niedziela, 15 grudnia 2013

"Ciemniejsza strona Greya" - E L James


AUTOR: E L James
TYTUŁ: Ciemniejsza strona  Greya
TŁUMACZENIE: z angielskiego Monika Wiśniewska
WYDAWNICTWO: Sonia Draga,Katowice 2013
OKŁADKA: miękka,stron 631

Młodziutką studentkę Ane Steele i charyzmatycznego miliardera Christiana Greya połączył niecodzienny układ, który z czasem przerodził się w coś znacznie głębszego. Jednak demony Greya zwyciężyły. Ana zerwała uzależniający związek i zajęła się karierą. Ogarnięci obsesyjna tęsknotą kochankowie, nie potrafią bez siebie żyć. Kiedy więc Christian proponuje Anie zupełnie nowy układ, dziewczyna nie potrafi mu odmówić. Kiedy wydaje się, że świat miłości pasji i nieskończonych możliwości stoi przed nimi otworem, ciemniejsze chmury gromadzą się nad luksusowym wieżowcem w którym mieszkają…

W tej książce jest tyle cukru, że aż mdli. Stało się to czego byłam pewna, druga część trylogii o której mówi cały świat to nic innego jak pospolity, niczym nie wyróżniający się, przesłodki, nudny romans. Na okładce jest napisane , że jest w tej powieści „szczypta pieprzu i kilka kropel perwersji (…)” Naprawdę maleńka szczypta i jeszcze mniejsze kropelki, bo ja tam nic prócz waniliowego, przesłodkiego seksu nie znalazłam. Albo ja jestem jakaś nienormalna, albo ta reszta świata , która znalazła tam perwersję! Momentami tego się czytać nie da, w kółko jedno i to samo, tylko seks, seks, pod koniec bzykanko (kto czytał wie o co mi chodzi). To co mnie interesowało od początku (czyli cz.I), to mózg Christiana. Ale o tym jest zaledwie 5 stron na 631…(!) Książka nadal pisana jest lekkim
nieskomplikowanym językiem, dzięki czemu czyta się ją z większą przyjemnością. I to jest jedyna zaleta tej powieści. O przepraszam pierwszą zaletą jest Christian Grey i jego mózg ;) No to na tyle jeśli chodzi o pochwały, szkoda naprawdę szkoda, pierwsza część mnie zaintrygowała – brzmiała obiecującą ( z opisów wynikało, że będzie mocniejsza, no ale trzeba przyznać inna od typowego romansidła) i jakby nie niepoprawnie romantyczna natura autorki była by z tego całkiem dobra trylogia. Ale nie można mieć wszystkiego. No cóż szkoda, trudno przeżyjemy. I tak przeczytam III część, przynajmniej mam taką nadzieję. Justyna.Ju

Moja ocena 5


   Dawno już nie czytałam tak  tragicznej, sztucznej, beznadziejnej i irytującej powieści. Nigdy nie czytałam tak nudnego i durnego romansu. To nawet nie jest powieść erotyczna, bo takowa ma konkretny cel. Pod tym względem Murakami ma lepsze sceny erotyczne, choć erotyków nie pisze. Jednak on w przeciwieństwie do pani James, świetnie posługuje się językiem, potrafi opisywać, opowiadać. Autorka potrafi tylko wymyślać różne konfiguracje pozycji seksualnych, a jej język jest ubogi. Jest po prostu płasko, nudno i aż chce się rzucić książką o ścianę. Czytałam tę książkę tylko po to, by napisać recenzję, trzecia część była już ponad moje siły, skapitulowałam. Jak to czytać? Moja rada: nie czytać w ogóle!!!!
       Gdy czasem uda się jej cudem zaciekawić czytelnika np. Panią Robinson czy Jackiem, to te sceny są takie krótkie, że zanim się rozpoczną, to już się kończą, bo przybywa z odsieczą cudowny rycerz Szary-blee…no i oczywiście zaraz jest cudowny seks i wewnętrzna bogini Any rozpada się na tysiąć kawałków.
        Zasób słownictwa autorki w ogóle się nie poprawił, jak był ubogi, tak został. Jak już się napisało jedną książkę, to wypadało by się trochę podszkolić, kupić kilka słowników , zainwestować w korektora. Tytuł książki też jest chybiony, bo jaka ciemniejsza strona? Zrobił się z niego straszny budyń. NIE POLECAM I PRZESTRZEGAM PRZED TYM SZAJSEM!
Moja ocena 1 Maa