01 września, 2015

"Poza sezonem" Jorn Lier Horst

"Poza sezonem" Jorn Lier Horst

AUTOR: Jorn Lier Horst
TYTUŁ: Poza Sezonem
TŁUMACZENIE:z norweskiego Milena Skoczko
WYDAWNICTWO: Smak Słowa, Sopot 2015
OKŁADKA: miękka, stron 352




Z okładki:
Jesienna mgła spowija nadmorski krajobraz. Ove Bakkerud zamierza spędzić ostatni spokojny weekend w domku letniskowym przed końcem sezonu. Jednak, gdy przybywa na miejsce, odkrywa, że dacza została splądrowana i wywrócona do góry nogami, a w sąsiednim domku znajduje mężczyznę pobitego na śmierć.



   Poza Sezonem, to  kolejna na naszym rynku część przygód policjanta Williama Wistinga , u nas kolejna, a tak naprawę poprzednia w Norwegii i trochę mi to przeszkadza, bo czytamy te książki od tyłu. No, ale trudno i tak warto czytać Horsta, bo jest to godny następca Mankella.



Jorn Lier Horst     Muszę się jednak trochę przyczepić, że ta część bardzo przypomina mi Psy z Rygi Mankella, a to dlatego, ponieważ akcja książki powiązana jest z Litwą, a Psy z Estonią, czyli krajami nadbałtyckimi  i tematyka jest bardzo podobna .Książka jest interesująca, czyta się ją bardzo szybko, ale nie wciąga tak jak dwie poprzednie, myślę, że przez tematykę. Zawsze bardziej interesujący są psychopaci ,seryjni mordercy. Line też ma u mnie w tej części wielkiego minusa, bo pcha się w kłopoty jak typowa blondynka z horrorów. Fajne u Horsta jest prowadzenie akcji dwutorowo- śledztwo ojca i perypetie córki. Nie przynudza też długimi rozdziałami, bo są one bardzo krótkie. Możemy też dowiedzieć się jakie poglądy na emigrantów np. z Europy wschodniej mają bogaci Norwegowie. Nie domyślają się jaka bieda, a wręcz ubóstwo tam panuje. Horst tą książką choć trochę ich uświadomił. 

      Okładka książki jest świetna- klimatyczna i interesująca. Okładki tej serii są naprawdę dobre. Często łapie się na tym, że zapominam, że napisał to Horst,a myślę, że jestem w Szwecji Mankella i myślę, że to największy komplement dla norweskiego autora. 


Moja ocena 7 Maa


O to pierwsza nasuwająca się myśl po przeczytaniu Poza sezonem – już coś podobnego kiedyś się czytało.  Oczywiście mam namyśli Psy z Rygi Mankella. Posunę się do kolokwialnego porównania, ale Poza sezonem to tuning Psów z Rygi. Tuning w moim odczuciu udany. Dużo się dzieje, trup ścielę się gęsto i najważniejsze nie wieje nudą jak w Psach... Mankella. Dużymi literami podpisuję się pod słowami Trbjorna Ekelunda, Dagbladet, Poza sezonem to „klasyczny kryminał policyjny, autora który zna się na rzeczy (…)”. Jest tylko jeden jedyny minus. My już wiemy jak zakończy się romans Wistinga z Suzanne oraz Line i Tomme’go. Więcej się już nie czepiam, bo nie ma czego. Dobiegając do końca powiem tylko tyle, że nowa – stara powieść Horsta, miłośnikom kryminału na pewno przypadnie do gustu.  Bardzo dobra narracja, jeszcze lepszy styl, a zagadka też niczego sobie. Jednym słowem, to naprawdę bardzo dobra książka która wciąga czytelnika i nie nudzi. Końcówka jest przewidywalna ale myślę, że będziecie zadowoleni. Justyna.Ju
 
Moja ocena 7 
 
    Dziękujemy wydawnictwu: Smak Słowa za możliwość przeczytania i zrecenzowania świetnej książki.

15 sierpnia, 2015

"Rodzina Wenclów - Wspólnik" Lena Najdecka

AUTOR: Lena Najdecka
TYTUŁ: Rodzina Wenclów - Wspólnik
WYDAWNICTWO: Instytut Wydawniczy ERICA Warszawa 2013
OKŁADKA: miękka , 480stron



Z okładki

Warszawska kancelaria Wencel, Zagajewicz i Zybert otrzymuje intratne zlecenie. To świetny interes … – namawia Pawła Wencla jego wspólnik. – Bylibyśmy głupcami, gdybyśmy tego nie wzięli! Jednak Pawła nie opuszcza uczucie niepokoju. Od lat prowadzi ze swoim przyjacielem dobrze prosperującą firmę i powinien mieć do niego bezgraniczne zaufanie. Dlaczego więc intuicja podpowiada mu co innego? Czyżby fatalnie układające się stosunki z żoną zaburzały mu jasność widzenia? I właściwie dlaczego stała się ona tak nieprzystępna?


Zaczynając czytać, sama nie wiedziałam co myśleć o Rodzinie Wenclów. Początek jest dość zawoalowany. Jak to bywa w obyczajówkach, nigdy nie wiemy czego się spodziewać i czy autor jest dobrym psychologiem i obserwatorem w jednym. Bo dobra obyczajówka nie może obejść się bez wyrazistych z krwi i kości wyimaginowanych bohaterów. A więc o czym jest pierwszy tom Rodziny Wenclów – Wspólnik? Przede wszystkim to satyra na współczesną klasę średnią. Nomen omen, dobra satyra. Tu znajdziemy wszystko swoisty misz masz. Czyli toksyczne szefowe – z tą jędzą walczy Matylda, z biurowymi hienami z kancelarii prawniczej i agencji reklamowej zmagają się bracia Paweł i Mati. I będzie również o wrednych żonach (Hanna), które nie zasługują na tak dobrego i kochanego męża (Pawła). Książka nie tylko ukazuje bohaterów na tle pracy. A ich perypetie życiowe i portrety psychologiczne są przedstawione w doskonały sposób. Dzięki bardzo trafnym i współczesnym problemom bohaterów czytając czujemy jakbyśmy mieli do czynienia z zupełnie prawdziwą historią. Nigdy nie czytałam innych powieści pani Leny. A Wspólnik zaintrygował mnie do tego stopnia, że jak tylko będę miała możliwość przeczytania kolejnych części sagi Wenclów na pewno to zrobie. Obyczajówka na dobrym poziomie. Nie ma rażących wad. Ale musze doczepić się do wypowiedzi Ady Fijał która znajduje się na okładce. No musze to zrobić bo inaczej się chyba rozchoruje. A więc tak droga Pani Ado. „Znakomity kryminał z intrygującą historią o wielkiej niespełnionej miłości w tle (…)”. Kryminał? Naprawdę? Pani Ado, niech Pani sięgnie po prawdziwy kryminał autorstwa Nesbo, Mankella, Cobena, czy naszego mistrza Miłoszewskiego. Piszą rewelacyjnie. A Lena Najdecka napisała też dobrą ale obyczajówkę. I to obyczajówkę przez duże „O”. Z resztą wypowiedzi Pani Fijał jak najbardziej się zgadzam, czyli jezyk i narracja oczywiście bez zarzutu. A perypetie Wenclów są naprawdę wciągające. Jeśli ktoś jest ogromnym fanem powieści obyczajowych – to ta lektura jest obowiązkowa. Z czystym sumieniem polecam. Justyna.Ju
Moja ocena 6

