06 lipca, 2014

Wołanie kukułki Robert Galbraith

AUTOR: Robert Galbraith
TYTUŁ: Wołanie kukułki
TŁUMACZENIE: z angielskiego Anna Gralak
WYDAWNICTWO: Dolnośląskie Wrocław 2013
OKŁADKA: twarda , 454 stron

Z okładki…

Ciało supermodelki Luli Landry zostaje znalezione pod  balkonem jej londyńskiego apartamentu. Policja stwierdza samobójstwo, lecz brat ofiary nie wierzy w tę wersję i zatrudnia prywatnego detektywa, Cormorana Strike’a. Strike jest weteranem wojennym, podczas służby w Afganistanie ucierpiał i fizycznie i psychicznie. Ma kłopoty finansowe i właśnie rozstał się z kobietą swojego życia. Sprawa Luli to dla detektywa szansą na odbicie się od dna, ale im bardziej  wikła się w skomplikowany świat wyższych sfer, tym większe grozi mu niebezpieczeństwo. Wołanie kukułki to wciągająca klimatyczna powieść zanurzona w londyńskiej atmosferze spokojnych uliczek uliczek Mayfair, przez ciasne bary East Endu i tętniącego życiem  Soho. Książka otwiera cykl kryminałów z Cormoranem Strikiem.



Robert Galbraith to nikt inny jak rewelacyjna, niepowtarzalna J.K. Rowling. Tak ta od Trafnego wyboru i Harego Potera. Wołanie kukułki jest dokładnie pisane  tym samym absorbującym stylem co Trafny wybór. Galbraith/Rowling jak już przekonała nas nie raz pisze niesamowicie wciągająco, a Wołanie kukułki to cholernie dobry kryminał. Ja jestem pod wrażeniem książki. Zakończenie nie do końca mnie zaskoczyło, przewidziałam, że autorka właśnie „te” rozwiązanie wybierze, ale muszę przyznać, że perfekcyjnie wyprowadza czytelnika w pole. Zarówno w Trafnym wyborze jak i w Wołaniu kukułki widać duży wpływ Charlotte Link. Przyznam się, że jeśli by mi ktoś dał obydwie te książki i zakleił okładkę to ten sukces przypisałabym Charlotte. Tak mocno uwidacznia się w dwóch ostatnich powieściach Rowling niepowtarzalny dar niemieckiej autorki w konstruowaniu powieści tak, że  niby czytamy  błahostki które potem okazują się najważniejszymi detalami. I ten kto nie wie, że kryminały obydwu pań należy czytać w podwójnym skupieniu aby nic nam nie umknęło  może się początkowo zniechęcić. Jak dla mnie książka naprawdę bardzo dobra, a porównanie twórczości Rowling do Link, to duży komplement dla angielskiej autorki. Pani Charlotte powinna się obawiać konkurentki, bo Rowling jest świetna w tym co robi. Serdecznie polecam, raczej się nie zawiedziecie. Justyna.Ju

Moja ocena 8

     Uwielbiam styl J.K Rowling,jest taki angielski,bardzo stylowy. Jestem zakochana w tej autorce. Chcę więcej i więcej Rowling. Co tam Harry Potter, ona jest genialna w powieściach dla dorosłych. Tę książkę czyta się jak dobry, stary kryminał,choć dzieje się współcześnie.
      Autorka ma bardzo lekki styl, dzięki, któremu książkę czyta się bardzo szybko, mimo że nie ma wstrząsających  i spektakularnych akcji. Główny bohater nie jest seksownym i wysportowanym detektywem, a byłym wojskowym z protezą nogi. Postacie są prawdziwe, dobrze scharakteryzowane.     Lubimy detektywa i jego sekretarkę, mimo że na początku wydaje nam się sztywna i mało przyjazna. Oni są zwykłymi ludzmi, takimi jak my, z kłopotami, brakiem pieniędzy czy mieszkania.Autorka lubi stare kryminały, to się czuje w jej stylu pisania. Polecam gorąco. Maa

Moja ocena 9

29 czerwca, 2014

"Słuchaj pieśni wiatru, Flipper roku 1973" - Haruki Murakami

AUTOR: Haruki Murakami
TYTUŁ:Słuchaj pieśni wiatru, Flipper roku 1973
TŁUMACZENIE:Anna Zielińska- Elliott
WYDAWNICTWO:MUZA SA, Warszawa,2014
OKŁADKA:miękka,twarda, stron 320


Z okładki:

 
Słuchaj pieśni wiatru i Flipper roku 1973 to dwie najwcześniejsze powieści Harukiego Murakamiego nigdy niepublikowane dotąd w Europie ani Stanach Zjednoczonych. Są to również dwie pierwsze części tak zwanej „trylogii Szczura”,do której należy Przygoda z owcą . Ukazanie się ich w Polsce to prawdziwa gratka dla miłośników Murakamiego. Po raz pierwszy pojawia się w nich bezimienny bohater dobrze znany z kolejnych powieści, jego przyjaciel Szczur, chiński barman Jay, a także Naoko z Norwegian Wood.


Akcja obu utworów toczy się we wczesnych latach siedemdziesiątych. W pierwszym, bohater jest studentem i spędza letnie wakacje w rodzinnym mieście w okolicach Kobe, w drugim ma dwadzieścia kilka lat i prowadzi z kolegą firmę tłumaczeniową. Jak zwykle u Murakamiego obie powieści przepełnione są muzyką popularną i klasyczną, aluzjami do filmów i książek, ale znajdziemy też cytat z ewangelii wg św. Mateusza, historie o Trockim, o tajemniczych bliźniaczkach, opowieść o konstruktorze flippera i stosunkach społecznych panujących na planecie Wenus...



