sobota, 23 sierpnia 2014

"Dziewczynka z balonikami" - Agnieszka Turzyniecka

Autor: Agnieszka Turzyniecka 
Tytuł: Dziewczyna z balonikami
Wydawnictwo: Szara godzina, 2014
Ilość stron: 173


Jak to się dzieje, że dla młodej, inteligentnej i wykształconej kobiety życie traci swój urok i staje się koszmarem, z którego jedynym i upragnionym wyjściem jest śmierć? Dziewczynka z balonikami to przejmująca historia samotnej Polki mieszkającej w Niemczech, która w wyniku załamania nerwowego zostaje umieszczona w szpitalu psychiatrycznym. Stopniowo, dzięki chłodnej i prowadzonej z dystansem relacji poznajemy zmagania Marleny z depresją, jej walkę z samobójczymi myślami i duszną atmosferę miejsca, w którym pacjenci próbują - nie zawsze z powodzeniem - pokonać chorobę. Obok opisów szpitalnego życia bohaterka odkrywa swoją przeszłość, dramatyczne stosunki rodzinne i nieudane związki z mężczyznami. W końcu pewnego dnia pojawia się Martin.. 


   Książka Agnieszki Turzynieckiej bardzo mnie poruszyła. Była to historia autentyczna. Mogłam ją zweryfikować ze swoimi odczuciami dotyczącymi podobnej choroby. Autorka świetnie przedstawiła świat Marleny, która choruje na depresję dwubiegunową.


Świat wydaje mi się nierealny, jakbym oglądała go przez kalejdoskop z samymi czarnymi szkiełkami. Budynki sprawiają wrażenie zniekształconych, ludzkie głosy docierają do mnie ze zdwojoną siłą i powodują ból w uszach. Ulice, które tak dobrze znam, są… karykaturalne. Czuję się obco, mam wrażenie, że wszyscy się na mnie gapią.

Marlena ma ciągłe nawroty choroby. Zaczęło się to w dzieciństwie od zażywania środków na odchudzanie. Fazy pogorszenia następują głównie po rozstaniach z mężczyznami. Wpada wtedy w wir manii. Psychika się broni. Potem następuje bolesny upadek. Tym razem na oddziale psychiatrycznym w niemieckim szpitalu. 

  Marlena nie ma wsparcia w rodzinie. Matka całe życie jej powtarza, że jest głupia. Brat w ogóle nie rozumie choroby siostry i traktuje ją w najbardziej możliwy sposób. Od jego podejścia można już się załamać. Dziewczyna trafia na oddział w bardzo złym stanie. Dostaje leki, które jak to często bywa działają dopiero po dwóch lub trzech tygodniach. 


Chcę tylko spać, jedynie wtedy czuję się dobrze, jedynie w tym stanie nic nie czuję. Ale jak na złość nie mogę spać. jestem umęczona i to już od lat. Czy już zawsze tak będzie? Jeśli tak, to ja wysiadam, dziękuję za takie atrakcje.


Bohaterka poznaje wiele ciekawych osób, w tym Katję, która była lekarką. Katja jest przegrana, pogodzona ze swoim cierpieniem. Jej historia dogłębnie porusza. Marlena pyta Katię czego potrzebuje do szczęścia;

-Spokoju. Już go osiągnęłam. Dziś rano, kiedy się zbudziłam, poczułam się szczęśliwa jak jeszcze nigdy dotąd. Muszę zostać na mojej łące, tylko na niej jest mi dobrze.(...) Teraz cie zostawię samą, idę na przepustkę.

Historia Katji pokazuje, że niektórzy przegrywają walkę z chorobę. Marlena natomiast dzięki temu wydarzeniu postanawia żyć. Walczy nadal. Leczy się, ale nawroty są.


Z dnia na dzień czuję się coraz lepiej. Jestem przekonana,że trzeba walczyć. Wciąż trzęsą mi się ręce, mam nerwowy tik powiek, ale jestem gotowa żyć
Depresja jest bardzo trudną chorobą, często jest nie rozumiana, mylona z lenistwem, wręcz wyśmiewana. Tacy ludzie także pragną żyć i mieć swoje małe chwile szczęścia.

Polecam wszystkim. Daję 9 tylko dlatego,że za krótka.
Bastet.