia. Seria: Ernest Hemingway w Marginesach to dla mnie najpiękniejsze wydanie książek. W tych obrazach widać, ruch, życie. Grafiki są niesamowite.



Warto mieć te wszystkie książki na półce, nie tylko ze względu na walor pisarski, ale także estetyczny.


Polecam.
Maa

Moja ocena 7

Dziękuję wydawnictwu Marginesy za tę klasykę literatury.



24 września, 2021

"Najszczęśliwszy człowiek na Ziemi" Eddie Jaku

AUTOR: Eddie Jaku
TYTUŁ: Najszczęśliwszy człowiek na Ziemi
TŁUMACZENIE: Katarzyna Lipnicka - Kołtuniak
WYDAWNICTWO: MUZA SA Warszawa 2021
OKŁADKA: miękka, stron 240
z okładki:
„Najszczęśliwszy człowiek na Ziemi” to przejmujące, ale pełne nadziei świadectwo mężczyzny, który wielokrotnie był aresztowany, przetrzymywany, zesłany do obozu. Książka Jaku jest zapisem historii jego życia. Pisze o sobie, ale silnie skupia się na innych ludziach.Opowiada ich przejmujące historie. Eddie nie czuje żalu. Nie nienawidzi nikogo. Pozostał sobą. Ukochanym synem, wspaniałym bratem,troskliwym przyjacielem. Zwyczajnym człowiekiem. I te cechy dostrzega w innych. Nawet wtedy, kiedy wydaje się to wprost niemożliwe.

 

 


Najszczęśliwszy człowiek na Ziemi, to nie książka, to historia. A historie należy poznać i przekazać dalej.


Trafił do miejsca gdzie był numerem 172 338. To była jego jedyna tożsamość. Jak sam mówi "zabierano tam człowiekowi nawet imię - a właściwie przestawało się być człowiekiem." Tym miejscem było Auschwitz - obóz śmierci. Trafił tam tylko i wyłącznie dla tego, że był żydem. Urodzony w 1920 roku w Lipsku (zachodnie Niemcy). Abraham Salomon Jakubowicz. Obecnie Eddie Jaku, mieszka w Australii, ma 101 lat i twierdzi, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi, mimo, że przeżył Holokaust i piekło obozu w Auschwitz.


Mając sto lat postanowił napisać swoją pierwszą książkę. 75 lat temu przeżył piekło, w 1945 roku cudem uciekł z marszu śmierci . Teraz twierdzi, że jest szczęśliwym człowiekiem.


Jego opowieść jest pełna bólu, cierpienia, poczucia oczywistej niesprawiedliwości. Czytając pewnie pojawią się łzy, ale też będzie miejsce na uśmiech (w moim przypadku wywołała to historia tłuczonych ziemniaków). Ale na pierwszy plan w tej opowieści wysuwa się nadzieja. Nadzieja, że dotrwa się do wieczora. Nadzieja, że przeżyje się noc. Nadzieja, że kiedyś ten koszmar się skończy. Nadzieja, że jeszcze kiedyś będzie normalnie. Nadzieja, że jeszcze kiedyś będzie się szczęśliwym. To nadzieja definiuje jego opowieść. I dzięki niej dotrwał do końca. Przeżył i jest pełnym pokory szczęśliwym człowiekiem.


Eddie Jaku, prócz tego, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi, jest też żyjącą historią. Historią, którą trzeba wysłuchać. Jesteśmy mu to winni. Jemu i 6 milionom innym więźniom, którzy nigdy nie mieli możliwości opowiedzenia tego co ich spotkało.


Tę książkę po prostu trzeba przeczytać! Justyna.ju

Moja ocena 10

 
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania rewelacyjnej książki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu MUZA SA
 

06 lipca, 2021

"Daleko, coraz bliżej" Alex Schulman

AUTOR: Alex Schulman

TYTUŁ: Daleko, coraz bliżej

TŁUMACZENIE: ze szwedzkiego Ewa Wojciechowska

WYDAWNICTWO: Warszawskie Wydawnictwo MUZA SA, 

Warszawa 2021 r.

OKŁADKA: miękka, ze skrzydełkami, stron 320.


Z okładki:

Trzej bracia, Nils, Benjamin i Pierre, jadą na drugi koniec kraju na działkę nad jeziorem, by rozsypać prochy zmarłej matki i wypełnić jej ostatnią wolę. Żaden z nich nie odwiedził tego miejsca od lat. To właśnie tu ponad dwie dekady wcześniej doszło do tragedii, która położyła się cieniem na życiu ich rodziny. Powrót do domu nad jeziorem, z którego tak bardzo pragnęli uciec, wywołuje u każdego z nich niechciane wspomnienia.

