27 lipca, 2014

"Syn" - Jo Nesbo

AUTOR: Jo Nesbo 

TYTUŁ: Syn 
TŁUMACZENIE: z norweskiego Iwona Zimińska 
WYDAWNICTWO: Dolnośląskie Wrocław 2014
OKŁADKA: miękka , 432 stron




Z okładki
Sonny Lofthus odsiaduje wyrok w najlepiej strzeżonym więzieniu Oslo. Jest znany z cierpliwego wysłuchiwania zwierzeń współwięźniów. Chodzą pogłoski, że przyznaje się do zbrodni popełnionych przez innych. W kłopoty z prawem popadł po śmierci ojca policjanta. Pewnego dnia jeden z więźniów opowiada Sonny’emu historię która tragiczne odejście jego ojca stawia w zupełnie nowym świetle. Lofthus zaczyna dążyć do odkrycia prawdy.



Sięgając po nowego – starego Nesbo nie przypuszczałam, że  Syn okaże się fenomenalnym i najlepiej napisanym kryminałem Nesbo! A przez myśl mi nie przeszło, że okaże się najbardziej fenomenalnym kryminałem nie tylko norweskim, ale światowym! Pisarz doskonale wyczuł moment w którym czytelnik był „zmęczony” już legendarnym Harry Hole i zaserwował nam coś nowego. Ten norweski autor jest bestselerowym pisarzem. Nesbo to nie następca Mankella czy Larssona. Nesbo to światowa marka najlepszego kryminału. Bez kompromisowy, z ogromnym talentem, po prostu najlepszy. Ale żeby było jasne Jo to, że pisze rewelacyjnie potwierdził w niejednej powieści o Harrym Hole. Natomiast Syn jest tego najlepszą „pieczątką”. Nesbo talent ma i basta. Cytując Dagsavisen fabuła Syna „rozwija się niczym skomplikowane równanie matematyczne z wieloma niewiadomymi”. Nesbo nadal triumfuje. Zazdroszczę talentu i gratuluje kolejnego sukcesu. Czekam na więcej bestselerów z pod pióra najlepszego światowego autora. Syn wciągnie Was od pierwszych stron. Zdradzę tylko tyle, że tu nie tropimy razem z policjantem mordercy, tylko z przestępcom tropimy kolejnych przestępców. Końcówka z wieloma niespodziankami. Musicie koniecznie przeczytać Syna. Justyna.Ju

Moja ocena 10

20 lipca, 2014

W 3 ROCZNICE ŚMIERCI AMY Daphne Barak - "Ratując Amy"

AUTOR: Daphne Barak
TUYTUŁ: Ratując Amy Historia bez happy endu
TŁUMACZENIE:z angielskiego Hanna Turczyn- Zalewska
WYDAWNICTWO:G+J Gruner+Jahr,Warszwa 2011
Okładka : twarda, stron 224

Z okładki:
Od czasu fenomenalnego sukcesu albumu Back to Black w 2006 r., Amy Winehouse rzadko schodziła z łamów prasy. Jej niezwykły talent wokalny od dawna przyćmiewały wydarzenia z prywatnego życia, burzliwe relacje z mediami i prowadzona niemal przed kamerami walka z nałogiem. Ratując Amy to nie tylko bezstronna relacja ze zmagań Amy Winehouse z jej własnymi demonami, lecz także pełen współczucia wgląd w życie rodziny, która musi sobie radzić z uzależnieniem bliskiej osoby. Ratując Amy to książka napisana w oparciu o wywiady, dzienniki i osobiste wspomnienia znanej na całym świecie dziennikarki Daphne Barak, która spędziła wiele czasu na rozmowach z rodziną Winehouse'ów w Londynie, na wyspie Saint Lucia i w innych miejscach. Daphne Barak przeprowadzała wywiady z wieloma sławnymi osobistościami, począwszy od muzyków i hollywoodzkich gwiazd, jak Johnny Depp, po światowej rangi polityków, takich jak Hilary Clinton czy Nelson Mandela. Daphne współpracuje z licznymi światowymi mediami. Premiera jej dokumentalnego filmu Ratując Amy odbyła się w 2010 roku.



Jestem wielka miłośniczką talentu Amy. Gdy słucham jej utworów, to wkraczam w inny, mroczny i pełen bólu świat. Dała nam go poprzez swoje utwory, wrażliwość i cudowny, czarny, mocny głos. Niestety nie potrafiła udźwignąć swojej wrażliwości, nagły sukces popchnął ją na same dno. Pogrążyła się w używkach, aż alkohol ją zabił. Amy nie została ocalona. I o tym jest ta książka- o walce z demonami, o rodzinie, która przez chorobę Amy także była chora. Autorka nie owijała w bawełnę, pisała jak było, nikogo nie oszczędzała. Jak na mój gust trochę za bardzo kreowała siebie, a za mało wgłębiła się w problemy i psychikę Amy. Barak pisała, że Mitch Winehouse, ojciec Amy zawsze musiał mieć wszystko pod kontrolą, a matka Amy- Janis do niczego się nie wtrącała, ani także nie wspierała córki. Miała też bardzo słaby kontakt z córką,to ojciec w życiu Amy był najważniejszy. Z tej książki wypływa jeden obraz artystki- małej, zagubionej dziewczynki. Mino swych 25 lat, zachowywała się jak 5-6latka i inni jej na to pozwalali. Amy nie zdążyła dorosnąć. Dopiero w tej książce można zobaczyć jaka była Janis i nie jest to pozytywny obraz. Pierwsze, co się nasuwa, to brak bliskości i czułości w stosunku do córki. Pamiętam, gdy oglądałam w TV relacje dziennikarzy na śmierć gwiazdy, matka płacząc robiła zdjęcia. Wstrząsnęło mnie to. Jak można w takiej chwili robić zdjęcia, gdy córka nie żyje. Tak jak Amy mówiła- wszyscy zarabiali na niej, a nikt jej nie mógł pomóc. Winehouse pomagała innym, miała otwarte serce, a inni to wykorzystywali.

