14 października, 2015

" Księga Życia" Gregory Sanak

" Księga Życia" Gregory Sanak
AUTOR: Gregory Sanak
TYTUŁ: Księga Życia
TŁUMACZ: Małgorzata Tryc - Ostrowska 
WYDAWNICTWO: Warszawskie Wydawnictwo Literackie
MUZA SA, Warszawa 2015
OKŁADKA: miękka, stron 304


Z okładki:
Poruszająca opowieść o przyjaźni, odwadze, nienawiści i strachu

Elias Ein, samotny emeryt, pod koniec życia postanawia przeprowadzić się do małego miasteczka w Austrii. W swoim nowym domu odkrywa schody prowadzące do dużej biblioteki.

Tam jego uwagę przykuwa jedna z książek. Nie jest to zwykła książka, lecz Wielka Księga Życia, święte dzieło, w którym sam Bóg zapisuje przeznaczenie każdej istoty ludzkiej...                                

Przeglądając kolejne wpisy w księdze, Elias odnajduje życiorysy swoich rodziców, przyjaciół, postaci historycznych. Elias jest tym bardziej zafascynowany swym odkryciem, że nieziemska moc tajemnej księgi pozwala mu wpływać na bieg Historii.

Czy Eliasowi uda się zmienić tragiczny los jego bliskich i jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić?

Czy uda mu się zmienić bieg Historii?


       Książkę Księga Życia trudno sklasyfikować. Jaka to powieść przygodowa, science-fictione, historyczna, obyczajowa? Wszystkie te elementy ma w sobie. I ważne przesłanie, że przeszłości nie wolno zmieniać, bo i tak za łamanie porządku natury zostaniemy ukarani. Powieść daje wiele do myślenia, nie jest taka prosta, jakby się mogła wydawać. Autor zadaje zasadnicze pytanie: Co by było, gdyby? Zafascynowała mnie ta książka. Czyta się ją jednym tchem i myśli o niej długo po przeczytaniu. Poznajemy mentalność Austriaków i raczej nie przypadną oni nam do gustu. To zimny, skorumpowany i nietolerancyjny naród. Tak wynika z tekstu książki, nie jest to moja prywatna opinia. 
     Książka opowiada o dziejach Żyda Eina, który stracił całą rodzinę podczas pogromu Żydów w czasie II Wojny Światowej. Kupuje dom, wyprowadza się z Wiednia i…,resztę trzeba przeczytać .Daję 8, ponieważ jak na moje oko, książka jest za krótka, tak jakby niedokończona. 
        Końcówka książki też jest bardzo ciekawa, można ją różnorako interpretować. Daje do myślenia. Polecam Maa

Moja ocena 8

Księga życia zaskoczyła mnie tym, że jest bardzo dobrą powieścią. Przyznam się, że byłam sceptycznie nastawiona do samego pomysłu powieści. Wydawał się mało oryginalny i oklepany. Ale Gregoremu udało się stworzyć niezwykły klimat i coś jeszcze. Coś co nie pozwoli odłożyć  Księgi życia przed przeczytaniem ostatniej strony. Wszystko dzieje się tu szybko, bez wytchnienia. Nie zdążymy się rozczytać na dobre, bo szybko ją kończymy, za szybko. To było najbardziej ekspresowe 300 stron jakie kiedykolwiek czytałam. Reasumując w 100% polecam wszystkim książko – holikom. Księga życia ma tylko jedną wadę. Jest za krótka. Ale czy najlepsze powieści zawsze są wystarczająco długie? Justyna.ju
Moja ocena 8



Dziękujemy Warszawskiemu Wydawnictwu MUZA S A za możliwość przeczytania powieści.

05 października, 2015

Zmarł Henning Mankell

Henning Mankell
Zmarł jeden z moich i Maa ulubionych pisarzy skandynawskich Henning Mankell (3 luty 1948 - 5 października 2015). Autor walczył z nowotworem płuc. Niestety dzisiaj tę walkę przegrał.
 

Był wszechstronnie utalentowanym pisarzem, bo tworzył nie tylko znane wszystkim kryminały o Kurcie Wallanderze ale także powieści obyczajowe ("Włoskie buty"). Ponadto pisał książki dla dzieci, scenariusze filmowe oraz sztuki teatralne.

W kryminale cechował się nurtem "nordic noir", w którym łączył wątki kryminalne z tłem społecznym i wyrazistymi postaciami. 
 

W wywiadzie dla "Polityki" powiedział:

„Starzejąc się, stajemy przed pewnymi pytaniami. Podstawowe z nich to kurczenie się czasu, który nam pozostał. Pojawiają się też pytania o śmierć. Nie boję się umierania jako takiego. Ta obawa towarzyszyła mi, kiedy byłem młodszy, ale nie teraz Powyżej sześćdziesiątki dociera do człowieka kilka spraw z pełną wyrazistością. Najważniejsze decyzje życiowe są już poza nami. Rzadko zdarza się, że ktoś w tym wieku dokonuje wolty zawodowej, z lekarza przeistacza się w fotografa. Dla wielu osób ta konieczność rozrachunku z samym sobą jest trudna, bo dociera do nich, że część życia zmarnowali. Na szczęście mnie to nie dotyczy”.

Spoczywaj w spokoju.