01 sierpnia, 2015

"Wspomnienia brudnego anioła" - Henning Mankell

"Wspomnienia brudnego anioła" - Henning MankellAutor: Henning Mankell
Tytuł: Wspomnienia brudnego anioła 

tłumaczenie: Ewa Wojciechowska
tytuł oryginału: Minnet av en smutsig ängel
data wydania: 22 października 2014
liczba stron: 352




 Henning Mankell w nowej odsłonie jako pisarz historyczny! Historia Szwedki, która zostaje właścicielką największego domu publicznego w stolicy Mozambiku na przełomie XIX i XX wieku. Mankell sięga do dokumentów sprzed stu lat, by opowiedzieć historię tajemniczej nordyckiej piękności. Europejski sukces „Włoskich butów” powtarza dziś powieść "Wspomnienia brudnego anioła".
Henning Mankell tak objaśnił genezę tej powieści w posłowiu:

"W tym wypadku było tak: Tor Sällström, autor i znawca Afryki, wspomniał mi przypadkiem w rozmowie o niezwykłych dokumentach, na jakie natrafił w archiwum w Maputo, stolicy Mozambiku. Wynikało z nich, że na przełomie XIX i XX wieku pewna Szwedka była właścicielką największego domu publicznego w tym mieście, które wówczas nazywało się Lourenço Marques. Pozostał po niej ślad w dokumentach, ponieważ przez wiele lat płaciła ogromne podatki. Jednak w pewnej chwili ślad ten całkiem się urywa. Ta tajemnicza kobieta pojawiła się nagle, znikąd, i tak samo zniknęła. Kim była i skąd przybyła do Afryki? Próbowałem dowiedzieć się o niej więcej, ale wygląda na to, że przybyła nie wiadomo skąd i po jakimś czasie naprawdę zaginął po niej wszelki ślad. Cała historia opisana w tej książce jest więc pewną, mniej lub bardziej prawdopodobną teorią na jej temat". 
 
 
Henning Mankell   Henning Mankell to jeden z moich ulubionych szwedzkich pisarzy. Cenię go za dojrzałość i bardzo dobry styl. Z przyjemnością sięgnęłam po kolejną obyczajową powieść autora popularnych szwedzkich kryminałów.
Główną bohaterkę Hannę Renström poznajemy jako młodą dziewczynę, która mieszka z matką i rodzeństwem w małym domku na szwedzkim odludziu. Jest rok 1904. Rodzina wiedzie ciężki los po śmierci ojca. Problemem jest jedzenie i strata zbiorów. Ta tragedia zmusza matkę Hanny do wysłania córki do miasta w poszukiwaniu krewnych. Niestety na miejscu okazuje się, że krewni dawno temu się przenieśli. Mężczyzna, który przywiózł Hannę do miasta oferuje jej pracę jako służąca.
Los naszej bohaterki okazuje się jednak nieprzewidywalny. W niedługim czasie trafia ona na statek płynący do Australii, poznaje tam swojego przyszłego męża. Niestety szybko zostaje wdową. Postanawia uciec ze statku i schodzi na ląd w Afryce w kolonii Lourenco Marques. Schronienie znajduje w hotelu, w którym znajduje się dom publiczny. Jest outsiderką, osobą obcą bo białą. Rdzenni mieszkańcy nie ufają jej. Kobieta znajduje pocieszenie w przyjaźni z szympansem Carlosem. Poznaje tu swojego męża, który jest właścicielem domu publicznego. Okazuje się on dobrym mężem. Niestety wkrótce umiera. Los Hanny jest naznaczony śmiercią. Zostaje sama w Afryce i zarządza domem publicznym.
Z czasem jej losy jeszcze bardziej się zapętlają.

Mankell stworzył ciekawą powieść obyczajowo-historyczną. Losy Hanny są ciekawie opisane i wciągają od pierwszych stron powieści. Obserwujemy ciekawą przemianę głównej bohaterki w zaradną i pewną siebie kobietę. Autor dość często sięga po afrykańskie wątki. Nakreśla niesprawiedliwość rasową i gnębieni rdzennych mieszkańców. Opisuje życie kolonii afrykańskiej. Losy niektórych osób są naprawdę okrutne i niesprawiedliwe. Powieść jest ciekawą przeprawą przez galerię charakterów ludzkich i ich losów. Polecam.

Moja ocena: 9
Bastet (Gdybym wiedziała)

27 lipca, 2015

"Tylko jedno spojrzenie" Harlan Coben

AUTOR: Harlan Coben
TYTUŁ: Tylko jedno spojrzenie
TŁUMACZENIE: z angielskiego Zbigniew A. Królicki
WYDAWNICTWO: Albatros. A. Kuryłowicz, Poznań 2014
OKŁADKA: miękka, stron 400

Z okładki:
Ustabilizowane życie Grace Lawson rozpada się w jednej chwili, gdy na świeżo wywołanym zdjęciu rodzinnym rozpoznaje swojego męża. Fotografia wygląda na zrobioną przed laty. Przedstawia także inne osoby twarz jednej z nich jest przekreślona. Jack zaprzecza, by miał coś wspólnego ze zdjęciem. Krótko potem wychodzi z domu i znika, zabierając tajemniczą odbitkę. Grace rozpoczyna poszukiwania męża, który, jak się okazuje, został porwany. Ktoś grozi jej dzieciom. Grace nie wie, komu może zaufać - wydaje się, że wszyscy jej znajomi i przyjaciele mają coś do ukrycia. Próbuje dotrzeć do prawdy. Trop prowadzi do tragicznych wydarzeń sprzed wielu lat, gdy cudem uszła z życiem                                                                                       ze strzelaniny, jaka wybuchła na koncercie rockowym.   