      Po przeczytaniu książki czuję niedosyt, mogłaby być dłuższa i bardziej dopracowana, ale czyta się szybko. Razi mnie wtej publikacji samochwalstwo Daphne. Z kim to ona robiła wywiady, jaka jest mądra. Z Mitchem mogliby podać sobie ręce. Oboje bufony i niesympatyczni ludzie.
       Ciekawe są zdjęcia, niepublikowane gdzie indziej, ponieważ to własność autorki. Można powiedzieć, że ksiązka to studium zaburzonej rodziny, która nie poradziła sobie z nałogiem córki.
Moja ocena 6 Maa




13 lipca, 2014

"Źródło" - Ayn Rand

"Źródło" - Ayn Rand
"Źródło" - Ayn Rand




Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczenie Iwona Michałowska
Tytuł oryginału: The Fountainhead
Liczba stron: 815




    Przeczytałam "Źródło" dzięki mojej drugiej połówce i muszę przyznać, nie spodziewałam się, że ta książka aż tak mnie pochłonie. To monumentalna powieść, zarówno pod względem objętości, jak i treści, która zostawia ślad w czytelniku na długo. To nie tylko historia dwóch architektów, to głęboka, ideowa opowieść o człowieku, wolności twórczej i bezkompromisowym życiu w zgodzie z samym sobą. 

    Poznajemy tu dwóch mężczyzn: Howarda Roarka, indywidualistę, twórcę wiernego swoim przekonaniom, oraz Petera Keatinga, konformistę, który buduje swoją karierę na pochlebstwach, manipulacjach i cudzych pomysłach. Obydwaj poznali się na studiach, z których Roark został wyrzucony za brak uległości wobec akademickich schematów. Ale to Roark właśnie, w swojej cichej nieustępliwości, jawi się jako postać autentyczna i wewnętrznie silna, ktoś kto za wszelką cenę pragnie budować po swojemu, bez względu na modę, uznanie czy chwilowy poklask. 

    Obok Roarka stoi Dominique Francon, jedna z najbardziej zagadkowych i nieoczywistych postaci kobiecych w literaturze XX wieku. Jej decyzje nierzadko zaskakują, a jej postawa może wydawać się paradoksalna. Jednak mimo chłodu i maski cynizmu, to właśnie ona, niezmiennie i do końca kocha Roarka i dostrzega jego wielkość. Jej wewnętrzna walka między miłością a lękiem przed zniszczeniem tego, co czyste i niezależne, czyni ją postacią głęboką i tragiczną. 

    Przez powieść przewijają się też inne fascynujące postacie: Guy Francon, architekt reprezentujący styl przeszłości, Ellsworth Toohey mistrz manipulacji, który w imię równości dąży do zniszczenia jednostek wybitnych, czy Gail Wynand, wydawca targany wewnętrznym konfliktem między siłą a słabością. Każda z tych postaci niesie ze sobą ideę, symbol, ostrzeżenie lub pochwałę. 

    Warto zwrócić szczególną uwagę na finałowy monolog Roarka, to swoisty manifest filozofii Ayn Rand: indywidualizmu, wolności i odpowiedzialności za własne życie. Ten fragment, jak i wiele innych, skłania do głębokich przemyśleń. Choć Źródło liczy ponad 800 stron, nie nuży, a wręcz przeciwnie trzyma uwagę, zaskakuje, angażuje emocjonalnie i intelektualnie. Styl Rand bywa gęsty, ale klarowny, pełen przekonań, a zarazem literackiej siły. 

    To książka nie dla każdego, bo wymaga skupienia i gotowości do konfrontacji z własnymi poglądami ale dla wielu może okazać się przełomowa. To bez wątpienia jedna z moich ulubionych powieści inspirująca, poruszająca, niebanalna. Polecam szczerze każdemu, kto nie boi się pytań o to, kim jest, czego pragnie i za jaką cenę chce być sobą. 

„Dlaczego zawsze nas uczą, że robienie tego, czego się pragnie, jest łatwe i złe, i że potrzeba dyscypliny, by się przed tym powstrzymać? To jest najtrudniejsza rzecz na świecie: robić to, czego się pragnie. I wymaga największej odwagi. (…) Bo to ogromna odpowiedzialność: pragnąć czegoś naprawdę.”