03 października, 2015

"Tease" Amanda Maciel

AUTOR: Amanda Maciel
TYTUŁ: Tease
TŁUMACZENIE: Zuzanna Banasińska
WYDAWNICTWO: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA Warszawa 2015
OKŁADKA: miękka , 336stron


Emma Putnam nie żyje, a winę za to ponosi Sara Wharton. Tak przynajmniej wszyscy uważają. Sara i troje uczniów liceum zostało oskarżonych o psychiczne znęcanie się nad swoją koleżanką Emmą. Sara jest napiętnowana i uznana winną przez kolegów, miejscową społeczność i media…


Tease to książka o wzajemnej nienawiści, bardzo modnym ostatnio cyberbullyingu (nękanie w sieci). O okrucieństwie młodych ludzi, licealistów. Ta powieść oparta jest na faktach, a jej akcja dzieje się w USA, ale równie dobrze może być historią osób na każdej szerokości geograficznej. Nie ważne czy jest to milionowe miasto czy maleńka wieś. To może spotkać każdego młodego człowieka. Wielu już tego doświadczyło. Inni dali sobie szanse, inni jak Emma nie. Może byli zbyt słabi, bądź zbyt samotni aby prosić o pomoc, o drugą szanse na życie. Normalne życie. Autorka opisuje zdarzenia nie z perspektywy ofiary ale jej oprawcy. Kata który sam stał się ofiarą manipulacji swojej najlepszej przyjaciółki. Przez 336 stron zdążyłam polubić Sarę, nawet bardziej niż Emmę. Bo bądźmy obiektywni, ja jako pedagog potrafię zrozumieć obydwie strony. Nie bronie Sary, ale Emma też miała swoje za pazurami. Jej problem polegał na tym, że Sara i Brielle miały „grupę wsparcia” – resztę szkoły. Licealistów którzy dopingowały je w szykanowaniu „nowej’. Winni są wszyscy. Tease to powieść dla każdego, mądra i z przesłaniem. Bardzo dobry debiut. Wnikliwie skonstruowane rysy psychologiczne. A przede wszystkim wielowymiarowy portret szkolnego prześladowcy. Amanda udowadnia, że w przypadku znęcania się nic nie jest ani czarne, ani białe. Polecam wszystkim, przeczytajcie Tease, bo jest to zapadający w pamięć debiut. Debiut o którym powinniśmy rozmawiać. Justyna.ju

Moja ocena 8

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękujemy Warszawskiemu Wydawnictwu MUZA SA.

27 września, 2015

"Trudny Mężczyzna" Anna Bednarska


"Trudny Mężczyzna" Anna Bednarska
AUTOR: Anna Bednarska
TYTUŁ: Trudny Mężczyzna
WYDAWNICTWO: Akurat, Warszawa 2015
OKŁADKA: miękka,ze skrzydełkami, stron: 512


Z okładki:

Olga pracuje w portalu "Magia życia", gdzie analizuje cudze sny, udziela porad z zakresu savoir-vivre'u i w razie potrzeby robi przysługę koleżance, pisząc dla niej wymarzony horoskop. Przyjaźni się z Rafałem, Majką i Elizą. To przyjaźń, w której więcej rzeczy robi się razem niż osobno. Żyje w związku z Adamem - odnoszącym coraz większe sukcesy pisarzem. To związek, w którym więcej rzeczy robi się osobno niż razem.



Można by pomyśleć, że życie Olgi otacza różowa bańka, gdyby nie pewien problem: nie ze wszystkiego Olga może się zwierzyć. Na przykład z tego, że ciągle odkłada na później przeczytanie powieści Adama. Być dziewczyną pisarza i nie czytać jego książek, to coś więcej niż niezręczność. Jest i inny problem: nie ze wszystkiego Olga zdaje sobie sprawę. Na przykład z tego, że Adam nie jest jedynym trudnym mężczyzną w jej życiu.


Doskonale napisana, zabawna, piekielnie przenikliwa powieść o młodych ludziach z wielkiego miasta, którym pozornie żyje się lekko, łatwo i przyjemnie. Impreza goni imprezę, sukces jest na wyciągnięcie ręki, gorące uczucia rozkwitają i więdną, ale kiedy kończy się dzień, pojawia się pytanie: czy to aby na pewno wszystko, czego można oczekiwać od życia?




    Trudny mężczyzna, to polski romans, a ja nie znoszę romansów, po Pięćdziesięciu Twarzach Greya, wręcz nienawidzę romansów, ale ta książka jest fajna, jak na ten gatunek literacki.


Po pierwsze, jest napisany poprawną polszczyzną. Autorka wie jak używać rodzimego języka. Książka mieści się w miarę w naszych realiach. Po drugie, ciekawie zarysowane są postacie bohaterów, którzy irytują bardzo często czytelnika. Narracja jest pierwszoosobowa, prowadzi ją Olga, opowiadając o życiu swoich przyjaciół, którzy jak na moje oko, powinni już być alkoholikami, przy takiej ilości wypitych trunków i częstotliwości imprez. Nie wiem, czy ludzie w tych czasach zachowują się tak nieodpowiedzialnie, czy tylko tak jest w książce?Opisane są bardzo szczegółowo ich relacje. Zachowują się,pisząc szczerze jak nastolatki. Fabuła nie wychodzi poza ich życie, nie ma wątków pobocznych. Muszę jednak przyznać, że chciało mi się czytać, tę powieść, z chęcią po nią sięgałam i nie nudziła mnie.Pozytywy się skończyły, teraz negatywy. Książka jest na wskroś przewidywalna. Wiemy, jak się skończy, w niczym nas nie zaskakuje, momentami jest bardzo infantylna i naiwna, ale chyba tak powinno być przy tego typie literatury. Czasem trzyma w napięciu, czasem wzrusza, pasjonatkom tego gatunku na pewno się spodoba. Ja niestety nie lubię romansów ,bo dla mnie w książce musi być jakaś głębsza myśl, a tu jej nie znajdziemy.