     Tylko jedno spojrzenie Cobena, to kryminał, który od pierwszej do ostatniej strony bardzo mnie nudził. Nic w nim nie zaskakuje, a to „niby zaskoczenie”
 jest wymuszone, takie na siłę, byle było. Mało w tej książce jest też realizmu. Wysoko stawiam autorów, którzy potrafią pisać realistycznie. Coben do nich nie należy. Ta książka zwyczaje jest nudna. Jeszcze nie znalazłam amerykańskiego autora, który by mnie wciągnął, tak jak szwedzcy  czy norwescy autorzy kryminałów. To oni są dla mnie mistrzami tego gatunku.
      Tylko jedna bohaterka i w dodatku drugoplanowa Charlaine jest interesującą bohaterką. Reszta postaci jest bez polotu, plastikowe lalki, sztuczne i przerysowane jak np. Koreańczyk Eric Wu, którego poznajemy w książce Nie mów nikomu. 
       Cohen tak jest chwalony, świat się nim zachwyca, ale ja tego nie widzę. Przeczytałam dopiero dwie jego książki, więc dam mu jeszcze szansę, ale zachwytu z mojej strony raczej nie będzie. Myślę, że wolę bardziej Skandynawię, niż USA i w tym także może tkwić problem czemu nie jestem na tak.

Moja ocena 4     Maa



Cieszę się, że już przeczytałam Tylko jedno spojrzenie i mam to wreszcie za sobą… Książka jest napisana w tak rewelacyjnie genialny sposób, że  mimo braku makabrycznych scen ja się bałam. Mało tego śnił mi się po nocach farbowany na platynowy blond azjata! Thriller trzyma w napięciu może nie od pierwszej ale na pewno (daje słowo, że na pewno) do ostatniej. Niespodzianki które serwują opad szczęki, są dopiero na ostatnich stronach, jak już myślimy, że wszystko wiemy. Intryga wymyślona w taki sposób, że czytelnik nie odgaduje na przód „ o co chodzi”, tylko próbuje posklejać fakty razem z Grace. Coben w każdym rozdziale bombarduje nas takimi informacjami, że nie sposób przestać czytać. Kompletnie się nie spodziewałam, że to będzie taka mega książka. Od dziś jedna z moich ulubionych. Polecam w 100%, chyba nie znajdzie się nikt komu by się Tylko jedno spojrzenie nie podobało,( no prócz Maa). Akcja gna naprzód i ani na chwile nie zwalnia. Oczywiście autor jak zawsze zwięzły i konkretny, nie wydłuża powieści niepotrzebnymi informacjami. Wszystko jest tak jak powinno być u mistrza – idealnie. Ja lubię to, czytam, kupuje i polecam wszystkim. Justyna.Ju
Moja ocena 10   



04 lipca, 2015

"Krew na śniegu" Jo Nesbo

"Krew na śniegu" Jo Nesbo

AUTOR: Jo Nesbo
TYTUŁ: Krew na śniegu
TŁUMACZENIE: Iwona  Zimnicka
WYDAWNICTWO: Dolnośląskie Wrocław 2015
OKŁADKA: miękka , 176stron

 

 

Z okładki
Olav zarabia na życie jako płatny zabójca. Nie ma przyjaciół ani rodziny. Pewnego dnia spotyka kobietę swoich marzeń, ale... Po pierwsze, ona jest żoną jego szefa. Po drugie, Olav właśnie dostał zlecenie, by ją zabić.


Tę książkę chciałam bardzo przeczytać. A jak dowiedziałam się, że Krew na śniegu ma niepochlebne recenzje, chciałam przeczytać ją jeszcze bardziej. Z niecierpliwością wyczekałam wolnego dnia i ruszyłam na łowy do Matrasa. Chwyciłam nowego Nesbo i … Wpadłam w lekką konsternację. Jak to? Taka cienka? 176 stron? I to jest Nesbo? Niezadowolona udałam się do kasy. Za czytanie wzięłam się od razu. Pochłonęłam ją szybko. I jak się okazało nowy Nesbo – nigdy nie przypuszczałam, że to napiszę! Nigdy. Nowa powieść Nesbo Krew na śniegu to ROMANS  z wątkiem kryminalnym. Wpadłam w jeszcze większą konsternację  i niedowierzanie, że mistrz kryminału odważył się zaryzykować i wydać romans. Tę książkę ocenie nie biorąc pod uwagę wcześniejszych powieści Norwega. Po pierwsze byłoby to trochę nie ferr, bo bądźmy szczerzy kryminały a romanse z wątkiem kryminalnym to coś innego. I nie powinno się porównywać tych dwóch gatunków. W moim przypadku wiadomo – kryminał zawsze wygra. Więc do rzeczy – Krew na śniegu w porównaniu z innymi romansami, które czytałam, a czytałam ich nie wiele wypada bardzo dobrze. Mimo skromnej liczby stron. Narracja w pierwszej osobie, totalnie w stylu Nesbo. Zagadka no jak w każdej tego typu książce – nieskomplikowana. Zwroty akcji – jest ich więcej niż stron w książce. Końcówka mocna, męska, zaskakująca. Reasumując romans Krew na śniegu autorstwa Nesbo to bardzo dobra powieść. Ale fanom Jo jej nie polecam. Przyzwyczaił nas do wyższego poziomu. I stąd te niepochlebne recenzje. Ja mam słabość do Nesbo – wolno mi dlatego z mojej strony 7 gwiazdek. Justyna.Ju 

Moja ocena 7

 

    Krew na śniegu podoba mi się bardzo, a dlaczego? Wreszcie nie ma przerysowanych postaci,które są jak James Bond- nie do pokonania. Tu bohater jest zwykłym śmiertelnikiem, nie jest sztuczny. 
       To jest dla mnie powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym,a ja uwielbiam skandynawskie powieści obyczajowe. .Jestem od nich specjalistką na naszym blogu, bo Justyna ich nie rusza. Kocham wszystko,co skandynawskie i ta książka mnie nie zawiodła,bo jest inna niż pozostałe powieści Nesbo. Według mnie to nie jest romans absolutnie. Romanse charakteryzują się inną narracją i zakończeniem, na pewno nie takim jak Krew na śniegu.
    To świadczy o poziomie autora, gdy potrafi napisać coś innego niż do tej pory. Jedyną wadą tej książki jest objętość.Chciałoby się bardziej poznać bohatera. Polecam Maa

