piątek, 5 lipca 2024

"Roller Coaster" Małgorzata Kołodziejczak

AUTOR: Małgorzata Kołodziejczak

TYTUŁRoller Coaster

WYDAWNICTWO: NOVAE RES, Gdynia, 2024r.

OKŁADKA: miękka, stron: 270.


Z okładki:

To spotkanie nigdy nie powinno mieć miejsca

Jin, koreański polityk, przyjeżdża do Polski, rodzinnego kraju matki, by uciec przed tajemniczym prześladowcą. Tu przeznaczenie stawia na jego drodze Annę.

Młoda kobieta od lat jest dręczona przez przerażający sen i złe przeczucia, których nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć. Nie wie jeszcze, że to właśnie koreański polityk może pomóc jej w rozwiązaniu zagadki.

Przypadkowe spotkanie tej dwójki niespodziewanie uruchamia lawinę tragicznych wydarzeń. Już wkrótce Jin i Anna będą musieli stawić czoła tajemnicom, których korzenie sięgają głęboko w przeszłość. Niebezpieczeństwo czai się jednak na każdym kroku, a sojuszników ubywa… Czy uda im się odkryć prawdę i jednocześnie zrozumieć uczucie, które zaczyna między nimi kiełkować?
 

                                                    Anna i Jin w mojej luźnej interpretacji

Po książkę sięgnęłam dzięki jednemu szczegółowi, a jest nim główny bohater - Koreańczyk, a mnie interesuje wszystko, co jest związane z Azją. I jest to najmocniejszy element całej fabuły. Naszego Jina naprawdę się lubi. Dodaje kolorytu całej opowieści, która jest skomplikowana i można się w niej łatwo pogubić. Postać ta jest dobrze sportretowana, sporo miejsca autorka poświęciła byśmy poznali Jina, Jina Bonda (to taki żarcik, który okazał się nie do końca być żartem, bo Koreańczyk walczył jak prawdziwy Bond). Natomiast Ani - drugiej głównej bohaterki tego kryminału/sensacji nie znoszę. Denerwuje mnie odkąd pojawia się na stronach książki. Rozumiem, że dziewczyna ma traumę z dzieciństwa, której nie potrafi zdiagnozować, ale jej zachowanie wobec bliskiego otoczenia, jest nieznośne. Kobieta kończy 26 lat, a zachowuje się jak piętnastolatka. Jest niedojrzała i infantylna, ciągle naburmuszona. Jin i Anna w tej relacji to para nastolatków. Jest to irytujące bardzo. 



Jest to książka bardzo mało realistyczna, sporo w niej niedociągnięć, jeśli chodzi o zwykłe życie ludzi (np. praca w cukierni, pojawia się ten wątek i nie jest kontynuowany). W dużej części to romans, a ja romansów nie znoszę (mnóstwo miejsca zajmuje relacja głównych bohaterów- ich uczucia). Autorka chyba bardzo lubi serię o Jamesie Bondzie, bo sporo tu nawiązań do tego bohatera (to akurat było zabawne).

Mamy za to mnóstwo koreańskich tajemnic, które bardzo chcemy odkryć, wiele zwrotów akcji, dlatego książka trzyma w napięciu (pomijając sceny z umizgami nastolatków). Czyta się ją ekspresowo.

Czego mi zabrakło w tej powieści? Większego realizmu. To mój główny zarzut. Jednak książkę czyta się dobrze, bohaterzy są interesujący, poznajemy trochę kultury Korei (na czym najbardziej mi zależało). Dobra pozycja na letni odpoczynek.
                                                                                                                         Maa
Moja ocena 6
Dziękuję wydawnictwu NOVAE RES za możliwość przeczytania książki.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Disney Kraina Lodu" - recenzja czasopisma

 Chyba każdy zna odważne i dobre siostry mieszkające w zamku Arendelle, które dzięki miłości potrafią roztopić każdy lód z serca. Zawsze tow...