22 marca, 2015

"Czarny styczeń" - Sylwester Latkowski

AUTOR: Sylwester Latkowski
TYTUŁ: Czarny styczeń
WYDAWNICTWO: Świat książki Warszawa 2012
OKŁADKA: miękka 240 stron

z okładki
Filip wychodzi z więzienia i postanawia zacząć wszystko od nowa, zerwać ze wspólnikami i ciemnymi interesami. Jednak przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Niespodziewanie zjawia się u niego dawno niewidziany przyjaciel i wplątuje go w niebezpieczną grę, której stawką są duże pieniądze. Zaczynają ginąć ludzie, a Filip staje się głównym podejrzanym; musi zmierzyć się nie tylko z wymiarem sprawiedliwości, ale i dawnymi znajomymi. Mafia nie zapomina - dla niej "nawrócony" znaczy martwy…

To jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Latkowskiego – tą pisaną. Niestety ale Miłoszewski to on nie jest. Książka nawet nie stała, bądź leżała koło powieści poziomem zbliżonym do Miłoszewskiego. No sorry ale dno totalne. Fabuła zbyt wydumana i podkręcona jak w Hollywoodzkich produkcjach. Główny bohater to jakiś dziwny bohater. Gdyż opuszcza mafie potem do niej wraca, a wszyscy łysi i przygłupi członkowie „stowarzyszenia”, bo tak są opisani przez Latkowskiego, ludzie z pół światka obchodzą się z nim jak z jajkiem zamiast go kropnąć na początku za wściubianie nosa w nie swoje sprawy  jakby to zapewne miało miejsce w życiu i ta policja…tępa bardziej niż ci łysi… Ale czy w prawdziwym życiu ludzie którzy żyją na pograniczu prawa i muszą mieć nerwy ze stali, są nierozgarniętymi macho a ich kobiety to zwykle blond dziwki? Intryga żywcem jak z kiepskiego filmu, zabili go, utopili, przypalili a on uciekł. Omega – litości Panie Latkowski, czy ma Pan swoich czytelników za takich samych bezmózgich idiotów  jak swoich bohaterów? Czy możliwe jest opisanie z chandlerowskim dystansem polskiego półświatka? Pewnie tak, ale Latkowskiemu się to nie udało. Akcja brawurowej powieści – najlepszy żart z okładki (!) BRAWUROWEJ ten kto to pisał chyba złe książki czytał, albo jest kumplem Pana Sylwka. Dobiegając do końca powiem tylko tyle, że po człowieku który jest reżyserem, scenarzystą, dziennikarzem, producentem filmów i wydawnictw fonograficznych oraz autorem nagradzanych filmów dokumentalnych i książek spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Właśnie brawurowego. No niestety w Czarnym styczniu nie ma nic co by się mnie podobało. Może Polska mafia i Olewnik są lepsze, ja raczej odpuszczę i sprawdzać nie będę. Dla chętnych Latkowski napisał jeszcze dwie powieści wspólnie z Piotrem Pytlakowskim Śmierć za 300 tysięcy i  Agent Tomasz. Czarny styczeń szybko się czyta i jest krótki dlatego ocena totalnie miażdżąca  nie będzie. Justyna.Ju

Moja ocena 3  

15 marca, 2015

''Powrót do Zawiercia" - Apolinary Kurowski

AUTOR:Apolinary Kurowski
TYTUŁ: Powrót do Zawiercia
WYDAWNICTWO: Poligrafia AD REM,
Jelenia Góra 2014
OKŁADKA: Twarda, stron 304

Z okładki:
Książka 'Powrót do Zawiercia' to troszkę o historii miasta ale większość tekstu jest o tym, jak się żyło w pierwszej dekadzie lat po wojnie: - co się jadło, jak się bawiło, komuna na wesoło, kryminałki, dziwy na odpuście, pijawki sprzedawane na targu, rozróby na meczach, szkolne kawały, tragiczne świniobicie, co o nas pisano w starych gazetach, ciut erotyki, wielkanocne strzelanie itp. itd."


   Powrót do Zawiercia Apolinarego Kurowskiego to książka dla pasjonatów Zawiercia, ja do nich należę, dlatego ją zakupiłam. Dodatkową motywacją było spotkanie z autorem, które odbyło się 06.03. 2015 roku w MOKu w Zawierciu. Autor opowiadał dlaczego napisał książkę, usłyszeliśmy wiele anegdot z nią związanych, wiele ciekawych historii z dawnych czasów, bo z lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Oprócz zabawnych historii, które znalazły się w książce, mamy także wiele ciekawych zdjęć i zdjęć dokumentów. Książka jest ładnie wydana. Zdarzają się oczywiście błędy i literówki, ale w każdej książce to się zdarza.