Moja ocena 8

27 czerwca, 2015

"Z mocy bezprawia" Wojciech Sumliński

AUTOR: Wojciech Sumliński
TYTUŁ: Z mocy bezprawia
WYDAWNICTWO: Fronda Warszawa 2011
OKŁADKA: miękka , 400stron


Z okładki:
To opowieść o wielomiesięcznej inwigilacji przez służby specjalne III RP dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, jego bliskich i przyjaciół. Autor bez ogródek odsłania sieć mafijnych interesów z udziałem najważniejszych osób w państwie, pisze o wielkich korporacjach i fundacjach, których jedynym celem było wyłudzenie z kasy publicznej setek milionów złotych, o rosyjskich i ukraińskich zabójcach, którzy za miejsce swych spotkań obrali polski Sejm, o tajnych interesach ludzi Wojskowej Służby Informacyjnej i o ich wpływie na losy poszczególnych osób i całego kraju. Przy okazji Sumliński ujawnia prawie nikomu nieznane kulisy najgłośniejszej a zarazem najbardziej tajemniczej zbrodni politycznej PRL – zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki."


Tę książkę powinien przeczytać każdy. Bez względu czy jest nałogowym czytelnikiem, czy w życiu w ręku nie trzymał innej powieści niż lektura szkolna. „Spowiedź” Sumlińskiego powinni przede wszystkim przeczytać ci którzy 13 maja 2008 roku i później uwierzyli mediom, że pan Wojtek jest winny. Z przykrością muszę przyznać, że prowokacja poniekąd się udała. Naród uwierzył w winne Sumlińskiego, a bohaterem okrzyknięto Komorowskiego. O rany! Dziennikarze zachowali się karygodnie odwracając się od swojego kolegi. Widocznie pojęcie „dziennikarskiej solidarności” odnosi się tylko jak to ujmuje Kataryna na portalu Salon24pl „gdy prezydentowi znowu wymsknie się „małpa w czerwonym” lub jak Dorn wyzwie was dziennikarze od „ścierwojadów”. Sorry ale przyznam mu rację.

Ale o czym naprawdę jest Moc bezprawia? Przede wszystkim o wielomiesięcznej inwigilacji samego Sumlińskiego. Przeczytamy także o aneksie do raportu WSI, o mafii i przeróżnych aferach, o najsłynniejszym świadku koronnym w Polsce Jarosławie Sokołowskim (MASA). O „Baraninie” – Jeremiaszu Barańskim. Jest też o zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki. A przede wszystkim przeczytamy o ludziach ze służb specjalnych i prominentnych politykach, którzy byli na usługach Pruszkowa, bądź robili z nimi interesy. Oraz skutkach nie lojalności wobec Baraniny. Gdzie syn za pazerność ojca zapłacił zdrowiem. A chodzi o rodzinę Komorowskich. Tak tych Komorowskich – naszego byłego prezydenta. Autor tą książką udowadnia, że dziennikarstwo śledcze jest we współczesnej Polsce najbardziej ryzykowną z medialnych specjalizacji. Ale potrzebną. Kim jest Wojciech Sumliński? Przede wszystkim jednym z najlepszych i najodważniejszych dziennikarzy śledczych. Opowiadający o ukrytych mechanizmach władzy i prawdziwych korzeniach polskiego bogactwa. A cenę jaką przyszło mu zapłacić za zdobycie tej wiedzy, nie pozwala wątpić w jego relację. Pracował w „Życiu”, „Wprost”, i TVP. Laureat Nagrody Ministra Spraw Wewnętrznych, za cykl reportaży o nadgranicznej przestępczości zorganizowanej pod pseudonimem Stefan Kukulski. W roku 1996 i 2006 nominowany do nagrody „Press”- w kategorii dziennikarstwa śledczego. Jako pierwszy ujawnił tajne akta świadka koronnego Jarosława Sokołowskiego – MASA, oraz kontaktów Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich z logbbystą Markiem Dochnalą.  Autor książek Kto naprawdę Go zabił? Oraz Trawa, Teresa, Robot o nieznanych okolicznościach zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki. Autor programu Oblicza prawdy o działalności SB na Lubelszczyźnie.

Reasumując dokument  jakże ciekawy, pisany w dobrym stylu i jeszcze lepszej narracji. Najciekawszy wątek książki? Dla mnie jest ich dwa. Pierwszy to wspomnienie feralnego 13 maja 2008 roku. Jakże inne od tego z relacji medialnej. Oraz zeznania Masy na temat fundacji Pro- Clivi, a raczej ich brak! Muszę przyznać, że po przeczytaniu ponad 200 stron książka zaczyna nużyć. Ale i tak uważam ją za kawał dobrej roboty panie Wojtku. Koniecznie ją przeczytajcie. Aha i uważajcie na ciężarówki ze żwirem – to nie żart. Z mocy bezprawia thriller który  napisało życie. Justyna.Ju
Moja ocena 7

21 czerwca, 2015

"Języki i kolczyki" - Hitomi Kanehara

AUTOR: Hitomi Kanehara
TYTUŁ: Języki i kolczyki
TŁUMACZENIE: z angielskiego Witold Nowakowski
WYDAWNICTWO: Albatros, Jan Kuryłowicz, Warszawa 2007
OKŁADKA: miękka ze skrzydełkami, stron 104


Z okładki:

Znudzona życiem, dziewiętnastoletnia Lui spotyka w nocnym barze Amę - chłopaka o dziwacznym, rozdwojonym języku, przypominającym język węża. Zafascynowana możliwością "modyfikacji ciała", z obserwatora zamienia się w aktywnego uczestnika subkultury punkowej i bez cienia namysłu wkracza w świat piercingu, seksualnych perwersji i sadomasochizmu. Uprawia brutalny seks z przyjacielem swojego chłopaka, tatuuje sobie na plecach ogromnego smoka, rozcina język. Bez cienia emocjonalnego zaangażowania obserwuje, jak Ama masakruje mężczyznę, który zaczepiał ją na ulicy. Życie stopniowo wymyka się jej spod kontroli. Czy naprawdę nie ma już dla niej przyszłości?
           