10/10


Bastet (Gdybym wiedziała)


06 lipca, 2014

Wołanie kukułki Robert Galbraith

AUTOR: Robert Galbraith
TYTUŁ: Wołanie kukułki
TŁUMACZENIE: z angielskiego Anna Gralak
WYDAWNICTWO: Dolnośląskie Wrocław 2013
OKŁADKA: twarda , 454 stron

Z okładki…

Ciało supermodelki Luli Landry zostaje znalezione pod  balkonem jej londyńskiego apartamentu. Policja stwierdza samobójstwo, lecz brat ofiary nie wierzy w tę wersję i zatrudnia prywatnego detektywa, Cormorana Strike’a. Strike jest weteranem wojennym, podczas służby w Afganistanie ucierpiał i fizycznie i psychicznie. Ma kłopoty finansowe i właśnie rozstał się z kobietą swojego życia. Sprawa Luli to dla detektywa szansą na odbicie się od dna, ale im bardziej  wikła się w skomplikowany świat wyższych sfer, tym większe grozi mu niebezpieczeństwo. Wołanie kukułki to wciągająca klimatyczna powieść zanurzona w londyńskiej atmosferze spokojnych uliczek uliczek Mayfair, przez ciasne bary East Endu i tętniącego życiem  Soho. Książka otwiera cykl kryminałów z Cormoranem Strikiem.



Robert Galbraith to nikt inny jak rewelacyjna, niepowtarzalna J.K. Rowling. Tak ta od Trafnego wyboru i Harego Potera. Wołanie kukułki jest dokładnie pisane  tym samym absorbującym stylem co Trafny wybór. Galbraith/Rowling jak już przekonała nas nie raz pisze niesamowicie wciągająco, a Wołanie kukułki to cholernie dobry kryminał. Ja jestem pod wrażeniem książki. Zakończenie nie do końca mnie zaskoczyło, przewidziałam, że autorka właśnie „te” rozwiązanie wybierze, ale muszę przyznać, że perfekcyjnie wyprowadza czytelnika w pole. Zarówno w Trafnym wyborze jak i w Wołaniu kukułki widać duży wpływ Charlotte Link. Przyznam się, że jeśli by mi ktoś dał obydwie te książki i zakleił okładkę to ten sukces przypisałabym Charlotte. Tak mocno uwidacznia się w dwóch ostatnich powieściach Rowling niepowtarzalny dar niemieckiej autorki w konstruowaniu powieści tak, że  niby czytamy  błahostki które potem okazują się najważniejszymi detalami. I ten kto nie wie, że kryminały obydwu pań należy czytać w podwójnym skupieniu aby nic nam nie umknęło  może się początkowo zniechęcić. Jak dla mnie książka naprawdę bardzo dobra, a porównanie twórczości Rowling do Link, to duży komplement dla angielskiej autorki. Pani Charlotte powinna się obawiać konkurentki, bo Rowling jest świetna w tym co robi. Serdecznie polecam, raczej się nie zawiedziecie. Justyna.Ju

Moja ocena 8

     Uwielbiam styl J.K Rowling,jest taki angielski,bardzo stylowy. Jestem zakochana w tej autorce. Chcę więcej i więcej Rowling. Co tam Harry Potter, ona jest genialna w powieściach dla dorosłych. Tę książkę czyta się jak dobry, stary kryminał,choć dzieje się współcześnie.
      Autorka ma bardzo lekki styl, dzięki, któremu książkę czyta się bardzo szybko, mimo że nie ma wstrząsających  i spektakularnych akcji. Główny bohater nie jest seksownym i wysportowanym detektywem, a byłym wojskowym z protezą nogi. Postacie są prawdziwe, dobrze scharakteryzowane.     Lubimy detektywa i jego sekretarkę, mimo że na początku wydaje nam się sztywna i mało przyjazna. Oni są zwykłymi ludzmi, takimi jak my, z kłopotami, brakiem pieniędzy czy mieszkania.Autorka lubi stare kryminały, to się czuje w jej stylu pisania. Polecam gorąco. Maa

Moja ocena 9

29 czerwca, 2014

"Słuchaj pieśni wiatru, Flipper roku 1973" - Haruki Murakami

AUTOR: Haruki Murakami
TYTUŁ:Słuchaj pieśni wiatru, Flipper roku 1973
TŁUMACZENIE:Anna Zielińska- Elliott
WYDAWNICTWO:MUZA SA, Warszawa,2014
OKŁADKA:miękka,twarda, stron 320


Z okładki:

 
Słuchaj pieśni wiatru i Flipper roku 1973 to dwie najwcześniejsze powieści Harukiego Murakamiego nigdy niepublikowane dotąd w Europie ani Stanach Zjednoczonych. Są to również dwie pierwsze części tak zwanej „trylogii Szczura”,do której należy Przygoda z owcą . Ukazanie się ich w Polsce to prawdziwa gratka dla miłośników Murakamiego. Po raz pierwszy pojawia się w nich bezimienny bohater dobrze znany z kolejnych powieści, jego przyjaciel Szczur, chiński barman Jay, a także Naoko z Norwegian Wood.


Akcja obu utworów toczy się we wczesnych latach siedemdziesiątych. W pierwszym, bohater jest studentem i spędza letnie wakacje w rodzinnym mieście w okolicach Kobe, w drugim ma dwadzieścia kilka lat i prowadzi z kolegą firmę tłumaczeniową. Jak zwykle u Murakamiego obie powieści przepełnione są muzyką popularną i klasyczną, aluzjami do filmów i książek, ale znajdziemy też cytat z ewangelii wg św. Mateusza, historie o Trockim, o tajemniczych bliźniaczkach, opowieść o konstruktorze flippera i stosunkach społecznych panujących na planecie Wenus...