Myślę, że pani Anna Bednarska w innym gatunku literatury na pewno by mi się spodobała i jeśli na taką książkę trafię, to przeczytam ją i zrecenzuję na naszym blogu. Jest to książka dla miłośniczek romantycznej miłości, w polskiej rzeczywistości.

I na koniec jeszcze jedna konkluzja, czy na prawdę mężczyźni są trudni? Patrząc na tych męskich bohaterów, ich problemy,bolączki i radości- nie wydaje mi się. A wy dziewczyny, co o tym sądzicie?

Moja ocena 6 Maa

Ta powieść jest totalnie z życia wzięta. Bez zbędnego ubarwiania i koloryzowania. No dobra podkoloryzowany jest Radzio, ale tylko na potrzeby powieści ;) Trudny mężczyzna jest nie tylko o dysfunkcyjnym związku. Związku, który nie ma szans przetrwania nawet na Księżycu. Przepraszam na Księżycu by miał szanse, pod warunkiem, że jedyną kobietą byłaby tam Olga. Jest też, co trudno mi zrozumieć, ale zdaje sobie sprawę, że takie układy w realu istnieją. O chorej, uzależniającej i ograniczającej przyjaźni. O zamkniętym, „elitarnym” kręgu osób, które podporządkowuję się grupie. Żyją życiem grupy. A jeżeli chcą żyć własnym które koliguje z przyzwyczajeniami „przyjaciół” robi się ogromne zamieszanie i nikt nie rozumie nikogo. Mało tego jeśli ktoś postanowi mimo wszystko żyć tak aby być szczęśliwym jest szykanowany przez całą grupę.
Trudnego mężczyznę zaklasyfikuję do obyczajowego romansu, który dość szybko i przyjemnie się czyta. Autorka wie jak pisać aby nie znużyć czytelnika. Bednarska zadebiutowała dramatem Z twarzą przy ścianie. W 2004 roku ukazał się w Dialogu, oraz w Teatrze Polskim w Bydgoszczy, w reżyserii Moniki Strzępki. Inne teksty dramatyczne Anny to m.in. Infekcja, Trójkąt i Wszyscy patrzą. Trudnego mężczyznę polecam fanką i fanom romansów takich które mogą się zdarzyć i z pewnością się zdarzają. Naprawdę dobra książka, przewidywalna, ale dobra. Justyna.ju

Moja ocena 5




Dziękujemy wydawnictwu AKURAT za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki.

22 września, 2015

" Serce ze szkła" Kathrin Lange

" Serce ze szkła" Kathrin Lange

AUTOR: Kathrin Lange
TYTUŁ: Serce ze szkła
TŁUMACZENIE: Miłosz Urban
WYDAWNICTWO: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA Warszawa 2015
OKŁADKA: miękka , 272stron


Z okładki:

Juli wraz z ojcem pisarzem spędza  przerwę świąteczną na wyspie Martha’s Vineyard w posiadłości zamożnego wydawcy. Od pierwszej chwili jest zafascynowana małomównym synem właściciela, Davidem, którego narzeczona niedawno zginęła, spadając z klifu. Juli dzień po dniu stara się skruszyć pancerz  Davida i rozwiązać tajemnicę śmierci pięknej Charlie. Stopniowo zaczyna popadać w obłęd: słyszy głosy i widzi postać w czerwonej sukni, która usiłuje zwabić ją na skraj urwiska. Kto próbuje wpędzić Juli w odmęty szaleństwa? Duch zmarłej narzeczonej? Czy dziewczynie uda się dotrzeć do Davida i zgłębić tajemnicę śmierci Charlie? Jakie siły sprzysięgły się, żeby temu przeszkodzić?


    Serce ze szkła to pierwsza część trylogii zainspirowanej słynną powieścią gotycką Rebeka Daphne de Maurier. Jak sam tytuł wskazuje to powieść dla nastolatek, a dokładniej romantyczny thriller młodzieżowy. Książka pod względem stylu, fabuły czy narracji wypada dobrze. Jakbym była ze 13 lat młodsza, powiedziałabym rewelacyjnie. No niestety mam tyle lat ile mam, więc przy fragmentach gdzie szklane serce głównej bohaterki rozpadało się na tysiące kawałków, nastolatki pewnie będą wylewać oceany łez – ja się pobłażliwie uśmiechałam. Tam gdzie akcja osiągnie swoje apogeum nastoletnim czytelniczką pęknie serce i rozsypie się na tysiące kawałków – ja kręciłam głową i uśmiechałam się pobłażliwie. Niestety nie mam 15 lat i pewne sytuacje po prostu mnie śmieszyły. Ale książkę ocenie sprawiedliwie. Pomysł na intrygę jest naprawdę dobry, tym bardziej, że autorka zainspirowała się książką którą wykorzystała w swojej powieści. Podsumowując jestem pewna, że nie jedna romantyczna nastolatka  z miejsca pokocha pięknego, tajemniczego Davida. I z biciem serca będą czekały na drugą cześć Serca w kawałkach. Szczerze polecam ale tylko do lat 18-stu ;) Justyna.ju
Moja ocena 7
 
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania Serca ze szkła serdecznie dziękujemy Warszawskiemu wydawnictwu MUZA SA.

