niedziela, 12 maja 2013

"Gra o Ferrin" - Katarzyna Michalak

Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Gra o Ferrin 
Wydawnictwo: Albatros, Andrzej Kuryłowicz, Warszawa, 2010.
Okładka miękka,stron 424 

Zamysł książki jest ciekawy, co prawda nie da się już wymyślić nic innego od tolkienowskich krasnoludów czy elfów (odmiana żeńska-elfie),ale różnorodność światów jest fajna i to jest plus książki. Za to realizacja koszmar!!! Język nieporadny (pełen błędów językowych). Wkładanie w usta elfów współczesnych przekleństw jest po prostu śmieszne i irytujące. Treścią książki jest ciągłe mordowanie i głupota kobiet. A najgłupszą z nich jest Karolina-Anaela. Jej postać wzbudza straszną irytację. Bohaterowie nie mają cech indywidualnych, rozbudowanych charakterystyk. Są płascy i nijacy. Zresztą po co ich rozbudowywać, skoro zaraz i tak zginą przez głupotę Pierwszej. Fajne są tam tylko zwierzęta Cień i Lwiana, reszta wzywa o pomstę do nieba. Mieszkańcy innych wymiarów używają współczesnego języka z dodatkiem wyrazu miast ( w zamyśle zamiast). Odkryłam także parę neologizmów --(wyrazów wymyślonych prze autorkę) np.: zewłok( zwłoki), miotnęła ( uderzyła), opuszką (zamiast opuszkiem), i.t.p. Momentami fabuła jest wciągająca, ale język wszystko psuje. Całą fabuła nie trzyma się kupy, wątki są niedokończone, a zakończenie niezrozumiałe. Ta książka jest taka jak dzisiejsze czasy-miałka, prostacka, bez głębi, fast food wśród naprawdę dobrej literatury, której nie ma kto wydać.  Nie wiem jak jest ze współczesnymi powieściami tej autorki- może tam język bohaterów tak nie razi, ale nie mam zamiaru tego sprawdzić, tak jak nie mam zamiaru czytać dalszych części sagi o Ferrinie.  Szkoda, bo pomysł jest fajny i mogła by być ciekawa książka. Nie krytykuję tej powieści ze złośliwości, bo autorka wydaje mi się bardzo sympatyczną osobą, ale niestety takie są moje odczucia po przeczytaniu książki. Powinno się być odpowiedzialnym za to, co się napisało. A tu tej odpowiedzialności nie widać. Dajcie mi ludzie dobrego, współczesnego pisarza, nie koniecznie, fantasy, bo oprócz  Wiśniewskiego, Krasnodębskiego, Masłowskiej, Krajewskiego, Sapkowskiego i Kotowskiego nikt mi nie przychodzi do głowy.
Chciałabym jeszcze słówko dodać o okładce. Czyżby grafik nie wiedział ile główna bohaterka ma lat? Jak na moje oko na okładce 15,a powinna mieć 27. Takie  nieścisłości bardzo irytują czytelników moi wydawcy uwierzcie mi.  

Moja ocena 2

Maa