Słuchaj pieśni wiatru i Flipper roku 1973 to powieści, na które czekałam wiele lat i nie zawiodłam się. Warto było czekać. Nie rozumiem dlaczego Murakami nie chciał ich drukować w innych krajach? Wstydził się? Nie ma czego. Jak na debiut jest to książka znakomita.
Impuls do napisania powieści pojawił się w 1978, na meczu baseballowym, gdzie grała jego ulubiona drużyna Jaskółki Yakult. Od tej pory, codziennie przez godzinę lub dwie pisał powieść, dlatego zdania i rozdziały są takie krótkie. To nie przez styl, ale brak czasu na dłuższe pisanie(musiał prowadzić swój bar). Powieść nie była pisana w kolejności chronologicznej tylko kręcił każde ujęcie osobno, a potem montował całość 


Wielu rzeczy sam w książce nie rozumiem. Większość napisałem nieświadomie [...], prawie jakbym stosował metodę automatic writing [...]. Nigdy nie sądziłem, że książka się kiedyś ukaże- albo, że stanie się pierwszą częścią trylogii.


Jay Rubin, Haruki Murakami i muzyka słów, s. 41


Ja też wielu rzeczy nie rozumiem, są surrealistyczne, ale to właśnie podoba mi się najbardziej w twórczości Murakamiego.


Główny bohater - Baku- postać, która jest bohaterem i narratorem w pierwszej osobie, to postać, która występuje w każdej książce Murakamiego. Jest to człowiek- nikt, everyman, zmienia tylko nazwiska i zawody, ale zawsze lubi dobrą muzykę i książki.


Szczur (Nezumi)- przyjaciel Baku, to postać bardzo intrygująca. Filozof i dekadent. Z ignoranta czytelnictwa zmienia się najpierw w czytelnika klasyków, a potem w pisarza.


Postać Szczura to gorzko- ironiczny autoportret rodzącego się pisarza


op. cit s 42

Druga powieść Flipper roku 1973 (ang. tłum. Pinball 1973) to kontynuacja losów Baku i Szczura. Bohater jest już starszy,pracuje i mieszka z dziwnymi bliźniaczkami. Murakami ma tę zdolność, że napisze o zwykłym fliperze i jest to ciekawe. Jak on to robi? Nie wiem. Nie wiem dlaczego kocham jego powieści i opowiadania (powieści bardziej ). Uwielbiam literaturę azjatycką, tak różną od prozy Murakamiego, a jednak jego kocham najbardziej. To chyba jakaś magia. Maa
Moja ocena 10

08 czerwca, 2014

"Ekstaza Gabriela" - Sylvain Reynard

AUTOR: Sylvain Reynard
TYTUŁ: Ekstaza Gabriela
TŁUMACZENIE: Marcin Mutermilch
WYDAWNICTWO: Akurat Warszawa 2013
OKŁADKA: miękka , 462stron



Z okładki…

Po romantycznych wakacjach we Włoszech, podczas których profesor Emerson wprowadzał Julię w tajniki wyrafinowanych, seksualnych rozkoszy, oboje wracają do monotonnego, akademickiego życia. Wkrótce jednak nad głowami wybitnego uczonego i jego młodej kochanki gromadzą się chmury. Profesor staje przed wyborem: walczyć o kobietę, dla której stał się kimś znacznie więcej niż tylko przewodnikiem po świecie zmysłowych doznań, czy podzielić los Dantego i zgodzić się na wygnanie?


Ekstaza Gabriela to kontynuacja losów piekielnie przystojnego profesora Emersona i jego pięknej studentki Julii. Ta część jest dużo bardziej ciekawsza od poprzedniej, tu w przeciwieństwie do Piekła Gabriela coś się dzieje. Książkę czyta się szybko i z przyjemnością. Ale Piekło jak i Ekstaza Gabriela nie są diabelskimi erotykami, one nawet nie stały na półce koło „zwykłych” erotyków. To co jest napisane na okładce jest zwykłą bzdurą która wprowadza czytelnika w błąd(!) Bardzo irytuje mnie wypisywanie głupot na okładkach po to tylko, żeby książka miała wzięcie. To, że pisze się na marnym kryminale „fantastyczny w dodatku z melodramatycznym szczytem, trzyma w napięciu do ostatniej strony”, to jeszcze zrozumiem. Gdyż to co, zaskoczyło i zmroziło znanego dziennikarza, z popularnej gazety – mnie uśpiło – bo gusta są różne…;) Ale jeśli ktoś pisze, że Piekło i Ekstaza Gabriela są erotykami, to niech najpierw przeczyta TE KSIĄŻKI, albo niech sprawdzi w słowniku pojęcie EROTYK (!) Pisanie takich głupot jest niczym innym jak tanią reklamą na którą mamy się nabrać MY CZYTELNICY!!! Jeśli miałabym być skrupulatna i czepialska to Piekło i Ekstazę Gabriela oceniałabym jako erotyk zgodnie z tym co sugeruje okładka i ocena byłaby tragiczna. Całe szczęście nie jestem wredna i tego nie zrobię. Mówiąc krótko Ekstaza Gabriela bardziej mi się podobała, ponieważ w końcu była jakaś akcja. Dla miłośników ckliwych historyjek w sam raz na prezent. Justyna.Ju

Moja ocena 6

31 maja, 2014

"Piekło Gabriela" - Sylvain Reynard

AUTOR: Sylvain Reynard
TYTUŁ: Piekło Gabriela 

TŁUMACZENIE: Joanna Grabarek, Anna Dorota Kamińska i Ewa Marycińska-Dzius
WYDAWNICTWO: Akurat Warszawa 2013
OKŁADKA: miękka , 638stron



Z okładki…

Profesor Gabriel Emerson prowadzi podwójne życie: pozornie wydaje się ustatkowanym szacownym uczonym, zgłębiającym tajniki utworów Dantego, ale jak tylko nadarzy się sposobność oddaje się wyuzdanym przyjemnościom poszukując rozkoszy wszędzie, gdzie można ją znaleźć. Stopniowo popada w coraz głębszą frustrację, lęka się bowiem, że szansa na zbawienie jego grzesznej duszy oddala się z każdym dniem. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej w jego życiu pojawia się słodka i niewinna Julia Mitchell. Zafascynowana dystyngowanym profesorem studentka, uczęszcza pilnie na jego wykłady, ale los sprawia, że pewnego dnia ich wzajemne relacje przenoszą się na inny, znacznie bardziej intymny, poziom.