16 września, 2015

"Mafia nie daje czasu" Anna Vinci

"Mafia nie daje czasu" Anna VinciAUTOR: Anna Vinci
TYTUŁ: Mafia nie daje czasu
TŁUMACZENIE: Karolina Dyjas - Fezzi
WYDAWNICTWO: MUZA SA Warszawa 2015
OKŁADKA: miękka , 272stron
Z okładki
- o działaniu klanów mafijnych

- o zdobywaniu przez nich władzy i dominacji

- o wojnie z państwem i władzami, naznaczonej zabójstwami polityków, prokuratorów, policjantów, o wojnie, której ofiarami staja się także przypadkowi świadkowie.


Mafia nie daje czasu to spowiedź Gaspare Mutolo, jednego z członków sycylijskiej mafii. Dziś świadka koronnego który sam o sobie mówi, że jest wolnym i szczęśliwym człowiekiem. Niestety człowiekiem który do końca będzie patrzył we wsteczne lusterko i oglądał się przez ramie. Gaspare postawił wszystko na jedną kartę, decydując się na status świadka koronnego. Przeżył i to jest już sukces. Książka powstała na podstawie wywiadu przeprowadzonego przez pisarkę i publicystkę Anne Vinci. Przekazywane przez Mutolo informacje pozwoliły wyjaśnić nie tylko zawiłości koneksji mafijnych i doprowadzić do wielu aresztowań i procesów, ale i rzuciły światło na powiązania mafii z politykami. Osobiście z nazwiska kojarzę tylko Berlusconiego. Były członek Cosa Nostry bardzo precyzyjnie objaśnia jakie podziały, reguły i zwyczaje panują w ich mafijnej rodzinie. Czytając książkę odniosłam wrażenie, że ma ona trochę wydźwięk usprawiedliwiający. Mutolo przyznaje, że był złym człowiekiem ale niewinnym… „Wychowano mnie na żołnierza mafii, a żołnierz musi się słuchać. Nigdy nie byłem bossem, ojcem chrzestnym, nigdy nie zabijałem dla własnych interesów.” Mnie ani rodzin ofiar nie interesuje czy Gaspare zabił (przyznał się do 22 morderstw, większość przez uduszenie) dla swoich interesów czy dla interesu Cosa Nostry jest mordercą i powinien ponieś kare. Książka konkretna, szybko się czyta, język bardzo przystępny. Niektóre fragmenty naprawdę są interesujące. Moim skromnym zdaniem Mafia nie daje czasu to jeden z lepszych wywiadów jaki miałam przyjemność czytać. Polecam. Justyna.ju

Moja ocena 7

Za możliwość przeczytania  i zrecenzowania książki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu  MUZA SA.

13 września, 2015

"Zabójstwo Pitagorasa" Marcos Chicot

AUTOR: Marcos Chicot
TYTUŁ: Zabójstwo Pitagorasa
TŁUMACZENIE: z hiszpańskiego Katarzyna Okrasko
WYDAWNICTWO: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA
OKŁADKA: miękka,stron 704.



Z okładki:


Wspólnota pitagorejska w Krotonie, rok 510 p.n.e. Pitagoras, czując zbliżającą się śmierć, postanawia wybrać następcę spośród swoich najzdolniejszych uczniów. Zmuszony jest jednak odłożyć decyzję, gdy najpoważniejszy kandydat na następcę filozofa Kleomenides zostaje otruty. Pitagoras prosi Egipcjanina Akenona, syna swego dawnego przyjaciela o pomoc w rozwikłaniu zagadki tajemniczego morderstwa.


"Zabójstwo Pitagorasa" to pełna niespodziewanych zwrotów akcji, wartka powieść kryminalna o śmiertelnych wrogach filozofa, któremu marzył pokój między ludźmi i narodami, ich intrygach, doprowadzających do wojen między niezwaśnionymi dotąd państwami-miastami, ale także o losach trudnej miłości i problemach matematycznych nie dających ludzkości spokoju od setek a nawet tysięcy lat.


     Zabójstwo Pitagorasa jest książką dla tych, którzy fascynują się starożytnością i historią. Ale nie tylko. Jest tam zbrodnia, namiętność, miłość. Wszystko to, czym wyróżnia się dobry kryminał. Świetnie skonstruowane są rozdziały. Autor kończy w ciekawym, intrygującym momencie i każe nam czekać, bo  w następnym jest inny wątek, co podsyca naszą ciekawość jeszcze bardziej. Interesująco buduje akcję, bo stosuje retrospekcję- bohater analizuje, co robił wcześniej, albo wspomina jakieś ważne wydarzenie w jego życiu.. Chce się tę książkę czytać i nie przeraża te 700 stron.


      Akcja toczy się w 510 roku p.n.e. w starożytnej Grecji i wiele ciekawych rzeczy z historii możemy się dowiedzieć. Co tu ukrywać autor zna się na tym, o czym pisze.Świetnie łączy wątki w jedną całość, dobrze opisuje bohaterów i ciekawie opisuje zagadnienia matematyczne, czego bym się nie spodziewała ,bo nienawidzę matematyki. Przyznam się też, że łezka mi poleciała przy tej książce. Bohaterów jest wielu. Jednych lubimy, innych nie znosimy , a jeszcze innym współczujemy. 