    Pan Apolinary jest początkującym literatem, ale za to świetnym fotografikiem, a Jego żona to piękna modelka. Wiem o tym, ponieważ promocji książki towarzyszyła wystawa zdjęć autora. Warto było to wszystko zobaczyć i warto przeczytać tę książkę, ponieważ znajdziemy w niej informację, których nie ma gdzie indziej. A styl autora jest dowcipny i inteligentny. Każdy zawiercianin powinien ją mieć w swoich zbiorach.
Moja ocena 8 Maa

01 marca, 2015

"W głębi lasu" Harlan Coben

AUTOR: Harlan Coben
TYTUŁ: W głębi lasu
TŁUMACZENIE: z angielskiego Zbigniew A. Królicki
WYDAWNICTWO: Albatros a. Kuryłowicz Warszawa 2014
OKŁADKA: miękka , 432stron

Dwadzieścia lat temu czworo nastolatków wymknęło się do lasu z letniego obozu. Dwoje odnaleziono później z poderżniętymi gardłami. Pozostała dwójka – chłopak i dziewczyna – przepadła bez śladu. Zabójcę ujęto i skazano. Nie przyznał się do winy i nie chciał powiedzieć , gdzie ukrył resztę ciał. Choć od tragicznych wydarzeń  minęły dwie dekady, poczucie niepewności, jaki los spotkał Camille, ukochaną siostrę, nadal burzy spokój Paula Copelanda , młodego prokuratora okręgu Essex, który ma ambicje polityczne. Ale jego plany zawodowe mogą lec w gruzach, gdy w zastrzelonym mężczyźnie rozpoznaje zaginionego przed laty chłopca. Pytania, na które musi szybko znaleźć odpowiedź, brzmią: Czy Camille żyje? Jaką tajemnicę skrywa milczący las? Co naprawdę wydarzyło się owej strasznej nocy?

Nie licząc Ołtarza kości gdzie wszyscy zrzucili winę za popełnienie tej powieści na Cobena, to W głębi lasu jest jego pierwszą książką jaką miałam przyjemność przeczytać. Myślałam, że będzie gorzej, dużo gorzej. A jest świetnie. Powieść bardzo przypadła mi do gustu. Nie ma przynudzania, dialogi są krótkie, spójne, styl przyjemny, no naprawdę nie doczepię się do niczego. Napięcie Coben stopniuje mistrzowsko, jest wiele ciekawych wątków. Są oczywiście fałszywe tropy, ale i tak czytelnik dojdzie „co”, „jak”, „gdzie” i „kto”. Zakończenie jest zaskakujące – może nie w całości, ale mnie się podobało. Intryga bardzo dobrze skonstruowana i rewelacyjnie opisana. Jednym słowem bardzo dobry thriller, Harlan z tej pozycji może być absolutnie dumny. Sławę zdobył trzecią powieścią Bez skrupułów, opublikowaną w 1995 roku. Oczywiście otrzymał trzy prestiżowe nagrody literackie przyznawane w kategorii powieści kryminalnej, w tym najważniejszą – Edgar Poe Award. A światową popularność przyniósł mu thriller Nie mów nikomu, zekranizowany w 2006. Kolejne powieści za które otrzymał wielomilionowe zaliczki to m.in. Bez pożegnania, Niewinny, W głębi lasu, Na gorącym uczynku, Wszyscy mamy tajemnice, Zostań przy mnie, Kilka sekund od śmierci i Sześć lat później. Podsumowując podobno Coben jest mega gwiazdą w swoim gatunku i jednym z najchętniej czytanych autorów thrillerów. No cóż innego mi pozostaje jak tylko to sprawdzić. Zabieram się za Tylko jedno spojrzenie, a Wam szczerze polecam W głębi lasu. Bardzo przyjemna lektura na bezsenne noce i nie tylko. Justyna.Ju

Moja ocena  8 

22 lutego, 2015

"Z pokorą i uniżeniem"Amelie Nothomb

AUTOR: Amelie Nothomb
TYTUŁ: Z pokorą i uniżeniem
PRZEKŁAD: z francuskiego Barbara Grzegorzewska
WYDAWNICTWO: Warszawskie Wydawnictwo Literackie
MUZA SA, Warszawa 2003
OKŁADKA: miękka, stron 88



Z okładki:

"Pan Haneda był przełożonym pana Omochi, który był przełożonym pana Saito, który był przełożonym panny Mori, która była moją przełożoną. Ja nie byłam niczyją przełożoną..." - tak zaczyna swoją historię bohaterka powieści, zatrudniona jako tłumaczka w dużym przedsiębiorstwie japońskim. Gorzkie doświadczenie rocznej kariery opisuje z dystansem i humorem, przeplatając opowieść refleksjami na temat przepaści dzielącej mentalność japońską od europejskiej. 