Słuchaj pieśni wiatru i Flipper roku 1973 to powieści, na które czekałam wiele lat i nie zawiodłam się. Warto było czekać. Nie rozumiem dlaczego Murakami nie chciał ich drukować w innych krajach? Wstydził się? Nie ma czego. Jak na debiut jest to książka znakomita.
Impuls do napisania powieści pojawił się w 1978, na meczu baseballowym, gdzie grała jego ulubiona drużyna Jaskółki Yakult. Od tej pory, codziennie przez godzinę lub dwie pisał powieść, dlatego zdania i rozdziały są takie krótkie. To nie przez styl, ale brak czasu na dłuższe pisanie(musiał prowadzić swój bar). Powieść nie była pisana w kolejności chronologicznej tylko kręcił każde ujęcie osobno, a potem montował całość 


Wielu rzeczy sam w książce nie rozumiem. Większość napisałem nieświadomie [...], prawie jakbym stosował metodę automatic writing [...]. Nigdy nie sądziłem, że książka się kiedyś ukaże- albo, że stanie się pierwszą częścią trylogii.


Jay Rubin, Haruki Murakami i muzyka słów, s. 41


Ja też wielu rzeczy nie rozumiem, są surrealistyczne, ale to właśnie podoba mi się najbardziej w twórczości Murakamiego.


Główny bohater - Baku- postać, która jest bohaterem i narratorem w pierwszej osobie, to postać, która występuje w każdej książce Murakamiego. Jest to człowiek- nikt, everyman, zmienia tylko nazwiska i zawody, ale zawsze lubi dobrą muzykę i książki.


Szczur (Nezumi)- przyjaciel Baku, to postać bardzo intrygująca. Filozof i dekadent. Z ignoranta czytelnictwa zmienia się najpierw w czytelnika klasyków, a potem w pisarza.


Postać Szczura to gorzko- ironiczny autoportret rodzącego się pisarza


op. cit s 42

Druga powieść Flipper roku 1973 (ang. tłum. Pinball 1973) to kontynuacja losów Baku i Szczura. Bohater jest już starszy,pracuje i mieszka z dziwnymi bliźniaczkami. Murakami ma tę zdolność, że napisze o zwykłym fliperze i jest to ciekawe. Jak on to robi? Nie wiem. Nie wiem dlaczego kocham jego powieści i opowiadania (powieści bardziej ). Uwielbiam literaturę azjatycką, tak różną od prozy Murakamiego, a jednak jego kocham najbardziej. To chyba jakaś magia. Maa
Moja ocena 10

08 czerwca, 2014

"Ekstaza Gabriela" - Sylvain Reynard

AUTOR: Sylvain Reynard
TYTUŁ: Ekstaza Gabriela
TŁUMACZENIE: Marcin Mutermilch
WYDAWNICTWO: Akurat Warszawa 2013
OKŁADKA: miękka , 462stron



Z okładki…

Po romantycznych wakacjach we Włoszech, podczas których profesor Emerson wprowadzał Julię w tajniki wyrafinowanych, seksualnych rozkoszy, oboje wracają do monotonnego, akademickiego życia. Wkrótce jednak nad głowami wybitnego uczonego i jego młodej kochanki gromadzą się chmury. Profesor staje przed wyborem: walczyć o kobietę, dla której stał się kimś znacznie więcej niż tylko przewodnikiem po świecie zmysłowych doznań, czy podzielić los Dantego i zgodzić się na wygnanie?


Ekstaza Gabriela to kontynuacja losów piekielnie przystojnego profesora Emersona i jego pięknej studentki Julii. Ta część jest dużo bardziej ciekawsza od poprzedniej, tu w przeciwieństwie do Piekła Gabriela coś się dzieje. Książkę czyta się szybko i z przyjemnością. Ale Piekło jak i Ekstaza Gabriela nie są diabelskimi erotykami, one nawet nie stały na półce koło „zwykłych” erotyków. To co jest napisane na okładce jest zwykłą bzdurą która wprowadza czytelnika w błąd(!) Bardzo irytuje mnie wypisywanie głupot na okładkach po to tylko, żeby książka miała wzięcie. To, że pisze się na marnym kryminale „fantastyczny w dodatku z melodramatycznym szczytem, trzyma w napięciu do ostatniej strony”, to jeszcze zrozumiem. Gdyż to co, zaskoczyło i zmroziło znanego dziennikarza, z popularnej gazety – mnie uśpiło – bo gusta są różne…;) Ale jeśli ktoś pisze, że Piekło i Ekstaza Gabriela są erotykami, to niech najpierw przeczyta TE KSIĄŻKI, albo niech sprawdzi w słowniku pojęcie EROTYK (!) Pisanie takich głupot jest niczym innym jak tanią reklamą na którą mamy się nabrać MY CZYTELNICY!!! Jeśli miałabym być skrupulatna i czepialska to Piekło i Ekstazę Gabriela oceniałabym jako erotyk zgodnie z tym co sugeruje okładka i ocena byłaby tragiczna. Całe szczęście nie jestem wredna i tego nie zrobię. Mówiąc krótko Ekstaza Gabriela bardziej mi się podobała, ponieważ w końcu była jakaś akcja. Dla miłośników ckliwych historyjek w sam raz na prezent. Justyna.Ju

Moja ocena 6

31 maja, 2014

"Piekło Gabriela" - Sylvain Reynard

AUTOR: Sylvain Reynard
TYTUŁ: Piekło Gabriela 

TŁUMACZENIE: Joanna Grabarek, Anna Dorota Kamińska i Ewa Marycińska-Dzius
WYDAWNICTWO: Akurat Warszawa 2013
OKŁADKA: miękka , 638stron



Z okładki…

Profesor Gabriel Emerson prowadzi podwójne życie: pozornie wydaje się ustatkowanym szacownym uczonym, zgłębiającym tajniki utworów Dantego, ale jak tylko nadarzy się sposobność oddaje się wyuzdanym przyjemnościom poszukując rozkoszy wszędzie, gdzie można ją znaleźć. Stopniowo popada w coraz głębszą frustrację, lęka się bowiem, że szansa na zbawienie jego grzesznej duszy oddala się z każdym dniem. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej w jego życiu pojawia się słodka i niewinna Julia Mitchell. Zafascynowana dystyngowanym profesorem studentka, uczęszcza pilnie na jego wykłady, ale los sprawia, że pewnego dnia ich wzajemne relacje przenoszą się na inny, znacznie bardziej intymny, poziom.

