03 kwietnia, 2026

"Bell Wood Quarry" Bartłomiej Ludwisiak

AUTOR: Bartłomiej Ludwisiak

TYTUŁ: Bellwood Quarry

WYDAWNICTWO: NOVAE RES, Gdynia 2026 r.

OKŁADKA: miękka ze skrzydełkami, stron: 424.


Z okładki:

Tajna operacja pogrzebana pod warstwami kłamstw.
Jeden człowiek gotowy dokopać się do prawdy.

Były policjant Carter Williams odsiedział ponad siedem lat w więzieniu Las Cruces w Acapulco za zbrodnię, której nie popełnił. Gdy podczas zamieszek wywołanych przez gangi udaje mu się uciec, natychmiast wraca w rodzinne strony.
Tam jednak nic nie jest już takie jak dawniej. Dom w pobliżu kamieniołomu Bellwood Quarry przeraża pustką, a najbliżsi Cartera nie żyją. Kierowany żądzą zemsty, Williams próbuje odtworzyć ciąg tragicznych wydarzeń, które odebrały mu wszystko.

Wskazówki pozostawione przez ojca prowadzą go na trop tajnej operacji, w którą zamieszani są wpływowi ludzie, potężne organizacje, a nawet płatni zabójcy. Z każdym kolejnym krokiem zbliża się do prawdy, a tym samym coraz głębiej zanurza się w świat pełen przemocy, zdrady i skorumpowanej władzy.

Ta misja może kosztować go życie, ale stawka jest znacznie wyższa.

Od decyzji jednego człowieka zależą losy całego kraju.

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Bartłomieja Ludwisiaka, autora takich tytułów jak Gdański smak whiskeyZapomniana gwiazda Afryki czy Zachód słońca nad klifem. Książka, po którą sięgnęłam, została wydana po raz pierwszy w 2023 roku przez  wydawnictwo BookEdit i muszę przyznać, że zrobiła na mnie ogromne wrażenie.
Pochłonęłam ją błyskawicznie, wręcz nie mogłam się od niej oderwać! Dzieje się tu tyle, że powieść wymaga sporego skupienia, by nie pogubić się w tych wszystkich ciekawych wątkach. Momentami miałam wrażenie, jakbym czytała powieść rasowego, amerykańskiego pisarza. Jednym słowem – bardzo mi się podobała. Pod koniec liczyłam nawet na zapowiedź drugiego tomu i poczułam lekki zawód, że to już koniec tej historii.




Bartłomiej Ludwisiak ma tę niezwykłą lekkość pióra i wciągający styl, który trzyma w napięciu od pierwszych stron. Autor stworzył znakomitą intrygę i widać, że musiał zrobić solidny rekonesans, aby cała historia brzmiała tak wiarygodnie. Te wszystkie amerykańskie zwyczaje, opisy miast, wsi i ludzi – żeby oddać to w taki sposób, trzeba mieć naprawdę dużą wiedzę. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak realistycznie udało mu się to wszystko oddać.


Co mi się nie podobało? Bardzo lubię rozwinięcie postaci i ich życie wewnętrzne, ale tutaj niestety autor przedobrzył. Carter Williams (były policjant) zdecydowanie za dużo wspomina – te retrospekcje ciągną się w nieskończoność i bywają nużące, bo niewiele wnoszą do akcji. Sam Carter często mnie irytował; momentami zachowywał się jak „dziecko we mgle”. Nie będę spojlerować, ale niektóre jego decyzje były po prostu szczeniackie, jak u nastolatka, a nie u dojrzałego mężczyzny. Przydałoby mu się więcej skaz na charakterze, byłby wtedy ciekawszy.
Zdecydowanie wolę inne postacie. Rodzice bohatera wypadli świetnie, a Jack szczególnie przypadł mi do gustu. Szkoda też, że autor poskąpił nam scen ze „złolami” tego świata – skoro potrafi ich tak genialnie opisać, powinno być ich w tej historii znacznie więcej.
Podsumowując: książka bardzo mi się podobała i przeczytałam ją rekordowo szybko. Bohaterowie (poza pewnymi zachowaniami Cartera) są ciekawie sportretowani, z dużą głębią psychologiczną. Choć zabrakło mi nieco więcej akcji kosztem opisów, to całość oceniam wysoko.


Polecam

                                                                                                                     Maa

Moja ocena 8

Dziękuję wydawnictwu NOVAE RES za możliwość przeczytania książki.