niedziela, 24 marca 2013

"Amy Moja Córka" - Mitch Winehouse

Autor: Mitch Winehouse
Tytuł: Amy Moja Córka
Przekład z angielskiego: Aleksandra Machura, Mirko Kuflewicz. Wydawnictwo: Sine Qua Non Kraków 2012.
Okładka: miękka, twarda, Stron 304.


Książka Amy Moja Córka Mitcha Winehouse'a wydana jest bardzo ładnie. Wysokiej jakości papier, okładka, zdjęcia są ok. Jednak pod względem błędów stylistycznych, a szczególnie interpunkcyjnych- tragedia!! Gdzie podziali się ci trzej korektorzy? Pierwszy raz widzę tylu korektorów do jednej książki, a tyle błędów. Gdy się coś poprawia, to należy daną rzecz czytać dokładnie, a nie po łepkach. To, że książka nie może być obiektywna to wiadomo- pisze ją ojciec, który stracił ukochaną córkę. Jednak wybielać się aż tak bardzo, to lekka przesada. Autor niezbyt uczciwie opisuje swój długoletni związek z Jane, o którym wszyscy wiedzieli łącznie z Amy. Czytam teraz biografie Daphne Barak : Ratując Amy i autorka bez ogródek i owijania w bawełnę pisze jak było z rodziną Winehousów. Ojciec usprawiedliwia się, że Amy wcale tak mocno nie przeżyła rozstania rodziców, ale prawdę poznaje po latach słuchając utworu córki z płyty Frank: What Is It Abort Men (mój ulubiony):

Widzisz, kiedyś był głową rodziny
W życiu nie chciałabym doświadczyć tego sama
Brnąc w to samo gówno, co mama
Ale nie wygram z moim freudowskim przeznaczeniem

op. cit. s.41

Może właśnie przez ojca nie układało jej się z mężczyznami? Może w partnerach szukała ojca? Autor w książce opisuje ciągłą walkę o życie córki, walkę z narkotykami, którą zdołała wygrać i walkę z alkoholizmem, którą przegrała 23 lipca 2011 roku. Brak mi w tej książce szczerych relacji z koncertów, bo według jego słów większość było udanych, wręcz genialnych. A przecież wszyscy wiemy, że tak nie było. Alkohol zdominował wszystko, całe krótkie życie genialnej artystki. Nie wiem czego spodziewałam się po tej książce? Myślę, że czegoś więcej niż wybielania siebie. Johnston (autor książki Amy, Amy, Amy) nie miał takich możliwości do pisania biografii jak Winehouse, a zrobił to dużo, dużo lepiej. Pewnie ma większy talent pisarski niż ojciec Amy. Książka Winehouse'a dla mnie jest pozbawiona głębszych refleksji, czegoś mi w niej brakuje- może duszy, którą posiada Amy, Amy, Amy. Jednak nie żałuję że posiadam tę książkę w swojej biblioteczce. Dla wielbicieli talentu Amy jest to ważna pozycja, z której wiele się można dowiedzieć. Nikt tak ciekawie nie opisze jej dzieciństwa, a kartki, które robiła ojcu są słodkie. Książkę warto przeczytać        i    porównać ją z innymi wydawnictwami o tej tematyce. [Maa]
Moja ocena 6