Kolejna książka autorki "Higieny mordercy", uznana przez krytykę za najlepszą w dotychczasowym dorobku Amélie Nothomb. Przetłumaczona na wiele języków, we Francji osiągnęła nakład 450 000 egzemplarzy. 


Amelie Nothomb to dla mnie nowe, fascynujące odkrycie. Autorka inna niż wszystkie. Pisze tak po prostu jakby opowiadała swoje życie. Ona ma swój własny styl i wspaniałe poczucie humoru. Książkę Z pokorą i uniżeniem przeczytałam jako pierwszą i zakochałam się w tej autorce. Po pierwsze, dlatego że autorka pisze o Japonii i zna ją od podszewki ,bo tam się urodziła, choć nie jest Japonką tylko Belgijką. Po drugie - świetnie opowiada, nie przynudza. I po trzecie – jej niesamowite poczucie humoru, umiejętność śmiania się z samej siebie. Jedyna wadą, j aką na razie widzę jest długość książek- są za krótkie.

Dziękuję Moniko, że podarowałaś mi dwie książki tej autorki, bo do tej pory bym jej nie znała.

Interesujący jest tytuł powieści: Z pokorą i uniżeniem - dlaczego taki? Bo to Japonia, praca w tym kraju jest świętością, a szef jest bożkiem. W korporacji jest się trybikiem w ogromnej maszynie, gdzie nie wolno myśleć samodzielnie, a donosy są na porządku dziennym. Kobiety zawsze znajdują się na końcu za swoimi panami i władcami, a cudzoziemcy gorszą nacją od dumnych Japończyków. 

Jeżeli ktoś chce zobaczyć oczami Europejki jak wyglądała praca cudzoziemca w Japonii w latach dziewięćdziesiątych, to ta książka jest dla niego. Jeżeli chcecie się pocieszyć, że nie tylko wy macie pracę poniżej waszych kwalifikacji, a szef stosuje mobbing, to ta książka jest dla was. Polecam


Moja ocena: 10 Maa







07 lutego, 2015

"Ocean na końcu drogi" - Neil Gaiman


AUTOR: Neil Gaiman

TYTUŁ: Ocean na końcu drogi
TŁUMACZENIE: Paulina Braiter
WYDAWNICTWO: MAG Warszawa 2013
OKŁADKA: TWARDA , 216 stron
z okładki
Dla naszego narratora wszystko zaczęło się czterdzieści lat temu, kiedy lokator, wynajmujący pokój u jego rodziców, ukradł im samochód i popełnił w nim samobójstwo, budząc tym czynem pradawne moce, które lepiej byłoby zostawić w spokoju. Pojawiają się mroczne stwory spoza naszego świata i nasz narrator potrzebuje wszystkich sił i sprytu, by nie stracić życia w obliczu pierwotnej zgrozy, zarówno tej przyczajonej w rodzinnym domu, jak i sił, które gromadzą się, by ją zniszczyć. Pomocy może szukać wyłącznie u trzech kobiet z farmy na końcu drogi. Najmłodsza z nich twierdzi, że jej staw to ocean. Najstarsza pamięta Wielki Wybuch.

Ocean na końcu drogi to baśń dla dorosłych i nie tylko, nadająca nowe ramy współczesnej fantasy. Nie wiem może jestem zbyt ograniczona, ale ja kompletnie nie rozumiem celu i sensu takich powieści. Mówiąc kolokwialnie mnie to nie jara, kompletnie nie „czuje” tego klimatu. Język jak najbardziej zasłużył na słowa uznania i nie można powiedzieć, że jest to całkowity bełkot autora, nie trzymający się kupy jak w przypadku Stepana Chapmana w Trojce. W oceanie na końcu drogi rozumiemy o co chodzi i wchodzimy w to, albo nie. I tak jest w moim przypadku, niestety nie moja baśń. Na ścisłość jedną rzecz mogę  ocenić w tej powieści pozytywnie, mianowicie chodzi o okładkę. Świetnie prezentuje się na półce i przyciąga wzrok. Ale jak wiadomo nie ocenia się książki po okładce. A szkoda bo w tym przypadku Gaiman wyszedłby na tym dużo lepiej. W moim odczuciu jest to baśń którą da się czytać, ledwo ale tylko da się czytać. Nic więcej. Justyna.Ju

