poniedziałek, 10 października 2016

Sabina Waszut


   Nigdy nie pisałam jeszcze o samym autorze,ale po spotkaniu z Sabiną Waszut,muszę napisać parę słów.Jest to autorka mojego pokolenia,rocznik 1979,rodowita Chorzowianka,więc też dlatego muszę czuć z Nią bliskość,ponieważ jestem pół-chorzowianką i kocham miasto mojego Taty.Wiele szczęśliwych chwil tam spędziłam.



   Wracając jednak do autorki- pisarka, recenzentka, organizatorka spotkań literackich. Propagatorka śląskiej kultury. W styczniu 2013 nakładam wydawnictwa Anagram weszła na rynek książka „Isabelle”, której jest współautorką. W październiku 2014 ukazała się powieść Rozdroża wydana przez Warszawskie Wydawnictwo MUZA SA. Książka została nominowana do Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus” za rok 2014, na Festiwali Literatury Kobiet w Siedlcach zdobyła nagrodę główną kategorii Pióro, dla najbardziej poruszającej polskiej powieści roku 2014. W wrześniu 2015 na rynku ukazała się książka W obcym domu – dalsze losy bohaterów Rozdroży. Książka została uhonorowana wyróżnieniem bloga książkowego Czas na książki. A teraz poznamy dzieje dawnego Chorzowa,na które już nie mogę się doczekać w książce Bar na Starym Osiedlu, którego premiera odbyła się 21 września. Gdy rozmawiałam z autorką to przyznała mi się, że pisała poezję i to widać w jej książkach - romantyzm i poetycki styl - bardzo piękny i wzruszający. 










        
    Bardzo chciałabym by Sabinę Waszut poznało szersze grono czytelników. Nie rozumiem mody na Bondę (autorkę MOCNO promowaną w tym samym wydawnictwie-w Warszawskim Wydawnictwie Muza SA),  a o wiele słabszą warsztatowo,technicznie i w ogóle pod każdym względem od Waszut. Niestety wyższa sztuka zawsze była i będzie dla elity intelektualnej, a kolejki po autograf będą do Ewa gotuje. 
Polecam gorąco książki Sabiny Waszut,promujmy nasze regiony. Był Wrocław u Krajewskiego,Szczecin u Hermana,Warszawa, Mazury,Sandomierz u Miłoszewskiego,to teraz mamy Chorzów u Waszut. Niedługo recenzja. Maa



Znalazłam jeszcze kilka pięknych wierszy Sabiny:



Dom bez pieca traci oddech

Tego dnia rwałyśmy bez
Mówiłaś że jest mlecznie
Tak nierzeczywiście majowo i sennie
Ale pieśni usłyszałyśmy później

Najpierw był zapach sieni
Słodki Koci Babciny
I drzwi z których można zeskrobać losy

W kuchni chowasz jesień
Rozrzuciłaś przedmioty jak liście
Sepia zdjęć i  kiełbasa z  ogniska
Piec ogrzewa  plecy
Choć już dawno blachę zasłoniłaś chlebem

Otuliłam się w fotel
Zamruczał
Zostałam

Zaduszki 1985

niepewna była jedynie pogoda
czekaliśmy na śnieg
wtedy można było pójść w nowym płaszczu
i rękawiczkach z których jedna miała nie doczekać świąt
reszta pozostawała niezmienna
brodzenie w morzu zniczy
ogarki jak świeczki na torcie
ciche życzenia stu lat i pączki jedzone przy grobach
babcia obchodziła kolejną rocznicę urodzin
jeszcze tutaj z nami
już odchodząc tam
ale o tym się nie myślało
nie wiedziało
nie czuło na ramieniu dotyku przodków
ważni byli ci obok
ciepła dłoń
mgiełka z ust
zapach wosku w płucach



Od końca

Pociąg ze stacji Szczecin Główny wjedzie na tor przy peronie drugim.
Kawa parzy język.
Na walizce pełno kolorowych dam, spieszą się dokądś.
Ja wolałabym zostać.
Uspokój się! – rozkazujesz.
Macham ręką zza szyby, nie potrafię się żegnać.
Ty też nie.
Pociąg do stacji Katowice Główny odjedzie z toru drugiego przy peronie pierwszym.



Z megafonu mówią wierszem.




P.S. Od Bastet.
Urodziłam się w Chorzowie. Mieszkałam tam tylko dwa lata. Jednak badając korzenie mojej rodziny, która pochodzi z Chorzowa znalazłam kilka ciekawych zdjęć z dawnych czasów, które mają dla mnie wartość sentymentalną. Jedno z nich przedstawia mleczarnię mojego stryjecznego wujka Alojza.