W tej książce pokładałam wiele nadziei, na coś nowego, zaskakującego i piekielnie rewelacyjnego. I proszę sobie wyobrazić jakie ogromne jest moje rozczarowanie… Piekło Gabriela to nic innego ja zwykły romans, może ciut przewyższa poziomem przeciętne romansidło, ale nadal jest to tylko (przynajmniej pierwsza część) romans a nie piekielny erotyk jak głosi okładka (!) W Piekle Gabriela także nie znajdziemy odważnych erotycznych poszukiwań. Tu jest to co ma każdy romans czyli opowieść o prze romantycznej, słodkiej, lukrowej fascynacji, namiętności i oczywiście prawdziwej, najprawdziwszej takiej do końca życie i jeszcze dłużej MIŁOŚCI. Tej serii proszę nie mylić z Trylogią Greya, ani broń Boże do niej porównywać. Podobieństwa owszem występują ale TYLKO w bohaterach czyli on- piekielnie przystojny i bogaty, a ona- słodka, ładna, przygryzająca wargę niewinność. Ten romans stylem i smakiem przewyższa o lata świetlne Trylogie Greya. Wmięszanie fragmentów Dantego jest bardzo trafnym posunięciem, nadającym książce klimatu i tego czegoś dzięki czemu lektura wbija nam się w pamięć. Powieść przyciąga uwagę tajemnicą i obiecującym streszczeniem na okładce, poza tym intrygująca wzmianka o autorze. O którym nic nie wiemy, nawet tego, czy jest kobietą, czy mężczyzną. Piekło Gabriela ukazało się najpierw jako self-published book: książka odniosła tak ogromny sukces, że prawa do niej, oraz do drugiego tomu pt. Ekstaza Gabriela kupiło Wydawnictwo Penguin. Wydana w nakładzie pół miliona egzemplarzy książka natychmiast stała się wielkim hitem, także w wersji drukowanej. Autor, autorka bądź autorzy pracują już nad trzecim tomem. Podsumowując, okładka to jedno wielkie KŁAMSTWO!!! I proszę się nią nie sugerować. Autor bardzo inteligentnie i smacznie nakreślił historię Julii i Gabriela, porównując ją z Dante i Beatrycze. Osobiście nie przepadam za tym gatunkiem literatury, ale nie mogę książki ocenić źle tylko dlatego, że nie lubię romansów. Piekło Gabriela jest lektura romantyczną, którą bardzo dobrze i przyjemnie się czyta. Polecam ją jak najbardziej TYLKO miłośnikom romansów – powinna być to ich obowiązkowa lektura. Pozostali niech czytają na własną odpowiedzialność ;) Justyna.Ju
Moja ocena 6

24 maja, 2014

"W bagnie" - Arnaldur Indriðason

Autor: Arnaldur Indriðason 
Tytuł:W bagnie 
tłumaczenie: Jacek Godek 
tytuł oryginału: Mýrin 
wydawnictwo: W.A.B. 
liczba stron: 304


"2001 rok, Reykjavik – ciemna jesień, niepogoda, krótkie dni. Wszystko zaczyna się od morderstwa. Ciało niejakiego Holberga znaleziono w jego mieszkaniu w suterenie. Miał około siedemdziesięciu lat i żył samotnie. Zginął uderzony w głowę ciężką szklaną popielniczką. Czy to kolejna typowa islandzka zbrodnia – prymitywna i bezcelowa? Można by sądzić, że Holberg jest przypadkową ofiarą, gdyby nie zagadkowe zdanie, zapisane na kartce i pozostawione przez mordercę. Erlendur Sveinsson, niemłody, doświadczony policjant z Reykjaviku, musi poznać przeszłość ofiary i razem ze współpracownikami rozpoczyna żmudne śledztwo. Odkopuje bolesne historie sprzed czterdziestu lat i w nich szuka wyjaśnienia zbrodni. Skąd wzięła się czarno-biała fotografia dziecięcego grobu, znaleziona w biurku Holberga? Czy ze sprawą mają związek badania genetyczne prowadzone na Islandii? Co się stało ze znajomym ofiary, który zaginął bez wieści przed laty? Borykając się z uzależnioną od narkotyków córką, która spodziewa się dziecka, i mający problemy zdrowotne, Erlendur prowadzi nas przez ponurą islandzką rzeczywistość."
 
 

   Jestem wybredna do kryminałów. "W bagnie" niesamowicie mnie zaskoczyło. Czytałam już dwie książki Indriðasona i wtedy autor mnie bardzo zaciekawił nietuzinkowymi pomysłami, językiem i pomysłami na zbrodnię. Najbardziej lubię kryminały obyczajowe. Porównanie do Henniga Mankella ma tu swoje uzasadnienie. Atmosfera i główny bohater nieco przypomina Kurta Wallandera z kryminałów Szweda.
Historia się zaczyna w momencie, gdy zostaje znaleziony w pustym mieszkaniu mężczyzna o imieniu Holberg. Wydaje się to zwykłym napadem, jednak tajemnicze zdanie "ja to on" na kartce intryguje Erlendura, policjanta i głównego bohatera. Auto ma dar do wymyślania historii o zbrodniach zamierzchłych, z dawnych lat. Tutaj cofamy się czterdzieści lat wstecz do historii Kolbrum i jej córeczki, która została poczęta w tragicznych okolicznościach.