Moja ocena 3

01 lutego, 2015

"Gniew" - Zygmunt Miłoszewski


AUTOR: Zygmunt Miłoszewski

TYTUŁ: Gniew
WYDAWNICTWO: W.A.B, Warszawa 2014
OKŁADKA: miękka, stron: 408


Z okładki:
Gniew to pożegnanie z Szackim, jednym z najbardziej znanych bohaterów kryminalnych w Polsce, dostrzeżonym i docenionym na świecie, co potwierdzają recenzje i wyróżnienia dla kolejnych wydań książek Zygmunta Miłoszewskiego za granicą.                                                                          
Prestiżowy „Publisher’s Weekly” w recenzji "Uwikłania" napisał, że czytelnicy będą chcieli kontynuacji losów prokuratora Szackiego. I trochę żal, że autor – równie stanowczo jak swego czasu Artur Conan Doyle – obwieścił koniec przygód swojego bohatera!
25 listopada 2013 prokurator Teodor Szacki zostaje wezwany do zrujnowanego bunkra koło poniemieckiego szpitala miejskiego. W czasie robót drogowych odnaleziono tam stary szkielet. Szacki bezrefleksyjnie „odfajkowuje Niemca”, jak się tutaj nazywa wojenne szczątki, i każe przekazać je uczelni medycznej, gdzie wiecznie brakuje eksponatów do celów dydaktycznych. Nie przypuszcza, że to, co wydawało się końcem rutynowej procedury, jest początkiem najtrudniejszej sprawy w jego prokuratorskiej karierze. Sprawy, która pozbawi go prawniczego dystansu, zmusi do wyborów ostatecznych i okaże się ostatnim dochodzeniem prokuratora Teodora Szackiego.

                                                                                                                                                                          
   Gniew to niestety ostatnia część serii o prokuratorze  Teodorze Szackim i jedna z najlepszych  książek tego autora. Pełna czarnego humoru- takiego, że czytelnik śmieje się na głos. Miłoszewski szczegółowo opisuje Warmię- trochę kpiąco, trochę nostalgicznie, ale zawsze interesująco. To jest wielki talent- umieć tak dobrze opisywać miejsca, w którym przebywa główny bohater. Tak jak u Mankella, przebywamy w jednym miejscu z bohaterem, razem z nim pijemy niedobrą kawę, marzniemy i brudzimy sobie płaszcz. 
     Przeczytałam cztery książki tego autora i wszystkie bardzo mi się podobały. Są to książki na wysokim poziomie językowym, nie nudzą, chce się je czytać, po prostu wciągają od samego początku do końca.
      Żałuję, że przygoda z prokuratorem Szackim dobiegła końca. To świetnie skonstruowana postać pod względem psychologicznym i humorystycznym. Lubi się króla sztywniaków, jego inteligencję, maniery i te jego wspaniałe garnitury. 
     Po przeczytaniu Gniewu, czuje pewien niedosyt, być może( mam taką nadzieję), autor zostawił sobie otwartą furtkę, by kiedyś wrócić do tej postaci, bo naprawdę warto. POLECAM!!!!! Maa
Moja ocena 10

Kryminał na najwyższym światowym poziomie. Miłoszewski Gniewem udowadnia, że jest docenianym na świecie  i najlepszym pisarzem w Polsce. Postać Szackiego – majstersztyk psychologiczny. Autentyczny król sztywniaków którego uwielbiam. Podobno to już koniec przygód prokuratora Teodora. Szkoda. Ale nie mam wątpliwości, że Miłoszewski i bez niego jeszcze nie raz podniesie nam ciśnienie. Bo to młody i bardzo zdolny autor. O świeżych pomysłach i swoim stylu. A każdy sposób drodzy pisarze-profesorowie jego podrobienia i pisania „pod Miłoszewskiego” wypada po prostu karykaturalnie. Bo Zygmunt jest tylko jeden jedyny i najlepszy, a jego Gniew jest naprawdę mocny. Na początku wyjaśnienie zagadki wydawało mi się trochę wydumane, ale całe szczęście Miłoszewski wyszedł z tego obronną ręką. Ten kryminał nie posiada wad. Posiada natomiast w dużej dawce czarny humor, który w tym wydaniu lubię najbardziej. Gorąco Wam polecam Gniew. To jest książka którą możemy się chwalić w krajach skandynawskich ;) Kupujcie i czytajcie. Rewelacyjny kryminał. Justyna.Ju

Moja ocena 10




25 stycznia, 2015

"Chemia Śmierci" - Simon Beckett


AUTOR: Simon Beckett
TYTUŁ: Chemia Śmierci
TŁUMACZENIE:  Jan Kraśko
WYDAWNICTWO: Amber Warszawa 2006r
OKŁADKA: miękka 248 stron


z okładki 

Manham. Małe spokojne miasteczko. „Krajobraz pozbawiony zarówno życia, jak i konkretnych kształtów. Płaskie wrzosowiska i upstrzone kępami drzew mokradła. ”To tu doktor Dawid Hunter szuka schronienia przed okrutną przeszłością. Sądzi, że przeżył już wszystko to, co najgorsze może przeżyć człowiek. Sądzi, że wie o śmierci wszystko. Ale śmierć, „ów proces alchemii na wspak, w którym złoto życia ulega rozbiciu na cuchnące składniki wyjściowe”, wdziera się do Manham. I to w niewyobrażalnie wynaturzonych formach. Jeszcze nie wiemy, dlaczego Hunter – wybitny antropolog sądowy – zaszył się tu jako zwykły lekarz. Dlaczego odmawia pomocy policji, skoro potrafi określić czas i sposób dokonania każdej zbrodni. Wiemy tylko, że się boimy. Spokojne miasteczko rozsadza strach i nienawiść. Każdy może być ofiarą… I każdy może być zwyrodniałym mordercą…


