sobota, 26 kwietnia 2014

"Święto świateł" - Krzysztof Kotowski


AUTOR: Krzysztof Kotowski
TYTUŁ: Święto świateł
WYDAWNICTWO: Proszyński i S-ka Warszawa 2013
OKŁADKA: miękka , 367 stron


Z okładki…

 W jednym z warszawskich apartamentów zostają znalezione zwłoki czterech mężczyzn. Wszystko wskazuje na to, że zmarli w trudny do wyjaśnienia sposób podczas gry w Go- najstarszej i najtrudniejszej gry strategicznej w historii. Na prośbę nadkomisarza Artura Śmigielskiego sprawę otrzymuje niepokorna i porywcza policjantka, Eliza Dukoto. Razem szybko odkrywają, że ofiary zostały uśmiercone w identyczny sposób jak sto pięćdziesiąt lat wcześniej najwybitniejszy goista – Shūsaku Hon’inbō. Zemsta po latach? A może mord rytualny? Policjantom z pomocą przychodzi Hubert Wanat, błyskotliwy historyk i badacz Go. Skomplikowana sieć pułapek, kłamstw i fałszywych tropów prowadzi do przerażającej prawdy! 


Przeczytałam. Szału nie było , nic mi nie urwało. W ogóle mam ochotę krzyknąć „Kotowski co to ma być?” Pomysł jak najbardziej trafiony, intryga ciekawa, ale nie powala z fotela. Całość przekombinowana totalnie. Żywcem wyjęta z bajki Scooby doo, wszyscy chcą pomóc, każdy ma jakąś tajemnice do przekazania, a i tak z góry wiadomo, że straszy ten co jest najbliżej. Proszę mnie źle nie zrozumieć, książka mimo całego błota jakie na nią wyleję, nie jest całkiem beznadziejna – szybko się ją czyta i to chyba jedyna jej zaleta. Święto świateł ma typowe dla Kotowskiego poczucie humoru, ale jest wyzuta z jakichkolwiek uczuć. Już więcej emocji budzi we mnie rozmowa z Maa o pogodzie, niż ten kryminał. Kotowski napisał moim skromnym zdaniem jeden z najlepszych polskich kryminałów pt. Śmierć na Placu Lalek, stawiam go obok Uwikłania Z. Miłoszewskiego. I doskonale zdaję sobie sprawę, że jest wielu autorów, którzy potrafią napisać jeden bestseler, ale nie znam zbyt wielu (liczę ich na palcach jednej ręki), którzy potrafią napisać ich wiele. Wszyscy popełniają ten sam błąd, czyli porażeni sukcesem poprzedniej powieści za bardzo zakombinują, przekombinują i wychodzi właśnie coś w stylu Święta świateł. Nie za dobre, nie do końca złe, książka po przeczytaniu, której chcemy o niej jak najszybciej zapomnieć. No cóż zdarza się to też najlepszym. Szczerze, to na tej książce zawiodłam się podwójnie. Bardzo cenię Krzysztofa Kotowskiego jako pisarza i dziennikarza, jest też psychologiem. Pracował w Radiu ESKA, w TVP był m.in. wydawcą, producentem i prowadzącym Kawa cz Herbata. Jest autorem kryminałów i tzw. thrillerów hipotetycznych. Uznanie przyniosła mu seria powieści o dziennikarzu Adamie Kniewiczu ( Zygzak, Japońskie cięcie, Marika, Serwal, Obława). W 2008 r. ukazał się Kapłan, który szybko stał się bestselerem. W 2010 r. jego kontynuacja Modlitwa do Boga Złego, a w 2011 r. ukazała się powieść Krew na Placu Lalek (kto nie czytał niech koniecznie po nią sięgnie- warto). Kotowskiego uważam za człowieka oczytanego i inteligentnego, dlatego troszkę zdziwiło mnie to, że Święto świateł jest na pograniczu przeciętności. Ta powieść zginie w tłumnie innych totalnie zapomniana. Te wydanie Pana Krzysztofa jest dla czytelników niewymagających, ale nie jest totalnie beznadziejne. Ja Wam tego nie polecam. Justyna.Ju 

 Moja ocena 5

   Książka Kotowskiego byłaby fajna, gdyby nie przekombinowanie. Temat ciekawy- tak jak autora pasjonuje mnie wszystko, co związane z Japonią, ale czegoś mi tu brakuje. Bohaterka Eliza jest taka, jaką lubie- bezczelna i superinteligentna, jak wszystkie bohaterki tego autora. Temat intrygujący- strategiczna gra go- jej historia i późniejsze losy. Ale ci tajni agenci, którzy wszystko wiedzą, jakieś to sztuczne i beznadziejne. Książkę czyta się bardzo szybko, ale czuje się jakiś niedosyt. To najsłabsza książka tego autora.  Maa
Moja ocena 6