Bracia jako dzieci nieustannie musieli zabiegać o miłość i uwagę rodziców. Ciągła rywalizacja działała na nich wyniszczająco. Matka wychowująca synów twardą ręką nie potrafiła panować nad emocjami i często wpadała w gniew. Ojciec z kolei zachowywał się tak, jakby go w ogóle nie było. Sytuację pogarszały problemy finansowe.

Lata rozłąki jeszcze bardziej oddaliły braci od siebie. Powrót nad jezioro jest niczym podróż w czasie. Bracia wcielają się w swoje dawne role, do głosu dochodzą tłumione latami emocje, żale i wzajemne pretensje, a granica między miłością a nienawiścią jeszcze nigdy nie była tak cienka...

Czy Benjaminowi, Nilsowi i Pierre’owi uda się ponownie zbudować więzi, które rozpadły się pod wpływem tragicznych wydarzeń? Co tak naprawdę stało się tamtego upalnego popołudnia przed dwudziestoma laty i kto powinien za to ponieść konsekwencje? Prawda okaże się szokująca.


               Nie miałam żadnych oczekiwać, co do tej książki. Wzięłam ją, ponieważ jest to szwedzka powieść obyczajowa, a ja takie bardzo lubię. Nie docenia się skandynawskich obyczajówek, a są naprawdę dobre. Gdy zaczęłam ją czytać, to doznałam wstrząsu, jaka ta książka jest dobra. Jest wręcz znakomita i utrzymuje swój poziom do ostatniej strony. Wchodzi w takie miejsca naszej duszy, że odczuwamy dyskomfort. Myślę, że to będzie mój nr 1 tego roku, ponieważ książka, jej bohaterzy, język, którym jest napisana, są głęboko we mnie.. Chyba nigdy nie przeczytałam tak do bólu prawdziwej książki. Były łzy, szok, wzruszenie i ściśnięte gardło. 

            Opowieść o dysfunkcyjnej rodzinie, problemach z alkoholem, bliskością, której nie daje matka, a ojciec stara się, próbuje  nadrobić, ale niezbyt mu to wychodzi. Historia trzech braci, którzy kochają się i nienawidzą jednocześnie. Każdy z nich chowa jakąś urazę... I jest jeszcze coś, co determinuje resztę życia tej rozbitej rodziny, bo niby są razem, ale każdy jest osamotniony i słaby, pragnie miłości, ale nie potrafi o nią zawalczyć.

       Alex Schulman pisze powieści autobiograficzne, opisuje swoją rodzinę i tę prawdziwość czuje się na każdej stronie tej niesamowitej opowieści. Żałuję, że to jego pierwsza książka na zagraniczny rynek i tylko Szwedzi mieli okazję zaznajomić się z jego twórczością. Liczę na to , że i inne książki tego zdolnego autora zostaną wydane na  polskim rynku. Chcę poczuć więcej bólu bohaterów, ich trosk i małych radości.

     Byłoby grzechem nie wspomnieć o znakomitym tłumaczeniu Ewy Wojciechowskiej, mistrzostwo.

      Teraz czas, żeby się przyczepić, jest tylko jedna rzecz- okładka. Jest nudna, nie przyciąga do siebie czytelnika. Może, gdyby litery były mniejsze i bardziej było widoczne interesujące tło? 

      Książka warta przeczytania, która zostanie ze mną na bardzo długo. Czekam z niecierpliwością na inne powieści tego autora. Maa

Moja ocena 10


 W dorosłym życiu powroty do dzieciństwa bywają trudne. Trzej bracia wypełniając ostatnią wole matki dotkliwie się o tym przekonali.


Nils, Benjamin i Pierre jadą na drugi koniec kraju, nad jezioro, aby rozsypać prochy matki. Dwie dekady wcześniej doszło tam do tragedii. Od tamtego momentu żaden z nich nie odwiedził tego miejsca. Powrót do domu nad jeziorem, z którego tak bardzo pragnęli uciec, wywołuje u każdego z nich niechciane wspomnienia. Czy braciom uda się ponownie zbudować więzi? Co naprawdę stało się tamtego upalnego popołudnia? I kto powinien ponieś tego konsekwencje?