        Książka o Pitagorasie i jego wspólnocie otworzyła mi oczy na wiele kwestii, o których wcześniej nie myślałam. Widzę tu analogię między Pitagorasem a Jezusem. Każdy z nich był kimś wyjątkowym w swojej epoce, był przywódcą politycznym i musiał za to ponieść śmierć.
 Warto tę książkę przeczytać, by poszerzyć swoje horyzonty, a także dla rozrywki samej w sobie. Polecam Maa
Moja ocena 9
 

 No w końcu przeczytałam! Zabójstwo Pitagorasa, to świetnie napisany, zbudowany i przemyślany kryminał, choć może nie do końca ale o tym później. Kryminał którego akcja ma miejsce 500 lat p.n.e. Język doskonały, biorąc pod uwagę wymagania co do miejsca i czasu. Intryga znakomita, całkowicie opierająca się na Twierdzeniu Pitagorasa. Co w brew pozorom wcale nie jest nudne. Mimo, że powieść liczy 700 stron, akcja podzielona jest w umiejętny sposób dzięki czemu powieść czyta się rewelacyjnie i co najważniejsze krok po kroku odkrywamy tajemnice mężczyzny w masce. W 2013 roku Zabójstwo Pitagorasa, było najlepiej sprzedającą się książką w Madrycie. Jej autor Marcos Chicot napisał także powieść Oscar (1997), a druga jego książka pt. Dioro de Gordon zdobyła magrodę Francisco Umbrala. Warto nadmienić, że kupując książki Marcosa wspieramy organizację zajmującą się ludźmi z niepełnosprawnością umysłową. Sam ma córkę z Zespołem Downa. Zabójstwo Pitagorasa to kryminał prawie doskonały, jakby nie zakończenie. No właśnie ta nieszczęsna końcówka. Dla mnie nie do przyjęcia, brak mu zwyczajnie jaj. Na taką intrygę finał powinien być spektakularny, mieć „ogień”, tu nawet ogniska nie było. Tylko sam lukier – cukier aż mnie zemdliło. I właśnie za to beznadziejne zakończenie rewelacyjnego kryminału u mnie tylko 8 punktów! Mimo wszystko namawiam do przeczytania, bo to nadal bardzo dobra książka. Justyna.ju
Moja ocena 8

Dziękujemy wydawnictwu MUZA SA za możliwość przeczytania fascynującej książki.





01 września, 2015

"Poza sezonem" Jorn Lier Horst

"Poza sezonem" Jorn Lier Horst

AUTOR: Jorn Lier Horst
TYTUŁ: Poza Sezonem
TŁUMACZENIE:z norweskiego Milena Skoczko
WYDAWNICTWO: Smak Słowa, Sopot 2015
OKŁADKA: miękka, stron 352




Z okładki:
Jesienna mgła spowija nadmorski krajobraz. Ove Bakkerud zamierza spędzić ostatni spokojny weekend w domku letniskowym przed końcem sezonu. Jednak, gdy przybywa na miejsce, odkrywa, że dacza została splądrowana i wywrócona do góry nogami, a w sąsiednim domku znajduje mężczyznę pobitego na śmierć.



   Poza Sezonem, to  kolejna na naszym rynku część przygód policjanta Williama Wistinga , u nas kolejna, a tak naprawę poprzednia w Norwegii i trochę mi to przeszkadza, bo czytamy te książki od tyłu. No, ale trudno i tak warto czytać Horsta, bo jest to godny następca Mankella.



Jorn Lier Horst     Muszę się jednak trochę przyczepić, że ta część bardzo przypomina mi Psy z Rygi Mankella, a to dlatego, ponieważ akcja książki powiązana jest z Litwą, a Psy z Estonią, czyli krajami nadbałtyckimi  i tematyka jest bardzo podobna .Książka jest interesująca, czyta się ją bardzo szybko, ale nie wciąga tak jak dwie poprzednie, myślę, że przez tematykę. Zawsze bardziej interesujący są psychopaci ,seryjni mordercy. Line też ma u mnie w tej części wielkiego minusa, bo pcha się w kłopoty jak typowa blondynka z horrorów. Fajne u Horsta jest prowadzenie akcji dwutorowo- śledztwo ojca i perypetie córki. Nie przynudza też długimi rozdziałami, bo są one bardzo krótkie. Możemy też dowiedzieć się jakie poglądy na emigrantów np. z Europy wschodniej mają bogaci Norwegowie. Nie domyślają się jaka bieda, a wręcz ubóstwo tam panuje. Horst tą książką choć trochę ich uświadomił. 

      Okładka książki jest świetna- klimatyczna i interesująca. Okładki tej serii są naprawdę dobre. Często łapie się na tym, że zapominam, że napisał to Horst,a myślę, że jestem w Szwecji Mankella i myślę, że to największy komplement dla norweskiego autora. 


Moja ocena 7 Maa


O to pierwsza nasuwająca się myśl po przeczytaniu Poza sezonem – już coś podobnego kiedyś się czytało.  Oczywiście mam namyśli Psy z Rygi Mankella. Posunę się do kolokwialnego porównania, ale Poza sezonem to tuning Psów z Rygi. Tuning w moim odczuciu udany. Dużo się dzieje, trup ścielę się gęsto i najważniejsze nie wieje nudą jak w Psach... Mankella. Dużymi literami podpisuję się pod słowami Trbjorna Ekelunda, Dagbladet, Poza sezonem to „klasyczny kryminał policyjny, autora który zna się na rzeczy (…)”. Jest tylko jeden jedyny minus. My już wiemy jak zakończy się romans Wistinga z Suzanne oraz Line i Tomme’go. Więcej się już nie czepiam, bo nie ma czego. Dobiegając do końca powiem tylko tyle, że nowa – stara powieść Horsta, miłośnikom kryminału na pewno przypadnie do gustu.  Bardzo dobra narracja, jeszcze lepszy styl, a zagadka też niczego sobie. Jednym słowem, to naprawdę bardzo dobra książka która wciąga czytelnika i nie nudzi. Końcówka jest przewidywalna ale myślę, że będziecie zadowoleni. Justyna.Ju
 
Moja ocena 7 
 
    Dziękujemy wydawnictwu: Smak Słowa za możliwość przeczytania i zrecenzowania świetnej książki.