W tej książce pokładałam wiele nadziei, na coś nowego, zaskakującego i piekielnie rewelacyjnego. I proszę sobie wyobrazić jakie ogromne jest moje rozczarowanie… Piekło Gabriela to nic innego ja zwykły romans, może ciut przewyższa poziomem przeciętne romansidło, ale nadal jest to tylko (przynajmniej pierwsza część) romans a nie piekielny erotyk jak głosi okładka (!) W Piekle Gabriela także nie znajdziemy odważnych erotycznych poszukiwań. Tu jest to co ma każdy romans czyli opowieść o prze romantycznej, słodkiej, lukrowej fascynacji, namiętności i oczywiście prawdziwej, najprawdziwszej takiej do końca życie i jeszcze dłużej MIŁOŚCI. Tej serii proszę nie mylić z Trylogią Greya, ani broń Boże do niej porównywać. Podobieństwa owszem występują ale TYLKO w bohaterach czyli on- piekielnie przystojny i bogaty, a ona- słodka, ładna, przygryzająca wargę niewinność. Ten romans stylem i smakiem przewyższa o lata świetlne Trylogie Greya. Wmięszanie fragmentów Dantego jest bardzo trafnym posunięciem, nadającym książce klimatu i tego czegoś dzięki czemu lektura wbija nam się w pamięć. Powieść przyciąga uwagę tajemnicą i obiecującym streszczeniem na okładce, poza tym intrygująca wzmianka o autorze. O którym nic nie wiemy, nawet tego, czy jest kobietą, czy mężczyzną. Piekło Gabriela ukazało się najpierw jako self-published book: książka odniosła tak ogromny sukces, że prawa do niej, oraz do drugiego tomu pt. Ekstaza Gabriela kupiło Wydawnictwo Penguin. Wydana w nakładzie pół miliona egzemplarzy książka natychmiast stała się wielkim hitem, także w wersji drukowanej. Autor, autorka bądź autorzy pracują już nad trzecim tomem. Podsumowując, okładka to jedno wielkie KŁAMSTWO!!! I proszę się nią nie sugerować. Autor bardzo inteligentnie i smacznie nakreślił historię Julii i Gabriela, porównując ją z Dante i Beatrycze. Osobiście nie przepadam za tym gatunkiem literatury, ale nie mogę książki ocenić źle tylko dlatego, że nie lubię romansów. Piekło Gabriela jest lektura romantyczną, którą bardzo dobrze i przyjemnie się czyta. Polecam ją jak najbardziej TYLKO miłośnikom romansów – powinna być to ich obowiązkowa lektura. Pozostali niech czytają na własną odpowiedzialność ;) Justyna.Ju
Moja ocena 6

24 maja, 2014

"W bagnie" - Arnaldur Indriðason

Autor: Arnaldur Indriðason 
Tytuł:W bagnie 
tłumaczenie: Jacek Godek 
tytuł oryginału: Mýrin 
wydawnictwo: W.A.B. 
liczba stron: 304


"2001 rok, Reykjavik – ciemna jesień, niepogoda, krótkie dni. Wszystko zaczyna się od morderstwa. Ciało niejakiego Holberga znaleziono w jego mieszkaniu w suterenie. Miał około siedemdziesięciu lat i żył samotnie. Zginął uderzony w głowę ciężką szklaną popielniczką. Czy to kolejna typowa islandzka zbrodnia – prymitywna i bezcelowa? Można by sądzić, że Holberg jest przypadkową ofiarą, gdyby nie zagadkowe zdanie, zapisane na kartce i pozostawione przez mordercę. Erlendur Sveinsson, niemłody, doświadczony policjant z Reykjaviku, musi poznać przeszłość ofiary i razem ze współpracownikami rozpoczyna żmudne śledztwo. Odkopuje bolesne historie sprzed czterdziestu lat i w nich szuka wyjaśnienia zbrodni. Skąd wzięła się czarno-biała fotografia dziecięcego grobu, znaleziona w biurku Holberga? Czy ze sprawą mają związek badania genetyczne prowadzone na Islandii? Co się stało ze znajomym ofiary, który zaginął bez wieści przed laty? Borykając się z uzależnioną od narkotyków córką, która spodziewa się dziecka, i mający problemy zdrowotne, Erlendur prowadzi nas przez ponurą islandzką rzeczywistość."
 
