poniedziałek, 8 grudnia 2014

"Szklany klosz" - Sylvia Plath

Tytuł: Szklany klosz
Tytuł oryginału:The Bell Jar
Autor: Sylvia Plath
Wyd: Kameleon
tłumaczenie: Mira Michałowska
wydawnictwo: Zysk i S-ka
Stron: 255



Jedna z kultowych i najczęściej cenzurowanych książek XX w., żelazna pozycja literatury feministycznej, niezaprzeczalny evergreen dla kolejnych generacji wchodzących dorosłość. Szklany klosz jest uważany przez czytelników na całym świecie za ostatni akord w tragicznej biografii Sylvii Plath - miesiąc po premierze książki autorka popełniła samobójstwo.

Szklany klosz ma niewątpliwie charakter autobiograficzny. Świat jaki ukazuje to, co w codziennym życiu skarykaturowane przez współczesność. Światem bohaterki jest Ameryka młodych, Ameryka chorych nerwowo, Ameryka wyrzuconych na margines.

Główna bohaterka, dziewiętnastoletnia Esther Greenwood z Bostonu, zostaje nagrodzona przez poczytny magazyn miesięcznym pobytem w Nowym Jorku. Jej zadaniem jest staż w redakcji, poza tym ma poznawać miasto, brać udział w wydarzeniach kulturalnych i spędzać miło czas. Jednak neurotyczny temperament Esther sprawia, że konfrontacja jej aspiracji i marzeń z rzeczywistością prowadzi do dramatycznego finału.


Dla człowieka siedzącego pod szklanym kloszem, znieczulonego na wszystko, zatrzymanego w rozwoju jak embrion w spirytusie, całe życie jest jednym wielkim, złym snem.

   "Szklany klosz" jest jedyną powieścią Sylvii Plath, którą wydano. Za pierwszym razem pojawiła się pod pseudonimem Victoria Lukas. Z innych źródeł można się dowiedzieć, że pisała drugą powieść ale została zniszczona ona przez jej męża poetę Teda Hughesa. 
   W "Szklanym kloszu" znajdziemy bardzo wiele wątków autobiograficznych. Jak główna bohaterka Ester Greenwood, Plath chorowała na depresję dwubiegunową, próbowała popełnić samobójstwo, miała staż w redakcji czasopisma oraz odbyła elektrowstrząsy i pobyt w szpitalu psychiatrycznym.
    Sama Plath "poza" chorobą była bardzo aktywną osobą.
Miała doskonałe wyniki  w nauce, skończyła Smith College na którym potem wykładała. Pisywała dzienniki, opowiadania oraz doskonałe poezje. Niestety czasami miała nawroty choroby, które popychały ją do prób samobójczych. Pierwszą opisaną również w "Szklanym kloszu" podjęła po stażu w redakcji "Madmoiselle" w Nowym Jorku. Następnie trafiła do szpitala w Bostonie. W "Listach do domu" pisała:
28.12.1953 r. 
(...) Zaczęłam odwiedzać gabinety i kanapki coraz to nowych psychiatrów (...) Wkrótce potem w moim umyśle pozostała już tylko jedna wątpliwość — kiedy i jak popełnić samobójstwo. Nie widziałam przed sobą żadnej perspektywy poza wiecznym piekłem szpitala dla wariatów aż do końca życia i ostatnią uncją wolnej woli, jaka mi jeszcze pozostała, postanowiłam wybrać szybki i ostateczny koniec. Wykombinowałam sobie, że tak bidzie na dłuższa metę łatwiej i taniej dla rodziny; oszczędzę im bezterminowego, kosztownego więzienia ukochanej córki w celi Stanowego Domu dla Umysłowo Chorych, sześćdziesięciu iluś lat w nędzy i rozpaczy, umysłowej próżni i fizycznej degradacji; uchronię ich przed tym kładąc kres wszystkiemu w chwili, gdy jestem u szczytu tak zwanej kariery, gdy moi profesorowie mają jeszcze co do mnie złudzenia, gdy są jeszcze wiersze, które można opublikować w ,,Harper's Magazine", gdy jeszcze istnieje coś, co warte byłoby wspomnienia (...)
  Elektrowstrząsy i strach przed chorobą psychiczną źle działał na Sylvię. Była ona bardzo ambitną osobą, która nie lubiła się poddawać. W "Szklanym kloszu" Esther pnie się ku swemu sukcesowi i upada. Pęd za karierą, wyścig szczurów nie działa korzystnie na bohaterkę. Na nikogo by nie działał o większej wrażliwości. Ten rodzaj "kalectwa" jest dany niektórym. Dzięki niemu postrzega się więcej ale i cierpi więcej.
    Esther nie umie się dostosować do otoczenia.  Pęd, zachowania ludzkie, zainteresowanie jedynie karierą i sukcesami okazują się dla młodej dziewczyny czymś zbyt obciążającym. Tak samo jest w życiu autorki. Start w dorosłość jest trudny.

Cisza rozstąpiła się jak kurtyna, ukazując kamienie, graty i skorupy, całe rumowisko mojego rozbitego życia. A potem na dalekim horyzoncie tej wizji wyrosła ogromna fala, zalała to wszystko, zagarnęła mnie i porwała w otchłań snu.
"Szklany klosz" jest przeprawą przez depresję, szukaniem siebie o tyle ciekawszym, bo napisanym przez osobę która tego sama doświadczyła. Warto sięgnąć po tę pozycję, choc według mnie do osób, które nie mają tego typu problemów może nie przemówić.

Bastet. Moja ocena 8.