  Autor niezwykle sugestywnie odmalowuje mroczne aspekty społeczeństwa islandzkiego, jak i klimat tego kraju. Na każdym kroku otrzymujemy mroczną atmosferę klimatu Islandii. Bohaterowie są szorstcy i zamknięci w sobie. Główny bohater Erlendur jest samotnikiem, który dawno temu opuścił rodzinę. Po latach nawiązuje z nim kontakt jego córka Eva Lind, która jest narkomanką. Ich kontakty są trudne, bo córka zarzuca ojcu, że porzucił rodzinę w dzieciństwie, a ojciec ma żal, że Eva traci życie na narkomanię. Po latach jednak próbują się na nowo poznać i zrozumieć.

   Ciekawym wątkiem wykorzystanym przez autora są choroby genetyczne, które nękają społeczeństwo islandzkie. Główny wątek o dziwnej chorobie jest niezwykle interesujący. Pozornie zwykły nowotwór okazuje się schorzeniem dziedzicznym, który ma wpływ na losy innych osób.

   Sam tytuł powieści jest niezwykle trafny, co okazuje się w trakcie czytania. Dotyczy on także stanu umysłowego głównego bohatera, który ma odczucie że wszystko jest bagnem i sam zadaje sobie pytanie jak w takim wypadku jak żyć. Islandczycy są narodem melancholijnym, zapewne w dużej mierze skorym do depresji. Krótkie dni i noce polarne nie sprzyjają dobremu nastrojowi. Ów ten nastrój zapewne popycha ludzi do mrocznych zbrodni i ogólnego zniechęcenia. Sam surowy krajobraz Islandii tego dopełnia.

  Dla osób chcących uzupełnić sobie tę książkę polecam islandzki film "Bagno" nakręcony na podstawie tej powieści, który dobrze oddaje klimat opisanej tutaj historii. Indriðason należy do moich ulubionych skandynawskich autorów. Przeczytałam jego cztery powieści i jak na razie chętnie sięgnę po kolejne książki autora.

Moja ocena 10/10

11 maja, 2014

"Ręka"Henning Mankell


AUTOR: Henning Mankell
TYTUŁ: Ręka
TŁUMACZENIE: ze szwedzkiego: Paulina Jankowska
WYDAWNICTWO: W.A.B, Warszawa 2013
OKŁADKA: miękka, stron: 312


Z okładki:

Kurta Wallandera nie trzeba nikomu przedstawiać, a fanom policjanta z Ystad nie trzeba  przypominać, że cztery lata temu Henning Mankell zamknął serię o Wallanderze książką Niespokojny człowiek.



Handen to napisana parę lat temu dla holenderskiego wydawcy i nigdzie później niepublikowana ostatnia książka, w której kultowy policjant z Ystad musi rozwikłać sprawę morderstwa. Mankell zdecydował się wydać teraz powieść w innych państwach oraz dołączyć do niej obszerny spis osób i miejsc ze świata Wallandera. Autor zwierza się również z pracy nad serią kryminałów i opisuje radości i problemy wynikające z jej popularności.


Jesień 2002 roku. Wallander jest o krok od spełnienia marzenia o wyprowadzce z Ystad na wieś. Jednakże do kupna domu nigdy nie dochodzi. W ogrodzie posiadłości Wallander znajduje dwa ludzkie szkielety. Według ekspertyzy ciała zakopano co najmniej pół wieku temu. Komisarz z Ystad musi znów zaufać swojej intuicji, by odnaleźć mordercę sprzed lat…

                                                                                                                        Ręka to podsumowujące losy Wallandera opowiadanie, jakby klamra zamykająca serię o dzielnym detektywie. Zostało napisane dla holenderskich czytelników, by zachęcić ich do kupowania książek tego autora, dodawane jako egzemplarz bezpłatny. W książce znajduje się także esej, w którym autor opisuje przeżycia, jakie towarzyszyły mu przy tworzeniu postaci policjanta. Bardzo przyjemnie się tego czytało. Jest to świetne kompendium wiedzy, ponieważ

autor umieścił na końcu streszczenia wszystkich książek i opowiadań, wymienił wszystkie postacie i miejsca wydarzeń z krótkim komentarzem oraz indeks osób i miejsc. Opowiadanie ciekawe i zaskakujące jak zawsze u tego autora, ale ma jedną wadę: jest za krótkie!!!!!! Czuje się niedosyt, ledwo się zaczęło czytać, a tu koniec. Ja o Wallanderze mogłabym czytać i czytać, i nigdy nie mam dosyć. Mankell to naprawdę świetny pisarz, psycholog i filozof.

Moja ocena 9        Maa

26 kwietnia, 2014

"Święto świateł" - Krzysztof Kotowski


AUTOR: Krzysztof Kotowski
TYTUŁ: Święto świateł
WYDAWNICTWO: Proszyński i S-ka Warszawa 2013
OKŁADKA: miękka , 367 stron


Z okładki…

 W jednym z warszawskich apartamentów zostają znalezione zwłoki czterech mężczyzn. Wszystko wskazuje na to, że zmarli w trudny do wyjaśnienia sposób podczas gry w Go- najstarszej i najtrudniejszej gry strategicznej w historii. Na prośbę nadkomisarza Artura Śmigielskiego sprawę otrzymuje niepokorna i porywcza policjantka, Eliza Dukoto. Razem szybko odkrywają, że ofiary zostały uśmiercone w identyczny sposób jak sto pięćdziesiąt lat wcześniej najwybitniejszy goista – Shūsaku Hon’inbō. Zemsta po latach? A może mord rytualny? Policjantom z pomocą przychodzi Hubert Wanat, błyskotliwy historyk i badacz Go. Skomplikowana sieć pułapek, kłamstw i fałszywych tropów prowadzi do przerażającej prawdy! 