   Książka Kanehary to jednocześnie intrygujące, interesujące i przerażające studium młodego, bardzo samotnego człowieka. Autorka ukazuje życie współczesnej Japonki ,która nie wie kim jest i z kim jest. Bohaterka nie ma żadnych ambicji, dąży tylko do konsumpcjonizmu. Seks, tatuaże, kolczyki i alkohol to jedyne priorytety młodych ludzi. Miłość jest mylona z rządzą,   a przyjaźń nie istnieje.
     Jest to książka bardzo przygnębiająca i pesymistyczna. Wystawia nam ludziom bardzo niską ocenę. Autorka potrafi obserwować i dobrze to opisuje. Książka była wydana ponad dziesięć lat temu w Japonii, dostała nagrodę, ludzie  pytają za co? Może za realizm? Jest tam mnóstwo wulgaryzmu, seksu, ale ja to widzę na drugim planie. Na pierwszym jest samotna, pogubiona dziewczyna, która nie wie, co z sobą zrobić. Jest dzieckiem we mgle i raczej z tej mgły nie wydostanie się.
     Nie podoba mi się, że jest to tłumaczenie  tłumaczenia, bo skoro jest  to japońska literatura, to dlaczego  tłumaczenie z  angielskiego? Słabiutko. Kolejną wadą jest to ,że książka jest za krótka, brakuje w niej czegoś, jest niedopracowana, ale przecież to debiut młodej dziewczyny. Mnie się ta książka podoba…i lubię tatuaże. Maa

Moja ocena 7

Jest to książka o dziewiętnastolatce, moim zdaniem z głębokim zaburzeniem psychicznym, i nie uważam tak tylko dlatego, że rozdwoiła sobie język. Pozycja ciekawa, aczkolwiek bez rewelacji. Naprawdę nie wiem nad czym się wszyscy zachwycają. Książkę okrzyknięto kontrowersyjną – tylko dlatego, że autorka nadużywa słów pie*yć, c*pa i ch*j. Jak dla mnie to stanowczo za mało na miano kontrowersyjnej powieści. Aczkolwiek muszę przyznać, że Hitomi ma talent, a Języki i kolczyki podobno są manifestacją młodego japońskiego pokolenia, które całkowicie zerwało z tradycjami swoich rodziców. A jako debiut wypadł całkiem dobrze zgarniając w 2004 roku najwyższą japońską nagrodę im. Ryonosuke Akutagewy. I tym samym autorka została najmłodszą laureatką w 70-letniej historii nagrody. Lui - główna bohaterka to niezłe ziółko, podobnie jak sama autorka. Która w wieku 11 lat rzuciła szkołę, a mając lat 15 porzuciła także dom rodzinny i poszła w tango z chłopakiem. Czytając Języki i kolczyki ma się wrażenie, że powieść zawiera elementy biograficzne Kanehary. Nie chcę się zagłębiać które dokładnie, ale mam wrażenie, że takie na pewno występują. Reasumując debiut udany, ale bez rewelacji, ma spore braki jak na miano kultowej i kontrowersyjnej powieści. Mimo wszystko jest dobrą książką o ciekawej tematyce i narracji – tego jeszcze nie było. Warto przeczytać dla czystej ciekawości. Justyna.Ju

Moja ocena 5
                                                                                                                                        
                                                                                                                       

13 czerwca, 2015

"Tęsknię za tobą " Harlan Coben

AUTOR: Harlan Coben
TYTUŁ: Tęsknię za tobą
TŁUMACZENIE: z angielskiego Robert Waliś
WYDAWNICTWO: Albatros A. Kuryłowicz Warszawa2014
OKŁADKA: miękka , 416stron

Z okładki:
Wędrówki w przeszłość mogą być niebezpieczne, a pewnych spraw lepiej nie ruszać. Powiedzcie to Kat Donovan! Detektyw nowojorskiej policji, której dziwnym zbiegiem okoliczności nadarza się okazja, żeby wyjaśnić i zamknąć dawne sprawy. Obie dotyczą najważniejszych mężczyzn w jej życiu – byłego narzeczonego, który porzucił ją dawno temu, i ojca, zamordowanego przed kilkunastu laty policjanta.

Uwielbiam ten rodzaj kryminału, gdzie biegających psychopatów zastępuje intryga tak niewiarygodnie doskonale skonstruowana i dopieszczona do ostatniej strony. Początkowo myślałam, że to będzie najgorsza książka Cobena. Całe szczęście byłam daleka od prawdy. A to wszystko przez bardzo dziwny początek. Ale nic nie będę zdradzać. Kluczem do doskonałości tej powieści jest odnalezienie przez Cobena ciekawej formy we współczesnym kryminale. Tęsknie za tobą ciut przypomina pierwsze powieści Link. Ma podstawę opowiadania gdzie elementy układanki powoli i doskonale do siebie pasują. Ta powieść to 480 puzzli, a dokładny obraz ujrzymy dopiero na ostatniej stronie. Tęsknię za tobą – najlepszy kryminał. Harlan Coben – mistrz gatunku. Jednym słowem – doskonałość. Polecam. Justyna.Ju
Moja ocena 10

31 maja, 2015

"Te chwile" - Herbjørg Wassmo

AUTOR: Herbjørg Wassmo

TYTUŁ: Te chwile

PRZEKŁAD: z norweskiego Ewa M. Bilińska

WYDAWNICTWO: Smak Słowa, Sopot 2015

OKŁADKA: miękka, stron: 362
 
 
 
 

Z okładki:

W książce zostajemy porwani przez wir historii rozgrywającej się na przestrzeni lat, a właściwie całego jej życia. Podróż jest długa i trudna – od dziewczynki, która wyrosła w biednych warunkach w Vesterålen do pisarki u szczytu sławy, żyjącej wśród artystycznej elity.
                                                                        
Podobnie jak Tora i Dina – główne bohaterki w twórczości Wassmo – powoli wyłania się przed nami postać głównej bohaterki. Wrażliwej i nieskończenie silnej. Serce i ból.

"Chwile" to na jednym poziomie fascynująca powieść o dorastaniu i rozwoju, a na innym – ujawnienie drastycznej prawdy o głównej bohaterce, o byłym mężu, matce i ojcu, o łatwo rozpoznawalnych mężczyznach, z którymi ją łączyły uczuciowe relacje.

Herbjørg Wassmo to wybitna(muszę to napisać, po przeczytaniu tylko jednej książki, ale tak uważam) norweska pisarka, która zasłużyła na najwyższe pochwały, dzięki najnowszej powieści.
Opublikowała dwa zbiory wierszy: Skrzydlaty zespół (1976) i Czas powodzi (1977),trylogięDom ze ślepą werandą (1983), Niemy pokój (1983), Otwarte niebo(1986), za którą otrzymała literacką nagrodę Rady Nordyckiej.
Najbardziej znaną powieścią Wassmo jest Księga Diny (1989), która została zekranizowana 2002 roku pod tym samym tytułem.
 