15 sierpnia, 2015

"Rodzina Wenclów - Wspólnik" Lena Najdecka

AUTOR: Lena Najdecka
TYTUŁ: Rodzina Wenclów - Wspólnik
WYDAWNICTWO: Instytut Wydawniczy ERICA Warszawa 2013
OKŁADKA: miękka , 480stron



Z okładki

Warszawska kancelaria Wencel, Zagajewicz i Zybert otrzymuje intratne zlecenie. To świetny interes … – namawia Pawła Wencla jego wspólnik. – Bylibyśmy głupcami, gdybyśmy tego nie wzięli! Jednak Pawła nie opuszcza uczucie niepokoju. Od lat prowadzi ze swoim przyjacielem dobrze prosperującą firmę i powinien mieć do niego bezgraniczne zaufanie. Dlaczego więc intuicja podpowiada mu co innego? Czyżby fatalnie układające się stosunki z żoną zaburzały mu jasność widzenia? I właściwie dlaczego stała się ona tak nieprzystępna?


Zaczynając czytać, sama nie wiedziałam co myśleć o Rodzinie Wenclów. Początek jest dość zawoalowany. Jak to bywa w obyczajówkach, nigdy nie wiemy czego się spodziewać i czy autor jest dobrym psychologiem i obserwatorem w jednym. Bo dobra obyczajówka nie może obejść się bez wyrazistych z krwi i kości wyimaginowanych bohaterów. A więc o czym jest pierwszy tom Rodziny Wenclów – Wspólnik? Przede wszystkim to satyra na współczesną klasę średnią. Nomen omen, dobra satyra. Tu znajdziemy wszystko swoisty misz masz. Czyli toksyczne szefowe – z tą jędzą walczy Matylda, z biurowymi hienami z kancelarii prawniczej i agencji reklamowej zmagają się bracia Paweł i Mati. I będzie również o wrednych żonach (Hanna), które nie zasługują na tak dobrego i kochanego męża (Pawła). Książka nie tylko ukazuje bohaterów na tle pracy. A ich perypetie życiowe i portrety psychologiczne są przedstawione w doskonały sposób. Dzięki bardzo trafnym i współczesnym problemom bohaterów czytając czujemy jakbyśmy mieli do czynienia z zupełnie prawdziwą historią. Nigdy nie czytałam innych powieści pani Leny. A Wspólnik zaintrygował mnie do tego stopnia, że jak tylko będę miała możliwość przeczytania kolejnych części sagi Wenclów na pewno to zrobie. Obyczajówka na dobrym poziomie. Nie ma rażących wad. Ale musze doczepić się do wypowiedzi Ady Fijał która znajduje się na okładce. No musze to zrobić bo inaczej się chyba rozchoruje. A więc tak droga Pani Ado. „Znakomity kryminał z intrygującą historią o wielkiej niespełnionej miłości w tle (…)”. Kryminał? Naprawdę? Pani Ado, niech Pani sięgnie po prawdziwy kryminał autorstwa Nesbo, Mankella, Cobena, czy naszego mistrza Miłoszewskiego. Piszą rewelacyjnie. A Lena Najdecka napisała też dobrą ale obyczajówkę. I to obyczajówkę przez duże „O”. Z resztą wypowiedzi Pani Fijał jak najbardziej się zgadzam, czyli jezyk i narracja oczywiście bez zarzutu. A perypetie Wenclów są naprawdę wciągające. Jeśli ktoś jest ogromnym fanem powieści obyczajowych – to ta lektura jest obowiązkowa. Z czystym sumieniem polecam. Justyna.Ju
Moja ocena 6

01 sierpnia, 2015

"Wspomnienia brudnego anioła" - Henning Mankell

"Wspomnienia brudnego anioła" - Henning MankellAutor: Henning Mankell
Tytuł: Wspomnienia brudnego anioła 

tłumaczenie: Ewa Wojciechowska
tytuł oryginału: Minnet av en smutsig ängel
data wydania: 22 października 2014
liczba stron: 352




 Henning Mankell w nowej odsłonie jako pisarz historyczny! Historia Szwedki, która zostaje właścicielką największego domu publicznego w stolicy Mozambiku na przełomie XIX i XX wieku. Mankell sięga do dokumentów sprzed stu lat, by opowiedzieć historię tajemniczej nordyckiej piękności. Europejski sukces „Włoskich butów” powtarza dziś powieść "Wspomnienia brudnego anioła".
Henning Mankell tak objaśnił genezę tej powieści w posłowiu:

"W tym wypadku było tak: Tor Sällström, autor i znawca Afryki, wspomniał mi przypadkiem w rozmowie o niezwykłych dokumentach, na jakie natrafił w archiwum w Maputo, stolicy Mozambiku. Wynikało z nich, że na przełomie XIX i XX wieku pewna Szwedka była właścicielką największego domu publicznego w tym mieście, które wówczas nazywało się Lourenço Marques. Pozostał po niej ślad w dokumentach, ponieważ przez wiele lat płaciła ogromne podatki. Jednak w pewnej chwili ślad ten całkiem się urywa. Ta tajemnicza kobieta pojawiła się nagle, znikąd, i tak samo zniknęła. Kim była i skąd przybyła do Afryki? Próbowałem dowiedzieć się o niej więcej, ale wygląda na to, że przybyła nie wiadomo skąd i po jakimś czasie naprawdę zaginął po niej wszelki ślad. Cała historia opisana w tej książce jest więc pewną, mniej lub bardziej prawdopodobną teorią na jej temat". 
 