 Chemia Śmierci najlepszy literacki thriller 2006 roku. Sprzedany w Polsce w ponad 40 000 egzemplarzy. Jest to pierwsza książka S. Becketta, dopiero poznajemy doktora Davida Huntera i jego tajemnice. Dla ludzi o mocnych nerwach. Są sceny gdzie gęsia skórka nas nie opuszcza, boimy się razem z bohaterami. Super. Byłam pod ogromnym wrażeniem i sięgnęłam po następne części, które są tak samo dobre, albo nawet lepsze niż Chemia.. Polecam wszystkie  książki Becketta. Gwarantuje, że jeśli przeczytacie Chemie Śmierci sięgnięcie po kolejne. Jest to mój ulubiony autor thrillerów medycznych pisze bardzo szczegółowo, a intryga  mistrzowska. Akurat tę książę czytałam 10 lat temu i pamiętam jak ogromne wrażenie na mnie zrobiła. A sam Simon Beckett w 2002 roku jako dziennikarz najważniejszych brytyjskich gazet „The Times”, „ The Observer” zbierał materiał do artykułu w Ośrodku Badań Antropologicznych przy Uniwersytecie Tennessee, gdzie policjanci śledczy szkolą się w medycynie sądowej na ludzkich ciałach w stanie rozkładu. Z wiedzy tam zdobytej i szoku emocjonalnego Simona Becketta dziennikarza narodził się wybitny pisarz. I jeden z najciekawszych bohaterów literackich ostatnich lat – doktor David Hunter – wrażliwy,  refleksyjny, okrutnie doświadczony przez los antropolog sądowy. Wyjątkowe, wywołujące dreszcz i chwytające za gardło literackie thrillery Becketta to jednocześnie misterne studium obyczajów i wszechogarniającego strachu. Beckett w niepowtarzalny sposób, pozornie beznamiętnie relacjonując fakty, zdarzenia i zjawiska chemiczne, obezwładnia mroczną, przejmującą poetyką pięknej i strasznej prozy. Pokochałam Becketa za tę pozorną „beznamiętność”, autor na tacy podaje nam suche fakty z miejsca zbrodni, a ocenę pozostawia nam. Justyna.Ju

Moja ocena 9


20 stycznia, 2015

"Wypychacz zwierząt" - Jarosław Grzędowicz


AUTOR: Jarosław Grzędowicz

TYTUŁ: Wypychacz zwierząt
WYDAWNICTWO: Fabryka Słów Lublin  2013
OKŁADKA: Twarda , 490 stron
z okładki


Wybór trzynastu niezwykle plastycznie i filmowo napisanych opowiadań. Grzędowicz żongluje gatunkami, konwencjami oraz rozmieszczeniem akcji w przestrzeni i czasie. Doskonały popis możliwości pisarskich jednego z najpopularniejszych w Polsce autorów.



Moja druga połówka postanowiła Wypychacza zwierząt sprezentować mi, ale tak naprawdę sobie. Rozumiecie? ;) A więc zaraz po tym jak mi ją dał, tak mi ją zabrał i zaczął czytać. Skończył po paru dniach, a jak go zapytałam o zdanie powiedział „ bardzo dobra książka, ale tobie się nie będzie podobać…” Po roku czasu od „prezentu” sięgnęłam w końcu po Wypychacza zwierząt. Jakie wrażenia? To jest bardzo dobra książka, napisana przez inteligentnego człowieka, o ogromnym talencie żonglowania konwencjami i gatunkami literackimi. Ale mnie nie do końca się podobała. Wypychacz zwierząt to zbiór 13 opowiadań na zamówienie, np. Wilcza zamieć to antologia opowiadań fantastycznych, a wszystkie krótkie opowiadania zostały napisane na zamówienie Magazynu Faktu. Ten zbiór Grzędowicza powstawał przez kilka lat np. Buran wieje z drugiej strony autor rozpoczął pisać około 1997-’98. Niektóre historie naprawdę mnie wciągnęły i zaskoczyły mój ulubiony to Weekend w Spestreku. To jest moje pierwsze spotkanie z literaturą Pana Jarosława i jestem tak oszołomiona jego talentem, że nie ocenie książki źle. Norwegia ma swojego Nesbo a my mamy Grzędowicza i ja jestem dumna, że  on jest Nasz. Podsumowując, podobno jest to obowiązkowa lektura dla wszystkich, których zachwycił Pan Lodowego Ogrodu. Jeśli o mnie chodzi Wypychacz zwierząt jako całość mnie nie zachwycił, ale przyznać muszę, że jest to proza na najwyższym światowym poziomie. Myślę, że można się skusić tylko po to aby się przekonać, że Grzędowicz naprawdę talent ma i basta. Justyna.Ju