        Szczera i autentyczna, aż do bólu książka. Bohaterka z krwi i kości, wątki biograficzne same się nasuwają. Ta książka boli, bo wżera się do umysłu i do serca, nie można przestać o niej myśleć. W niej są  głębokie pokłady "strumienia świadomości", szczera i autentyczna, aż do bólu książka.
      Autorka zawarła myśli i doświadczenia wszystkich kobiet na świecie. Ta „ona” jest dla mnie bardzo uniwersalna, ”everyman” ,każdy i nikt jednocześnie. Może jest tak dlatego, że to powieść napisana życiem i każda kobieta może wziąć coś z bohaterki?
    Bardzo długo nie mogłam się przyzwyczaić do formy powieści. Te zdania bez podmiotu, bardzo mnie denerwowały, często były niezrozumiałe i za mało dialogów, które są ważnym elementem powieści. W końcu się przyzwyczaiłam i rozumiem ,że musiało tak być, by oddać autentyczność przeżyć bohaterki. 
     Podziwiam odwagę Wassmo, bo trzeba mieć niesamowitą odwagę, by napisać taką książkę, by tak dogłębnie siebie i swoje życie przeanalizować. „Czapki z głów” dla tej Pani.
     Na pewno przeczytam wszystkie Jej książki z poezją włącznie, ponieważ pięknie pisze i prozę i poezję. Polecam Maa.
 
Moja ocena 9
Dziękujemy Wydawnictwu Smak Słowa za egzemplarz recenzencki!

19 maja, 2015

"Wieczory w Umbrii" Marlena De Blasi

AUTOR: Marlena De Blasi
TYTUŁ:Wieczory w Umbrii
PRZEKŁAD: z angielskiego Agnieszka Andrzejewska
WYDAWNICTWO: Warszawskie Wydawnictwo MUZA SA, Warszawa 2015
OKŁADKA: miękka, stron 416
 
 
 

Z okładki:

Najnowsza powieść bestsellerowej autorki, której książki pokochały polskie czytelniczki

Cztery przyjaciółki spotykają się w każdy czwartek w starym kamiennym domu na wzgórzach nad Orvieto, aby wspólnie gotować, jeść, pić wino i rozmawiać o życiu.

Bohaterki powieści są rodowitymi Umbryjkami, wielbicielkami i strażniczkami umbryjskich tradycji kulinarnych. Wszystkie w swoim życiu zajmowały się profesjonalnie gotowaniem. Wszystkie też wyznają zasadę, że dobry posiłek, rozmowa i towarzystwo osób, które kochamy, pozwalają przeżyć kryzysy i katastrofy życia codziennego a także są okazją do celebrowania chwil szczęścia.

To powieść nie tylko o kuchni, o smakach i zapachach Umbrii, lecz także o wierności, starzeniu się, mężczyznach, dzieciach, przeznaczeniu, mafii i Kościele.

Książka zawiera przepisy tradycyjnej kuchni Umbrii, które bohaterki z upodobaniem przygotowują i spożywają w każdy czwartek.



    Co tu mogę napisać? Piękna i mądra książka ożyciu, z gotowaniem w tle. Kawał dobrej literatury. Skłania do myślenia o swoim życiu, o wartościach, które są  dla nas ważne. Czy na pewno dobrze je przeżywamy? Nowoczesność i brak czasu niszczy w nas człowieczeństwo.
     W Umbrii wszystko  ma swój rytm zgodny z naturą, ludzie są blisko siebie, tworzą więzi, których brakuje we współczesnym świecie. Najśmieszniejsze jest to, że autorka opisuje czasy współczesne, a czuje się jakby ta historia działa się bardzo dawno temu. Poznajemy  czasy wojny, lat sześćdziesiątych, czy późniejsze z ust bohaterek książki – pięciu kobiet, czterech rodowitych Umbryjek i jednej Amerykanki, ale ich życie toczy się tu i teraz.  Zadziwił mnie świat w jakim żyli i żyją Włosi. 
       Oczywiście co jest najważniejsze dla mnie w dobrej książce? ATMOSFERA. Jesteśmy z  bohaterkami przy palenisku, przy zbieraniu oliwek, na kolacjach czwartkowych, przy lampce wina, które się leje litrami. Ale ci Włosi piją! Zadziwia mnie jak można tak pięknie pisać i mówić o jedzeniu. Jest to wielka sztuka, żeby być znakomitym kucharzem, trzeba być artystą.
    Te wszystkie kobiety wiele przeszły w życiu, wiele się nauczyły ,a my czytelnicy poznajemy tę wiedzę i uczymy się od nich, bo są to postacie prawdziwe, nie fikcja literacka     i to jest w nich najpiękniejsze.
 Słowa Mirandy o miłości :
Należy się wystrzegać tolerancji między kochankami. Jesteśmy uprzejmi tylko wobec tych, których nie kochamy[…]Miłość i tolerancja to przeciwnicy. Ba, to śmiertelni wrogowie.
                                                                                                                s. 61
Święte słowa.
       Podoba mi się styl pisarski Marleny. Widać, że to bardzo dobrze wykształcona kobieta. Jej pisarstwo jest na wysokim poziomie(tu także ukłony dla tłumaczki). Teraz dopiero dowiedziałam się ,że o gotowaniu można pisać fascynująco.
       Książka jest bardzo ładnie wydana, na dobrej jakości papierze, a okładka przyciąga pięknym widokiem, choć ja osobiście dałabym bardziej wymowną okładkę.
        Nie jest to książka lekka, łatwa i przyjemna, bo losy tych kobiet nie były usłane różami, raczej cierniami. Mafia, która zabija mężów, braci i synów, ciężka , fizyczna praca to realia bohaterek. To jest książka do myślenia i takim ludziom ją polecam.  Maa
 
Moja ocena 10





18 maja, 2015

"Koronkowa robota" Pierre Lemaitre

AUTOR: Pierre Lemaitre
TYTUŁ: Koronkowa  robota
TŁUMACZENIE: Joanna Polachowska 
WYDAWNICTWO: MUZA SA Warszawa 2015
OKŁADKA: miękka , 416stron

Uwaga jeśli chcecie przeżyć prawdziwą niespodziankę śledząc poczynania komisarza Camill’a Werhoevena to nie czytajcie opisu z okładki.

Z okładki:
Camille Verhoeven, komisarz paryskiej policji znany polskiemu czytelnikowi z powieści Alex i Ofiara, ma przed sobą wyjątkowego przeciwnika. Jest nim miłośnik literatury kryminalnej, który w hołdzie dla niej popełnia morderstwa będące dokładnym powieleniem literackich pierwowzorów - zbrodni opisanych w takich klasykach gatunku jak American Psycho, Czarna Dalia czy Roseanna.
Komisarz próbuje ustalić, która z książek stała się , lub co gorsza będzie w przyszłości, inspiracją dla tego nieuchwytnego i działającego wbrew wszelkiej logice psychopaty.
A czas nagli. Przełożeni domagają się wyników, spragniona sensacji prasa uznaje metody policji za mało skuteczne. Zagoniony, żyjący pod wielką presją Verhoeven nie ma czasu zająć się swoją żoną Irene, wkrótce spodziewającą się dziecka, i za to zaniedbanie przyjdzie mu drogo zapłac.

Dokładnie obejrzałam okładkę i nigdzie nie znalazłam (choćby małym druczkiem) ostrzeżenia. Tak ostrzeżenia. Powieść jest tylko  dla czytelników o mocnych nerwach. Inni niech czytają na własną odpowiedzialność . Aczkolwiek mogą potrzebować konsultacji z lekarzem bądź farmaceutą. Jeśli znacie powieść K. Slaughter Zaślepienie i/lub trylogię S. Becketta, bądź Level 26 A. E Zuikera  i D. Swierszczynskiego a sceny z tych książek wydawały wam się brutalnie mocne. To zapomnijcie o tych pozycjach. Poziom jaki reprezentują ci autorzy, to raptem przedszkole w odniesieniu do francuskiego pisarza, scenarzysty, a przede wszystkim mistrza kryminału Pierra Lemaitre, laureata Nagrody Goncourtów 2013. Autor fenomenalny i bezkompromisowy, który stworzył wspaniały kryminał dzięki swojej przebiegłości. Powiedzmy sobie szczerze, pomysł aby oprzeć swoją książkę na  bazie klasyków kryminału jest odważny  i wydawałoby się banalnie prosty. Ale proszę zauważyć, że żaden inny pisarz nie wpadł na ten pomysł. Pierre wyszedł z tego obronną ręką i nie zrobił z tego tandetnego plagiatu, wręcz przeciwnie swój plan zrealizował doskonale, prawdziwa Koronkowa robota. Wszystko idealnie współgra, dopracowane i przemyślane do ostatniego słowa. Podobno „ nie ma dziś w europejskiej literaturze lepszych kryminałów niż te, które pisze Pierre Lemaitre”. Tak twierdzi Miłoszewski, ja innych pozycji tego autora nie znam, ale na podstawie Koronkowej roboty mogę stwierdzić, że ten francuz operuje niebanalnym pomysłem i stylem. Reasumując wszystkie „za”, bo „przeciw” nie ma. Każdy szanujący się czytelnik kryminałów powinien tę pozycję uwzględnić  jako lekturę obowiązkową na ten rok. Jeszcze jedna ważna rzecz. Jeśli chcecie mieć naprawdę przednią „zabawę” z Koronkową robotą to NIE CZYTAJCIE OPISU Z OKŁADKI – za dużo zdradza. Jak już wspomniałam wcześniej to moje pierwsze spotkanie z francuskim autorem, ale zapewniam – nie ostatnie. Koronkowa robota to trzecia część trylogii z komisarzem Camillem, poprzednie to Alex i Ofiara. Nakładem wydawnictwa MUZA SA ukazały się  także powieści Ślubna suknia i Zakładnik. Prawdziwy majstersztyk ta Koronkowa robota – polecam. Szybko się czyta, a długo pamięta. Justyna.Ju

Moja ocena 10

 Premiera już 20 maja !!!

Za możliwość przeczytania fenomenalnego kryminału serdecznie dziękujemy Warszawskiemu Wydawnictwu MUZA SA.

10 maja, 2015

"Prawo Krwi "Tess Gerritsen

AUTOR: Tess Gerritsen
TYTUŁ: Prawo Krwi
TŁUMACZENIE: z angielskiego Maria Świderska
WYDAWNICTWO:Harlequin Polska,Warszawa 2008
OKŁADKA: miękka, stron 304

Z okładki:
UWAGA: Wcześniej powieść wydano pt. "Nigdy nie mów żegnaj"....

Willy nigdy nie uwierzyła w śmierć ojca. Wokół katastrofy amerykańskiego samolotu podczas wojny w Wietnamie nagromadziło się zbyt wiele pytań bez odpowiedzi. Dlaczego nie odnaleziono ciała? Kim był tajemniczy pasażer, którego istnieniu wszyscy zaprzeczają? Co się stało z ładunkiem?

Willy wyrusza do Azji, by odkryć prawdę o wydarzeniach sprzed dwudziestu lat. Szybko uświadamia sobie, że próbuje rozwikłać tajemnicę, którą nawet dziś chronią wpływowi ludzie. Mimo zagrożenia podejmuje prywatne śledztwo. Nieoczekiwanie pomocną dłoń wyciąga do niej Guy Barnard, antropolog pracujący na zlecenie armii. Czy potrafi ochronić ją przed śmiertelnym niebezpieczeństwem?
 
 
     Debiut Tess Gerritsen to dla mnie najgorsza książka tej autorki. I nie dlatego, że jest to romans z elementami thrillera. Tu pisarce nie wyszedł ani romans, ani thriller. Książka jest po prostu nudna. Akcja nie trzyma w napięciu, nie zaskakuje, wszystko jest oczywiste, jakbym czytała harlequina.
     Bohaterzy są płascy,jednowymiarowi,bez rysu psychologicznego. Nie usprawiedliwia autorki, że jest to debiut, ponieważ czytałam wiele genialnych debiutów, a ten jest słaby, aż dziw bierze, że Gerritsen tak się rozwinęła. Na szczęście późniejsze książki to już thrillery medyczne.  Jest w nich  ciekawa fabuła, skomplikowana akcja, zaskakujący finał, a i postacie są ciekawie zarysowane.
       Bardzo lubię Tess, polecam jej późniejsze książki, ale przestrzegam przed jakimikolwiek romansami tej autorki. Maa
 
