sobota, 8 czerwca 2013

"Dziewczyna, która igrała z ogniem" - Stieg Larsson


Autor: Stieg Larsson
Tytuł: Dziewczyna, która igrała 
z ogniem
Przekład ze szwedzkiego: Paulina Rosińska
Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2012
Okładka: miękka, stron 704

Z okładki
  "W drugim tomie trylogii kryminalnej Millennium śledzimy dalsze emocjonujące przygody dwójki bohaterów, Lisbeth Salander i Mikaela Blomkvista, których losy ponownie się splatają.
  Lisbeth na skutek niefortunnego zbiegu okoliczności jest podejrzana o popełnienie ciężkiego przestępstwa i ścigana przez policję.Mikael nie wierzy w jej winę i zaczyna prowadzić
własne śledztwo. Zaczyna się dramatyczny wyścig z czasem...

„Literaturze kryminalnej zawsze brakowało pełnokrwistych postaci kobiecych. Lisbeth Salander, wykreowana prze Stiega Larssona bohaterka cyklu Millennium, to nagroda za lata oczekiwania: ta dziewczyna jest jak tornado: mroczna, nieprzewidy
walna, groźna, przebiegła, a przy tym obdarzona dość osobliwą urodą”.
Piotr Kofta
                                                                                                                               
    Drugi tom Millenium to fascynująca historia, której główną bohaterka jest Lisbeth Salander ( w I części był Mikael Blomkvist) . Dowiadujemy się wielu szczegółów

z jej trudnego i nieszczęśliwego życia. Wracają także starzy znajomi z redakcji, były pracodawca i wielu ciekawych pod względem charakterologicznym, negatywnych postaci. Jest też wiele humoru i strasznych scen. Książka wciąga  tak bardzo, jak pierwsza część. Te 700 stron czyta się w ekspresowym tempie i nie można się od niej oderwać. Ogarnia mnie straszny żal, że po Zamku z piasku, który runął nie ma już nic. Zostają tylko biografie, które mam nadzieję, zbliżą mnie do tego fascynującego autora. W ogóle nie dziwię się, że książki te odniosły tak spektakularny sukces. Niestety  trafiłam do nich poprzez szwedzki film Millenium, a nie lubię najpierw oglądać filmów, a potem czytać książek. Film ogromnie mi się spodobał, a szczególnie kreacja Noomi Rapace w roli Salander, choć pozostali bohaterzy też świetnie dobrani. Najważniejszą osobą w trylogii jest Lisbeth. W historii kryminału i chyba książki w ogóle nie było jeszcze tak fascynującej bohaterki. Albo się ją kocha, albo nienawidzi. Ja ją pokochałam od pierwszego momentu. Inteligentna, nietuzinkowa, intrygująca, krucha z wyglądu, taran z charakteru- mój ideał bohaterki.                                                 
       Plusem książek Larsson są wyraziste osobowości. Każdy bohater- dobry czy zły ma charakter, nie jest papierową postacią. Opisy osób są bardzo dokładne i szczegółowe, wyobraźnia pracuje. Wiele osób krytykuje Larssona za zbytnią szczegółowość, nawarstwienie wątków, a mnie się to podoba. Niektórzy zapominają chyba, że pisarz zmarł zanim ukazała się pierwsza książka. To wielki sukces napisać taką trylogię bez korekt i poprawek, która jest genialna. A gdyby żył  i ją dopracował, byłaby także wybitna.
   Co nie podoba mi się w książce? Błędy interpunkcyjne. Przed spójnikiem oraz nie dajemy przecinka.  Rozumiem, że zasady pisowni polskiej są bardzo trudne, ale jednak w książkach należy trzymać
jakiś poziom. Pracują tam korektorzy i powinni wyłapywać choć podstawowe błędy, skoro zwykły czytelnik je znajduje. Wielka szkoda także, że wszystkie trzy części są przekładane przez trzech tłumaczy. Ta część wydaje mi się najgorzej przetłumaczona.
         Mnóstwa ciekawych rzeczy dowiadujemy się o dziennikarstwie, jak to wszystko działa od podszewki, jeśli ten temat  czytelnika nie interesuje, może czuć się znudzony (dotyczy to także Lizy Marklund, która pisze serię o dziennikarce - detektywce). Najważniejszym tematem trylogii jest przemoc wobec kobiet. Widać, że Larsson nienawidzi mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet. Ta nienawiść i brutalność  wobec kobiet przybiera wręcz karykaturalne kształty, ale taki musi niestety być przekaz,by współczesny czytelnik  tym się przejął, czy w ogóle zainteresował. Innymi ważnymi problemami  są: tajni agenci (także u Mankella), korupcja, nieudolność policji, szara strefa.
Dzięki tym powieściom dowiadujemy się o Szwecji tego, co ma we wnętrzu, czego nie widać na pierwszy rzut oka i za to kocham Stiega Larsson 

Moja ocena 10      Maa



Po Mężczyznach którzy nienawidzą kobiet powiedziałam sobie już żadnej książki Larssona. Ale tylko i wyłącznie na potrzeby Naszego Bloga miałam jak najlepsze chęci przeczytania Dziewczyny która igrała z ogniem. Od razu przyznaje się bez bicia po około 240 stronach się poddałam. Już wyjaśnię dlaczego. Intryga jest ciekawa (wiem bo oglądałam film). Niestety ja nie jestem wymagającym czytelnikiem. Naprawdę. Jak czytam, że Salander kupiła książkę o matematyce to Larssonie nie musiałeś jej treści przepisywać. Bez sensu czyta się  o matematyce zamiast o tym o czym jest książka. Ale to było króciutko (ok 5 stron).  Stieg cały rozdział poświęcił zakupom Salander, to już przelało szale goryczy. Cały rozdział o tym jak Lisbeth przymierza biustonosze….Nudy. przeczytałam ponad 200 stron i nic, ale to nic się w książce się nie wydarzyło, a moja cierpliwość się skończyła. Tym samym moja przygoda z Larssonem dobiegła końca. Zarzucono mi, że twórczość Stiega mi się nie podoba, bo lubię tylko książki w stylu Nesbo (zawsze występuję morderca- psychopata). Nieprawda czytam teraz Trafny wybór J. K. Rowling i jestem oczarowana tą powieścią, a daleko jej do jakiegokolwiek kryminału. Po prostu lubię konkretnych pisarzy. Wolę jak autor napisze 500 stron o czymś ciekawym niż 700 gdzie większość to „pisanie o biustonoszach". [Ju]