 
Henning Mankell   Henning Mankell to jeden z moich ulubionych szwedzkich pisarzy. Cenię go za dojrzałość i bardzo dobry styl. Z przyjemnością sięgnęłam po kolejną obyczajową powieść autora popularnych szwedzkich kryminałów.
Główną bohaterkę Hannę Renström poznajemy jako młodą dziewczynę, która mieszka z matką i rodzeństwem w małym domku na szwedzkim odludziu. Jest rok 1904. Rodzina wiedzie ciężki los po śmierci ojca. Problemem jest jedzenie i strata zbiorów. Ta tragedia zmusza matkę Hanny do wysłania córki do miasta w poszukiwaniu krewnych. Niestety na miejscu okazuje się, że krewni dawno temu się przenieśli. Mężczyzna, który przywiózł Hannę do miasta oferuje jej pracę jako służąca.
Los naszej bohaterki okazuje się jednak nieprzewidywalny. W niedługim czasie trafia ona na statek płynący do Australii, poznaje tam swojego przyszłego męża. Niestety szybko zostaje wdową. Postanawia uciec ze statku i schodzi na ląd w Afryce w kolonii Lourenco Marques. Schronienie znajduje w hotelu, w którym znajduje się dom publiczny. Jest outsiderką, osobą obcą bo białą. Rdzenni mieszkańcy nie ufają jej. Kobieta znajduje pocieszenie w przyjaźni z szympansem Carlosem. Poznaje tu swojego męża, który jest właścicielem domu publicznego. Okazuje się on dobrym mężem. Niestety wkrótce umiera. Los Hanny jest naznaczony śmiercią. Zostaje sama w Afryce i zarządza domem publicznym.
Z czasem jej losy jeszcze bardziej się zapętlają.

Mankell stworzył ciekawą powieść obyczajowo-historyczną. Losy Hanny są ciekawie opisane i wciągają od pierwszych stron powieści. Obserwujemy ciekawą przemianę głównej bohaterki w zaradną i pewną siebie kobietę. Autor dość często sięga po afrykańskie wątki. Nakreśla niesprawiedliwość rasową i gnębieni rdzennych mieszkańców. Opisuje życie kolonii afrykańskiej. Losy niektórych osób są naprawdę okrutne i niesprawiedliwe. Powieść jest ciekawą przeprawą przez galerię charakterów ludzkich i ich losów. Polecam.

Moja ocena: 9
Bastet (Gdybym wiedziała)

27 lipca, 2015

"Tylko jedno spojrzenie" Harlan Coben

AUTOR: Harlan Coben
TYTUŁ: Tylko jedno spojrzenie
TŁUMACZENIE: z angielskiego Zbigniew A. Królicki
WYDAWNICTWO: Albatros. A. Kuryłowicz, Poznań 2014
OKŁADKA: miękka, stron 400

Z okładki:
Ustabilizowane życie Grace Lawson rozpada się w jednej chwili, gdy na świeżo wywołanym zdjęciu rodzinnym rozpoznaje swojego męża. Fotografia wygląda na zrobioną przed laty. Przedstawia także inne osoby twarz jednej z nich jest przekreślona. Jack zaprzecza, by miał coś wspólnego ze zdjęciem. Krótko potem wychodzi z domu i znika, zabierając tajemniczą odbitkę. Grace rozpoczyna poszukiwania męża, który, jak się okazuje, został porwany. Ktoś grozi jej dzieciom. Grace nie wie, komu może zaufać - wydaje się, że wszyscy jej znajomi i przyjaciele mają coś do ukrycia. Próbuje dotrzeć do prawdy. Trop prowadzi do tragicznych wydarzeń sprzed wielu lat, gdy cudem uszła z życiem                                                                                       ze strzelaniny, jaka wybuchła na koncercie rockowym.   

     Tylko jedno spojrzenie Cobena, to kryminał, który od pierwszej do ostatniej strony bardzo mnie nudził. Nic w nim nie zaskakuje, a to „niby zaskoczenie”
 jest wymuszone, takie na siłę, byle było. Mało w tej książce jest też realizmu. Wysoko stawiam autorów, którzy potrafią pisać realistycznie. Coben do nich nie należy. Ta książka zwyczaje jest nudna. Jeszcze nie znalazłam amerykańskiego autora, który by mnie wciągnął, tak jak szwedzcy  czy norwescy autorzy kryminałów. To oni są dla mnie mistrzami tego gatunku.
      Tylko jedna bohaterka i w dodatku drugoplanowa Charlaine jest interesującą bohaterką. Reszta postaci jest bez polotu, plastikowe lalki, sztuczne i przerysowane jak np. Koreańczyk Eric Wu, którego poznajemy w książce Nie mów nikomu. 
       Cohen tak jest chwalony, świat się nim zachwyca, ale ja tego nie widzę. Przeczytałam dopiero dwie jego książki, więc dam mu jeszcze szansę, ale zachwytu z mojej strony raczej nie będzie. Myślę, że wolę bardziej Skandynawię, niż USA i w tym także może tkwić problem czemu nie jestem na tak.