Moja Ocena 7

04 stycznia, 2015

"Śnieg Przykryje Śnieg" - Levi Henriksen

AUTOR: Levi Henriksen
TYTUŁ: Śnieg Przykryje Śnieg
TŁUMACZENIE: Milena Skoczko
WYDAWNICTWO: Smak Słowa, Sopot 2015
OKŁADKA: miękka, stron 288

Z okładki

Historia tajemnicy, miłości i relacji między braćmi, którzy oddalili się od siebie.


37-letni Dan (Daniel) Kaspersen wraca do małej rodzinnej wioski Skogli niedaleko Kongsvinger na pogrzeb brata. Właśnie odsiedział dwuletni wyrok za przemyt narkotyków i szuka dla siebie nowego miejsca w życiu. Jego brat zmarł w tragicznych okolicznościach: został znaleziony martwy w swoim samochodzie na podwórzu małego gospodarstwa, które odziedziczyli po rodzicach.

Dana dręczy pytanie, czy miał jakiś wpływ na samobójstwo brata, ale nie potrafi znaleźć na nie odpowiedzi. Podczas ostatniego widzenia z Jakobem nic nie wskazywało na to, żeby brat cierpiał na depresję. Dan nie radzi sobie z żałobą, ponieważ łączyła go z bratem wyjątkowo silna więź emocjonalna – tym silniejsza, że wiele lat temu w wypadku samochodowym stracili oboje rodziców. Zamierza sprzedać gospodarstwo i wyjechać ze Skogli, jednak w jego życie niespodziewanie wkracza Mona Steinmyra.

Jej promienny uśmiech staje się pierwszym powodem, dla którego Dan przestaje spieszyć się z wyjazdem. Tymczasem niejeden mieszkaniec Skogli dałby wiele, żeby jak najszybciej pozbyć się go ze wsi, bo kiedy Dan zaczyna przeglądać rzeczy brata, na światło dzienne wychodzi wiele skrzętnie skrywanych tajemnic.

Żal, tęsknota i potrzeba bliskości są nicią przewodnią tej historii, która rozwija się w kierunku psychologicznego thrillera, choć oczywiście nie brakuje w nim wzruszającego wątku miłosnego.

                                                                                                                                                                                                           


    Śnieg Przykryje Śnieg to powieść nowego na naszym rynku, norweskiego pisarza Leviego Henriksena. Nowego u nas, ale już trzynaście lat po debiucie w Norwegii. W 2002 roku napisał opowiadania pt. : Gorączka.
       Szkoda, że tak późno odkryty, bo ta powieść, co tu ukrywać, jest dobra. Nie jest  to thriller psychologiczny, jak sugeruje wydawca, bo napięcie ma inne podłoże niż strach. Raczej bardziej się przejmujemy czy bohaterowi się powiedzie w życiu, niż boimy czy mu się nic nie stanie. Jest to powieść obyczajowa, a w niej melancholia i moje ulubione słowo-KLIMAT. Uwielbiam książki z klimatem dlatego namiętnie czytam Mankella i Murakamiego.
      Autor ma wiele przemyśleń, dowcipnych powiedzeń. Lubię głównego bohatera i jego wuja. Bohaterowie mają osobowość, nie są papierowymi postaciami.
Fajnie było czytać książkę w tym samym czasie, w którym toczy się akcja.
Piątek, drugi dzień, nowego roku, chociaż nikt nie używa już tej nazwy(s. 197).
Nie mogłam się nadziwić, że właśnie czytam te słowa drugiego stycznia ,w piątek.
     Nie jest to kolejny skandynawski kryminał., których są tysiące i dobrze, bo jest już ich za dużo. Nie każdy musi pisać kryminały, a to jest książka na taki właśnie zimowy czas, żeby wiele sobie przemyśleć. Ona jest o nas samych, o drodze, którą podążamy ,o dobru i złu, które jest w nas, bo czym jest piekło? To nie parujący kocioł z gorącą siarką, tylko miejsce wypełnione nicością, w którym człowiek wiruje bezradnie wokoło jak pyłek kurzu, maleńka cząstka pozbawiona własnej woli, której egzystencja jest uzależniona od ruchu powietrza spowodowanego ruchem innych cząstek. s. 206
A czym dla bohatera jest niebo? O tym możecie przekonać się sami, jeśli sięgniecie po książkę. Polecam. Maa
Moja ocena 8
Dziękujemy wydawnictwu Smak Słowa za egzemplarz recenzencki.