Przeczytałam. Szału nie było , nic mi nie urwało. W ogóle mam ochotę krzyknąć „Kotowski co to ma być?” Pomysł jak najbardziej trafiony, intryga ciekawa, ale nie powala z fotela. Całość przekombinowana totalnie. Żywcem wyjęta z bajki Scooby doo, wszyscy chcą pomóc, każdy ma jakąś tajemnice do przekazania, a i tak z góry wiadomo, że straszy ten co jest najbliżej. Proszę mnie źle nie zrozumieć, książka mimo całego błota jakie na nią wyleję, nie jest całkiem beznadziejna – szybko się ją czyta i to chyba jedyna jej zaleta. Święto świateł ma typowe dla Kotowskiego poczucie humoru, ale jest wyzuta z jakichkolwiek uczuć. Już więcej emocji budzi we mnie rozmowa z Maa o pogodzie, niż ten kryminał. Kotowski napisał moim skromnym zdaniem jeden z najlepszych polskich kryminałów pt. Śmierć na Placu Lalek, stawiam go obok Uwikłania Z. Miłoszewskiego. I doskonale zdaję sobie sprawę, że jest wielu autorów, którzy potrafią napisać jeden bestseler, ale nie znam zbyt wielu (liczę ich na palcach jednej ręki), którzy potrafią napisać ich wiele. Wszyscy popełniają ten sam błąd, czyli porażeni sukcesem poprzedniej powieści za bardzo zakombinują, przekombinują i wychodzi właśnie coś w stylu Święta świateł. Nie za dobre, nie do końca złe, książka po przeczytaniu, której chcemy o niej jak najszybciej zapomnieć. No cóż zdarza się to też najlepszym. Szczerze, to na tej książce zawiodłam się podwójnie. Bardzo cenię Krzysztofa Kotowskiego jako pisarza i dziennikarza, jest też psychologiem. Pracował w Radiu ESKA, w TVP był m.in. wydawcą, producentem i prowadzącym Kawa cz Herbata. Jest autorem kryminałów i tzw. thrillerów hipotetycznych. Uznanie przyniosła mu seria powieści o dziennikarzu Adamie Kniewiczu ( Zygzak, Japońskie cięcie, Marika, Serwal, Obława). W 2008 r. ukazał się Kapłan, który szybko stał się bestselerem. W 2010 r. jego kontynuacja Modlitwa do Boga Złego, a w 2011 r. ukazała się powieść Krew na Placu Lalek (kto nie czytał niech koniecznie po nią sięgnie- warto). Kotowskiego uważam za człowieka oczytanego i inteligentnego, dlatego troszkę zdziwiło mnie to, że Święto świateł jest na pograniczu przeciętności. Ta powieść zginie w tłumnie innych totalnie zapomniana. Te wydanie Pana Krzysztofa jest dla czytelników niewymagających, ale nie jest totalnie beznadziejne. Ja Wam tego nie polecam. Justyna.Ju 

 Moja ocena 5

   Książka Kotowskiego byłaby fajna, gdyby nie przekombinowanie. Temat ciekawy- tak jak autora pasjonuje mnie wszystko, co związane z Japonią, ale czegoś mi tu brakuje. Bohaterka Eliza jest taka, jaką lubie- bezczelna i superinteligentna, jak wszystkie bohaterki tego autora. Temat intrygujący- strategiczna gra go- jej historia i późniejsze losy. Ale ci tajni agenci, którzy wszystko wiedzą, jakieś to sztuczne i beznadziejne. Książkę czyta się bardzo szybko, ale czuje się jakiś niedosyt. To najsłabsza książka tego autora.  Maa
Moja ocena 6

05 kwietnia, 2014

"Lisia dolina" - Charlotte Link

AUTOR: Charlotte Link
TYTUŁ: Lisia dolina 
TŁUMACZENIE: z niemieckiego Dariusz Guzik
WYDAWNICTWO: Sonia Draga Katowice 2013
OKŁADKA: miękka , 488stron


Z okładki…
Słoneczny sierpniowy dzień kończy się dla Matthew Willarda koszmarem. Wracając ze spaceru z psem, dociera na opustoszały parking, na którym powinna czekać na niego żona. Zastaje tylko samochód, po Vanessie ginie wszelki ślad. Matthew jest przekonany, że Vanessa nie odeszła z własnej woli. Porywacz, wielokrotnie skazany kryminalista Ryan Lee, zanim jeszcze zacznie się domagać okupu, zostaje aresztowany z powodu udziału w bójce i ląduje za kratkami. Ryan nie ma odwagi wyjawić prawdy nawet swemu adwokatowi, choć wie, jaki okrutny los czeka porwaną.
Prawie trzy lata później scenariusz owych zdarzeń się powtarza. Znów w tajemniczych okolicznościach przepada bez śladu kobieta, policja jest bezradna. Nadal bowiem nikt nie wie, co takiego uczynił wówczas Ryan, który został tymczasem wypuszczony na wolność...


No tego jeszcze nie było! Świetny pomysł, rewelacyjnie zawoalowany, tak pokręcony a te pokręcenie, tak doskonale wpasowane w …przypadki…? Które rządzą nie tylko życiem Rayana. Już w pierwszym rozdziale miałam gęsią skórkę, która utrzymała się aż do końca. Charlotte po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzynią w nakreślaniu bardzo przekonujących z życia wziętych charakterów. Jej bohaterowie są tak prawdziwi, że aż dreszcz przechodzi. Charlotte należy do grupy tych autorów, do których można mieć 100% zaufanie, że ich każda książka jest rewelacyjna i bez obaw można po nią sięgnąć. Lisia dolina jest nietypową, ale typową książką Link. Niby nic się nie dzieje, ale się dzieje, wszystko tu jest nie przypadkowe, każdy gest bohaterów, każde słowo i każda nowa znajomość. Na pozór w tej normalności wszystko jest nienormalne, wszystkim rządzi przypadek, a może i nie…? I to pytanie przyświeca nam przez całą powieść. W Lisiej dolinie wiemy od początku kto jest winowajcą i razem z Lee przeżywamy jego rozterki. Cóż będę więcej pisać, kryminały Charlotte Link a w szczególności Lisia dolina aż iskrzy od napięcia, są to książki dla cierpliwych czytelników. Nie wszystko jest tu takie proste jakby się mogło wydawać. A może jest…? Sprawdźcie sami. Polecam. Justyna.Ju