Moja ocena 4     Maa



Cieszę się, że już przeczytałam Tylko jedno spojrzenie i mam to wreszcie za sobą… Książka jest napisana w tak rewelacyjnie genialny sposób, że  mimo braku makabrycznych scen ja się bałam. Mało tego śnił mi się po nocach farbowany na platynowy blond azjata! Thriller trzyma w napięciu może nie od pierwszej ale na pewno (daje słowo, że na pewno) do ostatniej. Niespodzianki które serwują opad szczęki, są dopiero na ostatnich stronach, jak już myślimy, że wszystko wiemy. Intryga wymyślona w taki sposób, że czytelnik nie odgaduje na przód „ o co chodzi”, tylko próbuje posklejać fakty razem z Grace. Coben w każdym rozdziale bombarduje nas takimi informacjami, że nie sposób przestać czytać. Kompletnie się nie spodziewałam, że to będzie taka mega książka. Od dziś jedna z moich ulubionych. Polecam w 100%, chyba nie znajdzie się nikt komu by się Tylko jedno spojrzenie nie podobało,( no prócz Maa). Akcja gna naprzód i ani na chwile nie zwalnia. Oczywiście autor jak zawsze zwięzły i konkretny, nie wydłuża powieści niepotrzebnymi informacjami. Wszystko jest tak jak powinno być u mistrza – idealnie. Ja lubię to, czytam, kupuje i polecam wszystkim. Justyna.Ju
Moja ocena 10   



04 lipca, 2015

"Krew na śniegu" Jo Nesbo

"Krew na śniegu" Jo Nesbo

AUTOR: Jo Nesbo
TYTUŁ: Krew na śniegu
TŁUMACZENIE: Iwona  Zimnicka
WYDAWNICTWO: Dolnośląskie Wrocław 2015
OKŁADKA: miękka , 176stron

 

 

Z okładki
Olav zarabia na życie jako płatny zabójca. Nie ma przyjaciół ani rodziny. Pewnego dnia spotyka kobietę swoich marzeń, ale... Po pierwsze, ona jest żoną jego szefa. Po drugie, Olav właśnie dostał zlecenie, by ją zabić.


Tę książkę chciałam bardzo przeczytać. A jak dowiedziałam się, że Krew na śniegu ma niepochlebne recenzje, chciałam przeczytać ją jeszcze bardziej. Z niecierpliwością wyczekałam wolnego dnia i ruszyłam na łowy do Matrasa. Chwyciłam nowego Nesbo i … Wpadłam w lekką konsternację. Jak to? Taka cienka? 176 stron? I to jest Nesbo? Niezadowolona udałam się do kasy. Za czytanie wzięłam się od razu. Pochłonęłam ją szybko. I jak się okazało nowy Nesbo – nigdy nie przypuszczałam, że to napiszę! Nigdy. Nowa powieść Nesbo Krew na śniegu to ROMANS  z wątkiem kryminalnym. Wpadłam w jeszcze większą konsternację  i niedowierzanie, że mistrz kryminału odważył się zaryzykować i wydać romans. Tę książkę ocenie nie biorąc pod uwagę wcześniejszych powieści Norwega. Po pierwsze byłoby to trochę nie ferr, bo bądźmy szczerzy kryminały a romanse z wątkiem kryminalnym to coś innego. I nie powinno się porównywać tych dwóch gatunków. W moim przypadku wiadomo – kryminał zawsze wygra. Więc do rzeczy – Krew na śniegu w porównaniu z innymi romansami, które czytałam, a czytałam ich nie wiele wypada bardzo dobrze. Mimo skromnej liczby stron. Narracja w pierwszej osobie, totalnie w stylu Nesbo. Zagadka no jak w każdej tego typu książce – nieskomplikowana. Zwroty akcji – jest ich więcej niż stron w książce. Końcówka mocna, męska, zaskakująca. Reasumując romans Krew na śniegu autorstwa Nesbo to bardzo dobra powieść. Ale fanom Jo jej nie polecam. Przyzwyczaił nas do wyższego poziomu. I stąd te niepochlebne recenzje. Ja mam słabość do Nesbo – wolno mi dlatego z mojej strony 7 gwiazdek. Justyna.Ju 

Moja ocena 7

 

    Krew na śniegu podoba mi się bardzo, a dlaczego? Wreszcie nie ma przerysowanych postaci,które są jak James Bond- nie do pokonania. Tu bohater jest zwykłym śmiertelnikiem, nie jest sztuczny. 
       To jest dla mnie powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym,a ja uwielbiam skandynawskie powieści obyczajowe. .Jestem od nich specjalistką na naszym blogu, bo Justyna ich nie rusza. Kocham wszystko,co skandynawskie i ta książka mnie nie zawiodła,bo jest inna niż pozostałe powieści Nesbo. Według mnie to nie jest romans absolutnie. Romanse charakteryzują się inną narracją i zakończeniem, na pewno nie takim jak Krew na śniegu.
    To świadczy o poziomie autora, gdy potrafi napisać coś innego niż do tej pory. Jedyną wadą tej książki jest objętość.Chciałoby się bardziej poznać bohatera. Polecam Maa

Moja ocena 8