 

   Jestem wybredna do kryminałów. "W bagnie" niesamowicie mnie zaskoczyło. Czytałam już dwie książki Indriðasona i wtedy autor mnie bardzo zaciekawił nietuzinkowymi pomysłami, językiem i pomysłami na zbrodnię. Najbardziej lubię kryminały obyczajowe. Porównanie do Henniga Mankella ma tu swoje uzasadnienie. Atmosfera i główny bohater nieco przypomina Kurta Wallandera z kryminałów Szweda.
Historia się zaczyna w momencie, gdy zostaje znaleziony w pustym mieszkaniu mężczyzna o imieniu Holberg. Wydaje się to zwykłym napadem, jednak tajemnicze zdanie "ja to on" na kartce intryguje Erlendura, policjanta i głównego bohatera. Auto ma dar do wymyślania historii o zbrodniach zamierzchłych, z dawnych lat. Tutaj cofamy się czterdzieści lat wstecz do historii Kolbrum i jej córeczki, która została poczęta w tragicznych okolicznościach.

  Autor niezwykle sugestywnie odmalowuje mroczne aspekty społeczeństwa islandzkiego, jak i klimat tego kraju. Na każdym kroku otrzymujemy mroczną atmosferę klimatu Islandii. Bohaterowie są szorstcy i zamknięci w sobie. Główny bohater Erlendur jest samotnikiem, który dawno temu opuścił rodzinę. Po latach nawiązuje z nim kontakt jego córka Eva Lind, która jest narkomanką. Ich kontakty są trudne, bo córka zarzuca ojcu, że porzucił rodzinę w dzieciństwie, a ojciec ma żal, że Eva traci życie na narkomanię. Po latach jednak próbują się na nowo poznać i zrozumieć.

   Ciekawym wątkiem wykorzystanym przez autora są choroby genetyczne, które nękają społeczeństwo islandzkie. Główny wątek o dziwnej chorobie jest niezwykle interesujący. Pozornie zwykły nowotwór okazuje się schorzeniem dziedzicznym, który ma wpływ na losy innych osób.

   Sam tytuł powieści jest niezwykle trafny, co okazuje się w trakcie czytania. Dotyczy on także stanu umysłowego głównego bohatera, który ma odczucie że wszystko jest bagnem i sam zadaje sobie pytanie jak w takim wypadku jak żyć. Islandczycy są narodem melancholijnym, zapewne w dużej mierze skorym do depresji. Krótkie dni i noce polarne nie sprzyjają dobremu nastrojowi. Ów ten nastrój zapewne popycha ludzi do mrocznych zbrodni i ogólnego zniechęcenia. Sam surowy krajobraz Islandii tego dopełnia.

  Dla osób chcących uzupełnić sobie tę książkę polecam islandzki film "Bagno" nakręcony na podstawie tej powieści, który dobrze oddaje klimat opisanej tutaj historii. Indriðason należy do moich ulubionych skandynawskich autorów. Przeczytałam jego cztery powieści i jak na razie chętnie sięgnę po kolejne książki autora.

Moja ocena 10/10

11 maja, 2014

"Ręka"Henning Mankell


AUTOR: Henning Mankell
TYTUŁ: Ręka
TŁUMACZENIE: ze szwedzkiego: Paulina Jankowska
WYDAWNICTWO: W.A.B, Warszawa 2013
OKŁADKA: miękka, stron: 312


Z okładki:

Kurta Wallandera nie trzeba nikomu przedstawiać, a fanom policjanta z Ystad nie trzeba  przypominać, że cztery lata temu Henning Mankell zamknął serię o Wallanderze książką Niespokojny człowiek.



Handen to napisana parę lat temu dla holenderskiego wydawcy i nigdzie później niepublikowana ostatnia książka, w której kultowy policjant z Ystad musi rozwikłać sprawę morderstwa. Mankell zdecydował się wydać teraz powieść w innych państwach oraz dołączyć do niej obszerny spis osób i miejsc ze świata Wallandera. Autor zwierza się również z pracy nad serią kryminałów i opisuje radości i problemy wynikające z jej popularności.


Jesień 2002 roku. Wallander jest o krok od spełnienia marzenia o wyprowadzce z Ystad na wieś. Jednakże do kupna domu nigdy nie dochodzi. W ogrodzie posiadłości Wallander znajduje dwa ludzkie szkielety. Według ekspertyzy ciała zakopano co najmniej pół wieku temu. Komisarz z Ystad musi znów zaufać swojej intuicji, by odnaleźć mordercę sprzed lat…

                                                                                                                        Ręka to podsumowujące losy Wallandera opowiadanie, jakby klamra zamykająca serię o dzielnym detektywie. Zostało napisane dla holenderskich czytelników, by zachęcić ich do kupowania książek tego autora, dodawane jako egzemplarz bezpłatny. W książce znajduje się także esej, w którym autor opisuje przeżycia, jakie towarzyszyły mu przy tworzeniu postaci policjanta. Bardzo przyjemnie się tego czytało. Jest to świetne kompendium wiedzy, ponieważ

autor umieścił na końcu streszczenia wszystkich książek i opowiadań, wymienił wszystkie postacie i miejsca wydarzeń z krótkim komentarzem oraz indeks osób i miejsc. Opowiadanie ciekawe i zaskakujące jak zawsze u tego autora, ale ma jedną wadę: jest za krótkie!!!!!! Czuje się niedosyt, ledwo się zaczęło czytać, a tu koniec. Ja o Wallanderze mogłabym czytać i czytać, i nigdy nie mam dosyć. Mankell to naprawdę świetny pisarz, psycholog i filozof.