Moja ocena 10



30 marca, 2014

"Zrozumieć Kod Da Vinci" - Amy Welborn

AUTOR: Amy Welborn
TYTUŁZrozumieć Kod Da Vinci
PRZEKŁAD: z angielskiego Łukasz Tarnowski
WYDAWNICTWO: POLWEN,Radom 2005
OKŁADKA: miękka, stron 144

Z okładki
„Kod Leonarda da Vinci” Dana Browna stał się fenomenem wydawniczym. Po roku w Stanach Zjednoczonych sprzedaż sięgnęła blisko 6 milionów egzemplarzy. Niestety w Polsce powieść ta również zajmuje czołową pozycję na liście bestsellerów.
Ta niezwykle szkodliwa książka, oparta na licznych błędach i kłamstwach, zaprzecza Bóstwu Jezusa Chrystusa, podważa wiarygodność Ewangelii oraz w bezprecedensowy sposób uderza w Kościół katolicki.

Amy Welborn, amerykańska specjalistka z zakresu historii Kościoła, ujawnia ukryty cel powieści Dana Browna, prostuje jego błędy i kłamstwa.

„Zrozumieć Kod Da Vinci” Amy Welborn to pełne rozszyfrowanie „Kodu Da Vinci” Dana Browna!


 Postanowiłam jak najszybciej przeczytać tę książkę, żeby mieć ją z głowy. I udało się w kilka godzin, co prawda zmarnowanych, ale jest przeczytana.
  Po pierwsze: tytuł jest błędny: Zrozumieć Kod Da Vinci i podtytuł: Co ukrył w swojej książce Dan Brown. Tu nie chodzi o to , by zrozumieć Kod, ale żeby ośmieszyć Browna. I autorka nie wyjaśnia co Brown ukrył. Zwykła manipulacja, żeby zarobić. Poziom tej książki jak zwykle niski u tej autorki. Sama sobie w wielu miejscach zaprzecza. Oczywiście Leonardo nie był homoseksualistą, oczywiście  na Ostatniej Wieczerzy Leonarda jest św. Jan , nie Maria Magdalena. To było oczywiste, że tak napisze znawczyni wszystkiego.
  Ktoś, kto uważa się za eksperta w dziedzinie sztuki i kto jednocześnie konsekwentnie określa jako Da Vinci (Leonarda ), jest tak wiarygodny jak ekspert od religii, który Jezusa nazywałby „z Nazaretu”. s. 103
   Wyjaśnię o co chodzi. Da Vinci znaczy z miejscowości Vinci, a nie jest to nazwisko, jak się powszechnie uważa. Jeżeli ktoś mówi Jezus z Nazaretu, to nie jest prawdziwym religioznawcą, a niestety autorka tak określa Jezusa, no to czyż sama sobie nie zaprzecza. Bądźmy konsekwentni w swoich poglądach. To jest On z Nazaretu czy nie pani Welborn?
     Autorka thriller  Browna traktuje jak książkę naukową. Niech teraz się weźmie za Tajemnice 13 Apostoła Michela Benoit i niech powie autorowi jak jest w zakonach, bo wie na pewno lepiej niż były zakonnik. Naprawdę ta książka to dramat. Nie polecam. Szkoda moich 7 zł na tę pozycję.

Moja ocena 2 Maa




24 marca, 2014

Dziękujemy

  Dziękujemy nasi drodzy czytelnicy,że już rok Jesteście 
                             z nami!!!
                              Ju i Maa





                                              

23 marca, 2014

"Maria Magdalena" - Amy Welborn

AUTOR: Amy Welborn
TYTUŁ: Maria Magdalena
TŁUMACZENIE: z angielskiego Krzysztof Bednarek
WYDAWNICTWO:Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne,
Radom 2006
OKŁADKA: miękka,stron 188

Z okładki:
Amy Welborn poddaje dokładnej analizie rozwój kultu świetej Marii Magdaleny-od wczesnego chrześcijaństwa do czasów nam współczesnych.Przedstawia,jak na przestrzeni wieków zmieniała się interpretacja jej postaci i jej znaczenia w życiu chrześcijan.Autorka nie ogranicza sie jedynie do wskazania miejsca Marii Magdaleny w nauce Kościoła,zachodniego i wschodniego,pokazuje również,jak funkcjonowała ona w literaturze,zwłaszcza hagiograficznej i sztuce oraz jak osoba swiętej wykorzystywana jest dzisiaj-kto podpiera nią własne doktryny i w jakim celu.