Moja ocena 3
 

    Tess Gerritsen debiutując w roli autorki wydała romans z wątkiem kryminalnym w tle. Prawo krwi wydane najpierw pod tytułem Nigdy nie mów żegnaj, to początek  jej kariery. Czy udany? Jak na pierwsze koty za płoty, to może być. Osobiście zaczęłam przygodę z Gerritsen od Sobowtóra i autorka przyzwyczaiła mnie do wyższego poziomu. Ale nie mam jej za złe Prawa krwi. Tu Tess dopiero „szuka siebie”. Poznaje swoje możliwości, a jak się potem okazuje, ma je dość spore. Każdy kto jeszcze nie czytał żadnej książki Gerritsen, jest w ogóle ktoś taki? I koniecznie chce zacząć od początku, może się zniechęcić, ponieważ Prawo krwi jest mocno przeciętną powieścią. Czytelnik praktycznie wie wszystko. Czyli elementu zaskoczenia nie ma. Od razu orientujemy się kogo dosięgnie strzała Amora i jak ten romans się skończy. W ogóle wiemy jakie zakończenie będzie miała książka. Miłośnicy dobrego kryminału lepiej niech sobie odpuszczą tę pozycję – nic nie stracicie. Powieści z cyklu o Rizzoli są dużo lepsze. Nie mogę powiedzieć, że autorka mnie rozczarowała, bo każdy od czegoś zacząć musi. Ale zgodnie z prawdą muszę przyznać, że czytałam dużo lepsze debiuty m.in. Zaklinacz D. Carissi i Zaślepienie K. Slaughter. Ale były też masakry które śniły mi się po nocach, a prym w debiutach które dla dobra czytelnika nie powinny ujrzeć światła dziennego wiedzie nie zmiennie M. Zaborowska i jej Uśpienie. A Tess ze swoim Prawem krwi plasuje się gdzieś pośrodku. Justyna.Ju

Moja ocena 5

02 maja, 2015

"Psy gończe" Jorn Lier Horst

AUTOR: Jorn Lier Horst
TYTUŁ: Psy Gończe
TŁUMACZENIE: z norweskiego Milena Skoczko
WYDAWNICTWO: Smak słowa, Sopot 2015
OKŁADKA: miękka , 388stron

Z okładki:
William Wisting zostaje zawieszony w czynnościach w związku z podejrzeniem o fabrykowanie dowodów w głośnej sprawie zabójstwa Cecilii Linde. Teraz, 17 lat później, wychodzi na jaw, że dowody, na podstawie których skazano sprawcę zostały sfałszowane. Media wietrzą sensację.
Przez wszystkie lata służby w policji Wisting tropił przestępców. Teraz sam jest przynętą i musi jak najszybciej ustalić, potajemnie i na własną rękę, kto z jego współpracowników sfabrykował materiał dowodowy, i co tak naprawdę wydarzyło się 17 lat temu. Jak zawsze może liczyć na córkę, Line, która jest dziennikarką, ale pomoc przychodzi również z zupełnie nieoczekiwanej strony. Nagle ginie kolejna młoda dziewczyna. Zaczyna się dramatyczny wyścig z czasem

 Pamiętacie Jaskiniowca? Podobał się? Psy gończe są o niebo lepsze. Napisana rewelacyjnie wielowątkowa intryga, gdzie nie sposób odgadnąć przed końcem kto za wszystkim stoi i kto jest prawdziwym mordercą. Norweski majstersztyk. W książce od początku dzieje się tak wiele, że czytelnik nie ma czasu roztrząsać „kto”, „gdzie” i „dlaczego” . Psy gończe to jeden z najlepszych kryminałów jaki miałam przyjemność czytać. Książka bez wad – daje słowo. Idealnie dopracowana. Autor jak zwykle zwięzły i konkretny, nie rozpisuje się o rzeczach zbędnych dzięki czemu rozdziały są krótkie i zawierają tylko niezbędne informacje. Czytając tę pozycję ma się wrażenie, że "wbudowano w nią program do automatycznego przewracania stron". Pod słowami Geir Rakvaag, Dagsavisen podpisuje się dużymi literami. Wybitnie dobra powieść, która trzyma w napięciu przez 388 stron. I nic dziwnego, że jest  najbardziej utytułowaną pozycją Horsta. Otrzymała Nagrodę Martina Becka, Nagrodę Szklanego Klucza oraz Nagrodę Rivertona. Premiera już 6 maja. Psy gończe powinni przeczytać wszyscy fani kryminałów. Cieszę się, że ja dołączyłam do reszty która ma już tę pozycję na półkach. Jorn Lier Horst nie kwestionowany król norweskich kryminałów. Gorąco polecam. Książka rewelacyjna zresztą sprawdźcie sami. Justyna.Ju

Moja ocena 9
Za możliwość przeczytania rewelacyjnego kryminału dziękujemy Wydawnictwu Smak słowa.


       Właśnie skończyłam czytać Psy Gończe, jeszcze czuję adrenalinę krążącą w moich żyłach. Nie muszę chyba nikomu przypominać, że na Horsta postawiłam przy jego pierwszej u nas wydanej książce Jaskiniowiec, dając ocenę 10. Dla nikogo więc nie będzie zaskoczeniem, że ta książka również bardzo mi się podobała. Nie jest lepsza od poprzedniej, jest równie świetna. Norwegia ma Horsta, a Szwecja Mankella. Gdy czytam przygody Williama Wistinga to jakbym wróciła do Kurta Wallandera. Obie postacie są do siebie podobne. Obaj mają inteligentne, młode córki, które szukają rozwiązań zagadek. Dziewczyny różnią się tylko zawodami. Występują także ojcowie policjantów. Podobieństw jest dużo więcej, ale nie oto chodzi w tej recenzji,by porównywać.Zaznaczam to tylko dlatego, że nie miałam nadziei na odkrycie równie dobrego pisarza,co Mankell, a tu proszę.
        I co u obu autorów mi się podoba? Nie ma przesady w stylu 007. Jest za to atmosfera Skandynawii, bez której nie ma dla mnie dobrej książki. Czytelnik musi się czuć, że jest w Norwegii razem z bohaterami, musi moknąć tak jak oni i ciągle pić kawę. W Szwecji robią to samo. Brakuje mi Wallandera, ale dostałam godnego następcę- Wistinga. Rozwiązanie zagadki nie było dla mnie zaskoczeniem, ale i tak do końca autor potrafi czytelnika trzymać w napięciu. 
      Jeśli ktoś uwielbia Mankella i lubi po prostu dobry, inteligentny kryminał, to musi zacząć czytać serię o Wistingu i jego niepokornej córce Line. Polecam .Maa
Moja ocena 10