Moja ocena 9        Maa

26 kwietnia, 2014

"Święto świateł" - Krzysztof Kotowski


AUTOR: Krzysztof Kotowski
TYTUŁ: Święto świateł
WYDAWNICTWO: Proszyński i S-ka Warszawa 2013
OKŁADKA: miękka , 367 stron


Z okładki…

 W jednym z warszawskich apartamentów zostają znalezione zwłoki czterech mężczyzn. Wszystko wskazuje na to, że zmarli w trudny do wyjaśnienia sposób podczas gry w Go- najstarszej i najtrudniejszej gry strategicznej w historii. Na prośbę nadkomisarza Artura Śmigielskiego sprawę otrzymuje niepokorna i porywcza policjantka, Eliza Dukoto. Razem szybko odkrywają, że ofiary zostały uśmiercone w identyczny sposób jak sto pięćdziesiąt lat wcześniej najwybitniejszy goista – Shūsaku Hon’inbō. Zemsta po latach? A może mord rytualny? Policjantom z pomocą przychodzi Hubert Wanat, błyskotliwy historyk i badacz Go. Skomplikowana sieć pułapek, kłamstw i fałszywych tropów prowadzi do przerażającej prawdy! 


Przeczytałam. Szału nie było , nic mi nie urwało. W ogóle mam ochotę krzyknąć „Kotowski co to ma być?” Pomysł jak najbardziej trafiony, intryga ciekawa, ale nie powala z fotela. Całość przekombinowana totalnie. Żywcem wyjęta z bajki Scooby doo, wszyscy chcą pomóc, każdy ma jakąś tajemnice do przekazania, a i tak z góry wiadomo, że straszy ten co jest najbliżej. Proszę mnie źle nie zrozumieć, książka mimo całego błota jakie na nią wyleję, nie jest całkiem beznadziejna – szybko się ją czyta i to chyba jedyna jej zaleta. Święto świateł ma typowe dla Kotowskiego poczucie humoru, ale jest wyzuta z jakichkolwiek uczuć. Już więcej emocji budzi we mnie rozmowa z Maa o pogodzie, niż ten kryminał. Kotowski napisał moim skromnym zdaniem jeden z najlepszych polskich kryminałów pt. Śmierć na Placu Lalek, stawiam go obok Uwikłania Z. Miłoszewskiego. I doskonale zdaję sobie sprawę, że jest wielu autorów, którzy potrafią napisać jeden bestseler, ale nie znam zbyt wielu (liczę ich na palcach jednej ręki), którzy potrafią napisać ich wiele. Wszyscy popełniają ten sam błąd, czyli porażeni sukcesem poprzedniej powieści za bardzo zakombinują, przekombinują i wychodzi właśnie coś w stylu Święta świateł. Nie za dobre, nie do końca złe, książka po przeczytaniu, której chcemy o niej jak najszybciej zapomnieć. No cóż zdarza się to też najlepszym. Szczerze, to na tej książce zawiodłam się podwójnie. Bardzo cenię Krzysztofa Kotowskiego jako pisarza i dziennikarza, jest też psychologiem. Pracował w Radiu ESKA, w TVP był m.in. wydawcą, producentem i prowadzącym Kawa cz Herbata. Jest autorem kryminałów i tzw. thrillerów hipotetycznych. Uznanie przyniosła mu seria powieści o dziennikarzu Adamie Kniewiczu ( Zygzak, Japońskie cięcie, Marika, Serwal, Obława). W 2008 r. ukazał się Kapłan, który szybko stał się bestselerem. W 2010 r. jego kontynuacja Modlitwa do Boga Złego, a w 2011 r. ukazała się powieść Krew na Placu Lalek (kto nie czytał niech koniecznie po nią sięgnie- warto). Kotowskiego uważam za człowieka oczytanego i inteligentnego, dlatego troszkę zdziwiło mnie to, że Święto świateł jest na pograniczu przeciętności. Ta powieść zginie w tłumnie innych totalnie zapomniana. Te wydanie Pana Krzysztofa jest dla czytelników niewymagających, ale nie jest totalnie beznadziejne. Ja Wam tego nie polecam. Justyna.Ju 

 Moja ocena 5

   Książka Kotowskiego byłaby fajna, gdyby nie przekombinowanie. Temat ciekawy- tak jak autora pasjonuje mnie wszystko, co związane z Japonią, ale czegoś mi tu brakuje. Bohaterka Eliza jest taka, jaką lubie- bezczelna i superinteligentna, jak wszystkie bohaterki tego autora. Temat intrygujący- strategiczna gra go- jej historia i późniejsze losy. Ale ci tajni agenci, którzy wszystko wiedzą, jakieś to sztuczne i beznadziejne. Książkę czyta się bardzo szybko, ale czuje się jakiś niedosyt. To najsłabsza książka tego autora.  Maa
Moja ocena 6

05 kwietnia, 2014

"Lisia dolina" - Charlotte Link

AUTOR: Charlotte Link
TYTUŁ: Lisia dolina 
TŁUMACZENIE: z niemieckiego Dariusz Guzik
WYDAWNICTWO: Sonia Draga Katowice 2013
OKŁADKA: miękka , 488stron


Z okładki…
Słoneczny sierpniowy dzień kończy się dla Matthew Willarda koszmarem. Wracając ze spaceru z psem, dociera na opustoszały parking, na którym powinna czekać na niego żona. Zastaje tylko samochód, po Vanessie ginie wszelki ślad. Matthew jest przekonany, że Vanessa nie odeszła z własnej woli. Porywacz, wielokrotnie skazany kryminalista Ryan Lee, zanim jeszcze zacznie się domagać okupu, zostaje aresztowany z powodu udziału w bójce i ląduje za kratkami. Ryan nie ma odwagi wyjawić prawdy nawet swemu adwokatowi, choć wie, jaki okrutny los czeka porwaną.
Prawie trzy lata później scenariusz owych zdarzeń się powtarza. Znów w tajemniczych okolicznościach przepada bez śladu kobieta, policja jest bezradna. Nadal bowiem nikt nie wie, co takiego uczynił wówczas Ryan, który został tymczasem wypuszczony na wolność...