       Książka ta wzbudziła we mnie wielkie nadzieje, opinie o niej były bardzo dobre, ale zawiodłam się bardzo. Pozycja ta jest płytka, nie wnosi nic nowego, powiela to, co się powszechnie wie na temat Marii Magdaleny. Wszystkie informacje są powierzchowne, jakby to była broszurka, szybkie odpowiedzenie katoliczki na atak na kościół. Autorka krytykuje słabe pozycje książkowe takich autorów  jak: Dan Brown (słaba pod względem merytorycznym, nie literackim), czy Margaret Starbird, a nie wspomina o książkach  Laurence’a Gardner’a, którego już nie tak łatwo zdyskredytować w oczach czytelnika, ponieważ autor ma dowody na swoje teorie.
      Argumenty autorki są miałkie, a ton pisania książki przypomina mi „Strażnicę”. Gdy piszemy na tak poważny temat, to ton mógłby być bardziej profesjonalny( chyba, że w USA jest inny poziom niż w Polsce) a nie kaznodziejski. Czyta się nawiedzoną katoliczkę, która daje na końcu każdego rozdziału pytania do przemyślenia. Jest to nieprofesjonalne podejście naukowca. Podobno Zakon Syjonu też nie istniał, więc skąd tyle książek na ten temat? Pewnie legendy.
        Zero tolerancji Amy Welborn dla innych religii czy kultur. Tylko katolicyzm jest dobry i jedynie słuszny. Autorka napisała „Katolicyzm jest dzięki Bogu wiarą całkowicie zakorzenioną w życiu” s. 97. Jakoś tego nie zauważyłam. 

       Welborn sama sobie zaprzecza usprawiedliwiając Kościół katolicki jakoby nie chciał umniejszyć roli Św. Marii Magdaleny jaką odgrywała w życiu Jezusa i później w chrześcijaństwie. A przecież sam WIELKI Grzegorz I- papież, połączył świętą z bezimienną jawnogrzesznicą, taki był niedouczony i nieoczytany? Na pewno nie. Rzeczywiście to nie było zdegradowanie. Każdy pamięta jawnogrzesznicę, zapominając, że była najważniejszą i najodważniejszą wśród apostołów. „APOSTOŁKA APOSTOŁÓW”. Katolicyzm, szczególnie w pierwszych wiekach był religią typowo męską, a kobiety się w niej nie liczyły. Wpływ Matki Boskiej nastąpił wiele wieków później, bo dopiero w średniowieczu. Kobiety zawsze były i będą tłem dla mężczyzny, tak jak jest w religii katolickiej.

Moja ocena 3 Maa



16 marca, 2014

"Sąsiad" - Lisa Gardner

AUTOR: Lisa Gardner
TYTUŁ: Sąsiad
TŁUMACZENIE: z angielskiego Monika Wiśniewska
WYDAWNICTWO: Sonia Draga Katowice 2013
OKŁADKA: miękka, 454 stron


 z okładki…

Ta sprawa gwarantowała szum medialny – młoda atrakcyjna żona i matka znika bez śladu ze swego domu w Bostonie. Czteroletnia córeczka to jedyny świadek, a przystojny, tajemniczy mąż staje się głównym podejrzanym. Kiedy do niewielkiego, przytulnego domu rodziny Jones przybywa sierżant D. D. Warren, od razu wyczuwa coś niepokojącego w pozorach normalności, które para tak bardzo starała się stworzyć. Zegar tyka nieubłaganie, tymczasem Jason Jones zdaje się bardziej zaabsorbowany niszczeniem dowodów i izolowaniem swej córki niż poszukiwaniem „ukochanej” żony. Czy ten idealny mąż próbuje coś ukryć? I czy jedyny świadek zbrodni stanie się następną ofiarą zabójcy? Kolejny nagrodzony wieloma wyróżnieniami thriller autorstwa amerykańskiej mistrzyni suspensu.


Nigdy nie miałam styczności z twórczością Lisy Gardner. Sąsiad jest pierwszą książką tej autorki, którą przeczytałam. I wiem na pewno, że nie ostatnią. Powiem szczerze, że podeszłam do tego

thrillera z dużą rezerwą, ponieważ powiedziano mi, że książka jest irytująca. I tu wyjaśnię. Irytująca jest a i owszem, ale nie powieść tylko pani detektyw D.D. Warren. Nie polubiłam tej pani, a rzadkością jest by główny detektyw zajmujący się sprawą był „antybohaterem”. D.D. jest postacią bystrą ale myślącą jednotorowo  i właśnie te myślowe ograniczenia powodują niechęć do tej kobiety. Mało tego my czytelnicy trzymamy kciuki aby D.D. nie doszła do prawdy (!) Zaskakujący jest fakt, iż osobowość i poglądy pani sierżant Warren są odzwierciedleniem przeciętnego człowieka, który ma albo małą wiedze na pewien temat, albo nie ma jej wcale… A mowa o przestępcach seksualnych. Wyrazy uznania dla autorki za stworzenie tak ciekawej, mrocznej, hipnotyzującej intrygi, a jeszcze większe brawa za osobowości bohaterów, ich rysy psychologiczne nie są przerysowane, są z życia wzięte – prawdziwe. Widać, że Lisa Gardner włożyła w stworzenie swoich postaci ogrom pracy i czasu. Pani Liso było warto, oj było. Najbardziej w tej powieści przyciąga nie intryga, mimo że jest stworzona po mistrzowsku, ale narracja. Jest dynamiczna inteligentna, po prostu rewelacyjna. Książkę dzięki temu czyta się w ogromnym napięciu i stresie. Tak stresujemy się tym co się dzieje i boimy się co jeszcze może się stać. Wcale nie dziwi mnie fakt, że powieści tej autorki nie schodzą z czołówki list bestsellerów. Lisa Gardner jest absolwentką Uniwersytetu Pensylwanii. Po skończeniu studiów przez dwa lata pracowała w firmie konsultingowej. Wraz z oszałamiającym sukcesem jej debiutanckiej, pisanej nocami powieści Mąż doskonały, postanowiła na dobre zająć się pisaniem. Wszystkie jej książki miesiącami goszczą na listach bestselerów. W Polsce nakładem Wydawnictwa Sonia Draga ukazały się mi.in takie powieści jak Zaginiona, W ukryciu, Pożegnaj się, Samotna i Dziecięce koszmary. Każdy thriller powinien być mocny, tajemniczy, przyprawiający o szybsze bicie serca. I taki jest Sąsiad. Rewelacyjny. Justyna.Ju