31 grudnia, 2014

10 Naszych Najlepszych Książek


Top 10 naszych najlepszych książek w roku 2014


                                                                               

                                       Moja lista top 10 najlepszych książek 2014 roku - Maa


                                  1. Haruki Murakami: Słuchaj Pieśni Wiatru
                          2.Kalina Błażejowska: Uparte Serce. Biografia Poświatowskiej  
                               3.Marek Krajewski: Głowa Minotaura
                                 4.Jorn Lier Horst: Jaskiniowiec
                                 5.Laurence Gardner: Tajemnice Marii Magdaleny
                                   6. Kathe Koja: Młody Budda
                                   7. J.R.R. Tolkien: Hobbit, czyli tam i z powrotem
                                             (czytana trzeci raz )
                                   8.Virginia C. Andrews: Rodzina Casteel
                                   9.Eric- Emmanuel Schmitt: Dziecko Noego
                                   10. Edward Dolnick: W pogoni za sztuką

                                                                             


Bastet Monia:


1. Kalina Błażejowska - Uparte serce. Biografia Poświatowskiej           

2. Arnaldur Indriðason - W bagnie
3.Christiane Felscherinow - Życie mimo wszystko
4. Agnieszka Turzyniecka - Dziewczynka z balonikami
5. Charlotte Link - Lisia dolina
6. Wulf Dorn - Po drugiej stronie jaźni
7. Henning Mankkell - Włoskie buty
8. Charlotte Link - Obserwator
9. Olga Paluchowska-Święcka - Prosektorium
10. Klaus Kinski - Ja chcę miłości!




Justyna.Ju


Dorota Terakowska - Poczwarka 
Donato Carrisi - Zaklinacz
Jo Nesbo - Syn
Jo Nesbo -  Policja 
Lisa Gardner - Sąsiad 
Jo Nesbo -  Upiory 
Charlotte Link - Lisia Dolina
Jonson Mott - Przywróceni
Harlen Coben - Tylko jedno spojrzenie
Charlotte Link - Przerwane milczenie 

26 grudnia, 2014

Stanisław Barańczak

              STANISŁAW BARAŃCZAK NIE ŻYJE!!!


Dawno żadna śmierć tak mną nie wstrząsnęła.Wspaniały poeta i tłumacz, bardzo inteligentny człowiek i miał sobie tę mądrość. Żal ogromny...Lubiłam i lubię Jego intelektualną poezję i piękne tłumaczenia najwspanialszych dzieł. Smutek ogromny...Miał dopiero 68 lat...


Bez poprawek

Gdyby raz jeszcze, gdyby było dane
to, co się wzniosło razem z ciepłem skóry,
z rudym oparem igieł – w błękitnawy oddech
wieńczący wokół drzewa. Gdyby wciągnąć w siebie
tę lotną mgłę,
raz jeszcze. Twoja głowa dźwiga dzisiaj gęsty
warkocz, gdzie igły i drzewa wplątane
mieszają się w chaosie migotliwym, lecą
kometą we mnie. Gdyby ściąć go dłońmi,
na których śpisz,
raz jeszcze! Gdyby od nowa płonęło
pierwsze igliwie, pierwsze drzewa – przecież
nawet i wtedy nie poprawię błędów
i nic nie skreślę, odtwarzając z ognia
ciebie, mój tekst.

Odeszli najważniejsi poeci XX wieku i nie widać ich następców XXI wieku.

24 grudnia, 2014

Najpiękniejszych świąt Bożego Narodzenia







                        Życzą Książki Naszą Pasją, w składzie Marta-Maa, Monika- Bastet,                                                      Justyna.Ju ;)

20 grudnia, 2014

"Córka Wokulskiego" - Roman Praszyński


AUTOR: Roman Praszyński
TYTUŁ: Córka Wokulskiego
WYDAWNICTWO: mwk Warszawa 2012
OKŁADKA: Na życzenie autorka okładka ebooka ,książka liczy 446stron

z okładki
Romans erotyczny, w którym są miłość, zamach na cara, pociąg pełen złota. Powieść retro, jednocześnie na wskroś współczesna. Cała galeria bohaterów Lalki na tle Warszawy końca XIX wieku. Wszystko, o czym nie mógł napisać Prus: seks, zaborcy, rewolucjoniści.  Znakomite dialogi, żywe, pełne emocji postacie. Książka trzymająca w napięciu do ostatniej linijki. Kontrowersyjna i pełna humoru.