No tego jeszcze nie było! Świetny pomysł, rewelacyjnie zawoalowany, tak pokręcony a te pokręcenie, tak doskonale wpasowane w …przypadki…? Które rządzą nie tylko życiem Rayana. Już w pierwszym rozdziale miałam gęsią skórkę, która utrzymała się aż do końca. Charlotte po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzynią w nakreślaniu bardzo przekonujących z życia wziętych charakterów. Jej bohaterowie są tak prawdziwi, że aż dreszcz przechodzi. Charlotte należy do grupy tych autorów, do których można mieć 100% zaufanie, że ich każda książka jest rewelacyjna i bez obaw można po nią sięgnąć. Lisia dolina jest nietypową, ale typową książką Link. Niby nic się nie dzieje, ale się dzieje, wszystko tu jest nie przypadkowe, każdy gest bohaterów, każde słowo i każda nowa znajomość. Na pozór w tej normalności wszystko jest nienormalne, wszystkim rządzi przypadek, a może i nie…? I to pytanie przyświeca nam przez całą powieść. W Lisiej dolinie wiemy od początku kto jest winowajcą i razem z Lee przeżywamy jego rozterki. Cóż będę więcej pisać, kryminały Charlotte Link a w szczególności Lisia dolina aż iskrzy od napięcia, są to książki dla cierpliwych czytelników. Nie wszystko jest tu takie proste jakby się mogło wydawać. A może jest…? Sprawdźcie sami. Polecam. Justyna.Ju

Moja ocena 10



30 marca, 2014

"Zrozumieć Kod Da Vinci" - Amy Welborn

AUTOR: Amy Welborn
TYTUŁ: Zrozumieć Kod Da Vinci
PRZEKŁAD: z angielskiego Łukasz Tarnowski
WYDAWNICTWO: POLWEN,Radom 2005
OKŁADKA: miękka, stron 144

Z okładki
„Kod Leonarda da Vinci” Dana Browna stał się fenomenem wydawniczym. Po roku w Stanach Zjednoczonych sprzedaż sięgnęła blisko 6 milionów egzemplarzy. Niestety w Polsce powieść ta również zajmuje czołową pozycję na liście bestsellerów.
Ta niezwykle szkodliwa książka, oparta na licznych błędach i kłamstwach, zaprzecza Bóstwu Jezusa Chrystusa, podważa wiarygodność Ewangelii oraz w bezprecedensowy sposób uderza w Kościół katolicki.

Amy Welborn, amerykańska specjalistka z zakresu historii Kościoła, ujawnia ukryty cel powieści Dana Browna, prostuje jego błędy i kłamstwa.

„Zrozumieć Kod Da Vinci” Amy Welborn to pełne rozszyfrowanie „Kodu Da Vinci” Dana Browna!


 Postanowiłam jak najszybciej przeczytać tę książkę, żeby mieć ją z głowy. I udało się w kilka godzin, co prawda zmarnowanych, ale jest przeczytana.
  Po pierwsze: tytuł jest błędny: Zrozumieć Kod Da Vinci i podtytuł: Co ukrył w swojej książce Dan Brown. Tu nie chodzi o to , by zrozumieć Kod, ale żeby ośmieszyć Browna. I autorka nie wyjaśnia co Brown ukrył. Zwykła manipulacja, żeby zarobić. Poziom tej książki jak zwykle niski u tej autorki. Sama sobie w wielu miejscach zaprzecza. Oczywiście Leonardo nie był homoseksualistą, oczywiście  na Ostatniej Wieczerzy Leonarda jest św. Jan , nie Maria Magdalena. To było oczywiste, że tak napisze znawczyni wszystkiego.
  Ktoś, kto uważa się za eksperta w dziedzinie sztuki i kto jednocześnie konsekwentnie określa jako Da Vinci (Leonarda ), jest tak wiarygodny jak ekspert od religii, który Jezusa nazywałby „z Nazaretu”. s. 103
   Wyjaśnię o co chodzi. Da Vinci znaczy z miejscowości Vinci, a nie jest to nazwisko, jak się powszechnie uważa. Jeżeli ktoś mówi Jezus z Nazaretu, to nie jest prawdziwym religioznawcą, a niestety autorka tak określa Jezusa, no to czyż sama sobie nie zaprzecza. Bądźmy konsekwentni w swoich poglądach. To jest On z Nazaretu czy nie pani Welborn?
     Autorka thriller  Browna traktuje jak książkę naukową. Niech teraz się weźmie za Tajemnice 13 Apostoła Michela Benoit i niech powie autorowi jak jest w zakonach, bo wie na pewno lepiej niż były zakonnik. Naprawdę ta książka to dramat. Nie polecam. Szkoda moich 7 zł na tę pozycję.

Moja ocena 2 Maa




24 marca, 2014

Dziękujemy

  Dziękujemy nasi drodzy czytelnicy,że już rok Jesteście 
                             z nami!!!
                              Ju i Maa