sobota, 2 maja 2015

"Psy gończe" Jorn Lier Horst

AUTOR: Jorn Lier Horst
TYTUŁ: Psy Gończe
TŁUMACZENIE: z norweskiego Milena Skoczko
WYDAWNICTWO: Smak słowa, Sopot 2015
OKŁADKA: miękka , 388stron

Z okładki:
William Wisting zostaje zawieszony w czynnościach w związku z podejrzeniem o fabrykowanie dowodów w głośnej sprawie zabójstwa Cecilii Linde. Teraz, 17 lat później, wychodzi na jaw, że dowody, na podstawie których skazano sprawcę zostały sfałszowane. Media wietrzą sensację.
Przez wszystkie lata służby w policji Wisting tropił przestępców. Teraz sam jest przynętą i musi jak najszybciej ustalić, potajemnie i na własną rękę, kto z jego współpracowników sfabrykował materiał dowodowy, i co tak naprawdę wydarzyło się 17 lat temu. Jak zawsze może liczyć na córkę, Line, która jest dziennikarką, ale pomoc przychodzi również z zupełnie nieoczekiwanej strony. Nagle ginie kolejna młoda dziewczyna. Zaczyna się dramatyczny wyścig z czasem

 Pamiętacie Jaskiniowca? Podobał się? Psy gończe są o niebo lepsze. Napisana rewelacyjnie wielowątkowa intryga, gdzie nie sposób odgadnąć przed końcem kto za wszystkim stoi i kto jest prawdziwym mordercą. Norweski majstersztyk. W książce od początku dzieje się tak wiele, że czytelnik nie ma czasu roztrząsać „kto”, „gdzie” i „dlaczego” . Psy gończe to jeden z najlepszych kryminałów jaki miałam przyjemność czytać. Książka bez wad – daje słowo. Idealnie dopracowana. Autor jak zwykle zwięzły i konkretny, nie rozpisuje się o rzeczach zbędnych dzięki czemu rozdziały są krótkie i zawierają tylko niezbędne informacje. Czytając tę pozycję ma się wrażenie, że "wbudowano w nią program do automatycznego przewracania stron". Pod słowami Geir Rakvaag, Dagsavisen podpisuje się dużymi literami. Wybitnie dobra powieść, która trzyma w napięciu przez 388 stron. I nic dziwnego, że jest  najbardziej utytułowaną pozycją Horsta. Otrzymała Nagrodę Martina Becka, Nagrodę Szklanego Klucza oraz Nagrodę Rivertona. Premiera już 6 maja. Psy gończe powinni przeczytać wszyscy fani kryminałów. Cieszę się, że ja dołączyłam do reszty która ma już tę pozycję na półkach. Jorn Lier Horst nie kwestionowany król norweskich kryminałów. Gorąco polecam. Książka rewelacyjna zresztą sprawdźcie sami. Justyna.Ju

Moja ocena 9
Za możliwość przeczytania rewelacyjnego kryminału dziękujemy Wydawnictwu Smak słowa.


       Właśnie skończyłam czytać Psy Gończe, jeszcze czuję adrenalinę krążącą w moich żyłach. Nie muszę chyba nikomu przypominać, że na Horsta postawiłam przy jego pierwszej u nas wydanej książce Jaskiniowiec, dając ocenę 10. Dla nikogo więc nie będzie zaskoczeniem, że ta książka również bardzo mi się podobała. Nie jest lepsza od poprzedniej, jest równie świetna. Norwegia ma Horsta, a Szwecja Mankella. Gdy czytam przygody Williama Wistinga to jakbym wróciła do Kurta Wallandera. Obie postacie są do siebie podobne. Obaj mają inteligentne, młode córki, które szukają rozwiązań zagadek. Dziewczyny różnią się tylko zawodami. Występują także ojcowie policjantów. Podobieństw jest dużo więcej, ale nie oto chodzi w tej recenzji,by porównywać.Zaznaczam to tylko dlatego, że nie miałam nadziei na odkrycie równie dobrego pisarza,co Mankell, a tu proszę.
        I co u obu autorów mi się podoba? Nie ma przesady w stylu 007. Jest za to atmosfera Skandynawii, bez której nie ma dla mnie dobrej książki. Czytelnik musi się czuć, że jest w Norwegii razem z bohaterami, musi moknąć tak jak oni i ciągle pić kawę. W Szwecji robią to samo. Brakuje mi Wallandera, ale dostałam godnego następcę- Wistinga. Rozwiązanie zagadki nie było dla mnie zaskoczeniem, ale i tak do końca autor potrafi czytelnika trzymać w napięciu. 
      Jeśli ktoś uwielbia Mankella i lubi po prostu dobry, inteligentny kryminał, to musi zacząć czytać serię o Wistingu i jego niepokornej córce Line. Polecam .Maa
Moja ocena 10