25 października, 2026

"Gruppa. Buntownicy sztuki" Borysław Czyżak

AUTOR:  Borysław Czyżak

TYTUŁ: Gruppa. Buntownicy sztuki

WYDAWNICTWO: Marginesy, Warszawa 2026 r.

OKŁADKA:  twarda, stron: 368.







Jak sześciu chłopaków z ASP zatrzęsło polską sztuką. Recenzja nowości od Wydawnictwa Marginesy


Gdy zobaczyłam, kto jest autorem tej książki, nie musiałam nawet znać jej dokładnej tematyki. Wiedziałam, że to będzie świetna lektura. Borysław Czyżak napisał wspaniałą „Kolekcję. Opowieść o współczesnej sztuce polskiej”, którą pochłonęłam momentalnie. Polecam ją każdemu, kto choć trochę interesuje się tym tematem.



Autor wgryza się w zawiłe meandry sztuki, analizuje ją, interpretuje i szuka głębi. Zagląda też do psychologii, opisując po kolei każdego artystę z Gruppy. Dokładnie poznał biografie tych malarzy – rozmawiał z nimi i zadawał trudne pytania. Dzięki temu dostajemy znakomity portret ludzi, którzy nie są dziś tak powszechnie znani jak na przykład Jerzy Duda-Gracz.


Bardzo ważne są tu wątki walki z systemem komunistycznym. Sprzeciw wobec PRL-u jest mocno widoczny w pracach członków Gruppy i to już od ich dzieł dyplomowych. Nie sprzedali się – bywali biedni, ale zachowali honor. Ich warsztat stale się rozwijał. Nie ograniczali się zresztą tylko do płótna – wśród nich był przecież także poeta, Ryszard Grzyb. Tworzyli też nietypowe, oryginalne projekty, jak choćby wspólny obraz w Niemczech w ramach Documenta 8 w Kassel, który później... przemalowali bez zgody niektórych współtwórców.

A jak to się właściwie zaczęło? Spotkało się sześciu studentów i absolwentów warszawskiej ASP: Ryszard Grzyb, Paweł Kowalewski, Jarosław Modzelewski, Włodzimierz Pawlak, Marek Sobczyk i Ryszard Woźniak. Postanowili, że będą tworzyć razem. Ponieważ czasy były trudne, a peerelowska rzeczywistość brutalna, ich obrazy były pełne ironii i obsceniczności. Samą sztukę nazywano „bezczelną” i „dziką”. Trudno się dziwić – artyści nie owijali w bawełnę i nie bawili się w subtelne aluzje. Dostawało się politykom, Kościołowi i naszym typowo polskim przywarom. Byli mieszanką wybuchową – bez sztywnego programu, ale za to z masą genialnych pomysłów. Stworzyli coś, czego wcześniej ani później w polskiej sztuce już nie było.

Szata graficzna zachwyca, pięknie wydana książka i mnóstwo reprodukcji obrazów, zdjęcia artystów, a także wiersze Ryszarda Grzyba to kolejny punkt mojego zachwytu.

Można by jeszcze długo pisać o tej pozycji, ale mam lepszą propozycję: po prostu ją przeczytajcie, bo naprawdę warto. To prawdziwa perełka. Kto interesuje się sztuką oraz czasami „słusznie minionymi”, po prostu musi mieć ją na półce.
                                                                                                             Maa
Moja ocena 10

Dziękuję wydawnictwu Marginesy, za możliwość zagłębienia się w tej wspaniałej książce.

(współpraca barterowa)



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz