niedziela, 23 marca 2014

"Maria Magdalena" - Amy Welborn

AUTOR: Amy Welborn
TYTUŁ: Maria Magdalena
TŁUMACZENIE: z angielskiego Krzysztof Bednarek
WYDAWNICTWO:Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne,
Radom 2006
OKŁADKA: miękka,stron 188

Z okładki:
Amy Welborn poddaje dokładnej analizie rozwój kultu świetej Marii Magdaleny-od wczesnego chrześcijaństwa do czasów nam współczesnych.Przedstawia,jak na przestrzeni wieków zmieniała się interpretacja jej postaci i jej znaczenia w życiu chrześcijan.Autorka nie ogranicza sie jedynie do wskazania miejsca Marii Magdaleny w nauce Kościoła,zachodniego i wschodniego,pokazuje również,jak funkcjonowała ona w literaturze,zwłaszcza hagiograficznej i sztuce oraz jak osoba swiętej wykorzystywana jest dzisiaj-kto podpiera nią własne doktryny i w jakim celu.


       Książka ta wzbudziła we mnie wielkie nadzieje, opinie o niej były bardzo dobre, ale zawiodłam się bardzo. Pozycja ta jest płytka, nie wnosi nic nowego, powiela to, co się powszechnie wie na temat Marii Magdaleny. Wszystkie informacje są powierzchowne, jakby to była broszurka, szybkie odpowiedzenie katoliczki na atak na kościół. Autorka krytykuje słabe pozycje książkowe takich autorów  jak: Dan Brown (słaba pod względem merytorycznym, nie literackim), czy Margaret Starbird, a nie wspomina o książkach  Laurence’a Gardner’a, którego już nie tak łatwo zdyskredytować w oczach czytelnika, ponieważ autor ma dowody na swoje teorie.
      Argumenty autorki są miałkie, a ton pisania książki przypomina mi „Strażnicę”. Gdy piszemy na tak poważny temat, to ton mógłby być bardziej profesjonalny( chyba, że w USA jest inny poziom niż w Polsce) a nie kaznodziejski. Czyta się nawiedzoną katoliczkę, która daje na końcu każdego rozdziału pytania do przemyślenia. Jest to nieprofesjonalne podejście naukowca. Podobno Zakon Syjonu też nie istniał, więc skąd tyle książek na ten temat? Pewnie legendy.
        Zero tolerancji Amy Welborn dla innych religii czy kultur. Tylko katolicyzm jest dobry i jedynie słuszny. Autorka napisała „Katolicyzm jest dzięki Bogu wiarą całkowicie zakorzenioną w życiu” s. 97. Jakoś tego nie zauważyłam. 

       Welborn sama sobie zaprzecza usprawiedliwiając Kościół katolicki jakoby nie chciał umniejszyć roli Św. Marii Magdaleny jaką odgrywała w życiu Jezusa i później w chrześcijaństwie. A przecież sam WIELKI Grzegorz I- papież, połączył świętą z bezimienną jawnogrzesznicą, taki był niedouczony i nieoczytany? Na pewno nie. Rzeczywiście to nie było zdegradowanie. Każdy pamięta jawnogrzesznicę, zapominając, że była najważniejszą i najodważniejszą wśród apostołów. „APOSTOŁKA APOSTOŁÓW”. Katolicyzm, szczególnie w pierwszych wiekach był religią typowo męską, a kobiety się w niej nie liczyły. Wpływ Matki Boskiej nastąpił wiele wieków później, bo dopiero w średniowieczu. Kobiety zawsze były i będą tłem dla mężczyzny, tak jak jest w religii katolickiej.

Moja ocena 3 Maa