Moja ocena 10

01 marca, 2014

"Zaklinacz" - Donato Carrisi

AUTOR: Donato Carrisi
TYTUŁ: Zaklinacz
TŁUMACZENIE: z włoskiego Jan Jackowicz
WYDAWNICTWO: Albatros. A. Kuryłowicz
  Warszawa 2011
OKŁADKA: miękka, stron 480

Z okładki:
Mrożący krew w żyłach thriller, który przebojem wdarł się na listy bestsellerów w wielu krajach Europy. Powieść przywołująca na myśl takie filmy, jak Milczenie owiec, Siedem i Szósty Zmysł. Sześć odciętych ludzkich rąk zakopanych w ziemi. Pięć zaginionych dziewczynek. Kim jest szósta, niezidentyfikowana ofiara? Kiedy ją porwano? Czy istnieje choć cień szansy, że jeszcze żyje? Na czele zespołu prowadzącego dochodzenie w tej makabrycznej sprawie staje doktor Goran Gavila, cywilny kryminolog i wykładowca uniwersytecki. Do grupy dołącza młoda policjantka Mila Vasquez, ekspert w odnajdywaniu zaginionych dzieci. Sadystyczny morderca bawi się z ekipą śledczą w „kotka i myszkę”, nieustannie podsuwając jej nowe tropy. Zwłoki okaleczonych dziewczynek zostają odnalezione w starannie wybranych miejscach, wskazujących na ludzi, którzy popełnili inne, dotąd niewykryte zbrodnie. Śledztwo przemienia się w koszmarną wyprawę w przeszłość morderców, udających porządnych obywateli: agenta handlowego, księdza, pomocnika murarskiego. Jakie są prawdziwe zamiary tajemniczego „inspiratora”, który pociąga za wszystkie sznurki? Odnalezienie ciała piątej ofiary w tymczasowym mieszkaniu śledczych przynosi nieoczekiwany zwrot w sprawie...

       Pierwszy raz czytałam włoski thriller i jestem nim zachwycona. Zamiast spać, bo rano trzeba iść do pracy, to czytałam, tak wciąga. Nie ma nudnych momentów, są tylko ciekawe zwroty akcji i fajni bohaterzy. Ciekawie zbudowani, z krwi i kości, nie jak papierowe postacie
Monsa Kallentofta . 
     Autor zna się na rzeczy. Brał na warsztat pisarski[prawdziwe śledztwa. Książkę czyta się jakby oglądało się film. Rzeczywiście kojarzy się z Milczeniem owiec czy Siedem, dla mnie jeszcze z serialami o agentach. Zawsze temat seryjnego mordercy jest ciekawy, tu jest też przerażający podwójnie, bo dotyczy dzieci. Książka jest dla mnie ważna, bo daje do myślenia (takie najbardziej lubię). Pokazuje, że tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono, że każdy z nas ma w sobie mordercę.
 Instynkt zabijania jest w każdym z nas. Ale dzięki Bogu potrafimy trzymać go pod kontrolą, blokować. Zawsze jednak może nadejść moment załamania s. 14
  Mam nadzieję, że ten autor zaskoczy mnie jeszcze nie raz i będzie dzielił się z czytelnikiem swoimi mądrymi przemyśleniami.

Moja ocena 9 Maa 

 O rany jaka ta książka jest mocna i świetna. Najciekawszy thriller, jaki kiedykolwiek miałam przyjemność czytać i pomyśleć, że najlepszy kryminał wszech czasów wygrzebałam z dna kosza w… Tesco! Za marne pieniądze. Przeczytałam na okładce, że jest porównywany do takich filmów jak Milczenie owiec, Siedem, i Szósty zmysł. Ale to nie prawda, bo on jest dużo lepszy. W Zaklinaczu akcja się nie rozkręca niebezpiecznie szybko. Tu jest niebezpiecznie zaskakująco od samego początku, a fabuła trzyma czytelnika w tak ogromnym napięciu.. i strachu, że to jest nie do opisania. Tu nie zaskoczy Was końcówka, tylko każdy rozdział będzie zwalał Was z nóg,a zakończenie zmiażdży na amen. Mnie brak słów aby móc trafnie opisać ten thriller, moje słownictwo jest za ubogie, bo najlepszy i rewelacyjny to za mało by opisać debiutanckie dzieło Donata Carrisi. To włoski scenarzysta, dramatopisarz, a z zamiłowania kucharz. Jest absolwentem prawa ze specjalnością w kryminologii i behawiorystyce. W trakcie studiów założył Grupę Teatralną Vivarte, dla której napisał trzy sztuki i dwa musicale. W 1999 rozpoczął współpracę z państwową telewizją RAI. Spod jego pióra wyszły scenariusze popularnych seriali  Casa Famiglia, II Croupier Nero, Falene, Nassiriya, Era mio fratello i Squadra Antimafia. W 2009 zadebiutował mrożącym krew w żyłach thrillerem Zaklinacz. Książka odniosła ogromny sukces komercyjny ponad 200 tys. egzemplarzy sprzedanych w samych Włoszech. Prawa licencyjne zakupili wydawcy z 19 krajów, a we Francji Zaklinacz znalazł się w gronie trzech finalistów prestiżowej nagrody literackiej Prix de lecteurs. W 20011 ukazała się druga powieść Carrisiego II tribunale delle anime. Od dzisiaj przestaje pobłażliwie traktować wszystkie debiuty, jakie będę miała przyjemność przeczytać. Bo jeśli Donato potraił napisać mistrzowskie debiutanckie dzieło z najwyższej półki, to reszta powinna brać z niego przykład i postarać się napisać przynajmniej dobry kryminał, a nie jak bywa w wielu przypadkach – znośny. Biegnijcie do biblioteki, empiku lub to Tesco i przeczytajcie ten thriller, bo warto. Zaklinacz – mój numer jeden tego roku, może każdego następnego też… Justyna.Ju

Moja ocena 10