Córka Wokulskiego to bezwstydnie dobra powieść. Książka która nie miała prawa mi się podobać. A tym czasem czytałam z zapartym tchem i z szerokim uśmiechem na ustach. Pruderyjnie doskonała. Ociekająca seksem i dobrym humorem. Bez reszty wciąga w przewrotne przygody Natalii Pol. Śmiałe sceny erotyczne zawstydziłyby samego Christiana Greya. A jeśli ktoś będzie miał ochotę w długi grudniowy wieczór poczytać odważną, kontrowersyjną powieść, przy której będzie się czerwienił to niech zapomni o trylogii E L James i weźmie się za „Wokulską”. Swoją drogą niezłe z niej ziółko. Córka… to nie tylko erotyczny romans retro, ale także komedia na wysokim poziomie. Język i styl dla mnie perfekcyjny. Wątku kryminalnego i zwrotów akcji nie powstydziłby się sam Nesbo. Uzdolniony muzycznie (gra w zespole R.P.A ) pisarz i dziennikarz Roman Praszyński stworzył kawał dobrej powieści. Z pod jego pióra wyszły także Córki Lota, Jajojad, Miasto sennych kobiet, Na klęczkach. Przyznam szczerze, że czekając na Córkę Wokulskiego przejrzałam opinie innych i… wpadłam w lekką konsternację. Żadna książka nie podzieliła tak wyraźnie czytelników jak „Wokulska”. Albo byli totalnie zachwyceni, albo całkiem zawiedzeni. W głowę zachodziłam dlaczego? Przeczytałam i już wszystko się wyjaśniło. O tuż to, Córka Wokulskiego tak naprawdę nie jest dla każdego czytelnika. Na pewno nie polecam jej gospodyniom domowym ;), ani osobom które zbyt poważnie podchodzą do literatury i  do Stanisława Wokulskiego… Natomiast Ci którzy mają poczucie humoru i dystans do świata to ta powieść jest jak najbardziej dla Nas. Bardzo zachęcam do lektury. Córka Wokulskiego to 446 stron dobrej zabawy. Podobno śmiech to zdrowie, a w Wokulska ma go pod dostatkiem! Ja z nią spędziłam kilka nie nudnych wieczorów. Mam nadzieje, że z Wami będzie podobnie ;) Justyna.Ju

Moja ocena 8  



Ps. Jeśli Pan, Panie Romanie napisze jeszcze jakąś bardzo dobrą książkę, to niech Pan da znać. Będziemy wdzięczne. Za Córkę Wokulskiego serdecznie dziękujemy ;)


14 grudnia, 2014

"Oskar i pani Róża" E.E Schmitt


AUTOR: Eric-Emmanuel Schmitt

TYTUŁ: Oskar i pani Róża
TŁUMACZENIE: Barbara Grzegorzewska
WYDAWNICTWO: Znak Literanova, Kraków 2011
OKŁADKA: miękka, stron 88

Z okładki:

Oskar i pani Róża to wydarzenie literackie na miarę Małego księcia.

Czy w ciągu dwunastu dni można poznać smak życia i odkryć jego najgłębszy sens? Dziesięcioletni Oskar leży w szpitalu i nie wierzy już w żadne bajki. Wtedy na jego drodze staje tajemnicza pani Róża, która ma za sobą karierę zapaśniczki i potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji...

Oskar i pani Róża to jedna z najpiękniejszych i najsłynniejszych powieści Erica-Emmanuela Schmitta, znakomitego francuskiego pisarza, wyróżnionego w 2010 roku Le Prix Goncourt de la Nouvelle.

Książkę uzupełnia niezwykły prezent. Zawiera ona niezwykle osobistą przedmowę w formie listu napisaną specjalnie do polskich czytelników. Autor zdradza w nim, co skłoniło go do opowiedzenia niezwykłej historii Oskara i jak zmieniła ona jego życie.


                                                                                                                                                                                     
   Oscar i pani Róża to bardzo mądra książka i wspaniale, że znalazła się w kanonie lektur do gimnazjum. Jej mała objętość podoba się młodzieży, bo wiemy jak to jest z czytaniem w tych czasach. Książka napisana prostym językiem o sprawach bardzo trudnych. Choroba i śmierć to tematy tabu, nikt nie chce ich poruszać, a czasem chory potrzebuje szczerze porozmawiać, tak jak Oskar, tytułowy bohater powieści. Autor otwiera nam oczy na ważne sprawy, na to by nie zostawiać ludzi samym sobie, by spojrzeć prawdzie w oczy, bo przecież każdy z nas kiedyś umrze. Jest to książka filozoficzna, ale nie rozumiem porównywania jej do Małego Księcia Antoine de Saint-Exupéry'ego  Każda z nich jest jedyną w swoim rodzaju i nie powinno się ich porównywać. Małego Księcia nie można z niczym porównywać,jest dla mnie najwazniejszą książką jaką w życiu przeczytałam. W naszych czasach prosty, mało skomplikowany i jasny przekaz to strzał w dziesiątkę. Mam nadzieję, że ta książka niejednemu rodzicowi chorego dziecka wskaże drogę do rozmowy o chorobie i śmierci. Maa
Moja ocena 8