niedziela, 16 lutego 2014

"Włoskie buty" - Henning Mankell

AUTOR: Henning Mankell
TYTUŁ: Włoskie buty
TŁUMACZENIE ze szwedzkiego:
Ewa Wojciechowska           
WYDAWNICTWO : W.A.B.Warszawa 2013
OKŁADKA: twarda, stron 256


Z okładki:
Na niewielkiej bałtyckiej wyspie od dwunastu lat mieszka samotnie Frederick Welin, sześćdziesięciosześcioletni emerytowany lekarz. Rytm jego życia wyznaczają codzienne poranne kąpiele w wykuwanym codziennie przeręblu. Jedynymi towarzyszami jego samotnej egzystencji są stary pies i równie wiekowy kot oraz pojawiający się od czasu do czasu hipochondryczny listonosz. Tak trwa to niezmącone niczym życie aż do momentu, w którym na otaczającym wyspę lodzie pojawia się kobieca postać, wspierająca się na chodziku. Okazuje się nią Harriet, miłość życia Fredericka, którą prawie czterdzieści lat wcześniej opuścił bez słowa. Dawna kochanka żąda spełnienia złożonej wiele lat wcześniej obietnicy - chce, żeby Frederick zawiózł ją nad leśne jezioro, o którym niegdyś opowiadał. Ruszają więc w podróż, która całkowicie zmieni starzejącego się, złamanego życiem człowieka.

Dziwaczna prośba dawnej miłości pociągnie za sobą lawinę zdarzeń i spotkań, które nie pozwolą byłemu lekarzowi wieść dawnej, wycofanej egzystencji, ale zmuszą go do powrotu do życia i rozliczenia z przeszłością.

Włoskie buty to klimatyczna opowieść o starości, samotności i urokach życia na szwedzkiej wyspie,
ukazanej w ciągu czterech pór roku. Przeczytałam ją jednym tchem. Nikt tak cudownie jak Mankell nie buduje klimatu. Czytelnik czuje, że jest twarzą w twarz z bohaterem, że marznie razem z nim w zimę i poci się podczas upałów, pragnie się tam być. Niesamowity koloryt, poezja słów, autor w tej powieści jest bardzo liryczny.
Kiedy się na nie patrzy, trudno uwierzyć, że to zwykłe jeziorko, a nie przypadkiem uroniona kropla atramentu, którym maluje przyroda s. 88
      Jedyną wadą książki, a może nie samej książki, a tłumaczenia polskiego są liczne, BARDZO LICZNE BŁĘDY STYLISTYCZNE, które potwornie rażą! 
      Ciekawe i liczne są przemyślenia na temat śmierci i starości, widać, że autor myśli już o drugiej stronie cienia.
           Śmierć wycina wszystko w pień[…]
           Nie zostawia żadnej kryjówki dla życia s. 217
Gorąco polecam tę książkę, inną od wszystkich dotychczasowych książek tego autora. Maa
Moja ocena 10

Tak się złożyło, że pod rząd czytałam trzy obyczajowe książki i Mankell wypadł na tle dwóch pozostałych ( Rany kamieni Becketta i Przywróconych Motta ) najsłabiej. Szkoda. Książka moim zdaniem jest totalnie o niczym, no dobra o przemijaniu i o tym jak można sobie zmarnować życie kompletnie nie zrozumiałymi decyzjami. Powieść nie ma punktu zaczepienia, dzięki któremu chcemy czytać dalej, nie ma napięcia, nie ma nic. O przepraszam ma jedną rzecz w nadmiarze…NUDĘ. Marta zarzuci mi, że się nie znam, bo nie lubię obyczajówek. Ma rację, znawcą nie jestem żadnym, ale dobre obyczajówki np. Przywróceni ( recenzja z 19.01.2014r ) Jansona Motty czytam z wielką przyjemnością. Włoskie buty po prostu do takich się nie zaliczają. Zawiodłam się. Mankella w tym wydaniu polecam do łóżka, powieki opadają błyskawicznie. Justyna.Ju
Moja ocena 2

Niedawno skończyłam powieść Mankella. Jest to świetna powieść o przemijaniu, wyborach życiowych. Mankell, jak zwykle stworzył wiele ciekawych postaci. Frederick jest samotnikiem, żyje na wyspie. Z czasem odwiedza go dawna miłość sprzed lat. Mężczyzna jest odseparowany od życia, zamknięty w swoim świecie. Spotkanie z Harriet wszystko zmienia. Bohatera spotyka wiele zaskoczeń, jak i rozczarowań. Bastet
Moja ocena 9