Lektura szokuje trafnością spostrzegania świata z perspektywy dziecka. Wychwycenie tych wszystkich drobnych niuansów kompletnie pozbawionych znaczenia dla dorosłego, widziane oczyma małego chłopca nie pozostawia czytelnika obojętnym. Daleko coraz bliżej jest swego rodzaju pamiętnikiem człowieka dotkniętego traumą, dorastającego w dysfunkcyjnej rodzinie. Co ciekawe inspiracją do stworzenia historii Nilsa, Benjamina i Pierre'a były własne doświadczenia Schulmana. Skomplikowane relacje z bratem oraz choroba alkoholowa matki.


Nie będę opisywać dokładnie fabuły, bo, to bez sensu. Przeczytajcie sami. Tych których opis z okładki nie przekonał wystarczająco aby sięgnąć po tę lekturę, powiem tylko tyle, że Daleko coraz bliżej, to przykład skandynawskiej prozy psychologicznej z najwyższej półki. Mnie ta pełna dramatyzmu, dojrzale opisana historia zachwyciła. Polecam. Justyna.ju

Moja ocena 9

Dziękujemy Warszawskiemu Wydawnictwu MUZA SA za możliwość przeczytania fenomenalnej powieści.

 

31 maja, 2015

"Te chwile" - Herbjørg Wassmo

AUTOR: Herbjørg Wassmo

TYTUŁ: Te chwile

PRZEKŁAD: z norweskiego Ewa M. Bilińska

WYDAWNICTWO: Smak Słowa, Sopot 2015

OKŁADKA: miękka, stron: 362
 
 
 
 

Z okładki:

W książce zostajemy porwani przez wir historii rozgrywającej się na przestrzeni lat, a właściwie całego jej życia. Podróż jest długa i trudna – od dziewczynki, która wyrosła w biednych warunkach w Vesterålen do pisarki u szczytu sławy, żyjącej wśród artystycznej elity.
                                                                        
Podobnie jak Tora i Dina – główne bohaterki w twórczości Wassmo – powoli wyłania się przed nami postać głównej bohaterki. Wrażliwej i nieskończenie silnej. Serce i ból.

"Chwile" to na jednym poziomie fascynująca powieść o dorastaniu i rozwoju, a na innym – ujawnienie drastycznej prawdy o głównej bohaterce, o byłym mężu, matce i ojcu, o łatwo rozpoznawalnych mężczyznach, z którymi ją łączyły uczuciowe relacje.

Herbjørg Wassmo to wybitna(muszę to napisać, po przeczytaniu tylko jednej książki, ale tak uważam) norweska pisarka, która zasłużyła na najwyższe pochwały, dzięki najnowszej powieści.
Opublikowała dwa zbiory wierszy: Skrzydlaty zespół (1976) i Czas powodzi (1977),trylogię: Dom ze ślepą werandą (1983), Niemy pokój (1983), Otwarte niebo(1986), za którą otrzymała literacką nagrodę Rady Nordyckiej.
Najbardziej znaną powieścią Wassmo jest Księga Diny (1989), która została zekranizowana 2002 roku pod tym samym tytułem.
 

        Szczera i autentyczna, aż do bólu książka. Bohaterka z krwi i kości, wątki biograficzne same się nasuwają. Ta książka boli, bo wżera się do umysłu i do serca, nie można przestać o niej myśleć. W niej są  głębokie pokłady "strumienia świadomości", szczera i autentyczna, aż do bólu książka.
      Autorka zawarła myśli i doświadczenia wszystkich kobiet na świecie. Ta „ona” jest dla mnie bardzo uniwersalna, ”everyman” ,każdy i nikt jednocześnie. Może jest tak dlatego, że to powieść napisana życiem i każda kobieta może wziąć coś z bohaterki?
    Bardzo długo nie mogłam się przyzwyczaić do formy powieści. Te zdania bez podmiotu, bardzo mnie denerwowały, często były niezrozumiałe i za mało dialogów, które są ważnym elementem powieści. W końcu się przyzwyczaiłam i rozumiem ,że musiało tak być, by oddać autentyczność przeżyć bohaterki. 
     Podziwiam odwagę Wassmo, bo trzeba mieć niesamowitą odwagę, by napisać taką książkę, by tak dogłębnie siebie i swoje życie przeanalizować. „Czapki z głów” dla tej Pani.
     Na pewno przeczytam wszystkie Jej książki z poezją włącznie, ponieważ pięknie pisze i prozę i poezję. Polecam Maa.
 
Moja ocena 9
Dziękujemy Wydawnictwu Smak Słowa za egzemplarz recenzencki!